Bazylia w doniczce ratuje człowieka po wizycie w kasynie!
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Bazylia w doniczce ratuje człowieka po wizycie w kasynie!

Dodano: 35

Rozum, czy serce? Oto jest pytanie

Ludzie mejle piszą:

Zwracam się do Ciebie z miłością i prośbą. Jesteś dla mnie światłem na drodze poszukiwacza, Tobie zawdzięczam to, że w ogóle na tę drogę wstąpiłam. Ostatnimi czasy na blogu pojawił się wpis, w jakimś stopniu zainspirowany Sanjayą i Jasną Stroną Mocy. Znam nie od dziś, od czasu do czasu zaglądałam, niemniej w pewnej chwili treści przestały do mnie trafiać, gdyż przyprawiały mnie o niepokój i strach. Jednak gdy zobaczyłam u Ciebie "zielone światło", wróciłam, słucham, staram się czerpać naukę. Jest kilka kwestii, których nie akceptuję, gdyż ich po prostu nie rozumiem, ale szukam dalej... A ponieważ poddaję pewne rzeczy w wątpliwość, czy możesz wypowiedzieć się na ten temat? Ogólnie chodzi o nauki tam przekazywane. Czy ufać im i poszukiwać dalej z otwartym umysłem? Mam do czynienia z dwoma różnymi wrażeniami. Ty jesteś Miłością - Sercem Sanjaya jest Rozumem - Logiką Być może dlatego, że jestem kobietą Twoje treści czuję bliżej siebie, jestem bliżej intuicji, bliżej serca. Nie boję się ich, ufam. A może to kwestia tego, że jestem w drodze, bliżej miłości i serca póki co, a nie rozumu?: Treści JSM nieco niepokoją, wzbudzają czasem sprzeciw... Czy szukać dalej?
Zacznę od historii, która miała miejsce wczoraj. Byłam w stanie tylko nagrywać mój głos, a teraz spisałam. Właściwie wszystko zaczęło się przedwczoraj, gdy postanowiliśmy spotkać się z naszym dawnym znajomym, którego odwiedzamy zwyczajowo od wielu lat, gdy jesteśmy tutaj, czyli na południu Francji. Jego sytuacja ekonomiczna nie jest obecnie najlepsza, tym bardziej z wielką delikatnością (zupełnie niepotrzebną, gdyż jest już obecnie tylko na etapie brania od wszystkich wokół) zaprosiliśmy go na kolację. Ponieważ było jeszcze trochę czasu zaproponował, abyśmy przeczekali 2 kwadranse w barku w pobliskim kasynie. W kasynie są okropne wibracje, jeszcze gorsze niż w Ikea. Od razu poczułam się gorzej. Rozdygotani ludzie przy maszynach, co chwilę tracący pieniądze licząc na wygraną, czy tylko uzależnieni od hazardu. Ewidentnie ja z kolei, zaczęłam tracić energię życiową. Tuż przed wyjściem kolega uparł się aby zrobić mi zdjęcie na czarnym fotelu, symbolicznym miejscu w kasynie, kwintesencji matrixu.

Poczułam się jakbym usiadła diabłu na kolanach. Podczas kolacji (zwyczajowo nic nie jadłam) było coraz gorzej, jakby ktoś wysysał ze mnie energię. Idąc do toalety potknęłam się, miałam zawroty głowy, pomogła mi niedorozwinięta umysłowo Francuzka. Następnego dnia dostałam bardzo wysokiej gorączki, ponad 41 stopni, chociaż nigdy nie choruję. Leżałam nieprzytomna dygocząc. G. schładzał mnie lodowatymi kompresami, które za moment robiły się ciepłe. Przed oczami miałam tylko ten fotel, czarny, błyszczący, inkrustowany, najbardziej niskowibracyjny, szatański.

