Czy miejsce może mieć niskie wibracje?
  • 44Autor:44

Czy miejsce może mieć niskie wibracje?

Dodano: 27

Jakbyś nie była dawną sobą, to czym byś była teraz? 

Komć: Czy miejsce może mieć niskie wibracje? Ja fatalnie się czuję w jednym miejscu. Tak jakbym stawała się inna i to co czuję tam jest inne. Boję sie tego uczucia, jednocześnie czuję jak wzrasta. Fakt ze przeszłam tam dużo przykrego. Ale starając się być tam taka, jaka jestem gdzie indziej (przykładowo w moim domu spokojnej przestrzeni dla mnie), to w tym mieszkaniu staję się ewidentnie inna. Staję się niskowibrująca. Może ktoś mi to wytłumaczy? Dzięki za koment. Prawo wibracji jest prawdziwe. Wszystko ma swoją własną częstotliwość drgań, stół, samochód, ramy obrazu, skała, oczywiście Twoje myśli i uczucia także. Wszystko jest regulowane przez to samo prawo wibracji, które mówi, że we Wszechświecie absolutnie wszystko porusza się i wibruje. Tak naprawdę żyjesz w oceanie energii. Stół jest tak naprawdę czystą energię i ruchem. Prawo wibracji jest prawdziwe. Myśli są falami kosmicznej energii, które przenikają cały czas przestrzeń. Myśl jest wibracją yyy ...  najsilniejszą, co  oznacza, że ​​możesz przyciągnąć do siebie to co chcesz i to co sobie życzysz. Ponieważ prawo przyciągania i prawo wibracji idą łeb w łeb. Wiedząc, że „podobne przyciąga podobne” (tak brzmi prawo przyciągania) z pewnością skumasz co się dzieje w miejscu, gdzie cierpiałaś. Wiesz, że na terenie byłych obozów zagłady, nie straszy? Energia świadomości ludzi, których ciała i ego już nie żyją, absolutnie nie wraca do miejsc kaźni. Za to straszą piękne zamki, nawiedzone domostwa, komnaty, pokoje, skarbce, od których niedojrzałe świadomości nie mogą się odczepić nawet po śmierci ciała. Już widzę jak ten tekst publikuje Wprost :))) Dobra, ale to i tak nie dotyczy teraz Ciebie. Czas jest pojęciem względnym, wszystko tak naprawdę dzieje się teraz. Odczuwamy czas liniowy, ale zarówno przeszłość, jak i przyszłość nie istnieją, bo wszystkie wymiary dzieją się teraz. To nie miejsce posiada niskie wibracje, ono ma takie jakie miało zawsze, zwykle neutralne, jako energia nieożywiona dużą świadomością. Raczej mikro, bliską zeru. To Ty jesteś tam w swojej przeszłości, gdy cierpiałaś, gdy nisko wibrowałaś. Gdy znajdujesz się w tej przestrzeni tak naprawdę zaczynasz rezonować ze sobą samą z tamtego czasu. Ponieważ wszystko dzieje się teraz. Takie sytuacje mogą też zaistnieć, gdy cierpiałaś w danym miejscu w innym wcieleniu, gdy kompletnie nie uświadamiasz sobie, że już tu kiedyś byłaś bardzo smutna i wystraszona. Zdarza się też odwrotnie, zaczynasz wysoko wibrować w miejscu, gdzie byłaś bardzo szczęśliwa, gdzie bardzo kochałaś. Nałożono na nas programy, najpierw zmutowano dawno temu, a potem podkręca się nam od dzieciństwa niepokój, sranie w gatki, niedostatek  kredytowy i faktyczny, cierpienie, nieustającą tęsknotę. Szukamy więc schronienia w miejscach, gdzie nikt nas nie skrzywdził. Oczywiście to boolshit naszego ego, bo nic i nikt z zewnątrz nie jest w stanie Cię skrzywdzić. Krzywdzisz się tylko Ty sama niskimi wibracjami.

Sorki, że muszę Ci to powiedzieć, ale to Ty obniżasz wibracje tego miejsca, a nie odwrotnie.

Generalnie wnętrza, w którym żyjemy trzeba lubić, a nawet kochać jak wszystko, należy je oczyszczać, sprzątać, wprowadzać porządek, stosować zasady feng shui, ładu i harmonii. Takie oczyszczanie dzieje się na dwóch frontach, tym materialnym, ale trudno, żebyś sprzątała cudzy dom i tym energetycznym. Po prostu puść już to. Na koniec przypowieść o zmianie, tym razem mojej. Kiedyś mówiłam, a właściwie błagałam:  Ręce nie trzęście się. Pysku nie blednij. Szczęko nie szczękaj. Serce nie łomocz. Nogi biegnijcie. Ale nic na mnie nie działało. No może nogi tylko goniły, ale nie tak jakby mogły. Ruszyłam ze skrzyżowania i dokonałam osobliwego katharsis.

Jakbym nie była dawną sobą, to czym bym była teraz? 

Jakbym była przedmiotem kiedyś, to taczkami z gruzem i z oponą bez powietrza, bo zgubiłam pompkę dawno temu. Zamierzam być termoforem, coś jak Tolle, albo Dalajlama Jakbym była wtedy książką, to złą. Będę dobrą. Jakbym była filmem to Niania McPhee. Będę Mary Poppins. Jakbym była sprzętem domowym to suszarką, w tym do witariańskich chlebków. Chcę zostać pralką, tarą, Franką, bo będzie wielka przepierka. Przebudzenie. Jakbym była wówczas piosenką, to Berzerk. A w teraźniejszości Before The Beginning

Jakbyś nie była dawną sobą, to czym byś była teraz? 

-
 27

Czytaj także