Życie nieświadome nie jest warte tego, by go przeżyć
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Życie nieświadome nie jest warte tego, by go przeżyć

Dodano: 25

Żeby nie było, to powiedział Sokrates.

Kurde flaczek to stwierdzenie nie jest spoko dla śpiących, szczególnie gdy wie się, jak trudno jest się przebudzić. Ba, nawet trudno jest do końca skumać o co w tym wszystkim chodzi, a im bardziej starasz się, tym mniej Ci z tego wychodzi. Załóżmy, że Twoja przyjaciółka totalnie śpi. Ma ogromne sukcesy finansowe, zakochanego w niej męża, też człowieka sukcesu, i naprawdę świetne dziecko we Wszechświecie, jak i w matrixie. Same piątki, 6 języków, tenis i chęć studiowania w przyszłości na Yale. Przyjaciółka pochodzi z bardzo religijnej rodziny, więc dodatkowo siedzi w matrixie religijnym. A z kolei Ty również totalnie spałaś, ale podczas groźnego wypadku samochodowego samoistnie wyłączyło Ci się ego, i byłaś przez dłuższy czas sobą prawdziwą, czyli świadomością. Później trafiłaś na książkę Tollego "Potęga teraźniejszości" i skumałaś co Ci się przydarzyło. Następnie Twój rozwój duchowy zaczął przebiegać lawinowo. Jesteś już innym człowiekiem. No pięknie. Dostrzegasz teraz wokół siebie ludzi śpiących, z którymi nagle przestałaś rezonować. Co masz zrobić? Próbować ich jakoś taktownie budzić? A może skupić się już tylko na swoim rozwoju duchowym, wzrastać samej i prawem rezonansu poznawać nowych ludzi, którzy kumają. Ale: Jesteśmy najlepszymi ludźmi, gdy nie mamy pojęcia, że nimi jesteśmy (do czego jeszcze powrócę)

TU KUPISZ Super antyoksydant JAGODA ACAI 100 % ORGANIC This is BIO dodatek do zielonych szejków, ORAC 102 700 (sic!)

Ego podpowiada Ci, potrząśnij nią, zburz jej tę matrixową piramidę niby szczęścia, bo w rzeczywistości strachu, żeby to wszystko utrzymać w posiadaniu. Ego jest zazdrosne, nie jest obiektywne. Ego nie powie Ci całej prawdy ani o Tobie, ani o innych. Trzeba się uczyć patrzyć na własne ego z pewną dozą przymrużenia oka, ale i sympatii. W pewnym momencie trzeba nawet przestać z ego gadać, jak z ludźmi z którymi nie ma po co gadać. Zresztą Pepsi ja się chyba nie chcę przebudzić, bo nie wierzę. Nie wierzę, że bez moich obecnych marzeń i ich realizacji mogłabym się naprawdę dobrze poczuć tu i teraz. Raczej nie jestem do tego stworzona, może w innym wcieleniu. Lubię wystawiać oceny, kocham porównywanie się z innymi, ba, przyznam się bez bicia, że z kumpelami lubimy sobie w piątek przy dobrym winku poplotkować. W sumie co ty mi tu Pepsi oferujesz? Co, za coś tak fajnego, a z pewnością oswojonego, co już mam? Chcesz, żebym wylazła z mojej strefy komfortu i weszła niby w co?

Moim zdaniem nie masz wiele więcej niż strach.