Zrozumiałam, że mogę sobie pomóc czymś wysoko wibracyjnym, żywą rośliną. Położyłam więc na brzuchu doniczkę z bazylią, bo tylko to mieliśmy pod ręką i trzymając obiema rękoma liście, po pewnym czasie poczułam, że wraca mi energia życiowa. W końcu zasnęłam i obudziłam się dzisiaj już całkiem zdrowa. Z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę też przyznać, że kolega nie jest już zwykłym człowiekiem z przejściowymi trudnościami finansowymi, zdążył zamienić się w sępa energetycznego. Co w połączeniu z tragedią, czy tylko tragikofarsą, która codziennie ma miejsce w kasynie, dosłownie zwaliło mnie z nóg. To by było na tyle, gdy nie używa się rozumu. Jeśli ktoś zechce oceniać Sanjayę z poziomu matrixowej przydatności do życia w rodzinie, to znaczy, że chce stosować prawa rządzące na matrycy śpiących (przez co uważanych za normalnych) do człowieka, który jest w zupełnie innym miejscu rozwoju świadomości. To się nie powiedzie. Owszem ego Sanjayi jest ogromne, jest tak wielkie, że trudno jest go niezauważyć, a Sanjaya nie jest cwaniakiem medialnym, dwulicowcem (to eufemizm), który to swoje ogromne ego umie schować i robić za owcę. Są ludzie o takich zdolnościach manipulatorskich, zgoła hipnotyzerskich, że to inni mianują ich królami, Chrystusami, wsadzają na piedestał. Rozumiem ową szczerość i bezbronność Sanjayi, i jego niezrozumienie jak działa wściekły lud, który nienawidzi chwalipiętów, tak samo, jak sąsiada, który ma porsche. Sanjaya nie knuje i ma niski gust muzyczny, co można sprawdzić: czy jego muza strukturyzuje wodę?:) Ale co z tego? I tak jest kreatorem.
Asceza, eremitctwo, popieprzenie, a tak naprawdę być może normalność jednostki jest oceniania przez przedstawicieli matrixu. Ojców, którzy nieprzyjemną ratę kredytu we Frankach, niezrozumienie o co kaman, rozładowują ejakulacją na żądanie. Ludzi, którzy nie jedzą psów i kotów, ale przekąszą świnią o inteligencji 3 letniego dziecka, podobnie jak Szarik z „Czterech pancernych”. Takim ludziom Sanjaya nie może się spodobać, bo (nomen omen) nie są do niego podobni. W najmniejszym stopniu nie kumają tego co on mówi, nie kręci ich to, nie podnieca, co najwyżej zaniepokoi, ewentualnie okropnie wnerwi, whatever, a właściwie cokolwiek, zgodnie z nutą przewodnią powrotu do języka moich przodków w tym wcieleniu. Chociaż to tylko zabawa, bo jesteśmy i tak dziećmi Kosmosu jak jeden mąż. Sanjaya był w poprzednim wcieleniu Hindusem, a ja Włoszką. W didaskaliach, jeszcze gorszą opcją od wilka w owczej skórze, są ego naprawdę malutkie, i zadręczające wszystkich wokół istotki z tysiącem kompleksów, ale i tak chcących gadać tylko o sobie.

Sandjaya z koroną dziecka na głowie, czy bez, wibruje wysoko. Jest jasny. Niewątpliwie nie jest hipokrytą, obnaża się, można z niego czytać jak z książki. Jednak jego przekaz jest logiczny, pomimo tego, że nawet to wielkie ego idzie tylko pozornie w parze z tym co mówi, odcinając się od głębokiej medytacji polegającej na wyłączeniu ego. W rzeczywistości Sanjaya zapewne częściej niż inni porozumiewał się ze swoją świadomością, wyłączając ego. Każdy biegacz Ci powie, że na 35 kilometrze dzieje się z człowiekiem coś dziwnego. Myśli się rwą już wcześniej, ale 35 kilometr biegu nagle wszystko wyjaśnia. Przestajesz się identyfikować z ego, stajesz się bieganiem. To jest kontakt ze świadomością. Z kolei przeciętny odbiorca reprezentuje sceptyczną normalność i zdroworozsądkowość i to są postawy, które całkowicie wiążą mu ręce, żeby móc niezawiśle ocenić, czy porównać tamtego człowieka (Sanjaya), tak krańcowo od przeciętnego zjadacza chleba, innego. Gdy taka osoba przedstawi jakieś argumenty, zwykle są, lub wydają się zdroworozsądkowe. Niektórzy naśmiewają się, że stuletnie dziecko Sandjaya chwali się studiami filozoficznymi. A kto ustala prawa o ile można się cofać w czasie?

