O co chodzi z tą całą akceptacją? Czy akceptacja zawsze jest dla mnie dobra?
  • Emanuela UrticaAutor:Emanuela Urtica

O co chodzi z tą całą akceptacją? Czy akceptacja zawsze jest dla mnie dobra?

Dodano: 30

Psycholog, coach i przewodnik duchowy powiedzą Ci: zaakceptuj to, co dzieje się w Twoim życiu, bo tylko tak ruszysz ze skrzyżowania

A Ty myślisz sobie, że z jednej strony – prawda, owszem, bardzo cenna rada proszę szanownej pani… Ale z drugiej burzysz się, że niby co? Mąż sadysta mnie patelnią w łeb, a ja mu na to – spoko kochanie, akceptuję to, tłucz mnie dalej? No debilizm w najczystszej postaci. On mnie patelnią w łeb, to ja jego też. I taką sytuację mogę zaakceptować.

To już nawet nie jest problem w semantyce, ani w tym, że często mylimy pojęcia

Cały świat odwiecznie utkwiony w schemacie rządzących i rządzonych, szefów i podwładnych, dzieci wychowywanych „na obraz i podobieństwo” swoich rodziców, z kołaczącą się w głowie myślą, że ryby i dzieci głosu nie imiejut, wykreował krzywdzące i mylne pojęcie akceptacji. Rodzic nie pozwala Ci na coś co bardzo chcesz zrobić? „Rany, dziecko, zaakceptuj, że nie ma takiej opcji!” Twój szef nie daje Ci obiecanej podwyżki? „Zaakceptuj to albo szukaj innej pracy.” Musisz zmusić się do robienia czegoś, co zdecydowanie Ci nie odpowiada? „Zaakceptuj to, zagryź zęby, raz, dwa i będziesz mieć z bani.” Rzecz w tym, że akceptacja nie równa się przymusowi, ani cichemu przyzwoleniu na to by coś działo się w ten sam sposób.

Akceptacja nie oznacza „jest jak jest i nie mogę z tym nic zrobić”

Akceptacja to powiedzenie sobie „jest jak jest, nie bez przyczyny, ale to rozumiem”.

Akceptacja nie oznacza

Akceptuję to i nie jestem zła, że mnie okłamałeś/ nie jestem zawiedziona, że byliście złymi rodzicami/ nie jestem załamana swoim rozwodem/ nie jestem sfrustrowana, że znów zawaliłam swoją dietę/ etc. Przykłady można mnożyć w nieskończoność

Jest zupełnie na odwrót. Kiedy coś akceptujesz mówisz sobie

Akceptuję to że jestem zła, że mnie okłamałeś/ nie dawaliście sobie rady jako rodzice i czuję się przez to wybrakowana/ się rozwodzę i źle to znoszę / znów mi się nie udało i jestem przez sfrustrowana / etc. Akceptacja oznacza, że przyjmujesz coś takim jakim jest i możesz podjąć decyzję, czyli ruszyć ze skrzyżowania. Akceptacja to taki mały-wielki krok, bo to zrozumienie tego co dzieje się w Twoim życiu i przejęcie nad tym kontroli. To zapytanie samej siebie po co? zamiast wciąż pytać dlaczego? To powiedzenie sobie – tak jest. Nie tak jest i to jest w porządku, tylko po prostu tak jest. Akceptacja to nie maskowanie swoich uczuć samemu przed sobą. To nie przymus. To pogodzenie się ze sobą, wzięcie na klatę wszystkich sprzeczności i rezygnacja z błogiej nieświadomości i zamiatania problemów pod dywan. Akceptujesz to, że partner Cię okłamał i akceptujesz to, że jesteś na niego zła. Rozumiesz co się stało – nie szarga Tobą plątanina myśli, ani ego. Nikogo nie obwiniasz i nikogo nie usprawiedliwiasz. Po prostu stało się.

Jesteś Ty i ta sytuacja

On mnie okłamał. Kłamstwo sprawiło, że jestem zła. Tak właśnie się stało. Akceptuję to.

Masz wybór

Możesz powiedzieć, że nie będziesz partnerką kłamcy i odejść. Możesz zdecydować, że wybaczasz mu kłamstwo – to już się stało, minęło i teraz nie jest ważne. Godzisz się z tym, że zostałaś okłamana i godzisz się z emocjami jakie to w Tobie wywołało. Godzisz się z tym i to już Tobą nie wstrząsa, bo – jak mówi uniwersalne powiedzenie – co się stało, to się nie odstanie. Akceptacja nie oznacza, że on Cię patelnią po głowie, a Ty mu na to, że spoko. Akceptacja jest wtedy, kiedy uzmysławiasz sobie, że on Cię tą patelnią krzywdzi, a nie głaszcze i to nieprzypadkowo. To decyzja, że dla własnego dobra trzeba zrobić krok w bok. Zamiast plątać się w myślach – rezygnować z przeżywania tego co jest teraz na rzecz tego co już było, akceptujesz, że coś się wydarzyło i ruszasz dalej. Akceptacja to nie przyzwolenie, to oswojenie myśli, emocji i wydarzeń takimi jakimi są, bez owijania w bawełnę, bez robienia samej siebie w bambuko. Akceptacja sytuacji to jak ubranie okularów po latach czytania z dużą wadą. Wyostrza Twoje wewnętrzne oczy. I z pewnością nie szkodzi. Tylko tyle. Aż tyle.  

uściski:)

 30
  • Johny  
    Jak można uwolnić długo tłumioną złość poza ćwiczeniami oddechowymi i bieganiem?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • gagata   IP
      Tak bardzo mi tych słów teraz potrzeba.
      Piękne. Dziękuję
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Ania   IP
        Pięknie to napisałaś! Tak, że rozumiem na czym to wszystko polega dużo lepiej.❤️❤️
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • fila   IP
          Emanuelo, jak ja lubię Cię czytać :)
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Alice   IP
            Dziękuję :*
            Po prostu w samo sedno akurat teraz... :)
            Buziaki
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także