Jak się odkochać, gdy kochaś odszedł w siną dal?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Jak się odkochać, gdy kochaś odszedł w siną dal?

Dodano: 44

Komć: Pepsi, napisz proszę o tym jak się odkochać. Jedna strona odchodzi od zmysłów druga mimo wcześniejszego zaangażowania ma to gdzieś. Z checią poczytam.  Napisałaś to przez sen, bowiem odpowiedź na to pytanie jest yyy ... w Tobie. Ba, gdybyś użyła swojej boskiej świadomości przenigdy nie zadałabyś tego pytania. O czym nawijam? Jesteśmy z tego samego Źródła, czyli Absolutu. W związku z tym nie potrzebujemy absolutnie nikogo, ani niczego na zewnątrz siebie, żeby po prostu wiedzieć. Dopóki nie zaakceptujesz teraźniejszości, nigdy nie ruszysz ze skrzyżowania. Jest za to nagroda Każda akceptacja, czyli zgoda na to co jest, już sama z siebie podnosi Twoje wibracje. W tym momencie w Twoim hologramie pojawiają się przebłyski świadomości i masz szansę ruszyć ze skrzyżowania. Żyjemy w iluzji, budujemy hologramy takie jakie potrafimy na tym oprogramowaniu. Niestety wszystko jest fałszem, czyli fikcją. Wszystko jest iluzją. Wyobraź sobie, że od dziecka byłaś programowana. Przez kogo? Przez matrix, na jego żywiciela. Jesteśmy bateriami i działamy dokładnie tak, jak oni tego od nas oczekują Wyobraź sobie, że miłość jest wtedy, gdy nie ma strachu, ale miłość nie jest dualna. Nie jest spolaryzowana. O co kaman? Nie ma przeciwieństwa. Jedynym przeciwieństwem miłości jest jej brak. Więc teraz, albo kochasz człowieka, który odszedł miłością prawdziwą, zawsze obecną, albo nigdy go nie kochałaś, gdyż spałaś. Chcesz zapomnieć o swojej miłości? Naprawdę? Dopóki nie zaakceptujesz tego co jest teraz, nie zgodzisz się na to bez szemrania, nigdy nie zaznasz spokoju. Wciąż Twoje fałszywe ego będzie jakoś wspominać tę sytuację, gdyż ego zawsze siedzi, czy to w przeszłości, czy to rozmyśla o przyszłości, tak jak Ty teraz. Tymczasem jest tylko teraźniejszość, której nie ma po co oceniać, krytykować, sprzeciwiać się jej, czy się euforyzować, wzmacniając własne uśpienie i odcinając się od siebie prawdziwej. Nie trzeba się więc odkochiwać Nie należy wywierać presji ani na sobie, ani na innych. Zawsze należy wyjść od akceptacji stanu w którym się znalazłaś. Wszystko jest po coś. Teraz zdobywasz takie doświadczenie. Piękne. Miłości bez wzajemności, oczywiście na poziomie matrixowym, czyli fałszywego ego. Gdyż tak naprawdę, gdyby ten człowiek był przebudzony, tak samo jak Ty, wiedzielibyście, że jesteście tym samym, jedną jaźnią i kochacie siebie nawzajem i wszystkich innych ludzi i nie tylko. Jak się kocha boski kawałek siebie. Na tym polega kreacja Na rozwoju, na ewolucji, na wzroście. Wszyscy we Wszechświecie mamy to samo zadanie. Rozwijać się, kreować, tworzyć i wzrastać. Oczywiście jesteśmy energią, więc musimy falować, a falowanie zawsze będzie związane z pewnymi amplitudami wahań. Ale to będą coraz wyższe wibracje. Jednak dobra, nie jesteś jeszcze przebudzona, ale już zaczynasz jakby kumać, że o coś tutaj się rozchodzi. Tęsknisz za ukochanym i to powinnaś zaakceptować. Z miłością do siebie i do niego. Nie wspierać tęsknoty myślami, za to pozwalać tym myślom przepływać, jak obłokom na niebie. Zostać obserwatorem siebie zakochanej bez wzajemności i doświadczać powinnaś. Dopóki nie zaakceptujesz tego stanu rzeczy, nie pojmiesz, że drugi człowiek nie jest Ci dany na własność, na całe życie i nie będziesz mogła okazać wdzięczności za tę sytuację. Każde wychylenie w dół daje największą szansę na poszybowanie w górę. Bez tego doświadczenia nie byłabyś w pełni sobą, nie mogłabyś wzrastać. Po to to jest.  Uczysz się.

