Jeśli w święta jesteś jakoś dziwnie smutna, to zrób coś z tym
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Jeśli w święta jesteś jakoś dziwnie smutna, to zrób coś z tym

Dodano: 35

Lub nie, ale nie zasmucaj innych.

Drogie ziomalki, królowe, królowie, w tym trzej, Fiony, księżniczki na ziarnku grochu, smutne panny, oraz turonie i Shreki, mamy i taty, wiem, że dla wielu z Was grudzień, to ulubiona pora roku w życiu przez sen. Zapachy dzieciństwa, pierwsza iluminowana jodła, kolory, prezenty, tajemnica, świąteczne amerykańskie piosenki,  radosny kicz, dla wielu z premedytacją fajniejszy niż monokolorystyczne ozdoby na choinkach ęą. No i spotkania z rodziną, za którą niby się nie przepada, ale raz na jakiś czas można wspólnie pobiesiadować, pokolędować i pogadać w wypiekami o Kaczyńskim. A wszystko w ramach kręcenia się (i gloryfikowania) wokół własnych lokalnych fanatyzmów i interesów ego sprawia, że nie możemy się porozumieć, chociaż jesteśmy częścią tego samego źródła. Czyli matrix religijno urbanistyczny na całego. W tym czasie wiele osób (ze zdecydowaną przewagą kobiet) przez sen, czyli nieświadomie zostaje wciągniętych w stresującą sytuację  planowania z wyprzedzeniem, ogromnych zakupów, dodatkowych godzin spędzanych w garkuchni, oraz całą nawigację związaną z ogarnięciem dynamiki rodziny bliższej i dalszej. Ludzie ci w grudniu osiągają apogeum swoich wytrzymałościowych limitów. Jednym słowem wielu ludzi jest totalnie wykończonych obowiązkami świątecznymi, które zostały im niejako narzucone. Nie mówię nawet o tych w szczególności nie lubiących landrynek, ani o tych z silną empatią do karpi cierpiących  z powodu bestialskiego ich traktowania właśnie w tym okresie. Nie mówię też o ludziach przebudzonych, bowiem ci ze spokojem zaakceptują każde wariactwo (bez oceniania) śpiących i z delikatnym uśmiechem Foresta, albo Mony, jeszcze będą wdzięczni za kolejne doświadczenie. Zresztą kto by chciał mieć taką dziwną istotę przy stole, skoro już z Jezusem jest kłopot i z tą jego miłością. Jezusa się jakoś urobi, żył dość dawno i na szczęście niczego sam nie napisał, ale współczesny przebudzony to dysonans. Mówię o ludziach, którzy delikatnie, odrobinkę, co nieco uszczknęliby coś ze świąt, skromnie, po swojemu i nienachalnie, ale muszą brać udział w całym widowisku na siłę, i czują się jak słabi aktorzy w szopce. To wszystko ich przerasta, nie daje radości, a niekiedy dostarcza wręcz poczucia pustki i powiększającego się uczucia smutku. Gdyby się przebudzili byliby na tak, ale z powodu głębokiego niezrozumienia są na nie, ale idą w to.

TU KUPISZ WITAMINĘ C 1000+ TiB w dużej dozie o przedłużonym działaniu z dodatkiem bioflawonoidów z cytrusów, kwercetyny, etckwercetyny, etc oraz zmniejszy ilość wolnych rodników tlenowych w te święta!

Właśnie podczas tych kilku wolnych dni obowiązkowego świętowania pojawia się przemęczenie, oraz nachalne podsumowania mijającego, nie najlepszego roku. Kłopoty finansowe, matrix bankowy, problemy zdrowotne, lub tylko nierealistyczne oczekiwania wobec świąt sprawiają, że zamiast radości, odczuwasz smutek. A z dużym ciałem bolesnym wpadasz w depresję. Święta wybijają z rytmu, rodzą się oczekiwania, co najczęściej wiąże się z rozczarowaniem. Gdy spodziewasz się radości, bywa, że dopada Cię przygnębienie. Nieświadomi, którzy utracili niedawno kogoś bliskiego mogą szczególnie silnie odczuwać smutek właśnie w okresie świąt. Ludzie na poziomie ego różnią się bardzo i dlatego potrzebują innego czasu na żałobę po stracie bliskiej osoby, wchodzą w inne relacje ze zwierzętami, inaczej też odbierają życiowe zawirowania i kłopoty finansowe. Dlatego święta również mogą spowodować reakcję stresową, że czujesz się jakbyś się znalazła w matni, czyli czarnej dupie. Tym samym święta wpływają na Twój układ odpornościowy, chemię mózgu, poziom cukru we krwi, równowagę hormonalną i o wiele więcej. W szczególności smutek i zamartwianie się są postrzegane jako markery ryzyka sercowo-naczyniowego.

