Pepsi, opowiedz prosze jaka byłaś przed swoim przebudzeniem?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Pepsi, opowiedz prosze jaka byłaś przed swoim przebudzeniem?

Dodano: 51

Strach to nie jest życie.

Komć: Pepsi,opowiedz proszę jaka byłaś przed swoim przebudzeniem? Cierpiałaś? Byłaś nieszczęśliwa? Poszukiwałaś czegoś, czy byłaś tylko nieświadoma? Dzięki za tego komenta. Uściślając, nie jestem przebudzona, ale niewątpliwie jestem na drodze. Teraz okazało się, jak trudno jest odpowiedzieć Ci, bo już od dawna nie cofam się w przeszłość. Jakby jednak, to w sprawach biznesowych podejmując decyzję staram się nie popełnić dawnego błędu, za który (i każdy inny) jestem swoją drogą wdzięczna. Nie myślę jak było, kim byłam, co czułam, kompletnie nie identyfikuję się już z tamtą osobą, gdyż nigdy to nie byłam ja, tylko moje ego, czyli fałszywa osobowość. Ego istnieje tylko w przeszłości, lub przyszłości. Gdy jesteś teraz, ego znika. Dlatego tak trudno jest przebywać w teraz.

Na szczęście wystarczy zrozumienie o co kaman. Żeby uświadomić sobie, że nie jesteś tą fałszywą osobowością, że to jest totalna iluzja. Że twoje ego, to nie jest rzeczywistość. I to właśnie nagle skumałam siedząc na tarasie widokowym w piękny czerwcowy dzień. Jeśli chodzi o mój światopogląd podczas długiego (trwającego dziesięciolecia) snu, byłam ateistką, ale nie poszukiwałam sensu życia, gdyż miałam na głowie inny potężny problem, o czym za moment. Punktem przełomowym był moment, który mną po prostu zatrząsł jakby historyczny transatlantyk grzmotnął w skałę lodu, to znaczy chwila, gdy uświadomiłam sobie oczywistą prawdę, że ja, to nie moje ego. Gdy zobaczyłam własne ego jako odrębny byt, całkowicie zmyślony, z którym do tej pory się identyfikowałam i sądziłam, że to ja. Potem długo się śmiałam, bo nagle w jednej chwili wszystko stało się proste i oczywiste. Gdybyś zapytała kogoś jak mnie postrzegał, to zapewne sporo ocen byłoby interesujących: osoba twórcza, pasjonatka, radosna, asertywna, tak zwany (w matrixie) człowiek sukcesu. Z tym oczywiście moje ego też się identyfikowało, ale wewnątrz mnie była tylko jedna emocja. Yyy ... strach. Byłam więc idealnym karmicielem matrixu. Strach był non stop. Gdy znikał z jakiegoś powodu, natychmiast pojawiał się strach pod tytułem "gdzie jest strach"?

Strach to nie jest życie. No to teraz sobie wyobraź jak zmieniło się moje życie. Strach pojawia się, ale już nie identyfikuję się z nim. Od niechcenia patrzę co chce zrobić, co wyprawia, ale nie podążam za nim. A on czmycha z podwiniętym ogonem w pizdu. Nie interesuje mnie, nie gadam z nim. Nie jestem już strachem. Zamieniam się w miłość. A jak wiesz, strach to bardzo niskie wibracje, natomiast miłość wysokie. Wysokie rezonuje z wysokim, niskie z niskim, w związku z czym moje życie uległo zmianie na innych płaszczyznach również. Akceptuję swoje potknięcia, nie jaram się tak jak kiedyś sukcesami, ale też siebie taką akceptuję, cieszę się, że jestem w drodze. Nie myślę o strachu. Na koniec dygresja o ego, które pierwszy raz w życiu odpadło ode mnie podczas wypadku samochodowego (nie skojarzyłam tego faktu z przebudzeniem, bo o niczym takim wcześniej nie słyszałam), a następnie właśnie przytomnie, podczas rozmowy na tematy duchowe w przepięknych okolicznościach przyrody, co myślę, odegrało istotną rolę. Bo jestem estetką, chociaż kij z tym. Za to teraz identyfikuję się z własną duszą i współodczuwam jedność ze zbiorową Świadomością prosto z Źródła, Absolutu, czy jak tam kto woli nazywać tę entropię, Bogiem. Jestem więc Tobą. Nie myślę o strachu. I to jest moja historia teraz, o ile nie zasnęłaś. Jestem w drodze. Idę sobie.

