Czy jak wibruję wysoko, to moje życie będzie usłane różami?
  • 44Autor:44

Czy jak wibruję wysoko, to moje życie będzie usłane różami?

Dodano: 47

Być może nie ma po co tak się napinać i podnosić wibracje?

Komć: Pepsi, czy jeśli ja wibruję wysoko, wysoko, to moje życie bedzie usłane różami? Czy nawet wtedy czekają mnie mniej i bardziej niemile sytuacje? W których oczywiscie zachowam spokój. Dzięki, że zechciałaś napisać. Jest i tak i nie. Jak powiedział do mnie 4 letni siostrzeniec, że jestem trochę fajna i trochę niefajna. Może sobie trochę pogadamy w inwokacji. Czym jest życie? Życie jest doświadczaniem. Jest to poletko doświadczalne, które sobie sami programujemy, aby się zmierzyć z czymś, skumać to, zaakceptować, obmyśleć plan, ruszyć ze skrzyżowania i wzrastać. Czy można wzrastać, gdyby życie było tylko usłane różami? Wątpię, na szczęście nie jest. Życie z założenia kończy się odłożeniem widelca, czyli zgonem. Jak widzisz, a'priori życie nie kończy się najlepiej. Kończy się śmiercią zarówno ciała, jak i ego. Nic dziwnego, że zaprogramowany umysł boi się śmierci. Na szczęście Ty nie jesteś ani swoim ciałem, ani ego, bowiem jesteś świadomością, która jest nieśmiertelna. I to jest dobra wiadomość pełna płatków róż u stóp:)

Tyle, że teraz mówimy o życiu na Ziemi, które z pewnością zakończy się śmiercią ciała i rozumu, czyli nie jest usłane różami z założenia. Po drodze, doświadczając, wydarzą się zapewne różne sytuacje, niektóre obiektywnie smutne, niektóre bolesne, inne radosne. Życie świadome polega na tym, że nie identyfikujesz się, ani z tak zwanymi dobrymi, ani złymi wydarzeniami. Jeśli żyjesz w bogactwie doceniasz to i cieszysz się, a jeśli Ci czegoś brakuje materialnie, również potrafisz być radosna i doceniać teraźniejszość. Być może wydaje się to zbyt dużą abstrakcją, gadką dobrą dla mnicha, ale nie tekstem dla osoby centralnie z matrixu, ale prawda jest taka, że zarówno bogacz, jak i biedak mają pewne powody do radości zupełnie niedostępne dla tego drugiego. I o dziwo, biedak ma więcej tych powodów. Pomyślmy co to może być? To jest trochę tak, jak ze znudzonym przepychem zabawkowym dzieckiem i dzieckiem, które potrafi się cieszyć z byle czego, bo niczego nie ma.  

"terapia 4 szklanek"

Ale. Podnoszenie wibracji, to życie coraz bardziej świadome. Zaczynasz żyć z pasją. Zamieniasz się w to co robisz, jednak nigdy nie identyfikujesz się z emocjami. Dlatego, gdy pojawi się strach, smutek, złość ( a pojawią się, bo takie jest życie) Ty nigdy nie będziesz tymi emocjami. Dasz im przepłynąć, nie poczujesz się nimi. Nie identyfikujesz się również z materią, czyli zagęszczoną energią, z tak zwaną ładną pogodą, z miejscem na Ziemi. Tak jak kiedyś napisałam, ślub w deszczowy dzień z weselem na dworze jest tylko inny, ale nie gorszy niż ten pod lazurowym niebem. Z drugiej strony, podwyższenie wibracji sprawia, że zaczynasz spotykać na swojej drodze coraz wyżej wibrujących ludzi i zdarzenia, które ułatwiają Ci życie i możesz skupiać się na swoich pasjach, przez co znowu coraz wyżej wibrujesz. Wibrując wyżej, rezonujesz również z wysokim. I to są te Twoje róże. To jest życie usłane różami. Życie z pasją, wzrastanie.

A najwspanialszym bukietem róż jest zrozumienie.

Gdy myślisz o wzrastaniu, czyli o celu nie wzrastasz, natomiast gdy jesteś w drodze to to jest życie usłane płatkami róż. Gdy cofniesz się, opadniesz, nic takiego, zaakceptuj i rusz w dalszą drogę, bo to jest życie po płatkach róż.

Życie odtąd będzie usłane różami bo: pomimo, że pojawi się smutek, nie będziesz się z nim identyfikować, więc odejdzie, a Ty wzrośniesz. pomimo, że pojawi się ból, nie będziesz się z nim identyfikować, więc odejdzie, a Ty wzrośniesz. pomimo, że pojawi się śmierć, nie będziesz się z nią identyfikować, nie będzie Ciebie prawdziwej dotyczyć, a Ty wzrośniesz.

love love love

 
 47
  • Laura   IP
    kocham mocnoooo! <3
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Laura   IP
      kiedyś bym wyklinała na dzisiejszy dzień... rano pociąg się spóźnił i nie weszłam na kolokwium, bananowy szejk ze spirulinką wylał mi się w torbie i wszystko poszło do wyrzucenia (wraz z ważnymi notatkami), wybiłam palec i wszystkie zakupy przez Internet przyszły za duże, więc muszę zwrócić... kiedyś bym wyklinała na taki poniedziałek 13stego, dziś się śmieje ;) dzięki Tobie Pepsi i Emanuelko, i Wam wszystkim tu, love i owocki <3
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 2
      • Gosialavenda   IP
        Droga Pepsi, masz rację nie można stawiać znaku równości pomiędzy strachem , który pozwala zachować życie gdy jest zagrożone, a strachem, który nie pozwala żyć. Dziękuję.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Miki   IP
          Czyli mam się nie identyfikować z moim strachem, innymi emocjami, myślami - bo to wszystko produkty mojego umysłu, mojego ego. Ale jak tylko to pomyślę (o nieidentyfikowaniu się), to przecież jest to kolejny objaw mojego ego - no bo kto myśli o tym, żeby się nie identyfikować ze swoim ego? A myśl to produkt mojego umysłu... Doświadczać życia - a jak inaczej doświadczać, niż przez swoje zmysły? Czyli znowu umysł? Czytam twoje wpisy Pepsi, czytam tez inne rzeczy i wciąż mój umysł wyłapuje setki niespójności w tych tekstach okrągłych, ładnie brzmiących, kuszących obietnicą czegoś lepszego... A potem sobie mówię: "Hej, to znów moje ego próbuje mnie zawrócić z tej drogi do oświecenia, nie zwracaj na niego uwagę.." Ale chwilę potem myślę: "Moment, ale kto to powiedział o ego, jeśli nie moje ego?". No więc o co chodzi? Czy to nie któryś z tych new age'owych miglanców powiedział, że próba pozbycia się ego jest jak próba uniesienia się ciągnąc za sznurówki własnych butów? Można się nie identyfikować z ego, ale kto się nie identyfikuje? Jeśli sobie powiem, że widzę emocję pod tytułem frustracja, ale nie identyfikuję się z nią, to kto to powiedział i kto się nie identyfikuje?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • owocek   IP
            Pepsi, czyli najlepszym sposobem na, na przykład osiągniecie swojej ''upragnionej'' wagi ( nawet jeśli jest ona wg kalkulatora BMI za niską, ale czujesz ze to Twoja) jest pozwolenie na to co chcę jeść moje ciało, a raczej '' głowa'', akceptacja i czekanie na moment, aż będzie się to zmieniać, czyli aż apetyt sam zmaleje ? buziaki :)
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także