Przede wszystkim no problemo. Czy naprawdę masz jakiś problem?
  • Emanuela UrticaAutor:Emanuela Urtica

Przede wszystkim no problemo. Czy naprawdę masz jakiś problem?

Dodano: 51

Jakiś czas temu pisałam o tym, dlaczego pozytywne myślenie nie działa. Wiesz co jeszcze nie działa? Negatywne myślenie.

Kluczem do zrozumienia siebie i ruszenia ze wszelkich życiowych rozstajów jest akceptacja

Tylko akceptując to co dzieje się w Twoim życiu – dobre czy złe, skomplikowane czy proste, zabawne czy rozrzewniające do łez – znajdziesz harmonię i szczęście.

Bo czym właściwie jest szczęście? Zdawałoby się, że szczęście ma tyle definicji ilu istnieje definiujących. A jednak… Szczęśliwa możesz być nawet wtedy, kiedy na pozór jesteś bardzo… nieszczęśliwa i jest to fakt, który pomija się zbyt często.

Tak jest.

Szczęście to samospełnienie i ogromna wewnętrzna siła. To dzikość duszy, niezależność i śmiałość kiedy przychodzi Ci decydować o tym, że pora na następny krok. To łagodność charakteru, pełen zrozumienia spokój i porozumienie z samą sobą.

Akceptacja brzmi prosto kiedy jest tylko słowem

To nie zawsze przepracowywanie czegoś, co minęło. Bycie w tu i teraz jest akceptacją – istnieniem bez ran przeszłości i lęku o przyszłość.

Nigdy nie będziesz w tu i teraz i nigdy prawdziwie nie ruszysz ze skrzyżowania, jeśli nie zaakceptujesz swojego życia takim jakim jest. To działa także w drugą stronę – nie zaakceptujesz tego co ma miejsce w Twoim życiu nie próbując być tu, być teraz.

Kiedy całe Twoje istnienie skupia się wokół chwili, która trwa (trwaj chwilo, o chwilo, jesteś piękną!), wokół obserwacji, wokół najprostszych czynności, jesteś tylko Ty i ten moment. I nieważne czy zmywasz naczynia, malujesz obraz, patrzysz na wielki kanion czy żujesz gumę patrząc przez okno tramwaju. Jesteś skupieniem, cząsteczką kosmicznej energii, a wszechświat Ci sprzyja. Tak już jest. Aż w końcu przychodzi ego.

Ego ma to do siebie, że lubi problemy i lubi ocenianie

Ego lubi zamieszanie. Sprawia, że z jednej strony czujesz się do niczego, z drugiej, że nikt nie ma prawa Cię oceniać a inni są okropni. Mijam grupę śmiejących się ludzi? Pewnie śmieją się ze mnie. Dupki. W tym miesiącu mam mniej zleceń? Na bank nie będę mieć na rachunki. Nie doceniają mnie! (a może to ja jestem do niczego?) Mój mąż ostatnio zachowuje się podejrzanie? Na pewno mnie zdradza. Baran. Nie sypiamy ze sobą tak często jak kiedyś? Przytyłam, ma mnie dość, jestem nieatrakcyjna. Dlaczego on nic mi nie powie? Przytyłam? Wszyscy pewnie mnie obgadują. Zresztą sami nie są lepsi. I na co ona się tak gapi...

Ale wiesz co? Nie ma problemu, którego nie można rozwiązać uśmiechem!

Nie mówię o wymuszonym, narzuconym sobie na siłę uśmiechu – pułapce pozytywnego myślenia i wmawianiu sobie, że jest dobrze, kiedy wcale, ani trochę nie. Mówię o uśmiechu, kiedy rozumiesz, że to wszystko nie jest istotne. O wybuchu śmiechu, kiedy podczas kłótni uzmysławiasz sobie jak bardzo głupia i nadęta dyskusja wywiązała się z powodu niedomytego kubka. O momencie, kiedy zamiast dąsać się na szefa, który wiecznie na Ciebie fuka, myślisz, że dawno nikt biedaka nie przytulał i zalewa Cię fala miłości do ludzi i ogromne poczucie zrozumienia. O kasjerce, która ma muchy w nosie i zdaje się mieć dość wszystkiego, ale mimo wszystko obdarza Cię szczerym, szerokim uśmiechem.