Ale najważniejsze padnie teraz:

Strach paraliżuje życie komórki. Dosłownie.

I ten mega przekaz nawinę na wrzeciono w kolejnym wpisie.   

z miłością:)

 
 51
  • Dudek   IP
    Natura jest pełna sprzeczności utrzymywanych
    w ryzach delikatnej równowagi. Jej tworzenie zawiera w sobie destrukcję, a destrukcja-tworzenie.
    Homeostaza zawsze jest przejściowa.
    W każdym z nas jest takie uniwersum -  i destrukcyjne, i twórcze - inaczej już za życia bylibyśmy martwi. Każde ciało ma swoją historię, odciśniętą w systemie nerwowym, pamięci mięśniowej, umyśle, emocjach. Dobre i złe doświadczenia są tam biochemicznie zapisane, wpływając na nasze życie. Destrukcja i utrata są bolesne, ale konieczne, by zebrać wszystkie kawałki naszego ciała w jedną całość i wędrować dalej.
    To cytat z artykułu o Hot River w N. Zelandii.
    ? ☯️ ☮️
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Dudek   IP
      Byłem w kilku związkach. Każdy zaczynał się właśnie tak... Spojrzałem i wiedziałem, że będziemy razem. Ciekawe, ale wszystkie moje miłości były zodiakalnym lwem. Niestety po 7 latach kończyły się, wciąż trafiałem na bluszcze, które wysycając energię zatrzymywały mnie w drodze. Dzieci mam z czarownicą a jej przecież
      nie kochałem. Taka karma. Wszystko jest po coś.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Kora   IP
        Znalazłam te artykuły i po przeczytaniu kopnęło mnie coś w d... żeby wstać po tym doświadczeniu i ruszyć ze skrzyżowania. Nie wiem czy to było oświecenie, ale naprawdę po przyjrzeniu się tej istocie i smutkowi i przeczytaniu że śmierci nie ma, jest tylko życie, że to ego nadaje śmierci negatywny wymiar, że to tylko powłoka psinki przestała być jej powłoką, a ona gdzieś tam jest - to jakbym wiedziała już jakie znaczenie te doświadczenie ma dla mnie. Może nie znaczenie, to złe określenie ego, ale odnalazłam ścieżkę, a przynajmniej dostałam drogowskaz w którą stronę spojrzeć i podążać - dzięki temu znalazłam Ciebie i Tolle. Kiedyś widziałam już taką ścieżkę i nawet zdarzało mi się że na nią wchodziłam, medytowałam(kochałam szczególnie jedną mantrę ramadasa) i pierwotny dźwięk ommm, biegałam, zdrowo się karmiłam. To doświadczenie miało zwrócić znów moje wewnętrzne ja na tą drogę. Po tym jak sobie to uświadomiłam zaczęłam wczoraj się uśmiechać i pomyślałam poczułam , że jakie to proste, a ego tak komplikuje. Niech się schowa głęboko i nie miesza. I dziękuję za to co się stało, jestem wdzięczna (czuje że jak to piszę to ego krzyczy że to nienormalne, że nie dziękuję się za takie zdarzenia, a ja się z niego śmieję właśnie teraz w tym momencie i piszę jak jest , bo jest jak jest). Dziękuję bardzo że podążasz Pepsi tą ścieżką i wołasz nas tym blogiem, zostawiasz kamyki, drogowskazy dla zagubionych, ślepych, leżących na skrzyżowaniach. To piękne po prostu i zdrówka wszystkim życzę.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Kora   IP
          Droga Pepsi, dziękuję za Ciebie i tego bloga. Piszesz o związkach, o pieniądzach, otyłości brzusznej, pracy a co ze śmiercią? w jednym czy w dwóch artach znalazłam podpowiedzi co robić ale może jakiś większy artykuł o tym by się przydał? Bo nie wiem tak do końca jak poradzić sobie z odejściem (w piątek to się stało) , nagłym, niespodziewanym bliskiej istoty (może to śmieszne ale piszę o psie)? wiem że ego miesza mi w głowie, staram się zaakceptować to co się stało, żyć tu i teraz, stanąć obok i przyjrzeć się smutkowi, wyłączyć emocje z przeszłości które mnie łączyły z tym zwierzem, ale mam momenty że ego wygrywa. Wiele w domu przypomina o psie. Jak wyłączyć te podstępne ego? jak być wdzięcznym w ogóle za śmierć czy członka rodziny czy innej istoty?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • lida   IP
            :):)
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także