Żona w typie rosyjskiej kochanki i wykończony, czuły mąż. Co robić?
  • 44Autor:44

Żona w typie rosyjskiej kochanki i wykończony, czuły mąż. Co robić?

Dodano: 29
Czyli o żonie Ksantypie i Sokratesie, który nie istniał.

Mojego ukochanego męża parę dni temu rozłożyła gorączka. Miał tylko gorączkę. Leżał kochany na kanapie i tylko pił wodę. Miał też koszmary. Utrzymywało się to dwa/trzy dni. Uparcie chciał leżeć przy mnie choć wysyłałam go do łóżka w sypialni, bo wygodne łóżko. Mam wrażenie od jakiegoś czasu, że obniżam jego wibracje.Zmarniał, często jest smutny i przyznał się, że popłakuje sobie czasem. Ja też to robię.

Jestem też osobą bardzo emocjonalną, depresyjną, hipochondryczką i jest we mnie dużo emocji, które wyrzucam z siebie, a jemu na pewno się to udziela (takie mam wrażenie).Czasem mam myśli, że lepiej byłoby mu beze mnie. Mówiłam mu to szczerze, ale on twierdzi, że jak nie ja, to nikt inny. A ja chce żeby on był szczęśliwy.

Z jednej strony jesteśmy nierozerwalni, związani, trzymamy się razem w tym matriksowym bagnie, ale z drugiej strony (często) są takie dni, że ściągam go w dół.Nie chcę tego robić, ale moje ego jest tak silne. Nie panuję nad tym. Sama siebie nie poznaję, nie chcę mu tego robić. On we mnie wszystko zaszczepił i otworzył oczy. Wiem też, że 11 lat temu nie spotkaliśmy się przypadkiem. Ale co robić żebyśmy byli razem i żeby on na tym nie tracił?

Twoje emocje udzielają się nie tylko jemu, ale całemu światu przeszkadzasz we wzrastaniu dziewczyno. Rozchodzą się w eter fale złej energii. Jeszcze straszysz męża swoją, pożal się Boże, wspaniałomyślnością, że odejdziesz. No i co z tego, że masz silne ego, ale wiesz też, że masz te programy. Jesteś w lepszej sytuacji od tych, którzy identyfikują się ze swoim ego. Od pewnego czasu wróciłam do oceniania, bo w końcu po to tutaj jestem. Ten blog to nieustające oceny i wybory tego co według mnie najlepsze na dany moment. Takie osoby jak Ty nazywam "psujami". Jest jak jest, czyli idealnie, i nagle puk puk, wchodzi "jestem psuja". I wnosi do wnętrza swój smutek, ataki paniki, skupienie na własnym pulsie, jednym słowem wnosi chaos, demoluje równowagę i niszczy. Pomijając wszystko inne, to jest po prostu niekulturalne. W biznesie żywnościowym i suplementacyjnym jest takie światowe wyróżnienie dla najbardziej sprawdzonych i nieskazitelnych laboratoriów, że otrzymują rangę tak zwanego "clean room". Właśnie w takim laboratorium wykonują dla nas obecnie suplementy. Oznacza to, że każdy przebadany składnik, który dostanie się do "czystego pokoju" nie musi już być badany po wyjściu, ponieważ ten znak gwarantuje zawsze niezmienioną i najwyższą firmową jakość. Podobnie powinni zachowywać się kulturalni ludzie. Powinni zostawiać przestrzeń wokół siebie, taką jaką zastali, czyli bez pieczęci z własnej kupy. Przede wszystkim nie widzę tutaj krztyny logosu, zrozumienia. To, że Ty się miotasz, rozumiem, bo takie są rosyjskie kochanki, rozdygotane, skupione na sobie, trudne i męczące. I chociaż bardzo seksowne, to jednak muszą robić sceny i wlec się uczepione za nogę macho, który jednak je porzuca. Ja rozumiem, ale Ty nie rozumiesz jeszcze co się dzieje. Nie wiem tylko co w tym robi Twój świadomy, chociaż popłakujący od czasu do czasu mąż, nie macho, a mężczyzna czuły i wrażliwy. Tacy mężczyźni wykańczają się, ale nie odchodzą, ponieważ są prawi i honorowi. Dla nich słowo jest słowem. Nie łamią obietnic i przysięgi.

Dlaczego więc Ty zachowujesz się jak rosyjska kochanka?

Jesteś coraz bardziej świadoma, a zachowujesz się jak śpiące ciemniaki, które tylko drżą o swoje zdrówko, wypłatę. Podszyte histerią, strachem i smutkiem trują siebie i wszystkich wokół. Skończ z tym, zmień się jak przystało na osobę, która rozumie o co w tym chodzi. O spokojną radość z doświadczania. Z pojawienia się na tym świecie akurat teraz. O wdzięczność chodzi. Jak patrzę na dzieci bawiące się na plaży w słońcu, myślę, ale fajnie, że tyle razy będę jeszcze dzieckiem. Że pojawię się znowu, jak one będą już staruszkami. Chyba, że uda mi się przebudzić tutaj do końca. Świadomie pozwalam mojemu ego na rozkminki, na odciąganie mnie od przebudzenia, bo życie matrixowe, czute zmysłami też jest fajne. Wszystko jest fajne, umieranie też. Bo to nas nie dotyczy. Zacznij w końcu żyć, pogódź się ze swoimi zmorami, ale nie po to, aby dalej w tym tkwić, tylko po to aby świadomie się zmienić. Jak Ci się podoba to identyfikowanie z własnym ego i trzymanie się za puls i biadolenie, rób to, ale właśnie z radością, bo Ci się przecież podoba. A jak Ci się nie podoba, to puszczaj to jak najszybciej. Zrób pierwszy krok. Twoja zmiana jest niezbędna, żeby oczyścić atmosferę w Twoim domu i na tym planie ziemskim i kosmicznym. Obudź się nawet jak zamierzasz dalej spać. Śnij świadomie. Skończ z rosyjską kochanką, bo są nie do zniesienia. Anna Karenina wykończyła wielką miłość Wrońskiego. Ty nie wykańczaj fajnego męża, bo takiego ze świcką szukać, i nas wszystkich nie wykańczaj. Nie myśl tylko, że nie kumam czym jest depresja. Jest czymś strasznym pod jednym warunkiem, że będziesz się z nią identyfikować. Gdy zaczniesz ją obserwować, jak widz w teatrze, przestanie mieć takie dla Ciebie znaczenie. Przecież to idiotyczne jest spędzać życie w ten sposób. Smucąc siebie i człowieka, którego kochasz.

Miłuję

-
 29

Czytaj także