Czy da się zrobić tak, aby dzieci nie zamulił matrix?
  • 44Autor:44

Czy da się zrobić tak, aby dzieci nie zamulił matrix?

Dodano: 61
Bóg jest yyy ... wesoły

A więc nie da się i bardzo dobrze, ale o tym za moment.

Ludzie listy piszą:

Pepsi, tu są tysiące ludzi, którzy piszą. Ja mam pytanie jedno, dla mnie najważniejsze dziś: - Czy da się zrobić tak, aby dzieci nie zamulił matrix? Kiedy, na którym etapie pilnować i trzymać je, aby nie przepadły, czym? Dieta tak, las tak, bieganie, skakanie śmianie się, tak, zero tv, i innego shitu. Mój syn mówi o Bogu, pyta o Boga. Jak mam mówić? Prawdę mówić? Dzięki że jesteś. Mam trochę kłopot z tym, jak bardzo pragniesz pomóc innym, ale wiesz, że na ostatnim etapie, tym co się topisz już sama w depresji i przed "śmiercią", potrzeba wiary? Nie powiem nikomu, jakiej wiary, no ale potrzeba wiary i oddania się temu, co nastąpi , gdy się oddasz (ale nie, poddasz). Ja to sobie nazywałam "ufam intuicji, ufam intuicji", trzeba ufać po stokroć... temu, co Ci się przydarza, wizjom, znakom. Inaczej skończy się w psychiatryku, tak uważam. Trzeba mieć czyste serce.
Zacznę od drugiej części Twojego listu, czyli od tyłka strony. Wiary raczej nikomu nie potrzeba, natomiast wszystkim bez wyjątku potrzeba wiedzy. Wyobraź sobie młodą świadomość, która utknęła w ciele śpiącego (jak my wszyscy) człowieka. Ten człowiek używa swojego rozumu tylko w służbie wirusowego programu ego, z którym się identyfikuje. Są takich ludzi miliony. Gdy taki człowiek postawi na wiarę, wierzenia, aksjomaty, pewniki i dogmaty, masło maślane narzucone mu przez agentów Matrixu, ponieważ nie posiada wiedzy, a przede wszystkim brakuje mu jeszcze intelektu (prawdopodobnie niedawno zaczął się pojawiać jako człowiek na tym planie), czyli tak zwana młoda dusza, a więc taki człowiek ma całkiem nieuświadomiony potężny problem ze zrozumieniem, że jest tylko karmicielem matrixu, że śpi. Wiara niejako podkrada możliwość dotarcia do własnej prawdy, potrzeba dużo wiedzy i chęci poznania, żeby ominąć ten program na swoim umyśle. Program związany z wiarą.

Tak naprawdę tylko ślepiec musi wierzyć w światło słońca, inny po prostu może zobaczyć światło, czyli wiedzieć. Intuicja to głos duszy, dość rzadko mamy do niej dostęp z powodu emocji, czyli odpowiedzi ciała na projekcje ego. Ponieważ intuicja również przemawia do nas za pośrednictwem rozumu, bardzo często jest mylona, właśnie z programem ego, który nie ostrzega nas proroczo, a jedynie (jak zwykle) straszy, czy zasmuca, łotewer. Przed śmiercią również wiara nie jest potrzebna, bowiem od początku do końca zawsze biega o to samo, czyli o przebudzenie,. Zwykle poprzedzone niezbędnym zrozumieniem. Właściwie w jakimś stopniu przebudzenie jest identyczne ze zrozumieniem. Ludzie w ostatnich minutach życia, gdy puk puk pojawiłoby się zrozumienie, zamykają się przed nim ze strachu, czy po prostu braku wiedzy, niedostatecznego intelektu i wybierają wiarę, tracąc kolejny raz okazję do przebudzenia i ewolucji świadomości. Prawda jest taka, że ​​ludzie nie potrzebują żadnej porady, ponieważ potrzebują jedynie wskazówek do znalezienia własnych odpowiedzi. Ale do tego niezbędny jest rozwój intelektualny i poznanie, aby móc dostrzec i omijać podstępy wirusowego oprogramowania ego. Takie jest pierwsze prawo logosu.

