3 proste sposoby jak polepszyć swoje życie, do tego działają absolutnie zawsze
  • 44Autor:44

3 proste sposoby jak polepszyć swoje życie, do tego działają absolutnie zawsze

Dodano: 57

Są proste jak drut, więc tym bardziej nie ma po co ich komplikować.

Pierwszy sposób, to uporaj się z zazdrością.

Zazdrość jest wyrazem złości ludzi słabych, czyli wszystkich nas. Przemień swoją zazdrość w twórczą energię. Przemień energię słabości w energię mocy, zgodnie z prawem zachowania energii. Da się. Chociaż wszystko wrze we wnętrzu osoby zazdrosnej, taka osoba nie może wiele zdziałać. Chciałaby spalić cały świat, niekiedy krzyczeć i ciskać przekleństwa, ale musi siedzieć cicho, bo wyszłaby na zazdrośnicę. Ukrywa zazdrość, żeby nie sprawić komuś przyjemności. Udaje, że nie wie co to zazdrość i jeszcze bardziej się spala. Oczywiście trochę inaczej jest z zazdrością w małżeństwie, gdyż w małżeństwie zwykle wrzeszczy się w temacie zazdrości. I to jest zdecydowanie lepsze. Zazdrość przeradza się w złość, a złość jest bliżej serca niż lęk (najgorszy dla nas, jednocześnie najlepszy karmiciel matrixu) i zazdrość. Jeśli coś takiego Cię dręczy, koniecznie przyznaj się przed sobą, że jesteś zazdrosna. Nie udawaj, że Cię to nie dotyczy, że takiego uczucia nie znasz, ponieważ jak zwykle, ruszenie ze skrzyżowania jest możliwe dopiero po akceptacji stanu faktycznego. Paradoksalnie, gdy zezwolisz sobie na tę zazdrość, gdy uznasz, że owszem jest, nie musisz lubić tego uczucia, wystarczy, że zaakceptujesz tę swoją słabość, bez oceniania, Twoje wibracje automatycznie podskoczą w górę i w tym stanie zazdrość o sukcesy innych, zmniejszy się, lub zniknie. Przekujesz zazdrość w inspirację twórczą. Innym się udało, mnie też się uda, bo jesteśmy jednością. Uświadom sobie miłość do siebie samej, a w tym samym momencie będziesz mogła kochać innych. Wzruszy Cię ich droga, ich osiągnięcia będą Cię radować jak własne. Do tego jesteś jak najbardziej zdolna. Nie o to chodzi, i nigdy o to nie chodziło, abyś się samo potępiała, bo samo potępienie jest sposobem ego na to, żeby się nie zmieniać. Zapominasz wtedy o rozumieniu o co kaman, a cała energia koncentruje się na potępieniu. Tymczasem wystarczy że zrozumiesz. Zrozumienie jest wyzwoleniem. To samo dotyczy emocji lęku i złości.

San Castiano Dei Bagni, czyli relacja z Sylwestra 2018 na ławce:)

Po drugie, z głowy idź do serca.

Odczuwanie jest prawdziwym życiem. Nie emocje, tylko uczucie. Twoja świadomość jest niezmienna i nieśmiertelna. Gdy budzisz się do życia, pierwszym największym zdziwieniem jest to, że już nie identyfikujesz się z ego, ba nawet z trudem go rozpoznajesz, natomiast myślisz nadal, tyle, że bez tego programu, jakby nie z głowy. Świadomość myśli bez udziału głowy/rozumu/programu ego. Myślenie sensu stricte jest nieprawdziwe, ponieważ jedynie dotyczy czegoś, a nigdy nie jest tym czymś. To nie myślenie o piciu wina sprawia, że jesteś pijany. Możesz myśleć ile chcesz, jednak aby poczuć się pijanym będziesz musiał się napić. Picie jest "czymś". No dobra, nie mówię teraz o tak zwanym "suchym kacu" alkoholików, którzy niczego nie wypili poprzedniego dnia. To działka Jerzego Pilcha, który pięknie o problemie opowiada, ale nie Twoja na szczęście. Owszem, myślami niejeden był w stanie wywołać też orgazm, jednak orgazm to ogromna utrata energii, a nie coś co jest. Żyj życiem swoim, kochaj siebie, to wystarczy, żebyś ruszyła ze skrzyżowania. Ile razy zaczynasz żyć życiem swojego męża, czy dzieci: weź 5 głębokich oddechów. Takich do brzucha, żeby Twoja klatka piersiowa się nie poruszała, a jedynie wypełniał się brzuch. Przenieś się z głowy do własnego serca. Niech Cię wypełni miłość do ludzi, w tym przede wszystkim do siebie samej, bo to zwykle wystarczy. Twoje zmysły się wyostrzą i zobaczysz wszystko jak jest, gołym okiem. Nie ma po co żyć życiem innych ludzi, w następnym wcieleniu musiałabyś zacząć żyć kimś jeszcze innym. To nie ma sensu. Gdy przeniesiesz się z głowy do serca, a wszystkie Twoje zmysły się wyostrzą, poczujesz że Twoje własne życie znów w Tobie pulsuje. Twoje wnętrze Cię ukoi. Nie będziesz już musiała się pod nikogo podszywać, gdy pokochasz siebie taką jaką jesteś Bridget, pokochasz wszystkich ludzi takimi jakimi są.

