Jak poradzić sobie ze złością na co dzień i od święta?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Jak poradzić sobie ze złością na co dzień i od święta?

Dodano: 76
Jak poradzić sobie ze złością na co dzień i 0d święta?

Komć: Pesi, Kochana, pomóż, bo oszaleję. Mam kłopoty z agresją, złością. Przyczyną kumulacji moich złych emocji sa moi rodzice. Nikt więcej. Ojciec: od paru lat nie mamy kontaktu, bo to typ pana i władcy. Raz się pokóciliśmy i on nie chce mnie znać, póki go nie przeproszę. To nic, że po drodze urodziłam dzieci, a on ma je głęboko w d … i jeszcze mnie za to obwinia. Próbowałam ratować ten kontakt, ale nie interesuję go, dopóki nie przeproszę, a ja nie mam za co … i niby go nie ma i jest dobrze, ale jak sobie o nim przypomnę, to cała jestem w nerwach, pełna nienawiści i w głowie mam historie, jak mu przelewam cały żal (delikatnie mówiąc) … Nie chcę tego, chcę spokoju i harmonii, ale nie radzę sobie z tym. Druga jest moja mama: tutaj kontakt mamy aż za bardzo, gdyż mieszka blisko mnie. Jest zagorzałą katoliczką … i tu pies pogrzebany. Kiedykolwiek religia jest tematem rozmowy, kłócimy się (nie jestem antyreligijna, chociaż nie wierzę, ale antykościelna, a ona w dodatku należy do jakiejś grupy modlitewnej). Uff… Staramy się zatem o tym nie gadać, ale ona nie umie przemilczeć, zawsze jakieś anegdoty o tym, jaki Bóg jest zajebisty, albo, że  ktoś zrobił coś dobrego (i komentarz: "bo jest wierzący!", wtf??). I to bym jeszcze przeżyła, ale nie umiem znieść tego, jak indoktrynuje moje dziecko. Nie mogę zabronić córce widzenia się z babcią, bo ona tego chce i babcię kocha. Ale córka wraca do domu i się przeżegna, mówi: „literka P, jak ojciec Pio” i lubi się bawić figurką maryjną. Mama opowiada o tym z takim uwielbieniem, a mnie to wpiekla. I dopowiada historię, jakie to niesamowite, że z niewierzącej pary, takie wierzące dziecko się uchowało!: "Bawi się Maryją, to na pewno zasługa palca bożego…" Pepsi, co robić, żeby nie oszaleć?

TU KUPISZ GREENS & FRUITS TiB TWOJE ODŻYWIANIE & DETOX

Przede wszystkim bardzo Ci dziękuję za komentarz. Yyy ... łi.

Twoje ego, kochana, nieźle rządzi

Nikt, ani nic, nie ma wpływu na to co się dzieje w Twoim umyśle. Wszystko Ty sama programujesz. Można by teraz zacząć rozkminiać, że Twoja mama tkwi w matrixie duchowym, i że Cię terroryzuje w imię "słowa bożego". Można by pogadać o tacie, który sam też ma problemy ze sobą, a Ty jesteś jego programem. Ale to nie ma najmniejszego sensu, nie ma po co opiniować o innych, bowiem wszystko co się dzieje, dzieje się w Tobie. I tylko Ty możesz to zmienić.

Droga Nitsche'go w Eze, bliżej morza

Ego uwielbia mieć problemy

Udaje, że nie, że ich nie lubi, ale ego zrobi wszystko, aby podkręcić najprostszą rzecz i zrobić z niej problem. Im mocniejsze ego, tym więcej kłopotów. Lęk, który rządzi nami, czyli wszystkimi śpiącymi, podstawowa jednostka, która karmi matrix energo-informacyjny karmi się lękiem, smutkiem, złością, zamartwianiem się, sztuczną radością wynikłą nie z bycia sobą tu i teraz, tylko podkręcaną używkami, czy nowymi przedmiotami.