Problem jest nim tylko wtedy, kiedy zadecydujesz, że w rzeczy samej nim jest

Specjalnie dla Ciebie  infografika zawierająca super-skomplikowany:) program, który na potrzebę artykułu nazwałam akceptacja+. Do przepisania i schowania do portfela albo zapisania w komórze i noszenia zawsze przy sobie. Po prostu się do siebie uśmiechnij. Szczerze i z głębi. Zaakceptuj to jak jest. Zaakceptuj, że robisz rzeczy doskonale, bo najlepiej jak potrafisz. Przeszłość minęła i nie ma co do niej wracać. Przyszłość składa się z doskonałych tu i teraz, nie z lęku o to co będzie. Zaakceptuj to, a nic nie będzie takie samo. Gaur Gopal Das – mnich i mówca – powiedział podczas jednego ze swoich wykładów piękną rzecz. Najprzyjemniejszym słowem jest uśmiech. Uśmiech podnosi wartość Twojej twarzy. Zawsze będzie jakiś powód żeby płakać. Nie śmiejemy się kolejny i kolejny raz z tego samego żartu, dlaczego mamy kolejny raz płakać przez ten sam problem. To od Twojego wyboru zależy, czy chcesz się uśmiechać czy płakać. Dlaczego wciąż wypełniasz umysł niepokojem – niepokojem, który oddala Cię od spokoju umysłu. Kiedy tu siedzisz być może ktoś konspiruje przeciwko Tobie. Nie wiesz tego. Czy masz nad tym kontrolę? Masz kontrolę nad jedną rzeczą – nad tym, czy chcesz się uśmiechnąć. Odblokuj się i uwolnij w sobie tę niezwykłą energię – pozwól złym rzeczom od siebie odpaść i daj odpowiednim rezonować ze sobą. Tylko tyle i aż tyle. Czas start już dziś.   Zdjęcia: Bodies in Urban Spaces Willi Dorner kampania JACQUEMUS Willi Dorner

uściski:)

 51
  • Aq   IP
    "Nie śmiejemy się kolejny i kolejny raz z tego samego żartu, dlaczego mamy kolejny raz płakać przez ten sam problem."

    Dzięki. Zapisałam sobie to zdanie.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Aga   IP
      Super infografika. .. można udostępnić? Love
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • rancidscientist  
        A u mnie w tym wszystkim jedna rzecz mocno nie bangla i nie pozwala mi wejść w stan akceptacji. Konkretnie to, że mam 24 lata i znowu szukam pracy jako kelnerka, bo nic innego nie umiem, jak noszenie talerzy. A i przy moich kwalifikacjach to nigdzie sobie tak nie zarobię na bio cytrynki jak na kelnerowaniu. I ściska mnie w żołądku, i spać nie mogę, i odkładam to znalezienie nowej pracy jak tylko się da, bo z tym nie rezonuję, ale z drugiej strony do niczego lepszego się nie nadaję. Jak akceptować taką sytuację?
        Kocham całą redakcję Peps-bloga <3
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 3
        • LuminAdi   IP
          Ha!! Art na czasie Emanuelo :D I akceptacja działa, wystarczy do samego siebie z rozdziawioną gębą szepnąć - jest luuzik, jest git!! :D I właśnie to śmianie...Czytasz coś ;) - śmiejesz się, słuchasz coś/kogoś - śmiejesz się :D I tak samo z oglądaniem! Zresztą...ostatnio zaczynam śmiać się bez powodu, patrząc w sufit :D Nazwałem to Kosmiczna Radocha :D
          A co do cytatu mnicha i mówcy...nooooo nie wiem, ja tam potrafię sie śmiać kilka razy z dowcipu czy kolejny raz oglądanej komedii ;) Tak samo potrafie kolejny raz łzę uronić, oglądając/czytając coś co..ta łze wycisnęło :D Ale nie wiem, może ja jakiś dziwny jestem, dziwniejszy niz najdziwniejsi hahaha :P

          A zdjęcia mega, juz lecę ich obadać :)

          Lovocowe śmiechy przesyłam! <3 <3 <3
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • fila   IP
            Emanuela, pięknie piszesz, kocham Cię, ale się uśmiechałam do Twojego artykułu. Zdjęcia <3
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także