Dlaczego jestem taka? Czyli jak wyjść z matrixu i zachować ego
  • 44Autor:44

Dlaczego jestem taka? Czyli jak wyjść z matrixu i zachować ego

Dodano: 37

Wielu ludzi doznaje niejako upośledzenia umysłu zamieniając się w radary strachu.

Mimowolnie robią dobrze pasożytowi energetycznemu, coraz bardziej tłustemu i bezczelnemu.

Komć Wygląd i ubrania sa też krytykowane, ubrania można zmienić, z wyglądem gorzej, można, ale czasem trudno zmienić nos czy uszy, zęby,albo nogi. Mnie wszystko brano za złe, zachowanie, ubiór i wygląd. Nie pasowałam kompletnie do otoczenia, szczególnie uciążliwe było to w wieku nastolatki, nauczyciele nie lubili mnie, chcieli mi na siłę pomagać, chociaż z przedmiotów, ktore lubiłam i mnie interesowały miałam wysokie oceny, ale z innych naciągnięte tróje, mówię o latach 70-80. Później, jako młodej kobiecie nie mówiono już tego, ale czasem wymknęło się komuś za moimi plecami. Na pewno było dużo uwag wokół mojej osoby. Żyłam jak chciałam, starałam się jedynie dotrzymywać obietnic, nawet jeżeli mnie już one nie interesowały. Nie lubię i nie lubiłam sprawiać przykrości innym. Dlaczego jestem taka? Nie mam pojecia. W przedszkolu byłam nieszczesliwa, chciałam do domu, do mojego pokoju, zabawek i książek, do moich marzeń. Dzieci nie pasowaly do mnie. Wybierałam sama koleżanki i kolegów, niestety nie zawsze z powodzeniem. Teraz nazywają mnie artystka, i jako artystka mogę być inna. I to ułatwiło mi życie. Dostałam ogromnie dużo pięknego od życia, niestety zawiodłam parę osób, które miały inne oczekiwania, czasem było mi bardzo przykro, ale nie umiałam innaczej i nie chciałam przede wszystkim … Dopiero od niedawna interesuję sie Matrixem itd, ale mam wrażenie, że od początku czułam coś, że nie chcę być zmuszona do tego czego chcą inni. Hej, dzięki za komcia. Niby nic się nie dzieje, ale jak zwykle dzieje się niezrozumienie. Gdyby narkomanowi dać świeże powietrze, pyszne, zdrowe jedzenie, wspaniałe widoki za oknem, to czy narkoman poczułby się szczęśliwy? Oczywiście, że nie. Byłby głęboko nieszczęśliwy z powodu braku narkotyków. I tacy sami jesteśmy my, śpiący. Czy potrafilibyśmy wytrzymać bez aplauzu? Bez oceniania, przyrównywania się do innych, bez programów ego, które nałożono nam tysiące lat temu w trzeciej gęstości, gdy zostaliśmy zmutowani, aby niskimi wibracjami strachu karmić czwartą gęstość? Nasze piękne umysły właściwie nieustająco atakowane są myślami, które mają wywoływać w ciele emocjonalnym niskowibracyjne reakcje, które karmią matrix, czyli czwartą gęstość. Nazwijmy je pasożytami energoinformacyjnymi chowającymi się za technologiami. Nie ma po co negować ego, nie ma powodu negować czegokolwiek, jednak nie ma też powodu, żeby czcić pasożyty. Jeśli jakieś pasożyty zalęgłyby się w Twoim ciele, to co byś zrobiła? Czy należałoby się im kłaniać, czy też ich nienawidzić, czy może lepiej z obojętnością i lekkim półuśmiechem Foresta Gumpa zastosować terapię 4 szklanek, która sprawi, że nie będą mogły znieść środowiska chlorofilu, aminokwasów, witamin z grupy B, tlenu i nowego pH ciała.

TU KUPISZ 100% ORGANIC 4 GREENS This is BIO idealny do KURACJI 4 SZKLANEK, która oczyszcza wątrobę, usuwa pasożyty, odtruwa inne organy jak nerki, przy okazji dotleniając ciało.

