To był facet z bardzo niskim poczuciem wartości, zakompleksiony, w dużej depresji
  • 44Autor:44

To był facet z bardzo niskim poczuciem wartości, zakompleksiony, w dużej depresji

Dodano: 45

Czyli przestroga przed zmulantami? 

Komć: Z jednej strony zaczęłam myśleć, że może to faktycznie "to", że powinnam mu dać szansę i spróbować go „pokochać”, bo może nie poznam nikogo kto mnie „pokocha” tak bardzo jak on. Zgubne myślenie, na szczęście w niedalekiej przyszłości mnie „oświeciło”, że nie, to jednak nie "to" i muszę podziękować typowi. (...) Jednak moment podjęcia decyzji o całkowitym odcięciu się był niesamowicie trudny. Co człowieka blokowałam, to zakładał nowe konta by do mnie wypisywać. W końcu musiałam usunąć swoje konta z social media i założyć nowe, bardziej incognito, tylko dla przyjaciół. W nawiasie. To był facet z bardzo niskim poczuciem wartości, zakompleksiony, w dużej depresji. Chciał na siłę być z kimś na zawsze. Po rozstaniu, pomimo, że wcześniej deklarował wielką miłość, zaczął mi życzyć najgorszego. Myślę Pepsi, że faktycznie wpis o takich manipulantach byłby ważnym wpisem. Nie każdy umie się wyswobodzić. Taki wpis mógłby pomóc niektórym i to bardzo. Hej, dzięki za komcia. Ożeż, czy ja chcę w końcu dostać od kogoś z liścia na płasko w pysk? To wszystko nie tak, oj nie tak panowie. Na każdym etapie życia spotykamy ludzi, wchodzimy w związki tylko w takie, które z nami natenczas rezonują. Wszystko, co dzieje się wokół Ciebie jest lustrem. Projekcją Twojego ego, które nawet nie jest Tobą. To fałszywa Ty. Gdybyś spotykała tylko anioły, sama musiałabyś być aniołem, ale co byś miała do roboty tutaj na Ziemi? Nic. Albo przyszłabyś na własne życzenie pomagać innym budzić się, jak gwiezdne dzieci, czy indygo. Każdy człowiek nie ten teges, który staje na Twojej drodze jest Twoją największą nauką. Dlatego, gdy pojawi się typ, okaż wdzięczność, gdyż przy typie jesteś w stanie nauczyć się najwięcej. Gdyż typ, to my sami, a raczej jest to problem, którego rozwiązanie jest konieczne dla naszego wzrostu. Typ się nie zmieni, możesz tylko zmienić się Ty. I tylko to ma sens. Ile razy ofiara spotyka kata? Córki alkoholików wiążą się albo z alkoholikami, albo z facetami, którzy ich nie kochają. Z pokręconymi, śpiącymi ludźmi, którzy oczekują wszystkiego od innych, nigdy od siebie. Dopóki taka dziewczyna nie pojmie, że sama tworzy swój film w kinie zwanym jej życiem.

koszula mężusia wielkoluda ustawia cały look

Mam koleżankę, którą można używać jako radaru. Gdy w dowolnej grupie facetów pojawi się jakiś świr, często z kasą i świetną prezencją, jednak z tak zwanym drugim dnem, czyli skąpiec (zawsze), egotyk (zawsze), kłamca (zawsze), mówiący tylko o sobie (zawsze), pozbawiony empatii (zawsze), niepotrafiący kochać (zawsze), nie do życia w parze(zawsze), to ona go z ogromnego tłumu wyhaczy. Już wkrótce jest w nim zakochana po uszy i zaczyna się proces zdobywania zmulanta. Po czym historia się powtarza. Są razem i to jest związek tak wykańczający dla niej, że musi odejść do następnego identycznego kolesia. Wszystko odbywa się płynnie, czyli rozstanie następuje, gdy na horyzoncie pojawia się kolejny identyczny facio. I tak to już ciągnie się od 20 lat. To ona kreuje swoją rzeczywistość, siedzi w takim programie i sądzi, że to ekscytujące, bo nowe przydarza się samo. Nie, to jej program wciąż jest identyczny, bo ona nie zmienia się wcale. Chociaż ma wybór i ogromne możliwości zmiany. Spotkałaś na swojej drodze sfrustrowanego człowieka chorągiewkę, typu bluszcz. Nigdy nie bylibyście ze sobą, gdybyś z nim nie rezonowała w tym czasie. Wkrótce miałaś jasność, że go nie kochasz, a jednak wolałaś to, niż samotność w rozumieniu liniowym, czyli w totalnym niezrozumieniu. Bo mając siebie nigdy nie jesteś sama. Bo kochając siebie jest tak, jakby wszyscy Cię kochali. Jesteśmy sprawcami, mamy wspólne źródło. Sorry, ale słowa nie są w stanie wyrazić nieliniowego obrazu naszej świadomości, gdyż słowa działają w naszym wymiarze 3 D, w wyimaginowanym świecie czasu liniowego, który tak naprawdę nie istnieje.

