Uciekam do siebie, ale nie wibruję wyżej ... co robić?
  • 44Autor:44

Uciekam do siebie, ale nie wibruję wyżej ... co robić?

Dodano: 33

Komć: Od późnego dzieciństwa przez całą szkołę podstawową miałam problemy z akceptacją przez otoczenie. Nie wiem z czego to wynikało ale źle się czułam wśród kolegów z klasy, a oni wykorzystywali to i zdarzało się, że byłam obiektem kpin i docinek. W tym czasie, żeby trudny dla mnie czas jakoś przetrwać skupiałam się na sobie, na swoich reakcjach, na zaciśniętym kciuku, gdy musiałam wyjść do tablicy, na oddechu i biciu swojego serca, gdy wchodziłam do szatni pełnej koleżanek, na małym palcu u nogi… Dawało mi to wewnętrzny spokój, myślałam, że tylko moje ciało jest wystawione na widok i pośmiewisko, a nikt nie wie co jest we mnie w środku, nikt nie wie, że słucham swojego oddechu, nikt nie ma do mnie dostępu… W szkole średniej wszystko się zmieniło, i już nie miewałam podobnych sytuacji, z małymi wyjątkami. Ale to przez wieloletnie doświadczenia został we mnie ślad i w sytuacjach stresowych, niepewnych uciekałam się do opisanej techniki. Jestem bardzo świadoma swojego ciała, potrafię zamknąć się w sobie i wiem że ludzie przez ten czas widzą mnie tylko na zewnątrz. To dodaje mi sił i mam świadomość, że mam gdzie uciec. Uciekam w głąb siebie. W moim życiu – chyba ze względu na przeszłość - pojawiła się nerwica lękowa, którą samodzielnie udało mi się okiełznać. Jestem już bardzo dojrzałą kobietą, która w życiu spotkała się z niejedną sytuacją, potrafię wyciągać wnioski, analizować, rozwiązywać problemy, walczyć o siebie i o innych. Zastanawiam się tylko, co dała mi ta obserwacja i to trwanie w „tu i teraz”? Teraz często zmagam się ze stresem, który sama sobie funduję. Więc uciekam w głąb siebie, obserwuję siebie i swoje reakcje, nie oceniam. Trwam. Jednak moje problemy z ciągłą irytacją, pośpiechem, nerwowością nie mijają. Nie staję się lepsza, nie wibruję wyżej, nie zmieniam nic w sobie, bo nie umiem. I to mnie smuci. Dlaczego jestem nerwowa, dlaczego wszędzie się spieszę i nigdy nie mogę zdążyć? Obserwuję ludzi wokół siebie, znajomych, rodzinę i widzę, że każdy ze spokojem wykonuje różne czynności i zawsze ze wszystkim zdąży a ja wiecznie się spieszę, poganiam innych i tak nie wyrabiam się z tym co powinnam. Pepsi jak to jest? Dziękuję Ci Kochana za ten komć, to na samym początku. Może Cię rozczaruję, ale prawdopodobnie nie byłaś w "tu i teraz", ani nie byłaś obserwatorem. Skąd o tym wiem? Bo w jednym momencie zniknęłyby Twoje problemy. Obserwator jest uważny, ale nie skupiony. Gdy mówię o uważności, można to mylnie odebrać, że mówię o skupieniu, a to zupełnie inne sprawy. Obserwator nigdzie się nie chowa, ani nie ucieka. Po prostu jest w swoim ciele, bo tam jest jego miejsce. Gdy jesteś skupiona widzisz tylko wyrywek, gdy jesteś uważna, czyli świadoma widzisz wszystko. Stajesz się obserwatorem wszystkiego. Zwykły kierowca jest skupiony, kierowca rajdowy podczas wyścigu jest uważny. Wchodzi w stan świadomości, który pozwala mu widzieć wszystko, ma oczy dookoła głowy. Tolle przytacza w swojej "Potędze teraźniejszości" opowieść  o mnichach w klasztorze podczas medytacji. Nauczyciel skrada się i znienacka wali ich od tyłu kijem. Ci zadumani dostają po plerezach, ci uważni są w stanie obrócić się i złapać kij.

