Wigilijna przypowieść o dziecku indygo, które nie robi kasy w instytucji ścigania
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Wigilijna przypowieść o dziecku indygo, które nie robi kasy w instytucji ścigania

Dodano: 22

Komć: Jestem indygo i odkrywam to od wielu lat każdego dnia. Gdy byłam małym dzieckiem płakałam nad kotletem na talerzu. Mając 12 lat oficjalnie dostałam przyzwolenie na niejedzenie miesa, od rodziców rzecz jasna. Moja intuicja zawsze była bardzo silna, wręcz zastanawiałam się niejednokrotnie czy to intuicja czy przewidywanie przyszłości. Empatia na takim poziomie, że mnie męczy. Męczą mnie nowo poznani ludzie, którzy oceniają w swoich głowach, ja te oceny czuję, szczególnie negatywne. Powierzchowność ludzką demaskuję w kilka sekund, takie osoby bardzo mnie męczą i zabierają energię. Widząc martwe zwierzę płaczę i mam nadzieję, że miało szczęśliwe życie. Nie mam ósemek i nigdy mieć nie będę (moja dentystka twierdzi, że ewolucyjnie jestem piętro wyżej), mam grupę krwi 0rh -, numerlogiczna 33. Koloru oczu szaro niebieski, bardzo jasny. Z nauką i studiami nigdy nie miałam problemu, zdawanie egzaminów przychodziło mi z łatwością i bez przygotowania. Jedzenie przetworzone bardzo mi szkodzi. Sprzyja mi bardzo Twoja wspaniała 811. Każdego człowieka, którego spotykam postrzegam jako kogoś, komu mam coś do przekazania. Staram się nawracać na zdrowe jedzenie, styl życia i budzić świadomość w tych, którzy są na to podani. Czuję w tym misję. Wiem, że po to tu jestem. Powiedz mi tylko Peps, dlaczego żaden facet nie może że mną wytrzymać dłużej i dlaczego pieniądze mnie nie lubią? Mam świetną pracę, jestem inspektorem ochrony środowiska, zawsze chciałam to robić. Walczę ile mogę z szarą strefą, niestety nie jestem w stanie czegokolwiek się dorobić, pomimo ze naprawdę kocham to co robię. Jak to zmienić, by nie zmieniać pracy? A może wydaje mi się ze jestem indygo, a jedynie jestem stara duszą. Można być tym i tym!? Dzięki wielkie za komcia. Dziecko indygo to jest zawsze stara dusza, ale i tak po co Ci to wiedzieć? Określanie się za pomocą zewnętrznych etykietek, nawet duchowych niczym nie różni się od matrixowego oceniania ludzi na podstawie ich stanowisk, płci, pozycji materialnej, posłuchu, czy też koloru skóry. Zapomnij o jakimś dziecku indygo, poczyniłaś takie spostrzeżenie i spoko, na tym poprzestań. Przez to jak będziesz się określać nie będziesz ani lepsza, ani gorsza, ponieważ jesteśmy częścią tego samego Źródła. Najlepiej zapomnij o dzieciach indygo i starych duszach, bo to tylko dobra rozrywka dla ego. To mąci w głowie, mami poczuciem wyjątkowości i inności. Nie potrzebujesz tego. A teraz o Twojej satysfakcjonującej Cię pracy, chociaż niskopłatnej. Wszystko co jest związane z jakąkolwiek walką, nawet w tak zwanej słusznej sprawie, jest niskowibracyjne. Samo słowo "walka" niesie ze sobą niskie wibracje. Walka nie rezonuje z Ziemią, bo walka zawsze karmi matrix. I to jest paradoks dotyczący wszelkich działaczy i wchodzenia na barykady.