San Castiano Dei Bagni, czyli tuż przed Sylwestrem 2018 na ławce:)

Po trzecie, od zawsze chodziło o równowagę.

Są potrzeby i są pragnienia. Potrzebujesz jedzenia, gdy jesteś głodna, ale będąc sytą możesz nadal pragnąć jedzenia. To bulimia, czy wilczy apetyt, łodewer. Jednak tylko potrzeba jest prawdziwa. Gdy jesz pomimo tego, że Twoje ciało już nie potrzebuje pokarmu jesteś tylko w nałogu jedzenia, nic więcej. Niekiedy Twoje ciało jest tylko pozornie najedzone, gdyż nie dostarczyłaś mu składników odżywczych jedząc jak zwykle złom, wtedy będzie nadal potrzebowało pokarmu. Ego pragnie, ciało potrzebuje. Potrzeby są Twoje, pragnienia są spełniane dla sąsiadów. Działanie jest zawsze odpowiedzią na potrzebę. Działalność to zaspokojenie pragnień. Pragnienia nigdy nie były prawdziwymi potrzebami. Pragnienia są pokusami matrixu. Oczywiście nie o to chodzi, aby siedzieć cały czas w swoim wnętrzu, czyli uciekać do środka. Nie o to też chodzi, aby żyć tylko na powierzchni, na zewnątrz siebie. Zarówno ludzie Wschodu, jak i Zachodu popełnili błędy. Jedni skupiając się jedynie na wnętrzu i duchowości, drudzy na wiedzy i zewnętrzu. Chodzi o równowagę. Zawsze chodziło tylko o równowagę. Jeśli spotkasz na swej drodze człowieka chorego, śmiertelnie chorego, nawet wtedy jego życie jest bardzo ważne i ten człowiek może wszystko. Może się w ostatniej sekundzie życia przebudzić. Dzieci, które nie rozumieją wiele na poziomie ego, albo ego jeszcze nie mają, a jednak ich ciała odchodzą, najczęściej świadomie pojawiły się tutaj, z własnego wyboru bardzo starych dusz, aby dzięki nim, ktoś inny wzrósł. Albo szybko dostają szansę na kolejne pojawienie się we Wszechświecie i doświadczanie. Droga do przebudzenia, czyli nasze życie jest doskonałe w teraz. Gdy jesteś w przeszłości, lub przyszłości nie ma Cię w życiu, nie żyjesz. Czy ktoś, kto się nie rusza, bo jest ciężko chory, może biegać i korzystać z dobrodziejstw biegania? Tak, może to robić na poziomie duszy w ciele, idealnie ułomnym. Gdy odpuści myślenie, może skupić się na swoim ciele i pobudzić je do życia biegaczego od środka. Dać ciału profity biegania nie ruszając się z szezlonga. Odbierz własną wyobraźnię swojemu ego, i użyj ją w ciele. Napinaj mięśnie, nawet jak się ich nie da napiąć, poczuj wiatr na twarzy, chociaż nic nie czujesz fizycznie, zobacz piękno natury. Będziesz czerpał profity medytacyjne i wszystkie inne z biegania. Tak działasz. Tylko Tobie się wydaje, że czas liniowy biegnie. W rzeczywistości wszystko dzieje się teraz. Wszyscy teraz jesteśmy zdrowi i jednocześnie umieramy, rodzimy się i nasze ciała odchodzą, a raczej jesteśmy w trakcie wszystkiego. To bez znaczenia dla wzrastania naszej świadomości w teraz. To największa zajebistość Wszechświata, czyli Ciebie i mnie.