W dzieciństwie również stosowałaś chwyt odwrócenia uwagi od otoczenia, przez skupienie się na palcu u nogi, dajmy na to. I to była ucieczka. Ucieczka nie jest rozwiązaniem, ani zrozumieniem. Uciekać można przed dzikim zwierzęciem i to byłoby na tyle. w didaskaliach: Zanim zaczęłam się budzić, gdy tylko mężuś zaczynał prawić mi jakieś moralizatorskie gadki i podnosić głos, natychmiast zaczynałam głośno śpiewać. Uciekałam w zagłuszające śpiewanie. To był właśnie podobny chwyt do Twojego uciekania do ciała. Obecnie najczęściej jestem uważna. Obserwuję jego i siebie, kiedy moje ego, czyli Ziuta ewentualnie mnie pociągnie i pojawi się jakaś emocja, zwykle chodzi o złość. Widzę wrzeszczącego mężusia i w tym samym momencie czuję jak zalewa mnie fala współczucia i miłości. Do niego i do siebie i do wszystkich ludzi, którzy nie radzą sobie z emocjami. Którzy niszczą swoje życie poprzez swoje fałszywe ego. Czuję jedność z nim i z innymi. Wkrótce mężuś też odpuszcza. the end Pojawiamy się na Ziemi najczęściej z karmą. Dzieci indygo na przykład mają stare dusze i one nie mają już karmy. Przychodzą dobrowolnie, żeby pomagać innym budzić się. Karma oznacza, że jeszcze nie nauczyliśmy się wszystkiego. Ponieważ w teraźniejszości karma znika. Tak potężna jest teraźniejszość. To jest jedyne życie. Gdy stale tkwisz w jakiejś przeszłości, czy wciąż spiesząc się myślisz o przyszłości stale jesteś we władaniu karmy. Miotasz się, musisz coś udowadniać. W tu i teraz karma znika. Nie ma karmy, stajesz się Jezusem. On też pojawił się tutaj bez karmy. Czyli dobrowolnie. Gdy nie potrafisz być obserwatorem siebie i wszystkiego, gdy stale uciekasz, oceniasz (porównywanie siebie do innych też jest ocenianiem) i do tego wyczekujesz, kiedy coś się zmieni na lepsze.

A więc gdy wszystko to robisz, po prostu doświadczasz yyy ... nieprzebudzenia. Doświadczasz snu. I spoko. Jest to piękne doświadczenie, pod warunkiem, że wiesz czego doświadczasz. Wtedy możesz to zaakceptować. Gdy wciąż się spieszysz wpadasz w automatyzację czynności. Tymczasem odautomatyzowanie wszystkiego, w tym najprostszych czynności jest tutaj przepisem na radość i spokój. Niedziałanie z automatu nazywa się uważnością, czyli medytacją. Skończ z tą analizą siebie, kim to się nie stajesz, a jacy są inni. Zacznij od akceptacji tego co jest. A jest najlepiej jak tylko być może, gdyż jest tak w jakimś celu. We Wszechświecie nie ma przypadków. Jeśli masz poczucie, że nie wzrastasz, to dzieje się tylko po to, abyś najpierw to zaakceptowała i następnie ruszyła ze skrzyżowania. Wzrost, kreacja, spokój i radość nadejdą niepostrzeżenie. Nie ma innego wyjścia. Niskie przyciąga niskie, wysokie przyciąga wysokie. Einstein, albo Michalina (Wisłocka).

Konklużyn: Za dużo przemyśleń, za mało niemyślenia. Jesteś we władaniu ego i to dość podstępnego, które udaje, że go nie ma, że na czysto zanurzyłaś się w ciele, i po prostu to wina tej metody. Ego nic tu nie zawiniło. "Zastanawiam się tylko, co dała mi ta obserwacja i to trwanie w „tu i teraz”?" - Pozwól, że odpowiem: - tego jeszcze nie było, to się nie wydarzyło, więc nie masz się nad czym zastanawiać. Z tego co widzę na każdym kroku, brniemy przez życie z worem u szyi, wleczemy wóz drabiniasty za sobą z balastem przeszłości. Wystają z niego jak w scenografii u Kantora: władcze matki, ubzdryngoleni ojcowie, stryje pedofile, złe oceny z matmy, babki dewotki, świąteczne przypieranie do muru, podatki, groźne telewizory, płonący busz, przezwisko "gruba", traumy przydeptanej, nakazy, zakazy, błędy finansowe, bez sensu zaszczepienia pierworodnego, kredyty we Frankach i bolące zębodoły. No i on, który rzucił, a miał kochać, oraz ten co wysmyknął się sprzed ołtarza. Zostaw ten wóz na poboczu drogi, co Cię on obchodzi? WTF? Ponieważ, gdy do tego dołączyć karmę (po coś przecież przyszliśmy na Ziemię) życie zamienia się w orkę. No i żeby nie było lepiej, lękamy się też o przyszłość. Na pocieszenie zostaje tylko seks i/albo przedmioty. Kolejność dowolna. A to nie pociesza. De Mello twierdzi, że zawsze należy wyjść od zrozumienia. Dopóki nie zrozumiesz nie ruszysz z miejsca w rozkwit.