Pogodna, zwyczajna radość wynikająca z wdzięczności za istnienie nigdy nie nakarmi lęku

Lęk "tu i teraz" zdycha

Ego "tu i teraz" zdycha

Gdy tylko nauczysz się obserwować swój umysł i wychwycisz zawczasu myśl, która po chwili zamieni się w emocję złości (bo tak to działa, najpierw pojawia się myśl, a następnie ciało odpowiada emocją), już wygrałaś.

Dopóki utożsamiasz się ze swoją złością, swoim ego, śpisz

Gdy zaczynasz obserwować myśli, co się z nich wykluwa, budzisz się

Nie zajmuj się sprawami rodziców, to w ogóle nie są Twoje problemy. Naucz się tylko nie podążać za tymi myślami (a nie będzie ich wiele, bo człowiek nie tworząc niczego nowego, wciąż myśli o tym samym). Niech przepływają jak obłoki na niebie. Gdy uda Ci się ta sztuczka będziesz się budzić. Twoje dziecko nie jest Twoją własnością. Dziecko wkrótce będzie miało swoje programy, albo już ma.

Twoją rolą jest uświadomienie dziecku o czym myśli i jak te myśli będą wpływać na jego emocje

Naucz dziecko zostać obserwatorem własnych myśli

Powinien być taki przedmiot (podstawowy) w szkole. Ludzie są bezbronni wobec swoich myśli i emocji. Utożsamiają się z nimi. Swoją drogą dlaczego lepiej jest bawić się laleczką Barbie i Kenem, skoro można Marią i Józefem, czy Jezusem. To nie ma znaczenia dla dobra Twojego dziecka. Znaczenie mają tylko Twoje myśli, które trują nie tylko Ciebie, ale twoje otoczenie, a następnie wszystkich ludzi. Bo tak działa ta częstotliwość, truje Ziemię i Wszechświat. Ale spoko, takie doświadczenie widocznie jest nam potrzebne, żeby zacząć się budzić do 5D.

Wejdziesz w końcu na drogę oświecenia, czy też nie?

Słowo "oświecenie" przywodzi na myśl, jakieś nadludzkie osiągnięcie, a ego owszem, chętnie podtrzymuje to przekonanie, lecz tak naprawdę wyraz ten oznacza Twój naturalny stan autentycznie odczuwanej jedności z Istnieniem. Czyli w istocie z Tobą samą, z Buddą w Tobie (jak mówię zbyt górnolotnie, to mi przywal w kostkę, bo lecę Tollem) i yyy ... Jezusem.

Dzióbek się sam robi do selfika?

Budda w świetny sposób zdefiniował słowo "oświecenie", powiedział, że to "koniec cierpienia". A więc cierpisz, bo śpisz. Zacznij się budzić, ale o tym za chwilę.

Słyszysz Kochana?

Koniec cierpienia, koniec, lęków, złości, smutku, depresji etc

Idziesz w to?

Są dwa rodzaje bólu: jeden stwarzasz w tej oto chwili, gdy planujesz co powiesz ojcu, albo wściekasz się na bigoterię matki, drugim zaś jest ból, który powstał kiedyś, jednak jest wciąż żywy w Twoim umyśle i ciele. Chodzi więc tylko o to, aby nauczyć się jak nie stwarzać sobie bólu teraźniejszego i jak rozpuścić ból wyniesiony z przeszłości. Twoja złość to emocja, czyli odpowiedź Twojego ciała na natrętne myśli (Twoje ego), które działają stale w tych samych schematach. Kilka myśli (takie myśli wciąż się powtarzają) i działasz jak nakręcona, jakbyś była w swoim własnym programie komputerowym.