teraz loveeeeeee

   
 57
  • ChaiMate   IP
    hej.
    Dawno mnie tu nie było u Was. Wracam, chociaż moje ego podpowiada mi, że nie ma po co.
    Moje wewnętrzne ja mówi jednak, że jak tu przychodziłam i stosowałam się do Waszych rad i trenowałam (psychicznie i fizycznie) to postrzegałam życie w jaśniejszym świetle. Do rzeczy...
    ostatnio czuję się potwornie słaba. mimo, że trenuję fizycznie dość sporo to psychicznie potrafię codziennie się załamać. Od 1,5 roku prowadzę firmę, która nie przynosi praktycznie żadnych zysków. Codzienna praca, starania, nadzieje, wysiłek, to okazuje się za mało. Powoli godzę się z tym, że może to nie to, a może potrzeba więcej czasu żeby firmę rozwinąć. W każdym razie dopierdzieliło mnie to psychicznie, przestałam siebie lubić, przestałam się sobie podobać, wierzyć w swoje możliwości. Związek z moim partnerem zaczyna cierpieć na tym coraz bardziej,kłócimy się, on ma też silne ciało bolesne i potrafimy toczyć batalię godzinami. Ja natomiast boję się codziennie wszystkiego coraz bardziej, boję się o siebie, o pieniądze, o nasz związek, który się rozpadnie jak tak będzie dalej, ogarnia mnie potem fala złości na siebie, na niego, że nie rozumie mojej słabej sytuacji. czuję potrzebę zmiany, gryzie mnie w środku, ale nie umiem zrobić kroku do przodu i ruszyć ze skrzyżowania, bo nie wiem JAK. czuję jakbym się znowu cofnęła, a w walce cialo bolesne vs. ja wygrywa ono wlasnie. jest mi zle i nie wiem jak to zmienic :(
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Ewa   IP
      Pepsi, czytam Cie od dawna i nie ukrywam, że dzięki temu co tutaj piszesz powoooli dojrzewam do zmian (naprawdę powoli...) Z zazdrością się uporałam i czuję się dzięki temu... yyy... bardziej wolna? Cudowne to uczucie - chociaż odrobinę przejrzeć na oczy. No i chcę więcej zmian.
      Mam natomiast ogromny problem z przełamaniem marazmu, stagnacji i powtarzalności. Popełniam masę błędów - w kółko tych samych. Potrzebuję chyba wstrząśnięcia, mobilizacji, bo kłębi się we mnie chaos i ogromne napięcie, którego nie potrafię przemienić w dobra energię. Mam konflikt emocjonalności i racjonalizmu (mocno racjonalizuję emocje), brakuje mi spójności i wewnętrznej radości, a większość energii zostawiam na zewnątrz - chyba przez potrzebę bycia na froncie. Taki lekko narwany, ale wypompowany typ ;)
      Natomiast uwielbiam Cie czytać, bo pomagasz mi uświadamiać sobie pewne mechanizmy - a to jest już jakiś punkt wyjścia do zmian. Wierze, że prędzej czy później się uda.
      ABSOLUTNIE UWIELBIAM I DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚ <3
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Fila   IP
        Megaaa wpis <3
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Keyt   IP
          Gęba mi się cieszy na Wasz widok <3 Pepssik <3
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Atwora   IP
            Najgorsze jest chyba opanowanie zazdrości. Brak akceptacji tego co się ma i brak wewnętrznej zgody na to, ze ktoś ma lepiej lub więcej to niesłychanie trudne (moim zdaniem oczywiście). Oczywiście zazdrość niekoniecznie musi być czymś złym, jeśli umiemy ją odpowiednio ukierunkować - jeśli nie przekształcamy jej w niezdrowe relacje lub działania, które mogą komuś szkodzić a wręcz traktujemy ją jako czynnik motywujący do działania to można przekuć wadę w zaletę....chociaż jest to niesłychanie trudne. Trzymam kciuki za kolejne porady, bardzo przyjemnie czytało się post :)
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także