Jak przejść przez rozwód i nie być zazdrosną o przyszłą żonę własnego męża?
  • 44Autor:44

Jak przejść przez rozwód i nie być zazdrosną o przyszłą żonę własnego męża?

Dodano: 29

Czyli jak poradzić sobie z bólem rozstania?

Komć: A ja własnie dziś powiedziałam: dość milczeniu, udawaniu i grze pozorów, jaka od dawna toczy sie w moim związku. Mój partner nie oponuje, nie mówi: naprawmy to, spróbujmy ... i na wszystko sie godzi. W sumie miałam nadzieję, że mnie zatrzyma, nawet sama proponowałam wspólną terapię, ale odrzucił ten pomysł. I ta świadomość, że jest się niekochanym tak boli i ten strach, jak pójść znowu samotnie mimo, że małe dziecko i starsi też na to patrzą? Wiem, że kiedykolwiek by się to nie stało, to łatwe nie bedzie, ale jak przejść przez rozwód? Rozstanie ze spokojem, żeby się nie pochorować, żeby nie wibrować zbyt nisko, nie wypominać złych rzeczy, nie pamiętać zaznanych krzywd, nie być zazdrosnym o jego nową panią (być może taka jest, a być może się pojawi). Pepsi, proszę napisz jak poradzić sobie z bólem rozstania? I ucisz choć na chwilę ten strach we mnie! Znów czuję się odtrącona … Dzięki za komcia. Człowiek nie rodzi się z gotową duszą, czyli świadomością. Musi ją ukształtować. Gdy śpi, ani on, ani jego świadomość nie wzrasta. Jak większość ludzi, jesteś opętana pragnieniami. Uzależniasz swoje szczęście od drugiego człowieka, na którego nie masz wpływu. Masz wizję (pragnienie), jak powinno wyglądać małżeństwo, masz wizję jak dołujący jest rozwód i już myślisz o zazdrości o kobietę, której nie znasz i nie masz pojęcia, czy istnieje. I nagle dochodzi jeszcze strach o niskie wibracje. Pomieszanie z poplątaniem, a matrixik już zaciera ręce. Duuużo będzie żarcia. Na Twojej drodze stanął mężczyzna dokładnie taki, jaki mógł w tym momencie, czyli najlepszy dla Ciebie. Innych nawet byś nie spotkała w tym czasie. Nawet w sklepie nie otarłaś się o innego rękawem. Każdy jeden byłby podobny  do tego, bo takie jest prawo rezonansu. Mówisz, że to koniec, że dość milczenia, a oczekujesz, że to on się zmieni, że nagle będzie chciał Cię zatrzymać. Nie rozumiesz, że żeby zmieniło się coś wokół Ciebie, to Ty musisz się zmienić? Mówisz o jakichś wibracjach, a nadal nie pojmujesz, że wszystko jest po Twojej stronie. I nagle duchowość, zamiast stać się krokiem do wyzwolenia i przebudzenia, staje się kolejnym obciążeniem, powodem do strachu, tym razem o niskie wibracje. Masz świadomość jaki to absurd? Żeby to wszystko ogarnąć, musisz przestawić się na tryb bierności, przyjmowania tego co jest, stań się po prostu nieaktywna. Przede wszystkim jak najmniej aktywności myślowej. To jest jedyna droga do tego, aby Twoje wewnętrzne "ja" rozkwitło. Skończ z tymi emocjami rosyjskiej kochanki, pełnej egzaltacji, scen i paniki. Nie musisz nic robić w tej kwestii. Co Cię teraz obchodzi rozwód? Co Cię obchodzi, co będziesz wtedy czuła? Po prostu, jak przyjdzie czas na rozwód, wtedy go przeżyjesz najlepiej jak będziesz na dany moment potrafiła. I tak ze wszystkim. ... "I ta świadomość, że jest się niekochanym tak boli i ten strach" ... Myślisz o ewentualnej zazdrości, co oznacza, że nie kochasz prawdziwie swojego męża. Nie wiesz, czym jest miłość, gdy kocha się kogoś, jak siebie samego, gdy życzysz mu absolutnie wszystkiego najlepszego. Jesteś nawet w myślach zaborcza. Nie jesteś niekochana. Nie ma takich ludzi, to tylko Twoje ego nałożyło taki program, że żeby być kochaną, ktoś musi Cię kochać. Obudź się choć trochę, to zobaczysz jak bardzo jesteś kochana, boska, nieśmiertelna i kreatorska. Wydaje Ci się, że jesteś niekochana bo śpisz. Zresztą po co jesteś aktywna w tym temacie? Co Ci da użalanie się nad sobą i samo straszenie?