Pasożyty o których mówię są znacznie groźniejsze niż przywry wątrobowe, ponieważ sprawiły, że nasze życie jest jednym pasmem emocji strachu w wielu odmianach, jak złość, zamartwianie się o pieniądze, o zdrowie własne i bliskich, zazdrość, czy też potężnemu lękowi przed śmiercią i nieznanym. Czy nie zdziwiła Cię taka prawidłowość, dlaczego na tym planie tak wielu ludzi nie ma pieniędzy, albo mają ich znacznie mniej niż potrzebują, nie mówiąc już o kredytach hipotecznych i wszechobecnym zadłużeniu konsumpcyjnym? Czy to są jacyś idioci? Czy Ci, którzy nie radzą sobie w matrixie cierpią na jakieś upośledzenie?  To drugie w jakimś stopniu yyy ... tak. Wyobraź sobie, że ludzie jadą na wakacje do Tajlandii, mówię o czasach współczesnych, i nagle ni z gruszki, ni z pietruszki pojawia się potężne tsunami. Ginie ogromna ilość ludzi, masakra, śmierć, topią się nawet ci, którzy wydają się w czepku urodzeni, jak znana modelka, giną zupełnie nieznane dzieci i dorośli. Po takim tsunami idzie w świat wielka energia strachu. I nie jest to tylko kwestia internetu, ale naszej świadomości gwiezdnej, po prostu nasze ciała emocjonalne reagują strachem.

Taki zbiorowy strach dokarmia ogromnego pasożyta energetycznego, który żywi się tylko niskimi wibracjami. Jesteś później nad morzem i nachodzi Cię myśl, czy w tym akwenie siedzi jakiś wulkan? Potem włączasz telewizor, gdzie jesteś straszona na poważnie i na całego i wsiąkasz w to. Na nieświadomce. W ten właśnie sposób zostaliśmy zmanipulowani przez pasożyty z matrixu, jakaś popierdolona postać polityka, miliony śmierci, czy jakaś tragedia wymuszona, jak roztopienie lodowca i zalanie lądów i idzie w świat fala strachu. Wszechobecny brak pieniędzy i kredyty to podstawowe współczesne narzędzie matrixu. Jeśli dołączysz do tego bezduszną, makabryczną hospitalizację i porady lekarskie, lekarzy na usługach wielkiej, ogromnej jak przemysł zbrojeniowy farmacji, na czym opiera się matrix medyczny, a więc jak to wszystko zsumujesz otrzymasz wynik. Jest bojno, jest francowacie bojno. Ludzie doznają upośledzenia umysłu, stają się radarami strachu. Mimowolnie robią dobrze pasożytowi energetycznemu, który coraz bardziej staje się tłusty i bezczelny. Jednak nigdy nie będzie się ujawniał, zawsze będzie działał z ukrycia, bo tak jest o wiele łatwiej. W każdej łepetynie, mojej i Twojej siedzi programik, który stymuluje ego.

To o czym napisałaś świadczy, że cały czas tkwisz w takim programie strachu, programie niedoborowości, niezrozumienia przez otoczenie, programie poczucia winy, i analizowania dalekiej przeszłości, cofając się aż do czasów przedszkolnych, co powiem Ci szczerze, jest po prostu trochę śmieszne. Ego jest piękne i zawsze będzie dążyć do szukania ciągów logicznych. Z tego powodu siebie teraz chcesz wytłumaczyć, odnosząc się do siebie z przeszłości. Taki sobie egotyczny ciąg logiczny. Owszem, ego jest naszym fałszywym ja, ale z drugiej strony potrafi być cudownym przyjacielem, o ile potrafisz go rozkminić. Dopóki śpimy niczego innego nie mamy pod ręką, tylko ego, które wpływa na nasze ciało emocjonalne. Wyjście z matrixu jest wbrew pozorom bardzo proste, wystarczy zrozumieć, że się ma ego, że się nie jest nim, i że ego, gdy tylko damy mu wolną rękę będzie nas chciało pociągnąć za sobą w strach, lub dla odmiany w ekscytację czymkolwiek. Seksem, przedmiotem, partnerem, posiadaniem. I to jest ten narkotyczny sen. Bać się nie chcemy, to pewne, ale sądzimy, że stłamszenie tej emocji jest możliwe tylko przez jakiś narkotyk, czyli nałóg. Nałóg zakochiwania się, darcia faj, robienia flaszki, kupowania, chwalenia się. Nuworysz nie robi nic innego, tylko jest w nałogu chwalenie się bogactwem, bo sra w gatki, co by było, jakby nagle umoczył. Stare pieniądze już się tak nie zachowują, ale w takich krajach jak Polska właściwie nie ma starych pieniędzy, wszystkie są nowe. Wszechświat póki co się rozszerza, cały czas. Umiłował sobie wszechświat nieustający wzrost entropii. I każdy człowiek na ziemi, ale też roślina, czy zwierzę, służy do tego, żeby rozpraszać energię wszechświata. Odbywa się to na drodze wzrostu i ewolucji. Nigdy nie będziemy już taką świadomością, jak przed zmutowaniem, nie będziemy już mieli świadomości ani drzewa, ani tym bardziej krojonej marchewki, ani zwierzęcia. Naszym zbiorowym celem jest wzrastanie, rozszerzanie się.

