Mąż mówi, że nie wierzy, że skoszenie trawnika załatwi problemy finansowe w jego firmie
  • 44Autor:44

Mąż mówi, że nie wierzy, że skoszenie trawnika załatwi problemy finansowe w jego firmie

Dodano: 30

I słusznie.

Wiara, że skoszenie trawnika przed własnym domem załatwi problemy finansowe we własnej firmie jest horrendum et absurdum.

To faktycznie nie działa. Ponieważ jakakolwiek wiara nie działa. Zupełnie co innego przenosi góry, mianowicie zrozumienie. Prosta czynność, w którą się zagłębiasz faktycznie może Cię wyzerować, a jest to stan idealny dla najlepszych pomysłów.

Koment:

Poznałam Twojego bloga jak w moim życiu nadchodziły pozytywne zmiany, urodziłam dzieciątko które podniosło moje wibracje na gigantyczne, potem już było tylko lepiej natomiast cały czas miałam problemy ze sobą w związku… dziś te problemy zaczynaja znikać, rozpływać się jakby ich nigdy nie było, pojawia się wsparcie, zrozumienie idziemy naprzód i to dzięki Twojemu właśnie blogowi. To Twoje słowa o tym, że przyciągamy ludzi o podobnych wibracjach dały mi impuls, żeby pracować nad sobą w kontekście związku, a nie jak dotąd nad drugą osobą. Zostało mi jednak jedno zmartwienie…. mój mąż, któremu szwankuje zdrowie i nie kręci się w firmie, który ogląda polityków i krwawe filmy wojenne, odżywia paskudnie i pali papierosy. Najbardziej jednak frustruje go sytuacja finansowa. Próbowałam tłumaczyć żeby to puścił, zaakceptował ale on mi mówi, że nie może tego zaakceptować ponieważ nie chodzi tylko o niego, a o ludzi którzy dla niego pracują. Że jak można odpuścić brak kasy, skoro na dziesiątego wszyscy w jego firmie na nią czekają? Mówię żeby przestał się nakręcać żeby skosił trawnik pomyślał o tu i teraz, a on się mnie pyta: - i wtedy się wszystko poukłada ? Mówi, że w to nie wierzy, i że to tak nie działa. Pepsi proszę napisz do niego co ma dalej robić, jak odpuścić skoro od jego sytuacji finansowej zależą też inni. Co robić w takiej sytuacji?

Żyjemy wprawdzie w lucyferskim matrixie, jednak rządzą tutaj też uniwersalne prawa Wszechświata. Przypadek to jedynie nazwa dla nierozpoznanego prawa. Czyli nie ma przypadków, wszystko wynika z czegoś. Nawijając tym tokiem rozumowania, Twój mąż nieprzypadkowo znalazł się w trudnej sytuacji niedającej mu spokoju. Jego problem z płynnością finansową firmy, ma bardzo konkretne przyczyny. Pomijając jakieś zawirowania dziejów, kryzysy, rewolucje, czy choroby, problemy w każdej firmie wynikają z powodu niezrozumienia istoty biznesu, przepływów finansowych i zarządzania. Firma, podobnie jak wszystko jest tylko zmaterializowaną energią, która będzie zawsze wibrować i falować. Będą wzrosty i spadki, coś jak WIG20, jednak gdy prowadzi się firmę świadomie można wiele przewidzieć i odpowiednio zadziałać. Podstawowym błędem, jaki popełnia właściwie każdy jest zapominanie o formule Einsteina, że tylko idioci oczekują zmiany efektów robiąc wciąż to samo. Ale nie o poradach biznesowych ma być ta szmatka gadka. Wszystko co nam się przydarza problematycznego na tym planie jest stopniem, czyli schodem dzięki któremu mamy doświadczać i wzrastać. Twój mąż w tym wcieleniu wibruje bardzo nisko, ale z pewnością nie zaprzedał swojej duszy, gdyż nie idzie mu najlepiej w interesach. Zachowuje się jak miliony ludzi na Ziemi, którzy żyją na bardzo niskich wibracjach, karmiąc matrix każdym swoim uczynkiem, dzień w dzień. Są idealni, przewidywalni jak młode świadomości/dusze, zamieszkałe pierwszy raz w ciałach ludzkich, które nie kumają kompletnie tego, że są pogrążone we śnie, a więc muszą cierpieć i się miotać.
Cierpienie i ekscytacja są tutaj idealnie wtopione bowiem tak działa lucyferski matrix. Masz mieć problemy z płynnością finansową, masz być zadłużony, a w ramach równowagi masz sięgać po tak samo niskie emocje, karmiące pasożyty energoinformacyjne przy pomocy rozładowującego frustrację seksu, ekscytacji przedmiotem, niskich filmów, i generalnie emocjonowaniem się polityką, meczem i używką. Chleb i krwawe igrzyska rzuca się tłuszczy, dla zmylenia gał. Nie rzuca się pereł przed wieprze. Problemy, które stanęły na drodze Twojego męża, to wyzwanie, bo to jest gra. Może dobrze rozegrać tę sprawę, zrozumieć co się dzieje w matrixie, albo dalej płynąć na tych niskich wibracjach, ściągając Ciebie, ale nie tylko, bo ściąga w dół wibracje całej Ziemi i Wszechświata. Na szczęście gdzieś ta rzecz niska jest równoważona czyimś wzrostem, jednak na lucyferskim planie jest znacznie więcej śpiących. Nieporównywalnie więcej. Wracając do uniwersalnych praw Wszechświata, to co się dzieje ma swoją przyczynę. Jednak nie szukałabym tej logiki, nie grzebałabym w przeszłości, tym bardziej, że rzecz może się wlecze przez poprzednie wcielenia. Jest tylko jeden sposób, mianowicie oddanie się pasji. Dopóki Twój mąż nie zamieni się z powrotem w twórcę, będzie to równia pochyła, bowiem życie podstawia mu teraz schód i on ma właściwie tylko jedno wyjście. Zaakceptować, obmyśleć plan i zacząć działać, ruszyć z tego głupiego skrzyżowania, czyli się wspiąć się. Już sam fakt akceptacji sytuacji, podwyższy jego wibracje. Nie mówię, żeby natenczas zaczął okazywać wdzięczność, przyjdzie na to pora, gdy zrozumie, że to jest normalne wyzwanie. Matrix podkłada kopyto, żeby się wyłożyć, martwić się, przeklinać, bać, ekscytować, uciekać w używki, udręczać. Normalna jaszczurza gierka. Gdy człowiek jest zdrowy i syty, jest radosny, ma wiele pomysłów, marzeń, ma energię. Gdy człowiek jest chory, ma tylko jedno pragnienie, żeby wyzdrowieć. Twój mąż jest teraz chory, ale nie robi nic, aby zdrowieć. Do tego jeszcze zaraża. Dopóki nie zrozumie co się dzieje, nic z tego nie będzie. Rada dla Ciebie. Podnoś swoje wibracje, gdyż to co się dzieje z nim jest Twoim stopniem do wzrastania. Ale Ty już jesteś na drodze do przebudzenia, więc się budź.

