Co ma robić stracone pokolenie XXX? Kto nas uczy żyć w niekomfortowej sytuacji?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Co ma robić stracone pokolenie XXX? Kto nas uczy żyć w niekomfortowej sytuacji?

Dodano: 33

Czyli skąd "stracone pokolenie" ma wziąć kasę na życie?

"Pokolenie stracone" to gniot słowny, który wylazł z otworu gębowego polityków. Jest wynikiem głębokiego uśpienia w matrixie. Czy ktoś tu kurde flaczek coś kuma? Nie ma niekomfortowej sytuacji, ani też komfortowej, jest jaka jest i tę właśnie trzeba żyć. Żyć sytuację teraz i cieszyć się z nauczki. Komć: Piszę z prośbą o jakąś konstruktywną "zjebkę"! Jestem z wykształcenia mgr prawa, obecnie odbywam aplikację (totalnie nie moje klimaty, jednak dokończyć muszę, pozostało 5 miesięcy) i chce zmienić swoje życie!Jestem weganką, czytając Twoje posty coraz bardziej zbliżam się ku 811. Szalenie interesuję się odżywianiem i wpływem przyjmowanych pokarmów na zdrowie. Chciałabym być dietetykiem, specjalistą żywienia, osobą która pomaga przezwyciężyć problemy (sama chorowałam na bulimię i depresję) i dodaje otuchy plus ma wielką wiedzę i dzieli się nią. Jednak boje się zrobić ten pierwszy krok, czyli krok w stronę studiów magisterskich.Boję się bo: jak to? dalej nauka? kiedy rodzina? dom? kredyt? dzieci? Nie pochodzę z zamożnej rodziny, nie kupią mi rodzice mieszkania ani auta, będę musiała prawdopodobnie nadal z nimi mieszkać i nadal żyć jak nastolatka. Nie marzę tylko o programach do układania diety, chcę szerzyć zdrowie i wiedzę na temat odżywiania jak najbardziej roślinnego. W notatce o sobie napisałaś, że zmieniłaś swoje życie, jak to? Co się stało? Jak odcięłaś stare? Gdy myślę o możliwościach, które niosą za sobą zmiany jestem cała w skowronkach, jednak nadal nie mogę się zebrać (może kwestie finansowe są przyczyną nostalgii?) Kończę te smutne wywody, jeżeli będziesz kiedyś miała czas na wyrażenie swojej opinii, czekam:)

Pokolenie stracone XXX?

Na pierwszy rzut gałki nasza aplikantka Wiktoria wydaje się poruszać dylematy małego i prostego kalibru, ale to zmyłka. W rzeczywistości jest to poważny problem pokolenia zupełnie nieprzystosowanego do życia w niekomfortowej sytuacji. Wyszczekani politycy europejscy ogłaszają, że pokolenie dzisiejszych dwudziestoparolatków to pokolenie stracone, podobnie z kluchą w gębie seplenią politycy amerykańscy. Ale czy można wierzyć politykom? Albo komukolwiek śpiącemu? Żyjemy śpiąc i wokół nas są głównie śpiący. Jedni śpią naprawdę głęboko, maksymalnie wkręceni w matrix. Najbardziej w religijny i medyczny. I choćbyś dowiódł ponad wszelką wątpliwość, że kult Jezusa jest dokładnie przeniesiony z kultu frygijskiego Boga Attisa (również będącego epigonem), który urodził się z bogini Nana przez cudowne dziewicze narodzenie w czasie naszego 25 grudnia i stał się Ojcem i Synem Bożym. Został ukrzyżowany pod drzewem sosny, ale został wskrzeszony (Wielkanoc) po interwencji bogini Kybele znanej w rzymie jako Magna Mater, Wielka Matka, czy Matka wszystkich Bogów. Attis nazywany był Dobrym Pasterzem, Jednorodzonym Synem i Zbawicielem. W sensie ścisłym nie chodzi też o to, czyj mit został przypisany życiu Jezusa, tylko o fałszywą interpretację, przeinaczenia,a przede wszystkim zatajenie tego co mówił oświecony Jezus. Jezus wskazał drogę i jak to Jezus pozostawił Ci wybór.

