Dualizm, dlaczego to co Cię najbardziej dręczy staje się Twoim wybawieniem?
  • 44Autor:44

Dualizm, dlaczego to co Cię najbardziej dręczy staje się Twoim wybawieniem?

Dodano: 47

Czyli jak zrozumienie może Cię wyzwolić od cierpienia, w tym miłosnego, i o Rolls Roycach Osho. 

Koment:

Wchodzę w nowy związek, w zasadzie już w tej relacji jestem. Przepadłam, jak to mawiają w matrixowym świecie. Czytaj, zakochałam się, są motyle w brzuchu i tęsknoty zaraz po rozstaniu. I tak sobie właśnie o tym wszystkim myślę, mam świadomość, że to tak na początku, że to hormony i przysadka wariuje, że za jakiś czas to wszystko opadnie, zaczną wyłazić nasze „niedoskonałości i oczekiwania”. Nie mam z tym problemu, uśmiecham się na samą myśl o tym, bo to takie przewidywalne jest. Ale czasami nachodzą mnie takie myśli, jak się w tym odnaleźć? To znaczy pozwolić na motyle w brzuchu i rozmyślanie o drugiej osobie 24h/dobę, czy jednak to wyłączyć, bo to przecież ego jest? Intuicja podpowiada mi, żeby zaakceptować każdy z etapów, cieszyć się nim, nie analizować tylko w nim być. Ale gdzieś chyba z tyłu głowy boję się, że takie „odpływanie” to tylko umacnianie ego. Które mam wrażenie zapędziło mnie w kozi róg już samym tym, że się nad nim zastanawiam.

Mówcie, mówcie, whatever, byle o nim i o mnie:)

Wszystko ma podwójną naturę, a prawo dualizmu działa od zawsze na tym planie i generalnie we Wszechświecie. Dlatego już tylko sama w sobie możliwość wyboru  dualistycznego światopoglądu na cokolwiek, może być przyczyną cierpienia. Kocha, nie kocha, daje, zabiera. Pozwolić na motyle w brzuchu i rozmyślanie o drugiej osobie 24 godziny na dobę, czy jednak to wyłączyć? Swoją drogą, jak wyłączyć? Jak zachwyca skoro nie zachwyca? Ale jest druga strona medalu, że gdy dotrze do Ciebie dwubiegunowość wszystkiego, może stać się to dla Ciebie wybawieniem. O ile dobrze to skumasz. Bowiem zrozumienie dualności wszechrzeczy w jednej sekundzie uwalnia Cię od konfliktu. Każda idea, każdy pogląd, każde doznanie ma zarówno jasną, jak i ciemną stronę, jest zarówno prawdziwe jak i nieprawdziwe. Unikniesz walki o jedyną słuszną prawdę, a przez to tworzenia podziałów i konfliktów, również w swojej głowie. Słowa są jak miecz obosieczny, uczucia podobnie. W każdej prawdzie tkwi zarówno mądrość, jak i głupota. Bóg istnieje, również nim nie będąc, komunizm miał zarówno słuszne założenia, jak i skopane, a elektron znajdziesz w danym punkcie przestrzeni, ale też możesz udowodnić, że go tam nie ma. To niesłychanie wyzwalające, gdy w pełni uświadomisz sobie podwójną, czyli względną prawdziwość wszystkiego, każdej Twojej myśli, ideologii, oceny, uczucia. A więc jest tak jak jest, czyli pomimo stanu zakochania i motyli w brzuchu, Ty już oceniasz, wybiegasz w przyszłość, cwanie prognozujesz co Was niby czeka. Tyle, że to ballshit.

Gdy będzie chciało Ci się zrozumieć, że możliwe jest całkowicie przeciwne spojrzenie, kiedy postarasz się spojrzeć na coś z zupełnie odwrotnej perspektywy, niż tej do której przywykłaś lub z którą się utożsamiasz przestaniesz chcieć się zastanawiać nad takimi rzeczami. Że coś skrajnie innego niż motyle w brzuchu, też może być zajebiste, prowokujące do wzrastania, wysokich wibracji i przyciągania wszystkiego najlepszego. Noc jest dla sowy jeszcze piękniejsza niż dzień. Trzeba tylko pojąć sowę. Gdy myślisz, że umacniasz ego i trochę się tego boisz, popatrz na tę sytuację, że też ego osłabiasz i kompletnie się nie boisz. Nie walczysz z sobą, godzisz się na ten absolutnie rozkoszny stan zakochania. Gadamy tak na przykładzie drobnego kalibru, o śrucie gadamy, ale w ten sposób można podejść do wszystkiego. Do kuli armatniej, rakiety balistycznej, czyli śmierci, przemijania, tęsknoty za bliskimi, cierpienia, czy choroby. Te wszystkie pojęcia mogą także oznaczać coś wręcz przeciwnego, jak oświecenie, przebudzenie, wzrastanie, ruszenie ze skrzyżowania, pierwszy krok do windy.