Od czasu do czasu napady ekscytacji, ale to też oscyluje wokół strachu. Tymczasem jedynym złem jest strach. Na marginesie, jedynym dobrem jest miłość, ale jeszcze nie mówię o tym. Gdyby natomiast udało Ci się zakazić bakcylem świadomości, byłaby to najbardziej pożądana rzecz, jaka się może zdarzyć, prowadząca do miłości do wszystkich. Bakcyl świadomości sprawia, że życie Cię dyscyplinuje samo, podobnie jak brzegi rzeki. Nie będziesz się zastanawiała co jest dobre, a co złe, nie ma takich pytań w stanie świadomości. Nie ma takich rozterek, jest harmonia, spokój i miłość i oczywiście działanie. Nie reakcja tylko odpowiedź. Działanie to odpowiedź. Czy to oznacza, że stanę się obojętna na krzywdę ludzi wokół? Wręcz przeciwnie, będziesz o wiele bardziej skuteczna w działaniu, bo staniesz się obserwatorem z boku. Dlaczego sumiennie przygotowując się do egzaminu jednak nie udało Ci się go dobrze zdać? Bo byłaś zbyt zaangażowana, wylękniona, zamiast patrzeć na siebie z boku, jak na świetnie przygotowaną do matury laskę. Chirurdzy nie mogą operować swoich bliskich, bo tracą zdolność obserwatora z boku. To znaczy, że jak się przebudzę, to zniknie moja nerwica lękowa, moja depresja? Nie musisz mi wierzyć, każdy swoją prawdę sam odkrywa, ale nie, Twoja nerwica lękowa i depresja jeszcze nie znikną. Jednak Ciebie nie będzie już to obchodzić. Będziesz się jej przyglądała z ciekawością przyrodnika obserwującego pięknego motyla. Po prostu. To samo z depresją. Posiadasz niezmienne, nieśmiertelne, istniejące już i stale "ja", oraz posiadasz zmienne, ulegające wpływom, dręczące, wylęknione, lub sztucznie podekscytowane "ego". Nerwica lękowa nie przytrafia się Twojemu "ja", ona się przytrafia Twojemu "ego". Każde wyłączenie ego (nawet na chwilę), albo chociaż wyciszenie myśli, pozwala na spojrzenie na siebie w roli obserwatora. Niebo patrzy na chmury, nie odwrotnie, że się posłużę alegorią de Mello. Wyłączenie ego na zawsze, oznacza totalne przebudzenie. Stajesz się Buddą. Tak jak Jezus. Tyle o tym gadasz Pepsi, a ludzie wokół robią i mówią zupełnie co innego. Mnie cieszy, jak mnie ktoś pochwali, jak powie, że ładnie wyglądam. Lubię, gdy mąż zauważy, że mam nową fryzi. Każda wielka idea na początku jest bluźnierska. Relatywnie wciąż niewiele osób o tym mówi, więc sądzi się, że ta zdecydowana większość ma rację, czyli rodzice, szkoła, politycy (tutaj jest więcej kontrowersji, ale na jedno wychodzi), czy księża, generalnie kościoły, oraz rządy.  Tymczasem prawie wszyscy nie mają racji. Jest tylko jeden powód tego, mianowicie śpią. Senność. Spanie. Chrapanie od rana do następnego rana. Na okrągło. Czy gdyby to do Ciebie dotarło (zrozumienie) to pytałabyś o drogę ludzi pogrążonych w głębokim śnie? Somnambulików byś pytała?

Jeśli Twoje samopoczucie kiedykolwiek zależało od cudzej opinii, to ...

A wracając do ślicznej spódniczki. Jeśli Twoje samopoczucie kiedykolwiek zależało od cudzej opinii, która z kolei zależy od ich dobrego humoru, samopoczucia, a niekiedy przebiegłości, czy wręcz wyrachowania, musisz liczyć się też ze swoją reakcją na krytykę. Jedno idzie w parze z drugim. Gdy zaczniesz się budzić, Twojego nastroju nie będą w stanie zburzyć ani miłe, ani złe słowa. Nie będziesz uzależniona od żadnej opinii, i co najważniejsze, sama przestaniesz opiniować, czy oceniać. Czy takie życie nie będzie w dupę nudne Pepsi? Nigdy niczego nie wyrzekaj się na siłę, bo oznaczać to będzie, że zwiążesz się z tym na zawsze. Wszyscy jesteśmy od czegoś uzależnieni śpiąc. Nie ma więc co się dziwić alkoholikom, czy innym oficjalnym nałogowcom, że powtórzę: wszyscy jesteśmy od czegoś uzależnieni śpiąc. A to od kawy, a to od pochwał, a to od krytyki, a to od FB, czy robienia wrażenia na sąsiadach.

Ilekroć wyrzekasz się czegoś wiążesz się z tym na zawsze.

Zrastasz się z tym. Dajesz temu swoją moc, wspierasz to własnym wyrzeczeniem na siłę. Gdy zaczynasz się budzić, zaczynasz rozumieć, dajesz spokojnie przepływać przez siebie swoim uzależnieniom, nie walczysz z nimi, one po prostu same odpadają.

Zrozumienie, czyli słowo klucz.

To samo jest z niechcianym, niszczącym dialogiem w głowie. Im bardziej walczysz z ego, tym bardziej go wzmacniasz, gdy pozwolisz na przepływ złych myśli, nie będziesz za nimi gonić z wywalonym językiem jak węszący pies, myśli przepłyną same, a z czasem będą pojawiały się coraz rzadziej, aż znikną. Nic na siłę, wszelkie nałogi muszą same odpaść, bo inaczej zwiążesz się z nimi na całe życie. Gdy któregoś dnia doznasz dużego przebudzenia i okaże się, że Twoje ego gdzieś sobie poszło, zdarzy się cudowna chwila, czyli zrozumiesz. Ale:

Świętym jest się tak długo, dopóki się o tym nie wie.

Pewien władca powiedział do poddanych stojących po jego prawicy, żę dziękuje za to co dla niego zrobili. Na to prawica: - wiemy cośmy uczynili i cieszymy się. Na to król: - nie do was mówię. Jesteśmy najlepszymi ludźmi, gdy nie mamy pojęcia, że nimi jesteśmy. Fajnie, a więc jeszcze trochę mamy razem do przerobienia, a przynajmniej ja z pewnością. Nie ma po co na siłę budzić żyjącej w luksusie materialnym kumpeli, bo nie będziemy świętymi, gdy zaczniemy to robić. Paradoks.

Zrozumienie, tego życzę Tobie i sobie. Źródło: "Przebudzenie" Anthony de Mello 

lovciam:)

 25

Czytaj także