A tu super poświąteczna i w trakcie "terapia 4 szklanek"

Aby pomóc sobie ze smutkami świątecznymi, powinnaś pozostać otwarta na taką myśl, że cokolwiek czujesz jest wporzo. To jest ta niezbędna akceptacja, żeby w końcu ruszyć ze skrzyżowania, żeby zacząć smakować życie teraz. Przeprowadzono wiele badań na poziomie ciała i umysłu, że można odzyskać radość niejako podstępem. Czyli kierując uwagę w przeciwną stronę, niż emocje, które Tobą zawładnęły. Dlatego proponuję rozpoczęcie pisania. Pisanie czegokolwiek, najlepiej dziennika/bloga niejednego wyrwało z czarnej dupy. Ego tak jest absorbowane przy pisaniu, że odpuszcza, przestaje siać spustoszenie emocjonalne. Proste czynności, które masz wykonywać uważnie, stawać się nimi, są zadaniami dla ludzi budzących się, lub przebudzonych. To jest bardzo trudne, żeby prasowanie odautomatyzować do tego stopnia, żeby wtopić się mimetycznie w prasowanie, zamiast jak zwykle być osobą rozmyślającą przy tym zajęciu o fatalnym szefie, kredycie we Frankach i nastolatku w domu, który jadłby tylko fastfood i nie da się ich (nastolatka i keczupu) odkleić od kompa. Natomiast pisanie absorbuje ego. A tylko czynności, które Cię absorbują w całości mają doskonały wpływ leczący. Dlatego tak ważne są pasje, kreacja, twórczość.

Dużo ludzi na świecie zna sytuację, że tylko jedna zestresowana osoba w rodzinie, smutna, pełna lęków, gniewna, jest w stanie zepsuć wszystkim święta. I to odbije się na całym Wszechświecie. Gdy o tej porze roku czujesz, że stres, smutek, gniew, czy rozpacz są dla Ciebie prawdziwym ciężarem musisz mieć tego jasność, że psujesz życie nie tylko sobie, ale również Twoim bliskim. Skoro nie radzisz sobie z ego i emocjami, zaakceptuj je, ale się z nimi nie utożsamiaj. Zaśmiej się do siebie do lustra i z tym idiotycznym uśmiechem akceptacji usiądź do stołu z bliskimi, lub sama. Bez znaczenia. Możesz bowiem zawczasu wyjechać gdzieś, wyeskejpować się (chociaż ucieczka od życia i doświadczania prawie nigdy nie jest najlepszym rozwiązaniem) z tego całego zamieszania z którym nie rezonujesz, albo znacznie zminimalizować oczekiwania (do zera byłoby ok) i po prostu zwyczajnie cieszyć się tym co jest teraz, świątecznym, jakże kiczowatym okresem.

Konklużyn:

Możesz mieć depresję przed i w trakcie świąt. Zaakceptuj to, nie identyfikuj się jednak z tym smutkiem, obserwuj go nie raniąc innych, ani siebie. Zajmuj się czymś monotonnym, wręcz medytacyjnym, ale absorbującym. Owszem, zwijanie uszek z grzybami shitake i prawdziwkami pozwala na myślenie o pustce po ukochanym, ale już bieganie 40 minut rozproszy Twoje myśli, bowiem mimowolne masowanie hary (czakra życia z japońska, 5 cm po pępkiem) bieganiem sprawi, że będziesz w stanie medytacyjnym.

Nie spiesz się, ile zdążysz, tyle będzie. Może nie być nic. Ja w tym roku wybrałam nic, a mężuś spoczko. Jeden Twój uśmiech jest o wiele ważniejszy niż 12 potraw na stole. Mogą być tylko jabłka, banany i pomarańcze, a gdy będzie z tego powodu dużo śmiechu i tak wszyscy będą szczęśliwi. Ludzie są właśnie tacy ostatecznie. Nie lubią być przeżarci. Wielbią radość wokół siebie. A może kiedyś święta w chacie w górach, z rodziną i przyjaciółmi? Niech po wigilii będzie w bukowińskim kościele z góralskim zaśpiewem dla jednych pasterka, a inni, dajmy na to przebudzeni (czy tylko ateiści)  niech zostaną w domu z bali, w ciepłych papciach niech piją aromatyczną herbatę z imbirem na lepsze trawienie. Potem rano po śniadaniu kulig i dzwonki. Po kuligu uroczysty obiad z odmrożonymi kichawami i błyszczącymi gałami, a potem też zabawa, drewno, ogień, choiny, regle, turoń, czyli very very ludycznie. A może kiedyś żadnych świąt, bo zawsze i na codzień mówisz życiu wielkie TAK? A Ty jakaś taka nowa, pozbierana do kupy tu i teraz, może nawet na granicy, że spełniona w pierwszym kroku do przebudzenia radosna.

lovciam gaździny, bace, juhasy & wszystkich ślicznych przed świętami:)

 
 35
  • Kasia   IP
    Przed świętami zawsze jest zamieszanie, sprzątanie, gotowanie. Czas spędzony z rodziną w czasie świąt wynagradza wszystko. Bardzo fajny wpis.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Kama   IP
      Lofciam Cię Pepsiaku :)
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Monika   IP
        Swieta pod koniec grudnia sa po to zeby niezwariowac z nudow w te dlugie ciemne dni! Wlasnie dlatego zyje sie mniejszymi lub wiekrzymi planami swiatecznymi ! Lepszy stres tego typu niz depresja zimowa spowodu braku swiatla;-)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Lena   IP
          Piękny tekst, dobre podejście. Kiecka z ostatniego rysunku boska :D
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Piękna   IP
            ufff, dobrze że nie mam rodziny, mogę sobie w wolnym czasie robić co chcę. Czyli narty, taniec i dobre jedzonko. Zero TV, rodzinnych plot i robienia na siłę komuś dobrze. Hahahahahaha. Jeszcze tylko marzę o swoim M-i sylwester moich marzeń to spędzony miło czas we własnej wannie, we własnej łazience z dużym TV przy tej wannie i szampanikiem w rączkach. Hahahahahaha. Dodam że jestem młoda i nie mam parcia na imprezy bo wszyscy imprezują. Hahahahahahaha.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także