Strach paraliżuje życie każdej komórki Twojego ciała, bo strach zabija życie 
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Strach paraliżuje życie każdej komórki Twojego ciała, bo strach zabija życie 

Dodano: 30

Żeby nie było, walę kawę na ławę, czyli cz 2.

Czy z genem BRCA1, czy 2 muszę się ogromnie bać i pójść w ślady Angeliny J.?

Angelina Jolie o swojej podwójnej mastektomii poinformowała świat w tekście "My Medical Choice" opublikowanym na łamach "New York Times”: - Usunęłam obie piersi, bo mam "uszkodzony" gen BRCA1, który poważnie zwiększa moje ryzyko zachorowania na raka piersi i jajników. Wiecie co się wydarzyło w następnej kolejności? Tysiące kobiet na świecie poczuło się potwornie zagrożonych, wiele z nich zdecydowało się na radykalne środki i też usunęły zdrowe części ciała, a wiele kobiet drży do dzisiaj. Nowe kobiety dorastają i już mają w planie: urodzić, a potem obciąć i wyciąć. Nie licząc nieustających potyczek wojennych w różnych częściach świata, tsunami, trzęsień ziemi, na bierząco rzeźni, pęknięcia bańki kredytowej, Angelina Jolie zapewniła najbardziej spektakularne pożywienie dla matrixu ukośnik repti, satanistów, bankierów, pewnych rodzin, pewnych rządów, Watykanu (matrixu religijnego), całego matrixu medycznego i innych żywiących się naszym strachem. Tymczasem strach paraliżuje komórki, blokuje ich życie przygotowując ciało do obrony. Już wkrótce takie komórki słabną, bo nic nie może przebywać wciąż w stanie alarmu, co powoduje przerost wszelkich patogenów, które normalnie mają prawo współegzystować harmonicznie w ciele. A co dalej, łatwo sobie wyobrazić. Wracam do początku. Kobieta słyszy, że obecność genu BRCA1, czy 2 podwyższa prawdopodobieństwo zachorowania na raka o 70%. Rozumuje więc, że jest to ogromne prawdopodobieństwo zachorowania. Że jak będzie miała dużego farta, to znajdzie się wśród 30% tych, które nie zachorują. Jednak jest to tłumaczenie błędne w założeniu. To sofizm. To jest tylko wzrost prawdopodobieństwa przy posiadaniu takiego genu, a ono wynosi ostatecznie około 3%. Do tego geny można zmieniać. Wyobraź sobie komórkę, która już nie ma jądra. Uważa się ją potocznie za bezużyteczną. Okazuje się, że może taka komórka żyć bardzo długo, nie ma tylko umiejętności samo-odbudowy. Czerpie informacje z błony komórkowej, która jak się okazuje zawiera cały niezbędny kod. Wszystko jest jednością. Nasza psychika odgrywa ekstremalnie ważną rolę w życiu każdej komórki. Strach blokuje funkcje życiowe każdej komórki, ponieważ naturalnym stanem jest ochrona życia w razie zagrożenia. Ciało nie docieka z jakiego powodu się boisz, musi przerwać funkcje życiowe komórek i nastawić się na obronę. Opróżnić jelita, pozbawić żołądek pokarmu, odprowadzić krew w miejsca niezbędne do ucieczki. Gdy boisz się, nie tylko, że karmisz matrix, to pikuś, blokujesz się na życie. Robisz to pomimo, że masz ogromną moc wpływania na swoje komórki. Możesz je myślą ożywiać. Fizyka newtonowska zakłada, że jedno musi wynikać z drugiego, że wszystko ma wytłumaczenie logiczno pragmatyczne, tymczasem fizyka kwantowa mówi coś wręcz przeciwnego. Efekt może pojawić się  całkowicie skokowo, bez żadnej logicznej newtonowskiej przyczyny. Nagle stajesz się zdrowy. Takie odzwierciedlenie skokowe wynikłe z naszych myśli (przekaz elektromagnetyczny w ciele) może zadziałać z prędkością bliską prędkości światła, gdy tymczasem działanie na poziomie fizycznym, hormonami, związkami chemicznymi odbywa się w ślimaczym tempie 1 cm na sekundę. Z czym więc do gościa. Gdy zaczynasz się budzić, dostrzegasz natychmiast najważniejszą prawidłowość, że Twoje życie było zablokowane strachem. Że to nie było życie, że zachowywałaś się jak zmutowany robot, który musi karmić strachem matrixa, czy jak tam wolisz pasożyta enrgoinformacyjnego. Mainstream ma zastrzeżenia, że nawijam o jedzeniu surowym, ekologicznym, nieprzetworzonym, czytaj: sytuacji niewykonalnej, patologicznej, aspołecznej, pokopanej. W konsekwencji jednak tego co wiem, ciało, a raczej komórki nie rozumieją pokarmu przetworzonego. Komórki mają inne wibracje. Są rozczarowane frytką. Są zawiedzione gulaszem. Nie kumają co to jest. W związku  z tym spada wchłanianie składników odżywczych, a gdy do tego wszystkiego pojawia się strach, który nami rządzi, komórki opierają się tylko na zakodowanych info i idą w to. Blokują się na życie. Strach paraliżuje życie każdej komórki Twojego ciała. Strach zabija życie. Bojąc się tyle lat nie żyłam. Nie w przenośni, ale dosłownie komórki mojego ciała były zablokowane na życie. Były w stanie czuwania, w okopach, w obronie. Non stop w stanie gotowości obronnej. I w takiej sytuacji pozytywne myślenie niczego nie zmieni, bo ciało jest cwane, odrazu wyczuwa strach. Tylko przebudzenie, a nawet pierwszy krok zrozumienia sprawia, że Cię puszcza. Że jesteś w stanie wszystko zaakceptować. Że kończysz z czuwaniem, wyłazisz z okopów i idziesz się w końcu porządnie wyspać. Koniec wojny. Strach nie wzbudza Twojej uwagi, nie podąża za nim Twoja energia, to już nie Twoja brocha. Brak strachu zmienia geny. Stajesz się niezależna od przeszłości, od swoich przodków, rodzisz się na nowo. I to jest najbardziej istotna rzecz, o której chciałam Ci powiedzieć. Że tylko wtedy, gdy znika strach, odzyskujesz życie każdej komórki, co przekłada się na Twoje życie. A więc teraz masz jasność, czym jest przebudzenie, a nawet tylko pierwszy krok na drodze do przebudzenia. Jest to pożegnanie strachu. I wszystko w temacie, znasz już całą prawdę. Źródła m.in. "Biologia przekonań" Bruce Lipton