Ostatnio przeczytałam reportaż o "młodym" Stuhrze, który korzystając ze swojej popularności, publikuje i rozprawia na temat nielubianej przez siebie partii PiS, mając aż 900 000 fanów na Fanpage. Ceniony reżyser Krystian Lupa też włączył nielubiany PiS do swojego "Procesu" Kafki. Inni wychodzą na barykady przeciwko ustawom, rządzącym, czy tylko nowym paradygmatom. Te wszystkie działania jednak nie przyniosą dobrych rezultatów na tym planie. Bo nerwy, pieniactwo, poczucie niesprawiedliwości, podkręcanie cudzych emocji, to wszystko jest działanie na programach ego, to wszystko dokarmia pasożyty, które od początku miały taki plan. Politycy to marionetki, nieświadome niczego kukiełki na scenie teatru, czyli firmy jakimi są państwa. Państwo to iluzja. Pinokia opętane emocjami nienawiści, bólu, poczucia krzywdy, walczące, inne cyniczne jak główny przedstawiciel poprzedniego ugrupowania rządzącego. Cynizm to paskudna cecha, jakbym pozwoliła swojemu ego na ocenę.

Czy Jezus, albo Budda, albo Osho mogliby wstąpić do jakiegoś ugrupowania i w imię słusznej sprawy karać winnego?  Czy jakakolwiek instytucja na czele z państwowymi okazała się być kiedykolwiek rezonująca z wibracjami Ziemi? Zapewniam Cię, że nie. Ludzie sądzą, że świat będzie bezpieczniejszy, jeśli rządy będą nas dobrze dozbrajać. Tymczasem jakakolwiek wojna, przemoc nigdy i nigdzie nie była niczym innym jak tylko matrixem. Broń służy do kontrolowania pieniądza i nie ma nic wspólnego z dobrem jednostki. Na poziomie energetycznym atak i odwet to właściwie jedno i to samo. Jest dość mały dystans pomiędzy tym, gdy krzywdzisz, i gdy jesteś krzywdzony. Ego człowieka karmi jego ciało bolesne zadając ból z powodu własnego cierpienia. Nie wchodzę dalej w ten temat, Tolle to fajnie tłumaczy w swojej „Potędze teraźniejszości”. Pracujesz więc w instytucji, która w imię dobrej sprawy coś tępi, walczy, karze, czyli nisko wibruje, a do tego jak każda instytucja płaci swoim pracownikom określone pieniądze. Tak jak w każdej małej, czy wielkiej korporacji zarobki są określone, nawet gdy są wysokie, to zwykle istnieje pułap. Żebyś mogła zarabiać dowolną ilość pieniędzy biznes musi być Twój.

Możesz chronić środowisko, nie pracując w żadnej instytucji. Wtedy będzie to Twoja pasja poza zawodowa, niezwiązana z wchodzeniem na barykadę i walką, a bardziej oparta na budzeniu ludzi, do czego jak sama mówisz czujesz się predestynowana. Chcesz zarabiać na swojej pasji? Wówczas robienie biznesu powinno się stać Twoją pasją. Robienie biznesu, nie ochrona środowiska. Ale też nie pieniądze, tylko robienie przepływów. Przepływów energii pieniądza. Każdy biznesmen z sukcesem finansowym powie Ci, że jego biznes jest jego pasją. Jest jego dzieckiem. Biznes, a nie działalność, gdyż porządny biznes to działanie. Można się namęczyć potwornie, żeby przesunąć framugę drzwi ku wycieraczce i nie osiągnąć celu, gdyż to będzie działalność, czyli wykonywanie jakichś czynności bez sensu. Działalność nie jest ruszeniem ze skrzyżowania, jest mistyfikacją tego ruszenia. Jest ruszeniem na niby. Co innego, gdy po prostu przesuniesz wycieraczkę pod drzwi. To będzie dobre działanie, do tego wcale nie okupione ciężką pracą. Po prostu obmyślasz krótki plan i ruszasz ze skrzyżowania. Nie, nie zarobisz w swojej pracy, pomimo tego, że jesteś wysoce empatyczną osobą ze starą duszą, gdyż jest to praca niskowibracyjna, ale to pikuś, bo pieniądze można też mieć idąc drogą machiawelizmu jezuickiego. Ale dlatego, że zamiast działać oczekujesz. Że boisz się puścić tego co trzymasz, więc nie możesz ruszyć ze skrzyżowania.