Ooo druga Pepsi łazi po streetcie, laczki cudo

Mając siebie nigdy nie jesteś sama. To nie egotyczno-narcystyczny tekścik kobiety z wybielonymi pakułami zamiast włosów, to jest absolutna prawda. Jesteś ze źródła, jesteś ze światła, wszystko inne, to imaginacja, poletko doświadczalne, film do wzrastania. Dokonałaś zmiany w sobie, ruszyłaś ze skrzyżowania i Twoje programy uległy zmianie. Teraz spotykasz innych ludzi. Obecność tego człowieka w Twoim życiu miała głęboki sens. Dzięki niemu, czyli we własnym lustrze dostrzegłaś siebie, i że czas na zmianę. Nie napierałaś, aby zmienił się on, po prostu sama się zmieniłaś. I to przyniosło owoce. Dlatego nie zamierzam nikogo przestrzegać przed jego własnymi doświadczeniami. Nie przestrzegam już przed dochtore, bowiem dopóki rezonujesz z metodami alopaty nie pomożesz sobie witaminą C, a przynajmniej nie skumasz o co kaman. Wszystko musi wyjść od Ciebie. To Ty jesteś kreatorką. To Twoje lustro jest wokół Ciebie.

prawie wszystkie spodnie tak sciachałam:)

Dopóki ktoś się nie zmieni, zawsze będzie dół z ojcem, matką, mężem, żoną, kochankiem, kasą, własnymi dziećmi i cudzymi, z zakupami, z ocenami, z porównaniami, z zazdrością. Zawsze, bo tak się działa na nieświadomce. Po to się doświadcza, żeby wzrastać. Tak się błądzi przez sen. Ciągle jest jakieś żałowanie (mogłam nie brać tego kredytu we Frankach), jakieś gdybanie (gdybym tylko nie szła tędy), jakieś krakanie (wszystko jest gównem oprócz moczu). Tymczasem potrzebne są tylko dwie rzeczy, akceptacja i ruszenie ze skrzyżowania. Chyba, że jesteś Rumunem i utknęłaś. Spotykasz więc takiego człowieka z którym nadajecie na tych samych falach i dopóki nie zmienisz niczego w sobie jest nikłe prawdopodobieństwo, że spotkasz innego człowieka na swojej drodze. Nie przestrzegam Cię więc przed zmulantami, świrami, melancholikami, chorągiewkami, smutasami, przed ludźmi pozbawionymi pasji, przed wiecznie niezadowolonymi, przed zazdrośnikami. Po prostu to są Twoje doświadczenia, zmień się, a będziesz doświadczać czego innego. Największą zmianą jest okazanie wdzięczności za wszystko co nas w życiu spotyka. Powiedz w końcu życiu: tak. Moda uliczna jak zwykle od Kasi Poni

lovciam:)