Zeruj się najprostszymi metodami Rezonuj z Ziemią Nawet ci co się dopiero budzą, też Cię już usłyszą

I jesteś

Tkwisz w przeszłości (co oni Ci zrobili?), lub przyszłości (co Ty im zrobisz i co oni zrobią jeszcze?) i nie ma Cię oczywiście w teraźniejszości. A właśnie w teraźniejszości nie ma bólu, nie ma złości, nie ma cierpienia.

Jest jak jest. Nie ma osądów.

Na tym polega przebudzenie, to powrót do teraźniejszości, ale kij z tym. Bo teraz wciąż śpisz. Dopóki potęga teraźniejszości jest Ci niedostępna, każde bolesne emocjonalne doznanie pozostawia po sobie osad cierpienia. Żyje ono w Tobie jeszcze długo po fakcie, miesza się z zadawnionym bólem, który wcześniej w sobie miałaś i wrasta w Twój umysł i ciało. Gdy zaczniesz się budzić, będziesz mogła po prostu odwiedzić ojca i pogadać z nim, raczej Jeśli chce przeprosin, przeproś, po co Ci to dociekanie kto ma rację? Przecież w nim też siedzi Budda, tylko ojciec póki co o tym nie ma pojęcia i Ty też nie.

W matce też siedzi yyy ... Budda, więc spoczko

Nie ma się o co złościć. Uchwyć myśl i nie daj się wciągnąć w rozgrywki własnego ego. Zacznij myśl obserwować, ale nie idź w emocje, czyli w tym przypadku złość. Jak się nie uda, spoko. Powtarzaj aż do skutku. W pewnym momencie będziesz umiała się zorientować zawczasu, że ego znowu działa na niekorzyść Twoją i całej Ziemi.

Zresztą tych myśli, gdy zaczniesz być ich świadoma, będzie coraz mniej

lovciam

Źrodła: Tolle "Potęga teraźniejszości", Osho "Świadomość", Lola - pierwsze przebłyski dzięki Loli na drodze Nitsche'go w Eze
reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba. Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.
 76
  • Kk   IP
    Ps. Chciałam zapytać jaką prostą, przystępną dla zwykłego człowieka lekturę nt. tego co się dzieje z jedzeniem w organizmie poleciłabyś? Pozdrawiam
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Kk   IP
      Dziękuję za odpowiedź. Wiem, że nie wszystko trzeba wyjaśniać, ale jestem kobietą, która zapamiętuje wszystkie złe rzeczy chcąc nie chcąc, nie potrafię zapominać. Wybaczyć chyba
      tak, ale to pozostaje w pamięci jak blizna. Czytajac tego bloga przypominam sobie wiele rzeczy, które kiedyś wiedziałam i za którymi podążalam, ale trafiałam na nieodpowiednich ludzi, którym pozwalałam sobie mącić w głowie i  zamiast się rozwinąć uwsteczniłam się, bo trzeba było dopasować się do większości. Szukałam czegoś poza domem, czego żałuję, bo rodzice mi dawali wszystko co dobre. Chyba nie mam siły przebicia i brak silnej woli.. Mam poczucie straconego czasu, ale tylko czasami czuje smutek z tego powodu. Staram się grzebać w przeszłości tylko żeby przypomnieć sobie jakich błędów nie popełniać. Dobrze, że jest internet i są kobiety, które trzeźwo myślą i dzielą się swoją wiedzą. Jestem Ci bardzo za to wdzięczna.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Kk   IP
        Droga Pepsi Eliot, od tygodnia czytam wyłącznie Twojego bloga. Nauczyłam się stąd kilku ważnych rzeczy, za co jestem wdzięczna. Z tego powodu stałaś się dla mnie pod pewnymi względami autorytetem, dlatego zastanawiam się, co byś zrobiła na moim miejscu, a raczej jak byś sobie poradziła z tą myślą, o ile w ogóle by Cię przejęła. Mianowicie dobrych parę lat temu u mojej rzekomej przyjaciółki w domu, podczas mojej wizyty w lazience, ona przeglądała mój telefon. Gdy wracałam spowrotem do pokoju zobaczyłam to co ona robi w drzwiach, ( szybkim nerwowym ruchem odłożyła telefon) zanim jeszcze weszłam dobrze do pokoju. Nie skonfrontowalam z nią tego co zobaczyłam. Udalam, że tego nie widziałam.Ona chyba też myślała, że nie zdążyłam tego zobaczyć. Nie mogę sobie wybaczyć, że taka wścibska czy nawet nie wiem jak to określić.. osoba, która o mnie wie tyle rzeczy, przez lata rozmów i zwierzeń trochę się tego uzbierało, po prostu jak jakiś szpicel grzebała w moim urzadzeniu. Ta myśl do mnie wraca i nie mogę sobie z tym poradzić, że mimo, że wcześniej dostrzegałam znaki, jaka to może być osoba, i że ta ,,przyjaźń" się kończy spotykałam się z  nia.Bojeo co mogła robić wcześniej czego nawet nie byłam świadoma. Żałuję, że tego z nią nie skonfrontowalam. Wtedy nie miałam chyba odwagi? Będę Ci wdzięczna jak coś.poradzisz, o ile w ogóle ,,rzucisz gałką" na mój problem. Pozdrawiam Cię serdecznie, K.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 2
        • Klaudia   IP
          Pepsi a nie chciałabyś dodawać do takich postów taga: "osho"? Albo "pepsosho" czy... coś takiego? Dużo fajnych pomocnych postów mi umknęło... np ten.