Życzę Ci rozkwitu, jestem pewna, że Ci się uda, tyle, że trzeba zmienić własne hologramy. Ale możesz też nie zmieniać.

Lovciam:)

 
 33
  • Wagabunda   IP
    Pepsi, dałaś czadu z tym wozem drabiniastym!! :) Oczami wyobraźni ujrzałam swoją kontrolującą matkę i pare innych tematów z przeszłości powtykanych do tego wozu i... zwyczajnie się uśmiałam :D :D :D
    Lovciam <3 <3 <3
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • beztematusite   IP
      Ok, to ja sie tez zapytam: jest pewien temat, ktorego ni jak rozgryzc nie moge. Kasa. Przeobserwowalam wszystko czego jestem swiadoma i ni kija, nie wiem co ja blokuje by przyplynela do mnie. Co do kurki wodnej jest we mnie? przeanalizowalam przekonania, schematy, sabotaze- nie moge do niczego sie przyczepic. Chyba, ze do tego, ze ograniczam sobie ilosc tej kasy, ktorej potrzebuje/dopuszczam? bo np. nie chce milionow bo na co mi to? oczywiscie moze okazac sie, ze potrzebne do rozwoju w jakis sposob...hmmm, teraz w tym momencie piszac o tym olsnilo mnie. Moze rzeczywiscie potrzebne mi miliony do jakiegos olsnienia? a ja im droge zagradzam? zawsze chcialam miec tyle by sobie spoko zyc i spac spokojnie. A wiecej to marnotrawstwo. Czyzby tu byl pies pogrzebany? Bo wibracje to przez bardzo dlugi czas mialam ho ho ho! i tyz nic. Prosze o Twoja opinie :)
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Anemonne   IP
        Pepsiiii....a czy słyszałaś kiedyś o takiej blokadzie pamięci wczesnej? Nie pamiętam praktycznie nic do czasu ok 14-15 lat tzn nic dobrego ani neutralnego. Jak każdemu zadrazały mi sie różne smutne zdarzenia i je pamietam dokładnie, zapachy, faktury, uczucie ale nic poza tym. To aż niesamowite i dziwne. Żadnych wakacji, rozmów z mamą, dnia w szkole itp. Jak możliwe, że mój umysł aż tak był w stanie odciąć to ode mnie? JAk odzyskac wspomnienia? Jakaś hipnoza?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • sarkasta   IP
          oj, jest Pepsi, moja miłość jest bardzo naganna, przynajmniej tak to widzę. Przypomnij, proszę Cię, link do (nomen omen) postu o poście, chyba złapię się choćby brzytwy, dziekuję
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • sarkasta   IP
            Próbuję zrozumieć: przeszłość zostawić, przyszłość będzie kiedyś, teraz jest teraz. OK, zostawiam przeszłe smutki, groby, rozwody, porażki. OK, w przyszłości co będzie, to będzie. Ale gdzie jest przycisk do wyłączenia EGO? Szlag mnie trafia, ale nie wiem jak ruszyć ze skrzyżowania. Czytam, czytam, trochę inaczej jem, od mięsa mnie odrzuciło od samego czytania (ryby zostają!, alkohol zostaje!) staram się, i dzieją się rzeczy inne niż dotychczas. Ale nie schudłem ani kilo, a przydałoby się ze 20, bo inaczej nie pobiegnę. I co? I nic, nadal użalam się nad sobą. I jeszcze ta miłość naganna, strasznie naganna. A miałem nie pisać po pijaku...
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 2