Pogodzenie się z ambiwalentnością wszystkiego jest wybawiającym uczuciem. Wybawia Cię od chęci narzucania i walki o prawdę. Od ciągłego udowadniania że jest tak, a nie inaczej.  Uwalnia Cię od złości i nienawiści. Prowadzi Cię do akceptacji tego co jest i do tolerancji. Wybiegając znacznie dalej w Kosmos niż teraźniejszy stan zakochania. Jedyne co musisz przezwyciężyć, aby dokonywać obserwacji o dualizmie wszechrzeczy, to Twój strach. Nie bój się dopuszczać innych, nowych, skrajnych myśli. Możesz je kontrolować. Nie bój się, że myśląc i patrząc z innej perspektywy pogrążysz się w studni niewiedzy, matni niewiary, krypty słabości, czy nawet katakumb zatracenia. Że folgujesz swojemu ego.

Będzie dokładnie odwrotnie!

Z dualnością masz także do czynienia w codziennych relacjach z ludźmi. Odbierasz jakieś słowa i czyny jako negatywne, raniące Cię? Jak często dana osoba, czy znajomy jawi Ci się jako ktoś negatywny, jako wróg, czy ohydny człowiek? Spójrz na to z drugiej strony, wprowadź drugi biegun. Odkryj fakt, że to Ty i wyłącznie Ty decydujesz czy coś jest przykrego, czy nie, czy coś Ciebie rani czy nie.

... za jakiś czas to wszystko opadnie, zaczną wyłazić nasze „niedoskonałości i oczekiwania”...

Po co się tym zajmujesz?

Ty decydujesz, czy dane doświadczenie jest cenne, czy też, że jest o dupę rozbić, przynosi Ci tylko ból i rozgoryczenie. Uwolnij się od tego! Twój osąd, w każdej sprawie, może być zupełnie, skrajnie odmienny. Gdy to skumasz, gdy potrafisz tak się wyluzować, to to co kiedyś wprawiało cię we wściekłość lub zawstydzenie, dzisiaj może być źródłem inspiracji, kreacji, drogą do pokoju. Człowiek, który był dla Ciebie wrogiem, może stać się kimś, kogo zaczniesz rozumieć, u którego dostrzeżesz jasną stronę, bo "wszystko jest podwójne". Dlaczego ludzie, którzy kiedyś się kochali, nagle zaczynają się ranić na rozprawie rozwodowej? Popatrz na tego człowieka z czułością, on niczego nie kuma, chce Cię tylko ograbić z kasy. To tylko pieniądze, zrobisz sobie nowe. Wzrośniesz, doświadczysz. Nikt jest w stanie Cię zranić, ani dotknąć, gdy nie identyfikujesz się ani z bólem, ani ze strachem, które możesz doświadczyć.  To tylko dualne uczucia, po drugiej stronie przebudzenia, nic takiego. Osho, jeden z najbardziej kontrowersyjnych duchowych Mistrzów, jak wiesz jeden z moich ulubionych, był  i jest często krytykowany za luksus, którym się otaczał, a który sprowadzał się w zasadzie do 93 samochodów marki Rolls Royce i kilkuset zegarków Rolex będące w istocie darami od jego uczniów.

Pytanie do Osho:

"Ludzie są bardzo zainteresowani twoimi Rolls Royce'ami. Co chcesz udowodnić tymi licznymi samochodami i tym całym luksusem, który Ciebie otacza? Osho odpowiada. Dlaczego ludzie się tym zajmują? To pewne, że tego nie potrzebują, a zatem musi być tutaj jeszcze więcej Rolls Royców. Dopóki nie przestaną pytać mnie o nie, będzie przybywać coraz więcej Rolls Royców. Można nawet traktować to jako wyzwanie, że dzień w którym nikt nie spyta mnie o Rolls Roycy nie nadejdzie. Ludzkie zainteresowanie Rolls Roycami pokazuje ich umysł. Nie są zainteresowani tym, co się tutaj dzieje. Nie pytają o medytację, nie pytają o sannyas, nie pytają o życie ludzi, o miłość, o śmiech, który dzieje się na pustyni. Oni tylko pytają o Rolls Roycy. A to oznacza, że dotknąłem jakiegoś czułego punktu. I będę naciskał w niego dopóki nie przestaną pytać. Nie jestem czcicielem ubóstwa. Tego dowodzą Rolls Roycy. Poważam bogactwo. Nikt przede mną nie miał odwagi tego powiedzieć.

