Czuję się jakbym nie pasował do tej rzeczywistości wokół mnie, ale w niej wciąż siedzę
  • 44Autor:44

Czuję się jakbym nie pasował do tej rzeczywistości wokół mnie, ale w niej wciąż siedzę

Dodano: 31

Czyli chciałbym, ale mam pietra. 

Komć: Witaj Pepsi, co zrobić gdy zupełnie nie rezonuję z moją pracą i nie chodzi tu do końca o brak ”tu i teraz” czy stres, ale okropnie nie podoba mi się rozregulowany zegar biologiczny (wstaję o 4:30), kiedy jest całkowicie ciemno, praktycznie noc, potem przebywam na hali, czując się jak w więzieniu, słońce oglądam tylko przez okno, a gdy wychodzę już prawie zachodzi, a szef każe zostać jeszcze dłużej … Czuję, że bardzo brakuje mi słońca, a ciało jest w rozterce. Mam ogromną potrzebę kontaktu z naturą, co chwilę marzę by wybrać się do lasu, nad morze i spędzić tam cały dzień, cieszyć się zielenią i błogą ciszą, słuchać ptaków, obserwować niebo, siedzieć pod drzewem. Czasem jest mi obrzydliwie smutno i mam dość ludzi i tego ich oderwania od natury. W pracy czuję się jak ptak w klatce, a gdy wracam, to tylko zmieniam klatkę z jednej na drugą, nieco wygodniejszą, jestem strasznie zmęczony i apatyczny. Czuję się jakbym nie pasował do tej rzeczywistości wokół mnie, do tych dziwnych skupisk ludzkich, chałaśliwych i chaotycznych ulic, samochodów, nocnej łuny zanieczyszczającego mrok światła, przetworzonego żarcia i tych fabryk gdzie przerabia się żywe, cierpiące istoty na mięso … Gubię się w tym wszystkim, jestem często jakby oderwany i tym zmęczony. Zdarzają się momenty satori, ale tylko na łonie natury, bądź przy udziale promieni słońca, bądź światła księżyca co ciekawe. Myśle o zarabianiu przez internet i porzuceniu tej kiły, ale nie wiem jak się za to zabrać i czasem nie mam już sił. Sory Pepsi za te niskie wibracje, ale tak właśnie jest … Hej, dzięki za komcia. Czytając go, w pierwszym momencie przyszło mi do głowy, że opisujesz dość stary film (1990) z Tomem Hanksem "Joe kontra wulkan", w którym hipochondryk Joe dowiaduje się, że za pół roku umrze. Wkrótce potem pewien milioner składa mu nietypową propozycję, chce bowiem, by mężczyzna złożył samego siebie w ofierze dla bóstwa. Film zaczyna się jednak scenami wypisz wymaluj jak z Twojego komenta. Na szczęście zachodzi pomyłka, bo okazuje się, że gość od początku był zdrowy, jednak dzięki temu zbiegowi okoliczności dostaje impuls do całkowitej odmiany swojego życia. Wracając, oczywiście, że wiesz co powinieneś zrobić. Jest to dla Ciebie od początku jasne. Jest tylko pytanie dlaczego tego nie robisz? Ludzie często nie mają pojęcia co ich uwiera, co ich gniecie, nie wiedzą czego chcą i co tak naprawdę lubią robić? Ty wszystko wiesz, tylko nie ruszasz ze skrzyżowania. Dlaczego? Co musiałoby się wydarzyć, żebyś ruszył ze skrzyżowania, na którym zalegasz jak zepsuty samochód, żeby już nie przywlekać historii z nieszczęsnym Rumunem? To jest Twoje życie, w którym otrzymujesz wskazówki i kłody zarówno w postaci wydarzeń, jak i dzikich ludzi. To są Twoje wyzwania, to mają być impulsy do wzrostu. To są schody, żebyś mógł wzrosnąć. Wprawdzie czasu nie ma, ale tu na Ziemi mamy jednak ciało, które się zużywa, a więc nie szkoda Ci ciała?

Jeśli jednak z jakichś powodów nie chcesz dokonać tej zmiany, to jest tylko jedna rada, zaakceptuj to co jest. Pogódź się z sytuacją, ze swoją biernością, ze swoimi tajemnicami, o których mi nie mówisz. Powiedz sobie, że owszem widzę jasno co powinienem zrobić, ale jednak tego nie robię. Bo taki jestem, bo owładnął mną strach, bo nawet ten cały syf stał się dla mnie strefą komfortu, gdyż nie jest wielką niewiadomą. Bardzo wątpliwe strefy komfortu wyrastają na podstawowej emocji Ziemian, mianowicie strachu. Ale nawet to, należy zaakceptować. I wtedy powiem Ci spoczko, jest jak jest, a skoro to wybierasz, to znaczy, że na ten moment jest to dla Ciebie najlepsze co możesz zrobić. Doświadczaj więc tej kiszki świadomie. Niech zgoda na kichę będzie świadomym działaniem, bez pretensji do siebie i do świata. Akceptuj. Już sama akceptacja sprawi, że zaczniesz inaczej wibrować, nie jak to beznadziejne miejsce, które opisujesz i stanie się coś, co Cię zdziwi, mianowicie pojawi się propozycja  od wszechświata dla Ciebie. Podobnie jak dla Joego granego przez super zdolnego Toma Hanksa. Żeby zmienić swoją sytuację życiową, finansową, łodewer, żeby zmienić siebie potrzeba tylko jednego, kurde flaczek, ruszenia ze skrzyżowania. Twój cel nie musi zostać osiągnięty, nawet już o nim nie myśl, tylko zróbże ten pierwszy krok i się nim zajaraj. Idź i ciesz się krokiem, doceń go. Być może dotrzesz w zupełnie inne miejsce niż zamierzałeś, ale to się nie liczy. Liczy się tylko, że ruszyłeś, że jesteś w zmianie. To zawsze działa, bo tak działa prawo rezonansu.

lovciam:)

   
 31

Czytaj także