Chciałabym wkroczyć w tę duchowość, ale nie wiem jak ...
  • 44Autor:44

Chciałabym wkroczyć w tę duchowość, ale nie wiem jak...

Dodano: 42
tolle
tolle

Czyli jak przestać być fabularzystką? I osiągnąć za jednym zamachem kilka fajnych celów, w tym dobrych przepływów finansowych.

Komć: Wiem, wiem, to pytanie pada pewnie często, ale mam bałagan w głowie i nie wiem OD CZEGO ZACZĄĆ? Czuję się nieszczęśliwa, niekochana, mam lęki itp. Chciałabym wkroczyć w tę duchowość (bo w nią wierzę), ale nie wiem jak zacząć? Jakiś diabeł siedzi mi na ramieniu i podszeptuje czarne scenariusze, które powodują kolejne i kolejne lęki. Boję się być sama, a z drugiej strony nikt nie rozumie co przeżywam. Może gdzieś tego uczą? Tak sobie myślę, że sporo jest chyba takich osób jak ja, może byśmy się gdzieś spotykali? Trochę mnie chyba ponosi ale właśnie mi sie zamarzyło, żebyśmy się wszyscy spotkali ... Dzięki za komcia, kłaniam się nisko. Instynkt to nasza przeszłość, to nasza zwierzęcość. Intelekt jest dużo młodszy od instynktu, to mowa naszego umysłu, bardzo omylna. No i jest jeszcze intuicja, która jest absolutnie nieomylną mową duszy, tyle, że prawie nikt nie ma z nią kontaktu. Nikt jej nie słyszy z powodu mowy umysłu (fałszywego ego) i wynikłych z tego emocji, czyli szczerej mowy ciała. A my chcemy się opierać na intelekcie, jaramy się głównie nim, mówimy, jakie nasze dziecko jest very mądre (mały geniusz), bo ma same szóstki, bośmy mu szybko zabrali relaks, zabawę, tworzenie, eksperymenty. Chcesz wkroczyć w duchowość, ale tkwisz w oprogramowaniu ego, matrixu, strachów, niesprawiedliwości, a raczej niezrozumienia o co chodzi. I spoko, tyle że zacznij od zrozumienia. Nie myśl więc o duszy i diabłach na ramieniu (a'propos to też Twoje ego) przebudzeniu, świadomości, nie przymuszaj się do niczego, zrób sobie teraz zielonej herbatki, usiądź wygodnie i postaraj się coś skumać. Opowiem Ci historię z całkiem innej dziedziny, bo zawsze chodzi o to samo. Opowiem Ci o yyy ... biznesie. Ludzie są przywiązani do swojego intelektu, dlatego bardzo przeceniają ideę. Ktoś wpada na pomysł i sądzi, że to najważniejszy punkt na drodze do zrobienia biznesu. Ba, chce sprzedawać idęę za miliony. Inwestor tylko puknie się w czoło. On wie, że od idei do dobrego biznesowego produktu jest ogromna droga, zwana konsekwencją i cierpliwością. A więc wcale nie nowatorska idea, pomysłów jest cała masa, ale liczy się konsekwencja w ich realizacji. Liczy się bycie w drodze o czym mówię przy każdej okazji, liczy się ruszenie ze skrzyżowania. Innowacyjność pomysłu nie jest taka ważna, o wiele istotniejsza jest Twoja indywidualna droga, piętno Twojej wyjątkowości w drodze. Dlatego zarabianie jest takie proste dla ludzi, którzy są w drodze, którzy ulepszają swoim indywidualnym podejściem każdą ideę (w tym cudze). Przed Facebookiem były już portale społecznościowe, działały też wyszukiwarki przed pojawieniem się Google.  Steve Jobs też nie wynalazł kamienia filozoficznego. A więc sukcesywny biznes jest dla tych, którzy w razie czego owszem zmienią kurs, ale podążając nadal z tym samym entuzjazmem. Ego jest wiecznie niezadowolone i zawsze nas popędza. Ponieważ w byciu teraz, ego znika. Jeśli potrafisz podchodzić z takim samym entuzjazmem do wykonywania czynności, które wciąż nie zakończyły się sukcesem po raz setny, masz szansę zbudować wielki biznes. Ponieważ Twoją pasją jest bycie w drodze. Nie musisz wpaść na żaden pomysł, możesz powielić cudzą ideę, tyle, że odciśniesz na niej piętno własnej indywidualności i konsekwencji. Komputer będący sztuczną inteligencją właśnie tak podchodzi do problemów. Rozwiązuje ten sam z minimalną tysięczną korektą z takim samym entuzjazmem, czyli na luzie.