          Poza tym... dziękuję za post. Czuje ze znowu sie budze.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Sławka Rudzik   IP
            Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że trafiłam w miejsce, w którym znają i kochają Echarta Tolle....a chciałam w takie miejsce trafić. I świetnie o tym piszesz szanowna Pepsi, jeśli mogę się tak zwrócić : ) Jak to usłyszałam niedawno w filmiku Tolle, często zdarza się tak, ze w życiu człowieka jest jedno "coś" może to być choroba, traumatyczne przeżycie, więzienie itd. coś co może nas wykończyć (albo lepiej - sami się tym wykończymy), albo wzniesie - nie będzie problemem - a wyzwaniem. U mnie to chad - wydaje mi się, że to słowo brzmi poważnie i grobowo. Nie? : ) Jasne, męki, które zgotował mi mój umysł, czyli ja, kurcze, piekielne były, noo serio serio i nikomu nie wolno się z tego śmiać..; P A teraz poważnie rzecz biorąc abstrahując od szeroko pojętego leczenia, chciałam powiedzieć, że poznałam zupełnie nowy wymiar depresji (też słowo zionie głębią pustki i niepokoju), a polega on na nie odczuwaniu związanych z depresją - lęków, poczucia winy, niską samooceną hm co by tu jeszcze - et cetera. Stan depresji odczuwam jako zaburzenie neuroprzekaźników, mniejszą energię, gorsze samopoczucie - świat się nie wali - chodzę do pracy, a nawet w pracy czuję się lepiej. A to dlatego, że nie dodałam nic do zaistniałego stanu, ani ojejku jejku, ani mea culpa mea culpa...Wiadomo lepiej żeby sobie polazło... : ) Ale jest jak jest. A trafiłam tu za sprawą - niacyny - szukałam informacji na temat i znalazłam nie tylko takie.. : ) Się rozgadałam (ale wiecie wieczory są lepsze niż ranki) Jeszcze chciałam jedną rzecz otóż zamiarowywuję od jutra zacząć biegać (obawiam się, że nawet ten uroczysty wpis nic nie pomoże jak mi się nie będzie chciało ; ) Ale ważna jest sama idea, która znalazła w moim wnętrzu poparcie i zgodność. Dziękuję więc Tobie Pepsi, czuję że w moim wnętrzu jest coś z Foresta Gumpa. Run, run...: ) Pozdrowienia!
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1