lofciam:)

 
 30
  • anka   IP
    Pepsi, powoli odpada ode mnie strach i to jest naprawdę WSPANIAŁE. Wiem, że sporo jeszcze do zrozumienia przede mną, ale chyba pomału zaczynam kumać: brak strachu, uczucie akceptacji i miłości, radość oraz bycie tu i teraz... mam rację?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • janK   IP
      Przyjaciel nosił w sobie przez 20 lat przewlekły stan zapalny (ciągle zapalony, ropiejący wrzód na dupie), źle leczony, zaniedbany. W końcu, w szpitalu po operacji wycięcia tego, wdało się jakieś zakażenie, sepsa, leczona przez lekarzy antybiotykami (!). Po miesiącu męczarni, biopsja i diagnoza: rak płaskonabłonkowy I stopnia. Zastosowano (na razie 24 sesje 30-minutowych (!!!) radionaświetlań. Jest w stanie złym. MÓGŁ BYĆ ZDROWY 3 RAZY. Nie dopuszczał do siebie żadnych sugestii co do (najprawdopodobniej) skutecznego leczenia wit.C. Na każdym etapie jego problemu ta wit C mogła być skuteczna. Cały czas się boi i wierzy tym konowałom - ze strachu. Ma prawo wyboru, ale nie ma odwagi. Takich ludzi jest 99%. To jest prawdziwy pieprzony problem.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 2
      • KasiaFi  
        Jestem w drodze Peps.... weszłam na nią jak doświadczyłam choroby nowotworowej ( choć może to było jeszcze czas jakiś przed), przestałam się permanentnie bać; o życie, o pracę, o kasę, o syna....Oczywiście strach przychodzi, ale nie pozwalam się mu zagnieździć, przychodzi i odchodzi, nie pozwalam mu we mnie wzrastać, nie poświęcam uwagi. Kiedyś tak było, przychodził i rósł, i był, i zostawał na długo, obezwładniał. Mozna powiedzieć, że był permanentnie, bo jak o jedno przestałam się lękać, to wskakiwała projekcja czegoś innego. Dzisiaj jak coś sie pojawia, myślę, mam to w d... będę się martwić jak cos się zadzieje i to działa, odchodzi, taki odruch Pawłowa. Tak to jest u mnie.
        Ściskam Kochana i fajnie, że się uaktywniłaś wizualnie :) <3
        Bardzo mi się to podobasz <3
        Przytulas <3
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • tuhma   IP
          a więc nie ma w Twoim życiu w ogóle strachu, Pepsi?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Anja   IP
            Frank Herbert, "Diuna":

            "Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
            Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
            Stawię mu czoło.
            Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
            A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
            Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
            Jestem tylko ja. "
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także