Zapytaj „po co?” i uwolnij się od smutku
  • Emanuela UrticaAutor:Emanuela Urtica

Zapytaj „po co?” i uwolnij się od smutku

Dodano: 90
pepsi eliot, this is bio, smutek Budzisz się rano. Jesteś jeszcze zaspana, ale pierwsze myśli już przecinają Twój umysł. Zanim porządnie się przeciągniesz, ego wkracza do akcji. Zaczyna się spirala niechęci, smutku i wyczerpania. Bo trzeba iść do pracy, bo chciałoby się spać jeszcze chociaż godzinkę, bo jest zimno, smutno i nie ma na nic czasu. A jeszcze iść biegać? Chrzanić bieganie, lepiej owinąć się w rulon z koca i zostać burrito rozpaczy. Nie weszłaś do ciała, a teraz nie możesz się powstrzymać od bycia sfrustrowaną, maluczką i smutną jak diabli. I ten smutek jest Ci zupełnie niepotrzebny.

Niepotrzebny jest Ci smutek związany z rozpamiętywaniem przeszłości, stający w gardle gorzką gulą kiedy w nocy nie możesz spać i smutek, który jest lękiem o przyszłość. Niepotrzebny jest Ci smutek z powodu wojen, ubóstwa, społecznych nierówności, kiepskiej polityki i tragicznej kondycji ekosystemu. Z powodu okropnego dzieciństwa, złamanego serca i z powodu braku pieniędzy. Ego jednak łaknie Twojego smutku i potrzebuje, żeby przerodził się w strach i poczucie bezsensu. Bo niby wszystko jest wporzo, cool, oporowo, w dechę i nie ma co płakać, bo inni mają gorzej. A z drugiej strony zawsze towarzyszy Ci bolesne poczucie, że to bez znaczenia i mogłoby być lepiej, inaczej, bardziej ekscytująco i tak zielono jak po drugiej stronie płotu.

Z tym, że nie ma innych, jesteś tylko Ty, a cała reszta jest odbiciem Ciebie

Na jednym z wykładów z filozofii, na które uczęszczałam jako studentka, doznałam swojego rodzaju oświecenia. Profesor powiedziała, że filozof nie pyta dlaczego, filozof pyta po co. Owo po co? stało się dla mnie sposobem autoterapii, nicią Ariadny, co to pozwala wrócić z labiryntu odległych, zawiłych myśli do tu i teraz. No wiesz… Nie lubię swojego nosa – myślisz, a zaraz potem pytasz – Ale po co ja go nie lubię? To działa jak uszczypnięcie w rękę. I nie ważne czy myślisz, że masz żal do własnej matki, wkurzasz się na szefa, albo masz ochotę wydrapać komuś oczy. To proste pytanie pozwala przepracować problem, z którym się mierzysz, uśmiechnąć się do siebie, bo czasem zasmuciła Cię błahostka, a później zamienić smutek w miłość i współodczuwanie.

Dzieje się tak, bo zadajesz owo magiczne pytanie w tu i teraz. W tu i teraz odczytujesz swoje emocje i myśli

Nie potrzebujesz smutku, ale potrzebujesz doświadczeń. Żyjąc w tu i teraz przeżywasz świat na bieżąco. Im bardziej wchodzisz w obecną chwilę, tym więcej dostrzegasz, jednak nie dostrzegasz rzeczy umysłem, a duchem. Dostrzegasz nie tylko to co jest na zewnątrz, ale też to co jest w Tobie. Nie pogrążasz się w myślach, bo myśli są w głowie, a Twoja głowa jest wolna. Na początku nie da się ogarnąć tej pustki, tego ogromu energii, powstrzymać ego, które wariuje. Im bardziej jednak się temu poddajesz, tym bardziej jesteś wolna.

A wolna możesz wszystko

Rzecz w tym, że życie nie składa się tylko z pozytywnych doświadczeń. Nie musisz, a nawet nie możesz oszukiwać siebie i mówić, że jest dobrze, jeśli to guzik prawda. To co dzieje się w Twoim życiu jest odbiciem tego co siedzi w Tobie. To co Ci się przytrafia jest potrzebne. Kiedy popłyniesz z prądem tego, co dzieje się w obecnej chwili, zrozumiesz, że wszystkie wydarzenia, dobre i złe, są drogowskazami. Wynikają z czegoś i do czegoś prowadzą. Nawet jeśli wydają się być bez sensu, ostatecznie okazuje się, że nie mogło być inaczej. Wszechświat Ci sprzyja, od zawsze Ci sprzyjał. Jeśli wydaje Ci się, że tak nie jest, być może tego do siebie nie dopuszczasz. Dlatego nie potrzebujesz smutku, który zaczyna się w głowie. Smutku, który obezwładnia i przyćmiewa prawdziwe emocje. Smutku, który jest głosem ego. pepsi eliot, this is bio, smutek

Ale to nie oznacza, że nie potrzebujesz smutku wcale

Eckhart Tolle pisze, że jeśli uczucie do Ciebie przyszło, powinnaś w nie wniknąć zamiast odeń uciekać lub je maskować. Bo wtedy zaczyna się wyzwolenie. Osho mówi o totalnym przeżywaniu uczuć, czyli o wchodzeniu w nie w tu i teraz. Wg. Osho zresztą permanentny smutek nie jest już uczuciem, tylko postawą i to wyjątkowo złą. Według mnie, największą odwagą jest życie w stanie zadowolenia. Smutek to ogromne tchórzostwo. Do tego, aby być nieszczęśliwym, nic nie jest potrzebne. Każdy tchórz, każdy głupek może się tak czuć. Każdy potrafi być nieszczęśliwy. Ale do poczucia błogości potrzebna jest ogromna odwaga - a żeby ją poczuć, trzeba nad sobą popracować. Człowiek bardzo rzadko chce być szczęśliwy - choć ciągle powtarza, że chce. Bardzo rzadko jest gotowy na bycie szczęśliwym. Smutek to swoista inwestycja. Ludzie uwielbiają czuć się źle. Są wręcz szczęśliwi, gdy są nieszczęśliwi. Człowiek staje się naprawdę człowiekiem, gdy akceptuje całkowitą odpowiedzialność - sam odpowiada za to, kim jest.

Smutek jest Ci potrzebny tylko jeśli zapytasz po co? Tylko jeśli w niego wejdziesz i przeżyjesz go każdą komórką ciała

Najważniejszym jest, że sama masz wpływ na to jak przeżywasz swój czas i na to, czy obecna chwila nie przemyka Ci przez palce.
 90

Czytaj także