love

   
 30
  • Ania   IP
    Witam. Przeczytałam Twój wpis i staram się tak robić jak piszesz. Jest tylko jeden problem. Pojawia się wtedy jak mamy dzieci. Ty zdaje się nie masz dzieci a to całkowicie zmienia sytuację. Mój mąż pije, a jak nie pije to pali maryśkę. Walczyłam z tym ale po Twoim poście przestałam. Zaakceptowałam to. Wszystko jest ok póki do sprawy nie wchodzi dziecko. Ja mogę to zaakceptować i żyć własnym życiem, nie zwracać na męża uwagi itd. Gorzej tylko bo dziecko patrzy. Ono ma taki przykład na którym później steruje swoim życiem. Sorry Pepsi, to co piszesz jest super, ale nie jestem w stanie nie powiedzieć mu, że on już nie żyje sam na tym świecie, że ktoś na niego patrzy i bierze przykład. KObieta bardzo to przeżywa i cierpi jak jej dziecku nie za dobrze się dzieje i nie jestem w stanie na to nie zareagować.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • bega   IP
      Pepsi coś się blokuje i nie mogę odpowiedź bezposrednio pod Twoją odpowiedzią. "nie trzeba mieć go w dupie tylko w sercu i robic swoje"..jak to zrobić kiedy rozmawiamy np o szczepionkach? robic swoje i nie szczepic kiedy on mówi "chodźmy zaszczepmy"?..wiadomo że z tego wyjdzie kłótnia lub przynajmniej wymiana zdań, w sytuacji gdy u meża włącza sie wtedy lawinowe mówienie jak mam do niego przemówić racjonalnie skoro ja korzystam z jednego źródła a on z drugiego i każdy wg siebie "ma racje".
      Jak mam robic swoje gdy on mówi że dziecko powinno się bawic samo że mam z nim zbyt duzą wieź i będzie problem jak wrócę do pracy a ja mówię że dziecko jak chce to sie bawi samo a jak nie chce to przychodzi do mamy ..o takie rzeczy mi chodzi...że mogę robic swoje ale konsekwencja tego bedzie to że mąż wyrazi swoje niezadowolenie, też chce brać udział w decyzjach wiec nie mogę robic tak jak mi się podoba...to jest niewykonalne w małżeństwie
      i co zrobic nie wiem....czuje że robie dobrze nie szczepiac i wychowujac ja tak jak wychowuje a on twierdzi że jego poglady są z kolei dobre i to jest problem..,.,.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Johan_Benzyna   IP
        Średnio 3-4 km robię przy koszeniu?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Ika   IP
          Przepraszam. Słownik w telefonie płata mi figle:
          miało być: kumam czacze i Dziękuję Kats ;)
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Ika   IP
            Nie udało się :) Brak otwartości. Brak gotowości. Jest zgrzyt jak styropianem po szybie :) Ale chyba już kumam czacie

            Dziękuję Kasiu <3
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także