Odradzam karmienia matrixu przez sen. Najlepszą metodą opamiętania się i zaprzestania karmienia własną energią, emocjami strachu, złości, bezsilności, smutku, zamartwiania się, ale też ekscytacji, jest przebudzenie. Wystarczy pierwszy krok, aby poczuć czym jest życie na tym palnie. O co kaman. A priori najgorszy czas przypada na okolice 30 (chodzi o dorosłość) na tym planie. Owszem pi razy drzwi około 25 ciało wyrzuca emocje na wierzch i z powrotem do głowy, i zaczynają się na poważnie brzydnięcie na twarzy i reszcie, nerwice lekowe, depresje i schizofrenie. Jednak dopiero około 30 na programy ego zapada jakaś antaba, żeby zacząć chronić handlowo, już z lekka flaczejącą, własną dupę. A także zacząć bredzić i kwoczymi skrzydłami okłamywać własne potomstwo. Wiktorio, Wiktorio jesteś kobietą uczoną, a używasz ego jak sztubak. Jest droga książkowa, szkolna, wytarta, z głębokimi koleinami i wydaje się jedynie słuszna, a jak tylko trochę wypadasz z torów, to równowaga staje się problematyczna. Piszesz, że robisz aplikację, gdyż masz w zwyczaju kończyć to co zaczęłaś, ale tematyka tych studiów już Cię nie kręci. A teraz kręci Cię chęć niesienia prawdy znękanym zatrutym żarciem. Jednak, aby to robić musisz zacząć następne magisterskie studia, nadal kołysać się w fartuchu matki karmicielki i zrezygnować z tego wszystkiego o co kobiecie w życiu chodzi. Nie masz też żadnej gwarancji, że gdy dociągniesz do następnego absolutorium nie zmienisz swoich zainteresowań. I w ten sposób staniesz się człowiekiem renesansu ze sporą kolekcją i dużym rozrzutem kontentu magisterek. Nie wiem w jakich kręgach się obracasz, ale praktycznie mało kto dostaje mieszkanie od rodziców, raczej nasi rodzice najczęściej mieszkają w lepiankach, albo jeszcze gorzej w blokach i nawet jakby chcieli nie śmierdzą kasą. Jesteśmy Wiktorio zdani na siebie. Miałaś siebie Wiktorio na studiach prawniczych, a teraz chcesz się mieć dla odmiany na dietetycznych.
Co ja bym zrobiła na Twoim miejscu? Po pierwsze faktycznie postawiłabym na siebie. Natenczas dość studiowania, bo raz, że Cię chwilowo na to nie stać, a dwa, że gdzie chcesz się nauczyć dietetyki? Dżizas od mainstreamu?! Na razie jesteś w doskonałej sytuacji, bo już masz pewną wiedzę i poważne podstawy do pomagania ludziom w kwestii prawnej. A więc na Twoim miejscu założyłabym bloga eksperckiego odrazu na własnej domenie. Takiego bloga można prowadzić z każdego punktu globu (prawie, bo w Chinach raczej nie), a więc rozkręcasz bloga eksperckiego, dajmy na to dajesz ludziom rozwiązania ich problemów prawniczych. Z pewnością mają sporo. Możesz się wyspecjalizować na przykład w mobingu w pracy, czy w pomocy z budzącymi się ze snu nastolatkami. Dajesz rady co zrobić z niemiłym pracodawcą, żoną, gdy zgubią wszystkie dokumenty hipoteczne. Piszesz stosowne pisma, aby ich dłużnicy szybciutko zdecydowali się oddać im pieniądze. Po czym rejestrujesz działalność gospodarczą i bardziej skomplikowane usługi sprzedajesz. Jednocześnie ratujesz dobre imię znienawidzonych przez czeladź prawników, uczysz się mimochodem pisać 1500 (Tom Wolfe pisał 5000, z kolei Fitzgerald zaledwie 100, czy 150, ale nie można się aż tak dziwić, gdyż taki Wielki Gatsby za życia autora nie zyskał popularności) słów dziennie, oraz uczysz się kreować siebie i sytuację. Kreacja to jest ruszenie ze skrzyżowania. Kreacja jest naszą drogą do oświecenia. No i dalej. Prowadzisz bloga, który w pewnym momencie stanie się Twoją pracą, ale póki co, aby się utrzymać i wyleźć spod maminego fartucha wykonujesz może jakieś czynności w dość dobrze płatnej Anglii? Ja bym nie traciła wiedzy prawniczej i pewnej gimnastyki umysłu, która sprawia, że łatwiej jest sobie poradzić z programami ego. Owszem bywa, że chcesz wszystko zmienić w życiu i odwrócić się na pięcie z głośnym strzeleniem się w czoło z liścia, jaka to byłam szajbnięta, ale być może to przedwczesne. Popłyń trochę, jak wolny, roześmiany w słońcu delfin. Poszusuj, pobiegaj, pomasuj harę. Okrzepnij w teraz. Puść się tych mainstreamowych naleciałości, które Cię zaprogramowały na matrix. Bo Twoje porady dietetyczne będą tak samo kijowe i sztampowe jak innych dietetyków.

