200-letni mnich wciąż jest w stanie medytacji. A Ty?
  • Emanuela UrticaAutor:Emanuela Urtica

200-letni mnich wciąż jest w stanie medytacji. A Ty?

Dodano: 21
medytacja

Jak długo trwa Twoja medytacja? Jak długo może trwać medytacja?

W 2015 roku światem wstrząsnęło nowo odkryte znalezisko. W rezydencji nielegalnego przemytnika z Mongolii znaleziono zmumifikowane ciało mnicha, zamknięte w medytacyjnej pozycji lotosu. Zanim jednak się tam znalazło, spędziło około 130 lat w jaskini, przykryte bydlęcą skórą. Ciało miało zostać sprzedane na czarnym rynku. Sam fakt znalezienie mumii zdaje się nie być niczym szczególnie wyjątkowym, ot, zdarza się od czasu do czasu, a i znacznie starsze ciała w równie dobrym stanie potrafią przetrwać do współczesności.

Dr Barry Kerzin, znany buddyjski mnich i lekarz Dalai Lamy, który miał okazję poddać ciało obserwacji, twierdzi, że nie jest ono martwe, a znajduje się w stanie “tukdam”, czyli w niezwykle głębokiej medytacji, która zdaje się zacierać granicę między życiem a śmiercią

Jak mówi Kerzin:

„Miałem przywilej zajmować się medytującymi, którzy znaleźli się w stanie tukdam. Jeśli osoba jest zdolna przebywać w tym stanie przez więcej niż 3 tygodnie, co nie zdarza się często, jej ciało stopniowo kurczy się, aż w końcu zostają z niej włosy, paznokcie i ubrania. W tym przypadku ludzie żyjący w bliskości medytującego mnicha widzą niekiedy tęczę przez kilka dni nie znikającą z nieba. Oznacza to, że znalazł on swoje tęczowe ciało. Jest to stan najbliższy stanowi Buddy, nirwanie.”

Sam wyraz tukdam możemy rozumieć jako przymierze, ale też jako przebóstwienie i duchową więź. Tukdam jest też zachwytem, radosną kontemplacją, nadzieją i sprawdzianem

Tego określenia używa się także w odniesieniu do osób, które po śmierci zachowują pewne cechy świadomości, takie jak siedzenie w wyprostowanej pozycji. Sam rytuał tukdam jest trudny do pojęcia dla człowieka „zachodu”, jednak oznacza on medytację pomiędzy życiem i śmiercią, kiedy umysł odpoczywa przez chwilę w naturalnym stanie pojmowania rzeczywistości. W tym stanie medytujący może zawładnąć nad życiem i śmiercią, a nawet zaznać ostatecznego oświecenia. Tukdam ma niezwykłą mocz sprawczą, ponieważ świadomość uzmysławia sobie swoją naturę pustki i jednoczesnej jedności ze światem, wykluczając zupełnie ego. Mnisi uważają, że nasza mumia była o krok od dopełnienie rytuału zanim przeszkodził jej złodziej. O jej stanie trudno powiedzieć coś więcej, bo chociaż mumia została podobno wysłana do National Center of Forensic Expertise w Ułan Bator w celu dalszych badań, nie sposób dotrzeć do wyników owego badania. medytacja

Ogrom mocy tego rytuału jest zupełnie niepojętym, realnym czy nie, zostawiam to ocenie Twojego ego

Rzecz jednak nie w tym byś stała się mnichem, albo zapatrywała się na mnisią przyszłość w życiach kolejnych. Wbrew pozorom życie mnicha zazwyczaj nie jest życiem ostatecznym, a schodkiem dopiero ku zrozumieniu w życiach kolejnych całej czaczy, o którą się tutaj rozchodzi.

Nie musisz być mnichem, żeby być w kroku, rozwijać się i wzrastać

Nie musisz być w stanie tukdam by być bliżej i bliżej swojego własnego oświecenia, czy przebudzenia chociażby. Duchowość jest kulturowo naznaczona. Kojarzy się a to z mnichami wiecznie medytującymi, a to z opatem krzyżem leżącym przy ołtarzu, a to z wariatem bitnikiem Kerouakiem i hipisami, którzy swojego pokoju i dharmy szukali niejednokrotnie w używkach i szeroko pojętej wolności. Obraz uduchowionej osoby zdaje się odstręczać. Jest skrajny zupełnie i zależny od doświadczenia. Przywodzi na myśl tego typa pachnącego kadzidełkami, co to z wiecznie zapalonym blantem mówi, że gdyby wszyscy się upalili, na minutę nastałby pokój na świecie. Przywodzi na myśl także dziewczynę z Oazy, która jak Jezus pija tylko wino i to od święta, ale gorliwie i z uśmiechem na ustach głosi słowo Boże i opiekuje się bezdomnymi. Księdza, popa, mnicha, rabina i imama, takiego zupełnie z powołania, pełnego nieprzenikliwej dobroci. Wyznawcę kriszny, kaodanistę albo pustelnika z lasu. Przypomina być może gościa, z którym nie poszłabyś na imprezę i laskę, z którą nie wybrałabyś się na ploty przy kawie. Kogoś odstającego od normy, odmiennego i jakby oderwanego od rzeczywistości. A przecież każdy ma swoją duchowość, swoją drogę, swój niepowtarzalny rozwój, na jakim jego etapie by nie był.

