Coś do mnie przyszło w nocy, coś złego i demonicznego
  • 44Autor:44

Coś do mnie przyszło w nocy, coś złego i demonicznego

Dodano: 22

Czyli dlaczego, jak i kiedy stałam się ekspertką od strachu?

Uwagą, ten post trochę straszy. Komć: Wczoraj z koleżankami pojechałyśmy w jedno bardzo energetyczne miejsce, gdzie z gór wypływa źródełko i można tam pobierać wodę. Było cudnie, nażłopałyśmy się, pobrodziłyśmy w lodowatej wodzie i pochodziłyśmy boso po mięciutkiej trawce. Jest tam też taki labirynt ułożony z płytek, który można przejść z jakąś intencją, opisuję to szczegółowo, bo nie wiem czy nie jest ważne. Przeszłyśmy więc labirynt, potem stałyśmy w promieniach słońca, jedna z nas rzuciła jakiś zabawny komentarz i dostałyśmy ataku śmiechu, który dla mnie był uwalniający, poczułam się jakbym się otrzepała z nagromadzonego ostatnio stresu i pośpiechu. Wspaniałe uczucie, dawno tak dobrze się nie czułam. Przechodząc do sedna,  w nocy ok 2-3 znalazłam się w jakimś dziwnym stanie, niby spałam, ale jakaś część mnie nie spała i wszystko widziała i pamięta. Coś do mnie przyszło, coś bardzo złego i przerażającego. Nie potrafię określić co ode mnie chciało, ale byłam przerażona, a w dodatku nie mogłam się ruszyć. Próbowałam krzyczeć, nie mogłam wydobyć głosu, w końcu pomyślałam, że zawołam mamę i wydaje mi się, że głośno zawołałam, ale nikt z domowników się nie obudził, pies nie zaszczekał, choć spał w tym samym pokoju. Może nie zawołałam?

Czułam się absutnie samotna i opuszczona, a dodatkowo przeświadczona, że to wszystko dzieje się naprawdę. Gdy zaczęłam szukać ratunku, przyszło mi do głowy, żeby wezwać Boga i nie wiem czy głośno czy w myślach, a może w tamtej rzeczywistości przywołałam trzy razy, nie pamiętam czy Boga, czy Jezusa. Wtedy ten atak zelżał, ale nadal bardzo się bałam. Wstalam, zapaliłam białą szałwię i światła. Dodam, ze jestem wychowana niby” po katolicku”, ale już od dawna zgłębiam duchową stronę życia i staram się mieć oczy otwarte. To nie był sen. Wiem, że mam w sobie jakąś blokadę i ogromnym lęk, który niosę na garbie od dziecka. Teraz boję się jeszcze bardziej, o nocy wolę nie myśleć. Co Ty na to Pepsi? Mogłabyś się jakoś do tego odnieść?

Dzięki. Odniesienie się do tego byłoby spoko, gdybym wiedziała z czym mamy tutaj do czynienia. Tak naprawdę, to może być wszystko. Mogą to być młodzieńcze zwidy, gdy najfajniejszy chłopak siedzi w nogach łóżka, a Ty masz tego absolutną jasność, tyle, że śpisz, kimasz sobie. W gorszym stanie emocjonalnym mogą to być imaginacje, droga krzyżowa równolegle z Twoim łóżkiem, i to już podchodzi pod nerwice lękowe, depresje, psychozy, bo śpimy zarówno na jawie, jak i we śnie. Generalnie chrapiemy, nie rozumiemy o co w tym chodzi, żyjemy w matrixowym strachu, i mamy o dziwo właśnie strach oswojony. Strach owszem jest straszny, ale jesteś z nim od rana do rana. To kumpel, owszem siedział w kiciu, może jakiś szantaż emocjonalny, straszny dług, ale Ty jak mafiozo nie unikasz już bania się. Matrix Cię wychował, boisz się na zawołanie, boisz się wróżąc z fusów, boisz się w nocy, boisz się jak ekspert. Owszem zatrudniono Cię, ale Ty to robisz pro bono.

Pamiętacie historię z Maxem Spiersem z wakacji 2016 roku? Przystojny prawie czterdziestolatek, który wyjawiał podejrzaną, kontrowersyjną i trudną, własną prawdę. Był nawet w Warszawie na kongresie ufologicznym i o prawdzie w sensie ścisłym. Odgrażał się, że napisze książkę, ujawni z detalami owe wcielenia własne, które akurat dobrze pamięta, swoją wizytę na Marsie i amerykańskie (reptiliańskie?) reduty wojskowe jakie tam się znajdują, jumping roomy w Hiltonie hotelu na Ziemi, napisze co to jest Księżyc, bynajmniej nie planeta, owszem satelita, ale sztuczny. Po czym Max zwymiotował jakąś czarną substancję i zmarł też w Warszawie. A jego komputer został wyczyszczony. Matka Maxa twierdzi, że widziała na czole syna czerwony okrągły, odcisk, coś jak oparzenie, o którym nie było mowy w obdukcji lekarskiej. Mógł powstać później, mógł zostać zatajony. Po co o tym piszę? Żebyś nie patrzyła na świat przez pryzmat na siłę zrozumienia. Patrz, jak obserwator, nie staraj się tłumaczyć, odwoływać, wyjaśniać. Płyń teraz. Przebłysk intuicji powie Ci wszystko, ale zanim się pojawi, musisz przebywać w teraz. Musisz już być w drodze. Nie mów też, że coś jest niemożliwe, czy głupie tylko dlatego, że z tym czymś nie rezonujesz. Jedyną rzeczą, którą możesz i powinnaś zrobić, to zaakceptować i z ciekawością dziecka obserwować siebie na drodze w teraz.