To ciało ze swoim metabolizmem na dany moment ma wybrać dla siebie dietę i suplemntację w danej szerokości geograficznej. Tylko ciało może to dobrze zrobić. Dlatego zadaniem dietetyka jest pokazanie jak się słucha własnego ciała. Dietetyk to mistyk ciała, a nie koleś, który włącza program z kaloriami. Pokarm ma swoje wibracje. Potrzeba wielkiej świadomości, aby móc jeść jedzenie niskowibracyjne. Jednym słowem zrozumienie jest tutaj kluczem. Gdy zaczniesz narzucać ludziom weganizm, a ich ciała nie będą jeszcze gotowe, nierezonujące z przemocą dietetyka, wyrządzisz im krzywdę. Skoro najbardziej uwiera Cię kolec w bucie, brak stabilizacji finansowej, w pierwszej kolejności trzeba właśnie ją zdobyć. A pole działania jest po prostu przeogromne. Najlepiej zacząć budować z cegieł, za które już zapłaciłaś. Nie powinno się marnować  materiału, który się ma teraz. Oczywiście można za każdym razem wszystko rzucać i zaczynać od nowa, znam kilka takich osób. Jednak nawet zmiana dzieje się teraz. Pytasz jak odcięłam stare? Niczego nie trzeba odcinać, gdy jesteś w kroku. Wszystko jest naturalne, gdy wyruszyłaś w drogę. Owszem kiedyś głęboko spałam, następnie zaczęłam się budzić i zobaczyłam wszystko na nowo. Jest najlepiej jak tylko być może na każdym etapie. Jestem innym człowiekiem, gdyż nie rządzi mną moje ego, jednak niczego nie odcinam. Raczej korzystam.

Moja rada (pomimo, że jestem starym ryjem dawno po 30) dla całego pokolenia XXX (to tylko kolejne wcielenie) jest następująca: zaakceptuj to co jest, zrozum, że każdy problem jest stopniem do wzrastania, nie karm matrixu emocjami, ale jak nakarmisz kolejny raz, zaakceptuj tę wpadkę bez żalu. Obmyśl plan działania i rusz ze skrzyżowania. Nie gdybaj. Nie kracz. Nie wywołuj wilka z lasu. Nigdy się nawet do Ciebie nie zbliży, gdy będziecie (Ty i wilk) nadawać na innych falach. Tak działa fizyka kwantowa, tak działa prawo przyciągania we wszechświecie. Czerwone, zdawałoby się mega energetyczne światło nie rusza elektronów w metalu, zaś dla słabego, fioletowego są w stanie pozabijać się, tak wyskakują jeden za drugim. Przyciągniesz to co masz przyciągnąć. Innego za Chiny Ludowe nie.

