Nie potrafię mówić, czyli cierpię na fobię społeczną, co robić?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Nie potrafię mówić, czyli cierpię na fobię społeczną, co robić?

Dodano: 56
I taki koment. Zaniemówiłam, a raczej wszytko staram się zrozumieć i chyba za bardzo popłynęłam … Chciałam tylko napisać o moim milczeniu. Odkąd pamiętam byłam osobą ”cichą, myszą”. Ta ”łatka” ciągnie się za mną, chociaż tam gdzie czułam się ”dobrze”, a raczej wiedziałam, że jestem u siebie gadać bez końca mogłam, mama wręcz nazywała mnie gadułą.

Teraz jestem na studiach, ale boje się zadawać pytań, rozmawiać w ludźmi w grupie. Gdy rozmawiam z kimś w cztery oczy czuję się lepiej, dużo mówię, ale kiedy mam się odezwać, albo wtrącić coś od siebie na”forum” nie daję rady. Kiedyś przed chęcią zadania pytania (chciałam tak bardzo się czegoś dowiedzieć, często chcę) już byłam gotowa, i czułam jak strasznie bije mi serce, tak głośno. Skończyło się skuleniem jak zawsze.

Dzisiaj, gdy spotkałam znajomą, zaczełam mówić o czymś, a ona, że po co jej to mówię. Dzizas. Odczuwam taki strach. Często, gdy coś powiem zostaję”zjechana”, dlatego boję się (już nie wiem ile razy użyłam tego słowa), że znów coś powiem źle. Ludzie nieraz pytali mnie czemu jestem smutna, podczas gdy ja nie byłam smutna, a raczej taka”przestraszona, skulona”. Nie wiem jak nauczyć się tej lekkości bycia sobą.

Do tej pory, zaszywam się w swoim świecie, mam wrażenie że nie pasuję do bycia tutaj, że lepiej byłoby jakby mnie nie było. Nikt, nic mnie tutaj nie trzyma, czasem ciężko jest mi podjąć najgłupsze decyzje. Żyje i nie wiem, czy ja naprawdę żyję.

Dzięki, że się odezwałaś. Rozpoznanie bez dwóch zdań? Fobia społeczna.

Zjawisko cywilizacyjne występujące pi razy drzwi u co 12 osoby, częściej u kobiet. Jej pierwsze objawy pojawiają się z reguły w okresie dojrzewania.

z Wiki:

Fobia społeczna (nerwica społeczna, zaburzenie lęku społecznego) zaburzenie lękowe z grupy zaburzeń nerwicowych, często mylone z nadmierną nieśmiałością. Najbardziej typowymi objawami fobii społecznej są uporczywy lęk (obawa przed nienormalnym zachowaniem się wśród ludzi, ośmieszeniem lub kompromitacją), czerwienienie się, drżenie rąk i mięśni, przyspieszone bicie serca, nadpotliwość, duszności. Prowadzi ona zwykle do znacznego wycofania z relacji społecznych. Człowiek dotknięty tym zaburzeniem może przypominać osobę z cechami nieśmiałości, jednak w wypadku fobii społecznej główną różnicą jest występowanie bardzo silnego unikania sytuacji społecznych oraz cierpienia spowodowanego wpływem zaburzenia na kontakt z innymi ludźmi.

Osoby z fobią społeczną są mało towarzyskie i skryte, uskarżają się na brak tematów do rozmów oraz uważają się za osoby nieatrakcyjne. Niektórzy chorzy z fobią społeczną są w stanie zapanować nad swymi objawami i tłumią lęk w sobie, na zewnątrz sprawiając tylko wrażenie introwertyków, ludzi spokojnych i opanowanych. Rzadziej manifestują radość i swobodne zachowanie, bardziej typowa jest ich powaga i nadmierne kontrolowanie mimiki i zachowania. Osoby cierpiące na fobię społeczną: unikają wystąpień publicznych unikają jedzenia i picia w miejscach publicznych nie odzywają się w obecności innych unikają rozmów, zwłaszcza z osobami, które są dla nich autorytetem nie mogą pracować, gdy ktoś na nie patrzy prowadzą najczęściej samotniczy tryb życia

Czyli nie świrujesz, Twoje ciało fizyczne pomimo objawów chorobowych nadal jest zdrowe. Nic się takiego nie dzieje, to tylko ciało emocjonalne nie radzi sobie z Twoim ego. Gdy pójdziesz do psychoalopaty otrzymasz być może nawet jakieś psychotropy. Z każdej nerwicy wychodzi się w ten sam sposób jak wygląda krok w przebudzenie, poprzez zrozumienie i zmianę.

Nieustające siedzenie we własnej głowie wpędza nas wszystkich w totalne paranoje. Stajemy się nałogowcami. Pokaż mi kogoś bez nałogu. Wszyscy są w jakimś nałogu, drą faje, robią flaszki, narko, Marię, objadają się cukierkami, pizzą, albo nałogowo nic nie jedzą, wymiotują, obsesyjnie ćwiczą na paczce, chcą mówić z facetami tylko o miłości, czytają romanse, grają w ruletkę, wyciskają pryszcze, wstają na lekcjach i gąbkują narożniki tablicy, myją ręce co chwilę, mają tiki, kiwają nogą, uprawiają seks, kupują ubrania, albo motory, pożerają fistaszki i ważą się wiele razy dziennie. Znam takie, co śpią z ręką w pampersie, aby w razie czego natychmiast dziecko przewinąć.