 45
  • Agniesia   IP
    o kurczaczki, miałam identyczny przypadek jakis czas temu... w dodatku roznilismy sie podejsciem do zycia - ja wege, a on miesozerca, ja nie mialam nic przeciwko temu co wklada do paszczy - jego zycie, jego wybory, za to on mnie ciagle napastowal komentarzami typu, ze od dobrobytu mi sie w dup*e poprzewracalo i ze to nie jest normalna dieta, ciagle mowil, ze on jest golodupcem i nie ma mi nic do zaoferowania i pewnie znajde sobie innego, ciagle narzekanie, apatia, brak usmiechu, zaczal mnie po prostu tym odpychac od siebie i obrzydzac jednoczesnie, ja np. wole kupic cos drogiego na wiele lat, a nie tysiac szmat z sieciowek - oh jakie awantury byly, ze jestem po*ebana i rozrzutna (mam generalnie luzne podejscie do pieniadza - mam to mam, nie mam to bede miec), jego zazdrosc - generalnie jestem bardzo ladna i zadbana, nie ma faceta ktory by sie za mna nie obejrzal, on nawet chcial mi zakazac chodzenia do pracy, bo tam duzo facetow i pewnie z ktoryms sie "puszcze", pewnego dnia ot tak zablokowalam go wszedzie, zmienilam miejsce zamieszkania, odcielam sie kompletnie i spokoj, cisza, pieknie teraz jest... nie wiem dlaczego natrafilam na takiego wampira enrgetycznego, ale faktycznie ciezko bylo sie odciac glownie przez to, ze mowil, ze nie znajde nikogo takiego jak on, nikt mnie tak nie bedzie kochal, ze skreslam prawdziwa milosc, ze jestesmy bratnimi duszami bla bla bla, ten gostek niby czytal osho i Ciebie Peps, ale dla mnie to byla jedna wielka antylogia... tak sie ciesze, ze sie uwolnilam... od tamtej pory unikam wszelkich relacji damsko-meskich, bo kurczaczki dobrze jest mi samej ze soba, tzn. kocham swoich przyjaciol i uwielbiam sie znimi spotykac bla bla bla, ale nie chce sie z nikim wiazac
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Ania   IP
      Zastanawia mnie dlaczego wiazalam sie z nalogowcami, skoro w moim domu rodzinnym nigdy nalogow nie bylo...
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Ania Gaj   IP
        Pepsi, jesteś wspaniała <3
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • sylviasylvia   IP
          PEPSI:owszem to matrix, ale Dżizas jest naprawdę spoko, a Bóg to Ty, napiszę <3
          dzięks- kocham !!!! i gęba mi się śmieje- na pkt.2 też poproszę
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Kitku   IP
            Pepsi kochana, czy mogłabyś co nieco podpowiedzieć w sytuacji gdy czuje się miłość do dwóch mężczyzn? :( 7 lat temu moje zlęknione i łaknące akceptacji ego "wybrało" sobie na cel mojego obecnego męża, który podczas pierwszego spotkania zadeklarował, że "jego kobieta będzie miała jak u Pana Boga za piecem" ;) No i ego stwierdziło, że ma już dosyć uganiania się za niewłaściwymi facetami i warto się postarać o tego introwertycznego osobnika :) Mój mąż zawsze był osoba realizującą swoje pasje i właśnie to oraz samotność, spowodowana jego stylem życia, rzuciły mnie w ramiona... jednego z jego najlepszych przyjaciół :/ Tak, to też sprawka Ego - jeszcze Cię wtedy nie znałam i oczywiście identyfikowałam się z tymi wszystkimi bzdurami w mojej głowi :) Ech najciekawsze jest to, że ta osoba okazała się moja bratnią duszą ;) Także, Ego trochę się samo przejechało :P Przy nim czuję się całkowicie spokojna, uważna, bezpieczna, jednakże mąż też zmienił się przez ten ostatni rok (kiedy zaczął się ten galimatias) bardzo - mogę stwierdzić nawet, że zaczął wibrować wyżej jak i ja się staram :) I tu mam problem... będąc przez jakiś czas z tym drugim budził mnie nad ranem strach o męża, nie mówiąc o momentach w ciągu dnia jak przerażenie obezwładniało mnie całą :( Także wróciłam do męża, sądząc że to strach przed utraceniem Prawdziwej i jedynej miłości ;) I tak jest do dzisiaj... z jednej strony czuję się dobrze przy mężu, zaczął zwracać na mnie uwagę (wow!), zajmować się obowiązkami domowymi itp. (to ten typ co marzy mu się poukładane stopniami życie - pierw szkoła, potem kariera inżyniera w korpo z dobrą pensją, teraz chciałby mieć dzieci i "ciepłą, kochającą rodzinę"...) z drugiej - mam wrażenie że od tych kilku lat ciągle próbuję się wcisnąć w obraz niczym "prawie pasujący" puzel :/ Ja pochodzę z rozbitej mocno rodziny, on wychował się wręcz w rodzinnej sekcie, gdzie wszyscy sa i mają być blisko, nawet jeśli to mają być pozory... Boję się tego i tych dzieci :( Od początku nie chciałam mieć dzieci, nie czuję tego po prostu, on mówił tak samo a teraz zonk! - nagły zwrot akcji i mamy się starać od stycznia (jak dostanę umowę na czas nieokreślony of kors :P). Faktycznie coś przebąkiwałam o tym, jak "naprawialiśmy", ale jak ostatnio w końcu stanęłam ze szczerością twarzą w twarz i z nim to poczułam się skopana... :( Tamten drugi wciąż czeka i bierze mnie taką, jaką jestem, nie liczy się dla niego nic innego - czyli tak, jak zawsze pragnęłam :( Czuję, że wariuję - nie wiem już kogo kocham (prócz miłości 5D ;)) i naprawdę mam słabe myśli, że jedynym wyjściem jest chyba rzeka :/ Wybacz, że się tak rozpisałam <3
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także