Kiedyś, gdy budowałam swój pierwszy dom, stawiałam go sama, razem z panem Kaziem. Równie oszczędne w człowieka, specjalistyczne ekipy przewijały się od czasu do czasu tylko na krótko. Było tak, że gdy w trakcie pracy zagadywałam pana Kazia, natychmiast zatrzymywał się, odkładał deskę, którą niósł i długo, metaforycznie odpowiadał. Pomimo tego, że chciałam, żeby pan Kaziu był w kroku, żeby po prostu z bycia w drodze coś nawinął, jednak nie, za każdym razem zatrzymywaliśmy się na skrzyżowaniu, aż przestałam pytać, tylko patrzyłam i naśladowałam. Stałam się milczącym obserwatorem pana Kazia. Byliśmy z panem Kaziem w drodze do tego stopnia, że zapomnieliśmy o celu. Postawiliśmy piękny dom. Ten Twój lęk na garbie niosą prawie wszyscy, tylko dlatego, że prawie wszyscy śpią. Stoją na skrzyżowaniu z deską, ba ze swoją kłodą u stóp, nie akceptując i nie ruszając w drogę. Jarasz się swoją innością, i to od dziecka, ale wszyscy jesteśmy tym samym. Wszyscy jesteśmy budowniczymi, architektami. Twoje ego każe Ci się wyróżniać na tle innych, zadaje milion pytań, wciąga Cię, a raczej wciska w miejsce w którym akurat stoisz, raczej śpisz coraz mocniej, zamiast się budzić i wykonać chociaż pierwszy krok na drodze.

Do przebudzenia.

love:)

 22
  • Eli   IP
    Pepsi a moja siostra kupiła dom za granicą spali z mężem i dziećmi gdy ona usłyszała kroki w nocy spojrzała na zegarek była polnoc drzwi otworzyły się same choć nie było przeciagow co to mogło być chcą sprzątać dom teraz
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Somaye   IP
      Jakies dwa,trzy lata temu kiedy zaczelam czytac ksiazke Wereszczagina, pewnej nocy mialam sen ze jakas zjawa lerzy ze mna w lozku i sciska mocno moja reke, nie moglam sie ruszyc i bylam przerazona, czulam bardzo zla energie. Kiedy udalo mi sie obudzic i oswiecic swiatlo reka byla zaczerwieniona. Przestalam na dlugi czas czytac te ksiazke, kiedy znowu zaczelam, mialam sen ze ide niedaleko domu, a zza drzewa wylania sie okropny troll z grymasem na twarzy. Znowu bardzo sie wystraszylam. Wiedzialam ze to ma powiazanie z ksiazka, mysle ze to egregor kosciola katolickiego chcial mnie odstraszyc. Juz nie wracalam do tych tematow, ale mysle ze wtedy motywowalo mnie glownie nieczyste ego, chcialam mocy wlasnej i zeby moc zaimponowac innym. Poza tym mialam obawy ze rozwijanie mocy psychofizycznych moze mnie przywiazac bardziej do ciala i do tej materii, nadal mam takie wrazenie, nie wiem czy sluszne.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Julka   IP
        Dużo światła na ten komentarz dają hipnozy prowadzone przez Calogero Grifasi (zapisy gigantycznej ilości po PL na YT). W sumie dają światło na cały matriks... i wszystkie kwestie przytoczone przez Pepsi w tym wpisie (księżyc, energię strachu, portale itd)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Izabela   IP
          Są dwie możliwości: albo to był sen, albo to nie był sen. Jeśli to pierwsza ewentualność, to gdyby się powtarzała warto zainteresować się hasłem "świadomy sen". Drugi przypadek to cały wór możliwości, z demonicznym pasożytem na czele listy. Trzymam kciuki, by się nie powtarzało. A na dobry sen polecam nie obzerac się wieczorem, nie pić alkoholu i unikać oglądania i czytania horrorów. Pewne gatunki muzyczne i rozpamietywanie sytuacji stresowych tez programuje zaklocenia snu.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Kasia   IP
            https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Pora%C5%BCenie_przysenne Polecam lekturę jest naukowe wyjaśnienie tego zjawiska. Doświadczyłam go sama kilkukrotnie bardzo nieprzyjemnie.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0