TU KUPISZ E-BOOK "JAK ZAROBIĆ W INTERNECIE I NA BLOGU?" Nie ma powodu, żebyś blokowała energię pieniądza, tylko dlatego, że tak Cię zaprogramowano w Matrixie

Podobnie z duchowością. Stań się na niby niejako sztuczną inteligencją (bo i tak Twoje ego, Twoje fałszywe ja, nią faktycznie jest, tyle, że masz ciało, które nauczyło się reagować na oprogramowanie umysłu). Nie licz na jakąś spektakularną ideę, pomysł jak z tego matrixu wyjść. To wszystko są podpowiedzi mocno zakłopotanego całą sprawą ego. Niby chce Ci pomóc, a jeszcze bardziej wkręca Cię w czarną czeluść: "czuję się nieszczęśliwa, niekochana, mam lęki itp." Dobra, tak się czujesz, ale to nie jest prawda. Nie jesteś ani nieszczęśliwa, ani niekochana, ani się nie boisz, ale kij z tym. Tak Ci się wydaje, bo utknęłaś na skrzyżowaniu i grasz w tę matrixową grę własnego ego. A skoro tak Ci się wydaje, nie walcz ze sobą, po prostu zaakceptuj, że takie emocje Tobą rządzą. To jest odpowiedź Twojego ciała na programy ego. To ego w Twoim przypadku malutkie, przez co jeszcze bardziej podstępne. Zacznij od akceptacji tego co jest. Zaakceptuj te wszystkie emocje, które burzą Twój spokój i wprowadź jakąkolwiek zmianę i idź w to. Ruszaj ze skrzyżowania. Ta zmiana to zaprzestanie walki, miotania się.

Przestań być fabularzystką.

Zamień się w stary aparat fotograficzny z otwartą przesłoną, który rejestruje to co się dzieje bez jednego komentarza. Bez jakiejkolwiek oceny. Po prostu jest jak jest. Przejdź pewien odcinek drogi mówiąc wszystkiemu co Cię napotka tak. TAK. Nie oceniaj, nie porównuj się, nie komentuj, po prostu patrz. Patrz na swój lęk. On tego nie lubi, bo wie, że jest irracjonalny, wie że wynika z programu ego. Wszystko zacznie się zmieniać. Bądź konsekwentna jak ludzie robiący dobry biznes, a z pewnością osiągniesz cel. Nie zrażaj się "porażkami", zaakceptuj kolejne wpadki, dzięki temu wzrastasz. Gdy nadejdzie strach nie identyfikuj się z nim. Zrób mu beznamiętnie focię. Przebudzenie (póki co) wydarza się bardzo niewielkiej garstce ludzi, ale w drodze może być każdy. Bycie w drodze jest zajebiste. Bylebyś tylko nie przytłaczała się myśleniem o celu, wystarczy, że wiesz dokąd zmierzasz.

Droga jest pięknem samym w sobie. Być w drodze jest doskonałością. Będąc w kroku, w drodze możesz osiągać całkiem przypadkowo wiele pośrednich celów, nauczyć się zarządzać energią pieniądza, wzmocnić zdrowie swojego ciała, podzielić się ze światem energią serca, przyjąć masę energii i z powrotem ją oddać, w pięknym cyklu prawa zachowania energii. W drodze stajesz się entropią. Jesteś jak ona ekstensywna, wzrastasz. Póki co jesteś jeszcze negentropią. Głupek robi awanturę i wyzywa, gdy nie rozumie. Inny głupek cierpi, miota się, szamoce, przesuwa framugę drzwi wejściowych, zamiast przesunąć wycieraczkę. Kochamy głupków tak czy siak, ale opuszczamy już te wibracje. Czas najwyższy ruszyć ze skrzyżowania. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że kompletnie wszystko jest po Twojej stronie. Możesz to zrobić przebywając w środowisku niskowibracyjnym, możesz zacząć na prowincji, możesz zacząć w centrum handlowym big city. Będąc w dupie, czy na szczycie, to nie ma znaczenia. Potrzebna jesteś tylko Ty. W styczniu przyjadę do Polski i urządzę jakieś spotkanie nieformalne, może na wsi? Może sobie wspólnie pobiegamy, wypijemy zielonego szejka, a potem ciepłej zielonej herbaty? Ja stawiam. Tak naprawdę nikomu nie jest potrzebny żaden guru, ani nauczyciel. Jednak dobre słowo jeszcze nikomu nie zaszkodziło. A więc daswidania.

Lovciam:)

 42
  • fila   IP
    Wspólne bieganie, ale fajnie. Dziś się rozmarzyłam- a co by było gdybyśmy tak całą rodziną poszli w święta biegać...
    Lubię tą grafikę z Tolle. W liceum pewnie pomyślałabym co za zmulant. A teraz gdy słyszę jak się podśmiechuje w swoich wypowiedziach chichram razem z nim :)
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Ewa   IP
      Już umiem być spokojna w nowej dla mnie sytuacji.Jest świetnie -serducho nie łomocze imam pewność,że dam radę.Jeszcze muszę nauczyć się nie być"głupkiem",takim rozdartym.Przećwiczę ciszę że spojrzeniem w oczy.Pepsi-jak to dobrze,że Ciebie mam.Deszczowy buziak
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Ewi   IP
        Hej Pepsi,