... trzeba ufać po stokroć... temu, co Ci się przydarza, wizjom, znakom. Inaczej skończy się w psychiatryku ...

Co do ufania wizjom, znakom, tylko wtedy można oprzeć na tym swoje rozumowanie, gdy jesteśmy świadomi, gdy wiemy, że nie jest to farbowany lis, czyli religijny matrix w skórze owcy. Dopóki nie zaczynamy się budzić, większość ludzi wciąż operuje tymi samymi wzorcami myślenia, są niejako przywiązani trokami, jak juki do osła, do tych samych starych myśli, aby rozwiązywać wszystkie kwestie. To oczywiście wzmacnia negatywne wzorce, których najwięcej jest w naszym życiu somnambulików. Zadawanie pytań jest tutaj kluczowe, tylko, że te pytania powinny wywoływać nową perspektywę dla świadomości. Pytania muszą być inne, poruszające, ze środka, żeby ominąć egotyczną pułapkę identyfikowania się tylko z tym porąbanym programem komputerowym. Jeśli zaczniesz zadawać pytania, to tylko takie, na które odpowiedzi doprowadzą Cię do poznania mapy, gdzie ukryto skarb. Do sezamu mają Cię zaprowadzić. Alebabo:)

... Mam trochę kłopot z tym, jak bardzo pragniesz pomóc innym, ale wiesz, że na ostatnim etapie, tym co się topisz już sama w depresji i przed "śmiercią", potrzeba wiary? ...

Pytania tego typu nie prowadzą do skarbu, to są po prostu smutne (najsmutniejsze?) pytania ego, żeby pogrążać człowieka do reszty i wmawiać mu, że musi w coś wierzyć. Tymczasem człowiek, który rozumie, nie może wierzyć, może tylko wiedzieć, lub nie wiedzieć. Wiara i zrozumienie, to antylogia. Bez zrozumienia nie ma przebudzenia. Stąd te wybuchy śmiechu, gdy okazuje się to być aż takie proste. Idąc tym tokiem logicznym, wiara nie powoduje ani wybuchów śmiechu, ani przebudzenia. Są wyjątki, ale zawsze dzieje się to na drodze zrozumienia. Patrz De Mello. Nie da się zmusić zrozumienia do wiary. Czy nie wydaje Ci się więc to pytanie wysoce niesprawiedliwe? Typowe dla matrixowego ego odbieranie szans innym? Tym niewyróżnionym? Najlepsze pytania, to te od tyłka strony, nie od ołtarza, tylko od szarego wejścia dla intruzów. Czyli pytania do Horrego Porttiera, ups Harry'ego Potter'a. Gdybyś miała magiczną różdżkę i mogłabyś zrobić to, czego pragniesz, to co by to było? A jakbyś miała sporą ilość pieniędzy, to co byś zrobiła? Co by się zmieniło, gdybyś przestała się bać? Co być zrobiła, gdybyś wiedziała, że sukces jest zagwarantowany? Jedyną rzeczą, która utrzymuje nas w szachu są nasze przekonania o własnej bezsilności i konieczności jakiejś ofiary. Tymczasem możesz odginać wahadło życia zawsze w stronę pomyślną dla siebie, tyle, że niezbędne jest zrozumienie. Strach jest emocją najbardziej karmiącą matrix, strach nawet przy wahnięciu w przeciwną stronę, czyli ku lepszemu, pozbawia to lepsze mocy.

Ze stanu uśpienia o wiele łatwiej jest ocenić to, czego się nie rozumie, niż to zaakceptować.

Rozumiem, że w jakimś stopniu cierpisz, może w większym niż przeciętna osoba na tym planie. Poszukujesz odpowiedzi, które ukoiłyby Twój strach i smutek.

... Nie powiem nikomu, jakiej wiary, no ale potrzeba wiary i oddania się temu, co nastąpi , gdy się oddasz (ale nie, poddasz) ...