Przepływy pieniężne wymagają działania w dobrym kierunku, dlatego nie powinno się bać popełniania błędów. A nawet wręcz przeciwnie, każdy rasowy przedsiębiorca powie Ci, że jest wdzięczny za popełnione błędy i naukę. Jednak każdy przedsiębiorca wielokrotnie ruszał ze skrzyżowania i nigdy nie był na nim długo zawalidrogą. Że dzięki błędom, wdzięczności za nie, i zmianą, doszedł tak daleko. I jeszcze jest jedna rzecz, która też jest charakterystyczna dla takich ludzi, oni nie osiągają celu, oni cieszą się drogą. Poświęć parę chwil na obmyślenie tego co możesz zrobić. Na początku możesz działać po pracy, przez co będziesz czuła się bardziej bezpiecznie, chociaż tak naprawdę Wszechświat z Ziemią sprzyjają nam na każdym kroku, tylko tego nie widzimy. Więc jesteś bezpieczna. No i rusz ze skrzyżowania. Twoja empatia, przewidywanie przyszłości, to wielki dar, intuicja biznesmena, tak zwany "nos" w biznesie jest na wagę złota. Zacznij więc działać.

No i jeszcze, co z tymi facetami? Wszystko się zmieni, gdy naprawdę zaczniesz rezonować z Ziemią. Pozabijają się o Ciebie:), taka panna, to dar. Życzę Ci w te matrixowe święta wspaniałej drogi, żeby każde Twoje potknięcie natchnęło Cię nowym pomysłem, żeby każdy sukces pogłębił spokój i relaks, a także subtelne zadowolenie z dobrze robionej roboty teraz. Żeby przepływy pieniężne i miłosne były dla Ciebie satysfakcjonujące, i żebyś nigdy nie zamieniła się w kutwę.

lovciam:)

 22
  • katsevmanus   IP
    Kurde, extra napisałaś, że zarabianie na pasji równa się tak naprawdę temu, że mam pasję z zarabiania, czyli z robienia biznesu, z tych wszystkich "bebechów". Bycie początkiem i jednocześnie częścią całej tej biznesowej "maszynerii" w działaniu daje mega flow. Bardzo ważną rzecz napisałaś, dzięki :)
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • drefet   IP
      a ten "głos" to głos duszy, umysłu a może "mind control" ?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Goska   IP
        Nie jestem dzieckiem indygo, kryształowym ani żadnym szczególnym. Jak czytam takie wpisy to czuję ulgę, że nie muszę jakoś się klasyfikować, że nie mam konkretnej misji do odrobienia, karmy czy też liczby mistrzowskiej. Sprawdziłam. W dodatku mam dziecko z nadpobudliwością, też nie indygo, choć doskonale czujące swą energetykę, mające rozwiniętą intuicję. I takie tam. Pozdrawiam z tego miejsca wszystkich nie klasyfikowalnych, zwykłych, zwyczajnych. Życie jest piękne, choć może nie być łatwe.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Kasiowynick  
          Pepsi, Horry -  a co sądzicie o telegonii??

          Ostatnio o tym przeczytałam i jakoś nie wiem..
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Paula   IP
            Pepsi, czy można utracić intuicję? Kiedyś słuchałam intuicji i dobrze na tym wychodziłam, a teraz nie potrafię odróżnić kiedy ona mówi od ględzenia głowy. W zasadzie sama nasuwa mi się odpowiedź że pewnie ugrać coś wysokowibracyjnymi działaniami, ale może jest coś jeszcze?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także