        Czytam, zachodzę tu często i jest super, bardzo pomaga i uzmysławiam sobie jaką iluzją są moje rozterki :) Medytuje, zmieniam nastawienie, praktykuje uważność, koncentruje uwagę na sercu, czuje się czasami jakby spowita światłem, wdychając światło czuje moc, jestem w drodze i wiem,że najlepszej jaka może być. Nie zawsze jest łatwo, pojawia się świadomość schematów myślowych i lęki,że niedostatecznie sobie z tym radze, zmiany są zbyt wolne itd. Akceptuje tyle na ile potrafię i wiem w jakim kierunku zacząć się rozwijać... Wiem,że pociąga mnie "magia" świat poza znaną wszystkim materią, poza nurtami "większościowymi" biotronika, psychotronika i idę w tym kierunku, chce podjąć naukę. Po roku spędzonym "samą ze sobą w drodze do oświecenia" zrozumiałam też, że jednak kontakt z osobami o wyższej świadomości, doradcami duchowymi (mam kierunki, których słuszności jestem pewna) może pomóc, ułatwić przejście. I to z czym sobie nie radzę to opór i sprzeciw bliskich osób, a konkretnie faceta i mamy... Wiem,że wynika to z ich nieświadomości i "troski", chcą dobrze, chcą mnie siłowo przekonać,że to nie są słuszne kierunki, lepiej rozwijać swoje korporacyjne zdolności :) ... Wiem,że najwyraźniej są elementem mojego wzrastania. Tylko nie wiem jak się z tym uporać, jest to dla mnie o tyle trudne, że droga, którą wybrałam wiąże się z czasem, spotkaniami, wyjazdami... Raczej nie da się uniknąć komunikowania ich o tym jako,że mieszkamy razem. I za każdym razem kiedy informuje ich o jakimś spotkaniu/warsztatach, w których chce wziąć udział wraca... jaką jestem egoistką, zaprzepaszczam więzy rodzinne i bujam w obłokach... I wewnętrznie się ścieram bo ja już wybrałam i pójdę w tym kierunku, pewne decyzje zapadły tylko jak je wprowadzić w życie możliwie bezboleśnie dla siebie i innych? Wiem,że ich oporu nie pokonam, ale wiem też,że odcięcie się od nich nie jest przecież rozwiązaniem.. Jak robić to czego chce w najłagodniejszy możliwy sposób? Emocje się pojawiają, nie jestem mistrzem w wychwytywaniu myśli przed emocjami, próbuje, "uczę się" tego...I kocham ich i jednocześnie siebie i nie wiem jak pogodzić te dwie sprawy...
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Artur   IP
          Jak to nie potrzeba nikomu żaden guru? Potrzeba, potrzeba. Sama z pewnością miałaś takowego.
          Na początku zawsze jest potrzeba. Nikt nie mówi, żeby z guru brać od razu ślub albo przepisać jemu majątek + wierność do końca jego dni.
          12 lat temu też miałem potrzebę. Chodziłem po skrawkach internetu tu i ówdzie. Czytałem swój ascendent i przy okazji było napisane tam, że Osho ma również ten sam ascendent. Więc sprawdziłem kto to jest ten Osho. Przypadł mi do gustu. I tak w ten sposób przerobiłem 160 książek tego typu, bo miałem taką potrzebę. Dziś, z dużym zapleczem i doświadczeniem rozróżniam ludzi, gdzie się znajdują w swoim życiu, na jakim etapie. Rozpoznam również ludzi, którym się wydaje, iż są w tzw. 'rozwoju duchowym', czy może po prostu im się tak wydaje. Albo czy mówią na poważnie, czy tylko robią to bezmyślnie, bo to może modne, ta duchowość? Tak jak joga.

          W każdym razie, guru czy mistrz na początku jest potrzebny. Aby potem powiedzieć, że nie jest potrzebny. Ale dla nas, czyli osób już doświadczonych. Jednak dla początkujących owszem - jest i to jak najbardziej. Wiadomo, że na przestrzeni 10 lat wyrosło jak grzybów po deszczu również takich, co żerują na tych początkujących. Rób to i to, ''ale kup mój poradnik 1, potem 2, potem 3. Cholera, może w 10 egzemplarzu sam dojdę o co mi chodzi.''

          Proste doświadczenie: rozmawiam ze znajomymi. (Ale może kawalek o mnie: jestem człowiekiem, który od dziecka lubi pomagać i nigdy nie patrzę aż ktoś mi coś da. Więc rozmowa ze znajomymi będzie w tym tonie, że jeśli o coś pytają, udzielam szczerej odpowiedzi, bo nie lubię kiedy ktoś się męczy a ja mogę pomóc) I co jeśli powiem im, że nie potrzebują żadnego guru, że wszystko mają w sobie, o ego, itd? Podświadomie zaklasyfikują mnie jako swojego 'guru'.. ponieważ mi ufają i wiedzą, że mówię prawdę.

          Pozdrawiam
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • babolada   IP
            Cudowna wiadomość :)) daswidania!
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także