To ja Ci odpowiem nie tyle przekornie, co wedle mojej wiedzy, to jest właśnie poddanie się. Nie oddanie się.

Poddanie się jest absolutnie boskim schematem ukrytym w każdym kryzysie.

Poddanie się to puszczenie wszystkiego, to w końcu zrozumienie, to przebudzenie, i nie ma nic wspólnego z wierzeniem. Zaniechanie walki. Akceptacja życia i śmierci, kryzysów, bo to stopnie do wzrastania, to jest właśnie ewolucja świadomości. Nie identyfikowanie się ani ze smutkiem, ani z depresją, ani z fortuną wygraną na loterii, czy zarobioną w wyniku kreacji pieniądza i biznesu. Mamy na to czas w każdym wcieleniu do ostatniej sekundy kolejnego życia. Mamy masę  czasu, jesteśmy nieśmiertelni. Mądre przejście przez zajebisty kryzys, to jest jak wyrwanie korka z zaszpuntowanej beki ze stuletnim gęstym od prawdy alko. To jest przebudzenie, ale wcześniej musi być intelekt. On pomaga wzrastać świadomości. Dzięki niemu świadomość ewoluuje. Nie od razu zjadła wszystkie rozumy. Tak, czy siak, jesteś nieśmiertelna, więc jakby ten tego. Śmiejmy się. Śmiech jest najważniejszy w życiu i nie wierz, w te brednie, że po śmiechu musi nadejść płacz. Widzisz tylko wycinek, to tak się może wydawać.

Bóg jest wesoły.

... Mamo, a co na to Bóg? Gdzie jest Bóg? A Bóg się boi? ... etc etc

Dziecko, jak każdy człowiek powinien osiągnąć własne zrozumienie. Poziom intelektualny dziecka nie jest jeszcze na tyle wysoki, żeby mogło już zrozumieć. Bez względu na to, jak stara dusza zamieszkuje jego ciało. Matrix watykańsko-reptiliański już nałożył program na Twoje dziecko i spoczko, dziecko da radę. Da się zrobić, żeby pomóc dziecku w zrozumieniu/przebudzeniu, ale Ty nie zachowuj się jak matrix. Nie ładuj mu własnych programów. Owszem dieta, owszem las, owszem śmiech na lechickim polu, generalnie ziemskim i dużo wspólnego biegania, ale wara od indoktrynacji dziecka. To nie młode dochtore na uczelni medycznej. To czysta esencja, musi sama ukształtować swoją osobowość. Gdy dziecko pyta o Boga, zabierz go na wycieczkę i wskaż drzewo, skałę, kwiat, przepiórkę, sowę, geparda, antylopę, co tam masz pod ręką i unaocznij dziecku Boga. W Boga dziecko nie ma po co wierzyć, po prostu mu go pokaż. Jest wszędzie, tak jak wszystko jest logiczne. Boga się widzi i rozumie, a nie w niego wierzy. Nie prowadź dziecka do religii (jakbym mogła coś delikatnie podpowiedzieć), bo tam są niskie wibracje najgłębiej śpiących, i po stokroć niższe tych co wiedzą co jest grane i nic nie mówią.

... Czy da się zrobić tak, aby dzieci nie zamulił matrix? ...

A więc nie da się i yyy ... bardzo dobrze. Bo Twoje dziecko pojawiło się na planie matrixu w jakimś celu. Wszystko jest logiczne, nie ma przypadków. Dziecko ma swoje wzrastanie i własne zrozumienie przez matrix. Twoje dziecko jest tutaj we własnym celu, a przy okazji może wskazać innym ich kwestie. W tym Tobie. Ale ponieważ Twój intelekt jest znacznie większy, spróbuj sama zrozumieć, a to samo z siebie (zrozumienie) spłynie na Twoje dziecko. Potem na wszystkich innych ludzi. Na sarny i źdźbła trawy też.

Dzieci to czarodzieje, tyle, że małe. Dadzą radę.

z milością

-
 61

Czytaj także