Papież nie może powiedzieć, że respektuje bogactwo, chociaż sam jest najbogatszym człowiekiem na ziemi. Nie jestem hipokrytą. Jestem najuboższym człowiekiem na ziemi. Nie mam przy sobie ani jednego centa. Ale pragnę pokazać tym ludziom, co przyciąga ich umysł. Gdyby nie było tutaj Rolls Royców, możliwe, że nie byłoby nic dla całego świata wartego zapytania o mnie, o ciebie, o medytację, o inicjację w sannyas, o miłość, o cokolwiek. To właśnie dla tych idiotów trzymam te wszystkie Rolls Royce, ponieważ nie mogą oderwać od nich oczu. I tym sposobem mogę wlewać inne rzeczy do ich umysłów. Bez tych Rolls Royców nie zadali by żadnego pytania. Rolls Roycy robią więc to, co do nich należy. Każdy idiota świata jest nimi zainteresowany. I chcę by z jakiegoś powodu byli zainteresowani czymkolwiek w Rajneeshpuram. Wtedy możemy prowadzić inne sprawy. Powiedz więc tym ludziom, ktokolwiek pyta, że "Te Rolls Royce są dla was idioci. W przeciwnym razie nie bylibyście niczym zainteresowani." Gdy zaprzestaną pytać o Rolls Roycy, będę musiał pomyśleć o czymś innym, może o rakiecie, która poleci na księżyc... ? Będę musiał o czymś takim pomyśleć. Otrzymałem list od biskupa z Wasco County, który przez prawie 5 lat potępiał mnie za Rolls Roycy. W każde niedzielne kazanie nie głosił Jezusa Chrystusa, ale głosił mnie i moje Rolls Roycy. Dzień, w którym odjeżdżałem napisał do mnie list, "teraz, gdy odjeżdżasz, byłoby miłe z twojej strony, gdybyś mógł przeznaczyć jednego Rolls Royca dla tego kościoła". To pokazało prawdę o tym człowieku ... Poinformowałem go, "Chciałbyś wszystkie 93 czy tylko jeden?" I przyszedł list, "jeśli przeznaczyłbyś wszystkie 93, to byłaby właściwa rzecz. Jesteś naprawdę wspaniały. Przepraszam, że potępiałem cię przez 5 lat. Jesteś człowiekiem, którego należy czcić".

To jest bardzo dziwny świat jeśli rozumiesz ludzi: cokolwiek mówią, pokazują więcej o samych sobie, niż o osobach o których się wypowiadają.

tłum: Cyprian Sajna

Trochę mnie rozniosło tematycznie, ale wybacz Twój temat był dość lekki, jednak z drugiej dualistycznej strony dotyczy najtrudniejszej inicjatywy, jaką jest życie z drugim człowiekiem, gdy już nie ma motyli w brzuchu. Ale zawsze mogą być nad naszymi głowami.

love:)

 47
  • MoeChi   IP
    Osho - uwielbiam, tzn. przeczytałam póki co 2 książki i chyba nigdy nie miałam okazji przeczytać czegoś równie... hmm... no to po prostu było zarąbiste. A potem natknęłam się w internecie na jego biografię i przeszłam lekki szok i rozczarowanie, bo cały czas myślałam, że to sobie jakiś zwykły staruszek był. Dla mnie te Rolls Roycy nie są aż tak rażące jak całe te historyjki (prawdziwe czy nie?) o więzieniu, atakach salmonelli, samobójstwach w komunie, ćpaniu, prostytucji itp. No trzeba przyznać, że miał bardzo bogate życie.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Maggie   IP
      Żebym tylko nie zapomniała, że przy tym poście o to zapytałam :D
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Maggie   IP
        Pepsi czy da się odnaleźć swoje dawne komentarze/zapytania? Nie pamiętam pod jakim postem umieściłam.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Ewa   IP
          Ufff-to mi ulżyło/poniekąd/.No bo tak mi się kotłowalo ,że jeśli nasza wolna wola to mit-to po jakiego "czorta" wysilać się".Jednym słowem świat jest pełen niespodzianek-różnych.Dzięki Tobie ,łatwiej jest mi go pojmować-chyba. Nieustające serdeczności,dziekuję że jesteś.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • fila   IP
            Ten fragment o Osho i autach- mieżdży
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także