Wiesz co jest duchowe?

Kiedy myjesz gary, choćby i tę patelnię wstrętną co to na bank została na sam koniec, i jesteś myciem tych garów, skupieniem, brakiem błądzących myśli. Jesteś ręką z palcami wymiętoszonymi jak suszone śliwki, piosenką nuconą pod nosem i zabawnym odgłosem jaki wydaje woda odbijająca się od metalicznej powłoki umywalki. Bieganie jest duchowe, pływanie i skakanie na skakance. Moment kiedy wykiełkuje w Twojej głowie jakaś myśl, ale ona urywa się, znika i już nie istnieje. Duchowa jest rozmowa prosto z serca, choćby i była o niczym. Płynąca strumieniem, taka, w której nie sprawdza się czasu, nie myśli się o obiedzie i niedziałającej pralce. Duchowy jest spacer po lesie w mroźny sobotni poranek i leżenie na tropikalnej plaży wpatrując się w gładką taflę wody. Wpatrywanie się z uwagą w sztukę, taniec, kolorowanie malowanek (nawet tych dla dorosłych). To także wtedy, kiedy ktoś Ci utarł nosa albo podsiadł Cię w autobusie i Twoje ego uaktywniło żądzę krwi, którą ucięłaś jednym uśmiechem i pełną akceptacją. I wtedy kiedy w tym samym tramwaju ktoś się uśmiechnął, a Ty nie myśląc nawet o tym odwzajemniłaś uśmiech. To była najprawdziwsza duchowa wymiana dobrej energii.

To wszystko co robisz tu i teraz, Twoje doświadczanie

Chociaż to nie wydaje się być najprostszym na świecie, nawet kiedy jesteś mnichem zamkniętym za murem świątyni, świat działa w prosty sposób: wysokie rezonuje z wysokim, niskie z niskim. Dlatego kiedy jesteś wściekła jak kurka, odetchnij i powiedz sobie „ok, jestem wściekła i to jest spoko”, doświadcz tej wściekłości.

A jeśli nie możesz się uspokoić, podziękuj za coś

Niekoniecznie fizycznej osobie. Wyjdź z domu. Podziękuj za ładna pogodę, albo za deszcz przypominający Ci, że w chacie masz przyjemnie nagrzane. Podziękuj za coś, co Cię rozczula albo po prostu Cię nie wnerwia. Za możliwość gapienia się na wiewiórkę na drzewie, za ładny zapach nowego kremu i – na przykład – za terapię 4 szklanek, po której czujesz się dziś doskonale. Biegaj, medytuj, doświadczaj. Ciesz się z małych rzeczy, z rytuałów. Masz wszystko i nie ważne, czy potrzebujesz 130 lat czy 130 żyć. Niech to będzie pierwszy krok w stronę wzrostu, pierwszy zjazd ze skrzyżowania prosto na autostradę przebudzenia. Tak to widzę. Przeczytaj ten wpis i poznaj 5 sposobów na 5 minutową medytację. Źródła: 1, 2, 3, 4

namaste:)

 21
  • Mateusz   IP
    Bardzo wciągający tekst.

    Medytacja to stan połączenia się ze swoją naturalną boskością.
    Bardzo możliwe, że wpływa on realnie na żywotność ciała.
    A umysłu na 100%.

    Oby medycyna porobiła jak najwięcej badań na ten konkretny temat.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Fenix Felix  
      Doskonale napisane i doskonale trafia w czerep
      Namaste <3 <3 ukłony Wam ślę :D
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Buk   IP
        Mosze to prafda, a mosze tylko nadzieje... OD pewnego czasu pokazują się informacje, że również tzw. reinkarnacja to może być sterowany przez niezbyt przyjazne ludziom stwory...
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Carrie   IP
          https://www.youtube.com/watch?v=ONJqF8bECc4
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Zyraffa   IP
            ...niezwykla mocz sprawcza....??rozumiem ze niechcacy
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także