Ludzie wciąż się do czegoś przywiązują, jednocześnie odbierając sobie wolność. Żyją w strachu, a jak wydarzy się coś dobrego, spodziewają się, że teraz to już pewnie się posypie. To też świadczy o braku zrozumienia o co kaman i wynika z przywiązania, że zawsze coś musi warunkować Twoje szczęście. Twoja nerwica to coś na poziomie 3 stopnia zatrucia ciała (podobnie jak tłuszczaki, polipy) przez programy ego, a co za tym idzie złe emocje, złe jedzenie, zły styl życia, niedożywienie, niezrozumienie.

Jakiekolwiek psychotropy, czy używki typu flaszki, jedynie przytłumią te emocje, które odczuwasz, co w końcu doprowadzi do jakiejś choroby somatycznej.

Najczęściej sądzisz, że życie ma paski jak zebra. że po zdrowiu musi nadejść choroba, że po sukcesie finansowym musi nadejść krach, że po wielkiej miłości, jednak obojętność. Gdy zaczniesz obserwować siebie, budzić się, widzieć jak na dłoni swoje wciąż niezadowolone ego, które podkopuje Twoją wiarę w siebie, gdy uświadomisz sobie, że jesteś wibrującą energią, tak jak wszystko wokół, pojmiesz, jak wiele zależy od Ciebie.

Gdy nauczysz się wyłączać dialog w głowie, doznasz olśnienia, a raczej wyzwolenia. Ostateczne wyłączenie myśli sprawia, że stajesz się Buddą, niezwykle rzadkie przypadki. Wystarczy, że nie będziesz podążać za swoimi obsesyjnymi myślami, dasz im spokojnie przepłynąć, czyli staniesz się obserwatorem siebie.

Nic dobrego jednak się nie wydarzy, nie wprowadzisz żadnej zmiany, dopóki nie zaakceptujesz tego co jest. Nikt nie każe Ci lubić, czy nie lubić swojej fobii społecznej, ale po prostu daj sobie na nią przyzwolenie. Jest jak jest, a wszystko jest po coś. Ta nerwica jest po prostu kolejnym stopniem do Twojego wzrostu i kiedyś nawet okażesz jej wdzięczność. Jak się bywa wdzięcznym konsekwentnemu rodzicowi.

Gdy wyzwolisz się ze swoich porównywań do innych, oceniania siebie i innych, rozkminiania wszystkiego za pomocą Twojej fałszywej osobowoości, czyli wiecznie mówiącego NIE ego, w Twoim życiu, po białym pasku może nastąpić biały, a potem znowu biały i tak dalej. Może nastąpić ciąg sprzyjających okoliczności i to będzie normalne. To prawa Murphy'ego, że jak coś może pójść źle, to z pewnością pójdzie są nienormalne, sprzyjające karmieniu pasożytów energetycznych.

Prosty przepis na ruszenie ze skrzyżowania, co przekłada się na samowyleczenie

Czyli zastosuj nauki zdrowotne z tego bloga, dotleń się (podczas ataku paniki działa oddychanie przez torebkę papierową), biegaj, albo/i codziennie ćwicz 5 rytuałów tybetańskich, suplementuj się, nawadniaj/odżywiaj, dotleniaj się 4 szklankami.

Polecam naszą Omega 3 TiB z dużą ilością kwasów w kapsułce, jednak ostateczny wybór zawsze należy do Ciebie i do Twojego lekarza.

Naucz się przepuszczać przez siebie dwa potoki energetyczne. Stajesz w minimalnym rozkroku. Twarz kierujesz ku słońcu. Potok wschodzący idzie z Ziemi do góry, wchodzi przez Twoją najniższą czakrę, i wychodzi przez najwyższą, czyli czubek głowy. Potok schodzący wchodzi z Kosmosu przez czubek głowy, wzdłuż kręgosłupa i wchodzi do Ziemi przez czakrę w okolicach kości ogonowej.

Te potoki powinny być silne i płynąć gładko zgodnie z oddechem. Wdech do brzucha potok wschodzący z Ziemi i głęboki wydech potok schodzący z Kosmosu.

Żeby zadziałało samowyleczenie należy zgromadzić w sobie sporo energii.
Najpierw robisz post energetyczny (działa podobnie jak niejedzenie), a potem ładujesz się energią (potokami). Najlepiej w przyrodzie. Następnie badasz swoje ciało, czyli szukasz miejsc zablokowanych energetycznie. Poczuj narządy swojego ciała, kończyny, brzuch, tyłek, głowę, przepuść prze to wszystko energię. Pootwieraj swoje ciało energetycznie, zrobisz to, bo jesteś do tego stworzona, tylko Cię zablokowało.

Uwolnij swoje organy. Każdy z osobna. Koryguj dotąd, aż poczujesz ulgę.

Nie walcz ze swoją fobią społeczną, bo gdzieś się schowa i dopadnie Cię szereg innych nałogów.

Zaakceptuj to co jest i rusz ze skrzyżowania. Nerwica jak każdy nałóg i natręctwo, musi sama odpaść. Dopóki siedzisz w niskich wibracjach strachu będziesz spotykała nieprzyjemne laski, które absolutnie przez sen będą mówić nietaktowne rzeczy.

Gdy ruszysz z tego skrzyżowania, nieuprzejme laski będą się wykruszać, jak stara guma do żucia na podeszwie buta, traktowana kostką lodu.

lovciam

-
 56

Czytaj także