Piękne podanie na studia napisał za komuny Stachura (wydanie w „dżinsowej” okładce), starając się o przyjęcie na KUL. Odwołał się do swoich przeżyć w czasach przedprzedszkolnych, przedszkolu, i w początkowych klasach edukacji 1-3. Oczywiście jajogłowi odrzucili ujmujące absurdem i poetyckie podanie Stachury, nie zapłakali, nie wzruszyli się, podobnie jak człowiek matrixu. Małpując to podanie, napisałam coś w tym guście, starając się o wysokie stanowisko korporacyjne (wtedy jeszcze nie wiedziałam, że siedzę po uszy w matrixie), miny moich potencjalnych zwierzchników były nieprzeniknione. Dla mnie studia filozoficzne Sanjayi to była istotna informacja. W dobie ogólnie panującej demencji u coraz młodszych ludzi, Alzheimera, problemów z zapamiętaniem najprostszych informacji, często głupoty, niemożności prowadzenia logicznego rozumowania, tylko z powodu niemocy intelektualnej, braków pamięci, luk w logicznym myśleniu, totalnego braku pragmatyzmu, niemożności zrozumienia pojęć stricte matematycznych, jak otoczenie punktu, czy fizycznych, jak entropia, czy entalpia, co najwyżej mylenie matematyki z rachunkami, wydaje się niezwykle istotna w kontekście tego, co gość nawija. Taką wiedzę trzeba zdobyć, przefiltrować przez swój intelekt i zgrabnie wypluć. I on to robi. Co z tego, że widzę jego dziecinne samochwalstwo wkąciestalstwo, nie oceniam tego, ponieważ ma gość powody, widzi więcej, a to, że brakuje mu kindersztuby i obycia towarzyskiego? Kogo to obchodzi poza matrixem? Ludzie w rzeczywistości są zanurzeni w prawach logosu. Po nocy następuje dzień, wszystko jest logiczne. Żeby się przebudzić, wcześniej używa się umysłu. Nawet, gdy mówię o energii serca, pojmuję ją przez umysł.

Ludzie, którzy liznęli coś z oświecenia, stają na głowie, żeby przestać myśleć. Wysilają się, żeby nie myśleć, gdy tymczasem to się może przytrafić tylko samo. Nigdy na żądanie. Dochodzi do paradoksu, że przestają doceniać myślenie, są rozgoryczeni, że myślą. Sanjaya  pokazuje jak świetne sprawy wynikają z myślenia po prostu, czym jest logika, kojarzenie faktów, odnoszenie się do słowotwórstwa. Nie ma przypadków, wszystko ma swoją logikę. Z drugiej strony jego postawa życiowa na tym planie jest dość kontrowersyjna. Dokonał takiego wyboru, dzięki czemu może mówić to co myśli. Tak naprawdę to jest unikatowe nawet na stronach alternatywnych. Ludzie mają powiązane ręce zależnościami, tym do czego dążą. A co do rezonowania z tym co on mówi, to już inna sprawa. Nisko ceni kobiety, ale ma takie prawo, bo każdy ma prawo do osądów. Energia kobiety jest ogromna, ale mężczyzna na działce może mieć inne zdanie. Zresztą podoba mi się jego bunt w stosunku do nieoceniania. W końcu codziennie podejmujemy dziesiątki decyzji (od najbanalniejszych, do zmieniających nasze życie), wcześniej oceniając szanse powodzenia i innych. Jeśli chodzi o ascetyczny tryb życia, 30 letnie roślinożerstwo, oraz bieganie i wiele innych wniosków myślę podobnie. Jeśli chodzi o moje też spore ego, służy mi obecnie do omijania jego programów, aby móc jasno myśleć. A więc nie wiem Kochana. Jak nie rezonujesz, to odpuść, ale jak Ci coś podchodzi bierz. Nie wylewaj dziecka z kąpielą.

Miłuję

 35
  • Ewa   IP
    Witaj kochana!Nadrabiam zaległości w czytaniu ze względu na czasowy brak dostępu do neta.Od dłuższego czasu czytam tylko "Duchowość"-jakoś nie mam potrzeby na więcej."Obleciałam"stronę 3 i nosiłam się z zadaniem Ci pytania...No i szok-jest odpowiedź na "niezadane" pytanie! W trakcie czytania o "fotelu"-możesz wierzyć bądź nie-zakręciło mi się we łbie tak,że mało się nie obaliłam! Zbieg okoliczności "cyco"?A taaaaam,obojetnie co! Słoneczny buziak,
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Cola   IP
      Ja widze wciaz 9.18 lub 19.18
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • maggie   IP
        Być może pytanie jest głupie ale nie daje mi to spokoju. Od ok. Miesiąca gdy zerkam na zegar widzę godziny typu 12:12, 18:18 itd. Rzadko kiedy godzina nie jest z tych "podejrzanych" :) A już najbardziej przerażają mnie moje pobudki o 03:33 w nocy... Czy to coś oznacza, czy czysty przypadek?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 2
        • ksenia   IP
          właśnie taka swiadomość swojego absolutnego Ja pozwala na takie odczucia jakie miała Pepsi. To całkiem normalne. To życie na 100%.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • bega   IP
            czemu w ikea są tak niskie wibracje?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także