Posiadasz wolną wolę i to jest piękne. Nie ma powodu czegokolwiek szukać, aplauzu u innych, przeglądania się w cudzych oczach, czekania na oceny. Każde poszukiwanie oznacza brak zrozumienia. Uświadom sobie, że masz ego, które nie jest Tobą, że masz ciało emocjonalne, które robi to co mu ego podpowie, ale to też nie jesteś Ty. Gdy odkryjesz chociaż w momencie krótkiego przebłysku, że Ty prawdziwa to Twoja świadomość, już jesteś na dobrej drodze. Tak czy siak ruszaj ze skrzyżowania bez negacji, zaprzeczania i takich tam. Po prostu ciesz się drogą. To jest przy okazji wyjście z matrixu. Każde Twoje tak, jest dla nich, jak wrzód na dupie, każde nie, jest ich żarciem.

lovciam :)

 37
  • Bluetopaz   IP
    Niby rozumiem, ale nadal nie rozumiem "...Nie ma powodu czegokolwiek szukać, aplauzu u innych, przeglądania się w cudzych oczach, czekania na oceny..." - zawsze potrzebuje czuc sie wazna. Jako najstarsze dziecko najbardziej surowo chowane, krytykowane, nie komplementowane (jak mlodsze rodzenstwo) wiecznie wybieram jakis ludzi w swoim otoczeniu, ktorych chce "oblaskawic", zeby mnie polubili. Wplatuje sie w relacje, ktore daja mi duzo nerwow. Chce byc widziana inaczej niz mnie widza, chce nie byc ignorowana, to drugie bardzo burzy moje emocje az do piekielnej zlosci. Drazni mnie rowniez gdy ja jestem dla kogos mila, pomocna, mam czas, pomagam, poswiecam uwage, dopytuje sie jak jego sprawy a gdy ja tego potrzebuje nagle okazuje sie, ze jestem sama... Czesto slychac ze nie mozna oczekiwac, ale I osoby, ktore powtarzaja to jak mantre potrafia byc rozczarowane gdy ci, ktorzym okazali serce nagle nie potrafia odplacic sie tym samym. Moim drugim problemem jest, ze pochodze z rodziny, ktora komunikowala sie zartami. Rubasznymi. Dla rodzin innych moze byc to szokujace. Lapie sie na tym, ze nie wszystkie moje zarty komus smakuja. Tak samo jak I poglady. Czarno-biale. Moja rodzina nie miala problemy by rechotac z ludzkich przywar czy wygladu. Nie musial byc ktos konkretny. Lapie sie na tym, ze trafiam na kogos kto czuje potrzebe strofowania mnie jak gowniarza, gdy powiem, ze np nie cierpie gdy ludzie np. chodza w zamalych butach. Nie rozumiem ataku bo ja nie mowie o nikim konretnym, nie atakuje personalnie osoby a ktos ma potrzebe zaatakowania mnie I zwykle jest to osoba blizsza do, ktorej wielokrotnie ja zwracalam sie z filtrem (dla jej dobra I dla dobra naszej znajomosci) bo po prostu znam jej wrazliwosc. Moze, ze brak mi pochwal czasem sama sie chwale chce podzielic z tym co osiagnelam, sama lubie posluchac, wole jak ktos sie chwali a nie zali, moze moje chwalenie nie smakuje I ludzie od razu chca wbic szpile. Czesto gram twardsza bo co sie odslonie zaraz ktos ma potrzebe zbicia mnie z pantalyku, czego nie cierpie. Pewnie czytasz to jako stek plataniny, a moze widzisz pewiem patern. Widze, ze wiecznei porownuje sie do ludzi, albo gorszych ode mnie, albo lepszych... Gdy nie jestem na bakier z dieta (nie przesadzam z cukrem) widze, ze te wszystkie bolaczki sa mniejsze, mniej szalone, ale to nie jest poziom na jakim powinam zyc, skoro tak bardzo sie przejmuje. I wiecznie robie to samo. Nigdy nie pojmuje tego, ze ludzie ktorzy wrzeszcza ze sa tolerancyjni potrafia tylko patrzec w jedna strone, a wydaje sie widze wszystko na opak I bywa, ze to drazni. Nie dam sie zmienic, ale cierpie przez ta innosc. Jak przestac sie przejmowac?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Linka   IP