Niekochana Rozstanie z kochanym człowiekiem to wielka nauka. Można dzięki temu o wiele więcej zrozumieć. Można od tego momentu niezwykle wzrosnąć, a można też pogrążyć się w dole na śpiąco. Wyobraź sobie, że zachorowałaś i cały czas o tym gadasz. Siadasz w kolejce u alopaty i nawijasz. Mówisz o tym w kolejce do kasy w hipermarkecie. Jesteś stale w temacie choroby. Co się dzieje z programem, który tworzysz? Choroba włazi w Ciebie głębiej, zakotwicza się fundamentalnie w Twoim hologramie i potem bardzo trudno jest ją stamtąd wyplenić. Jest jak głaz przywiązany do Ciebie. Nie wpadasz wtedy na żadne pomysły, nie masz pojęcia jak możesz sobie z nią poradzić, wybierasz technologie prosto z matrixu, bo oni mówią Ci, że są na Twoją chorobę przygotowani. Absolutnie wzmocniłaś swoją chorobę. Nie ma po co rozmyślać ze strachem o starości, o meno, czy andropauzie, gromadzić kasę na ewentualne przyszłe niepowodzenia, uciekać do przeszłości (jakże było kiedyś miło), wcześniejszego zaangażowania partnera, a potem nici. To wszystko są programy Twojego umysłu. Fantasmagorie. Lustro. Iluzje, jak einsteinowski Wszechświat. Aby nastąpił wzrost, żebyś naprawdę skorzystała z doświadczenia człowieka porzuconego przez chłopaka, dziewczynę, męża, cokolwiek, zawsze trzeba wyjść teraz "w tu i teraz" od akceptacji tego co jest. Nie buntuj się, nie obwiniaj go nawet w myślach, zgoła przede wszystkim nie w myślach. Pogódź się z tym To się stało po coś. Tyle, że jak będziesz wspierać niezgodę na ten fakt, zmuszać się do zapomnienia, nie ruszysz ze skrzyżowania. Nie wpadniesz na super pomysł, nie spotkasz wkrótce świetnego człowieka i nie będziesz dziękowała, że nie musisz teraz zrywać z kimś i zadawać ból. Zapamiętaj podstawową rzecz, o której nawijają wszyscy przebudzeni jak jeden mąż, Osho, Tolle, de Mello (nawijał też o tym Jeszua) i każdziuteńki oświecony: że tylko zgoda na to co jest, tylko akceptacja, brak buntu jest w stanie natychmiast dodać Ci skrzydeł. Podnieś Twoje wibracje, natchnąć kreacją, wzrostem, wyleczeniem, miłością, pomysłem na nową pracę, na nową, zmienioną siebie. Wysokie wibracje prawie natychmiast zaczną przyciągać w Twoim życiu nowe, piękne zdarzenia i ludzi. Byleby tylko nie pojawiło się wyrachowanie Wysokie przyciąga wysokie. Udawanie, pozorna akceptacja, bo to się nie uda. Ciesz się więc swoim doświadczeniem. Płyń. Nie staraj się zapomnieć. Nie staraj się pamiętać. Po prostu, gdy nadejdzie myśl, która Cię zasmuca, a Ty nie połapałaś się na czas, pozwól jej przepłynąć, jak obłokowi na niebie. Nie odganiaj jej, ani za nią nie podążaj. W tym czasie, Twojej zgody na teraz, jakie by to teraz nie było, Twoje wibracje sprawią, że hologramy zaczną się zmieniać. Zniknie z nich niespełniona miłość (to nie była miłość, bo ona trwa zawsze), zniknie niechciana praca, pojawią się nowe możliwości. Nagle zorientujesz się, że wszystko idzie bardzo dobrze. To sprawi, że jeszcze lepiej zakotwiczysz się w "tu i teraz" i będzie jeszcze lepiej. Wysokie przyciąga wysokie, niskie przyciąga niskie, podstawowe prawo we Wszechświecie, prawo rezonansu. Tak to działa. Na ile czasu zegarowego starczy Twojemu ciału, Twój wzrost tutaj nie jest niczym innym ograniczony.

Karmy w tu i teraz nie ma. Możesz oczywiście zechcieć poddać się hipnozie, żeby porozkminiać, jakaż to karma się za Tobą wlecze, że ktoś Cię porzucił. Dla potrzeb Twojego ego, może to być nawet mega ciekawa rozkmina, jednak Tobie prawdziwej niczego nie wniesie. To nie o to chodzi Bruner. Jakby co, zrób tak: Podnieś swoje wibracje akceptacją tego co jest, a także podbij bieganiem, głębokim oddychaniem, odpowiednią strawą, nawadnianiem, pływaniem, sauną, tańcem, rytuałami tybetańskimi, mruczeniem. Dzięki czemu Twoje fałszywe ego przestanie narzucać Ci swoje badziewne programy. Każda ewentualna myśl o kochasiu, który odszedł w siną dal, niech spotka się z Twoją spokojną akceptacją i zgodą na to co jest. Zdziwisz się, jak zaczną zmieniać się/znikać Twoje hologramy, gdy uda Ci się dotrzeć choć na chwilę do swojego prawdziwego ja, czyli do swojej duszy. Jesteś życiem, jesteś cząstką światła, jesteś Absolutnie doskonała, a to co Ci się przydarza jest dokładnie takie jakie ma być na tym etapie wzrostu, w którym się znajdujesz. Superancko.

"Przebudzenie, to brak cierpienia" Horry Porttier, ups, Budda

To dla kochasia, który odszedł w siną dal

Lovciam:)

 44
  • Kuroszka   IP
    Przepraszam, może nie kumam wszystkiego... pojawia się miłość, jak ktoś mówi, że go nie ciągnie?
    Jedyne co usłyszałam to, że czekał na mój ruch, za późno zareagowałam i on odpuścił. Pewnie stąd moje poczucie winy i rojenie sobie w głowie... nie do końca wiem, co się ze mną dzieje.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Kuroszka   IP
      A czy w jakiś sposób ma się do tego teoria kochania bezwarunkowo?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Kuroszka   IP
        Czy do tego ma się w jakiś sposób teoria kochania bezwarunkowego?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Kuroszka   IP
          Pepsi Eliot, a co jeśli słyszę od faceta po 3 latach związku - "Fajna jesteś dziewczyna, ale nie ciągnie mnie do Ciebie. Mam poczucie, że niszczę Ci życie." I potem cisza, z jego strony nie ma kontaktu, próby spotkania się, itp.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Asiek   IP
            Ten artykuł odmienił moje życie. Uwielbiam go....
            Dziękuję Pepsi Eliot.
            Pozdrawiam wszystkich budzących się.....
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także