TU KUPISZ BARDZO SKUTECZNY spalacz tłuszczu BIKINI BURN TiB z jagodą acai, zieloną herbatą, octem jabłkowym i kelpem

Ludzie lubią wsadzać język do bolącego zęba, nie umieją dochować tajemnicy, muszą wszystko wypaplać, żyją w takim imperatywie ego. A więc pomimo cierpienia, być może rzeczywiście będziesz zazdrosna. I wtedy jest czas na zastanowienie się, czy prawdziwa miłość może w jakikolwiek sposób zahaczać o zazdrość? A więc nie kochasz prawdziwie, nie kochasz jak siebie samego, nie kochasz, to dlaczego miałabyś być zazdrosna? Paragraf 22. Na tym etapie świadomości takie doświadczenia będziesz przerabiać. Dopóki będziesz się okłamywać, że to jego wina, że to on powinien się zmienić, i że ten świat nie jest sprawiedliwy, nic nie zmieni się w Twoim życiu. Przeżyjesz przykre i stresujące doświadczenie i niczego się nie nauczysz. Będziesz spotykać nadal podobnych facetów. Możesz też postąpić zupełnie inaczej. Zaakceptować to co się dzieje, zaakceptować fakt, że to się dzieje z Twojego powodu i że spoko. Że to Twój program i hologram. Jest jak jest. Widocznie to jest Ci teraz potrzebne do wzrastania. Po czym powoli na bierząco należy iść sobie, bez aktywności myślowej. Nie kotłować się, nie nastraszać. Niech sobie myśli płyną, jak już muszą. Nigdy nie podnosi się wibracji, drżąc ze strachu, że są zbyt niskie. Skończ z myśleniem o takich rzeczach. Przyjmij to co się wydarza na TAK. Okaż wdzięczność człowiekowi, z którym się rozstajesz, bo dzięki niemu zdobywasz to doświadczenie i uczysz się siebie. Po czym rusz ze skrzyżowania. I w tym momencie, gdy tylko to skumasz, że nie ma niczego do skumania, że trzeba przez to przejść uważnie, ale bez jakiegokolwiek roztrząsania, z pełną miłością, wówczas jak deszcz po suszy, staniesz się błogosławieństwem dla całego świata. Też to odczuję i już Ci za to bardzo dziękuję.

lofciam:)

 
 29
  • Jm   IP
    Pepsi kochana - jak przygotować się do rozprawy w sądzie - nie karmiąc matrixa??
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • OlaS   IP
      wszyscy pisza o rozwodach i nowych zonach. podejrzewam ze nikt nie mial takiego doswiadczenia jak ja. normalny facet, normalny zwiazek. wydawacby sie moglo ze zbyt piekne zeby bylo prawdziwe. moze latwiej byloby mi w zlosci wykrzyczec jakim byl draniem i zapomniec. ale nie jest. i ja zupelnie nie umiem sobie z tym poradzic
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • yoasia71   IP
        witam wszystkich serdecznie......
        ze mna dokladnie tak bylo ....roztalismy sie jak pies z kotem (matrix sie narzarl ze hej)dluuuuuugo palalam zla energia ....az nagle odpuscilam iiiii wyszlam z roli ofiary
        owszem jest cholernie ciezko szczegolnie materialnie,ale dzis dziekuje ze nie jestesmy razam ...(eksa zona jest z bialorusi i naprawde nie mam w sobie ani krzty zazdrosci-no moze tylko ze jestem ladniejsza ,taki zarcik) poniewaz dzisiaj W I E M ze na dzis dzien do siebie nie pasowalismy,smile ja to WIEM ot tak z brzucha ze srodka:
        kolejny zwiazek tez sie rozpadl ALE tym razem byla to PRAWDZIWA MILOSC ...,skad wiem....tja bo jak odszedl tooooo zyczylam mu wszystkiego NAJLEPSZEGO(choc to on mnie zostawil) bo jak kochamy naprawde to pozwalamy odejsc ;
        tak to jest ....to byla"moja"lekcja do przerobienia
        dzsiaj nadal ucze sie zyc iiiii nie moge uwierzyc sama w to co mowie:

        dziekuje za rozwod
        dziekuje za milosc
        dziekuje i wiem jak cudownie jest byc sama i kochac siebie (wiem ze wielu mi nie uwierzy ale tak to wlasnie czuje)
        pozdrawiam
        odpusc a samo wszystko sie ulozy ;jak mowi peps zaakceptuj i nie popelniaj moich bledow
        cmoki
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Darp   IP
          Warto mieć dzieci, nadają głębszego sensu naszemu życiu i są mega radością. Późno zaczęłam i nie wiem czy mi się uda mieć jeszcze jedno ale próbuję;)
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Karolina   IP
            Agucha Pepsi pisze, że dzieci to jeszcze więcej strachu zgodzę się ale powiem Ci, że dzieci dają Ci miłość i Ty dajesz ją dzieciom. To samo dobro, jest ciężko i to bardzo ale za moment jest radość, przytulanie, całowanie. Dla dziecka jesteś kimś więcej niż tylko rodzicem jesteś dla niego wszystkim. Nie ma się czego bać. Skoro czytasz Pepsi to poradzisz sobie z emocjami, z chorobami itd. Twoje znajome, które mają dzieci są raczej zmęczone, przytłoczone obowiązkami niż nieszczęśliwe. Niektórzy ludzie tylko narzekają czy jest dobrze czy źle to i tak narzekają, więc jak tu komuś wierzyć czy mając dzieci rodzice są szczęśliwi. Dzieci rozrabiają, chorują oj też bym mogła pomarudzić ale jestem szczęśliwa, że mam dwójkę dzieci, zapracowanego męża, kredyt na głowie i dziecko, które nie chce chodzić do przedszkola i razem w domu siedzimy. Dziecko dużo zmienia w związku, zmienia nas samych i zmieni też Twojego męża. To od Was zależy czy będziecie szczęśliwi nie od dziecka.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także