Lofciam:)

 
 33
  • Paweł   IP
    Coś w tym jest. Ja sam też osobiście zmarnowałem kilka lat na studia, i finalnie okazało się że nie chce pracować w zawodzie. Mogłem iść na inny kierunek i w zasadzie potem to naprawiłem - zrobiłem magisterkę w innym zawodzie - w którym obecnie pracuję, a mimo to do dziś mam żal do siebie - już co raz mniejszy - że zmarnowałem kilka lat i mógłbym już dziś być "ustawiony" - w sensie bycia ekspertem w dziedzinie i pewności płynności finansowej - a tak jestem początkującym gościem który dopiero się uczy.

    Jednak z perspektywy czasu zdałem sobie sprawę że te porażki były bardzo ważną składową tego kim jestem obecnie. Wyjazd za granicę który zakończył się zalążkiem depresji i wiadrem wylanych łez co rano - kiedy czułem się tak źle że jak moja partnerka pytała się co mi jest - nie byłem w stanie tego określić - sprawił że zainteresowałem się duchowością.

    Upadłem na samo dno i to było kluczowe. Zacząłem dużo czytać, biegać, a zainteresowanie duchowością trwa to do dziś. Trwa właśnie w tej chwili.

    Jednak ten żal którego jest co raz mniej wciąż mocno we mnie siedzi, mam wrażenie że powinienem być muzykiem, czuje (to moja sprawa, wiem) przez te zmarnowane lata na studia straciłem najlepszy czas kiedy mogłem się rozwinąć w tej dziedzinie i jest już dla mnie za późno. Tak bardzo chciałbym (staram się unikać chcenia! - a jednak!) robić to co lubię i zarabiać robiąc to. A tak siedzę w korpo... i jestem przerażony wizją że tak to będzie wyglądać mając jednocześnie świadomość że to jest właśnie sednem mojego problemu - kierunek moich myśli. Na szczęście coś się ruszyło... kupiłem mikrofon / interface audio i zacząłem sobie dłubać w domu w wolnym czasie i jaram się tym jak dziecko w piaskownicy.

    Mam świetnych rodziców, udany związek, dobrze zarabiam, mam dobrych przyjaciół, zdrowie, lubię gotować, zdrowo jeść, biegam po górach, kocham zwierzęta otworzyłem się na ludzi ALE brak mi powołania zawodowego! Co ja sobie zaplanowałem na to życie? Co dzień przed snem krzyczę w myślach "gdzie jest mój duchowy przewodnik, chce się z Tobą skonsultować do cholery! złap mnie za rękę i wskaż mi moją drogę" , z jednej strony ufam, CHCE (znowu to chce) ufać, że tak właśnie jest, że na tej odpowiedniej drodze jestem, ale czy na pewno? Czy nie przespałem najważniejszego skrzyżowania? Cholera jasna...!
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Dar   IP
      Przyciągniesz to co masz przyciągnąć
      Jak ja mogłam przyciągnąć takie dramaty jak nigdy przenigdy w kosmosie bym w życiu za Chiny ludowe tego nie chciała ? Świadomie podświadomie wolałabym pewnych dramatów nigdy nie doświadczyć . Wiem ze nie mogłam ich przyciągnąć a jednak wydarzyły sie
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Lens   IP
        Kiedyś pisałaś, żeby kupić mieszkanie dopiero jak się ma wolnosc finansowa, czyli na poczatku wynajmowanie jesli nie ma innej opcji, nawet w Warszawie, to czesc bycia w drodze ??
        Bo chyba narzekanie, ze drogo i siedzenie w miejscu to nie da nic i tak..
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Gonzo   IP
          Słabo się komentarze wklejaną... To było ad gówniarskiego ;) ❤️ pytania..
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Gonzo   IP
            ha ha Ja takie rzeczy to "horarnym" załatwiam.... :) Astrologią horarną...
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także