      Od dłuższego czasu przeglądam Twojego bloga, ale nie wgłębiałam się bardzo szczegółowo w kwestie matrixowe. Jednakże to, co przeczytałam teraz bardzo dużo dało mi do zrozumienia. Dlatego postanowiłam napisać komcia - z tej mojej perspektywy łopatologicznej, na chłopski rozum :) *Konieczna retrospekcja porządkująca* - Miałam w sobie przez długi czas dużo smutku, autoagresja i wogle trudne sprawy *koniec retrospekcji* Odkąd wyprowadziłam się do innego miasta i zaczęłam od nowa, z nowymi ludźmi, zakochałam się na amen aka poznałam męża - od kilku lat czuję się, jakby od środka rozsadzało mnie szczęście. Serio. Nie rozkminiam przeszłości. Nawet o tym nie myślę ze jej nie rozkminiam :D Nie smucę się. Jestem szczęśliwa, cieszę się każdym dniem, cieszę się moim cudownym Teraz. Dzisiaj jednak zauważyłam coś niepokojącego i po raz pierwszy od długiego czasu się popłakałam i było mi źle - bo zostałam zmuszona przez osobę z mojej rodziny do wysłuchania historii mojej przeszłości, dwugodzinnej, z uwzględnionymi wszystkimi przykrymi rzeczami, o których nawet nie pamiętałam. A jako ze nie pamiętałam, to zostało mi nakreślone szerzej i wałkowane tak długo, aż sobie przypomniałam - jak na torturach :D Teraz znowu jest ok. Ale moja równowaga została na tamten moment zachwiana. I teraz pytanie - jak radzić sobie z takimi sytuacjami? I czy to co od kilku lat uprawiam jest dobrym pomysłem, czy mam tego błędny ogląd i jest to eskapizm? Moje serce mówi mi, że to nie eskapizm, tylko prawdziwa ja, ale jestem otwarta na inne propozycje. Czytałam jeszcze kilka Twoich artykułów o ego, strachu, przebudzeniu. Chociaż wydawało mi się, że nie ufam kategoriom porządkującym, to te jakoś mnie intrygują i intuicyjnie mnie do nich ciągnie :)
      PS Ta dwugodzinna historia umotywowana była tym, że ta osoba z mojej rodziny nie rozumie, że mam nieco inny pogląd na "zobowiązania" niż ona, dlatego się wkurzyła na moje niektóre zachowania
      PS2 Mam dopiero 23 lata, jeśli to ma jakieś znaczenie
      PS3 Dzięki za dobrą energię, cenne artykuły, ściskam!!!
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Monika   IP
        Ego jest jak rola w teatrze matrixu grana przez swiadosc . Po pewnym czasie zapominamy kim jestesmy naprwde i ego staje sie nami przynajmniej tak sie nam wydaje! Wiec np. Nie musze byc juz smutna bo to tylko rola , moge zaczac grac inna role od teraz! Chyba o to Pepsi ci chidzilo w tym artykule o mnie.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Monika   IP
          Bylam na filmie Hunger Games, podoba mi sie aktorka ze zdjecia kolo tytulu. Dobrze dobrane.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • luna   IP
            też się czuję jak artystka.. jakby nie patrzeć, każdy jest artystą życia i kreuje siebie w każdej chwili :) cudowna ta świadomość!
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0