Za wolność naszą i naszą, czyli słów kilka o mieczem wojowaniu i innych aspektach wolności
  • Emanuela UrticaAutor:Emanuela Urtica

Za wolność naszą i naszą, czyli słów kilka o mieczem wojowaniu i innych aspektach wolności

Dodano: 34

Wolność. La liberté. Libertas. Ama-gi.

Jakkolwiek jej nie nazwiemy i jakąkolwiek nie jest nasza wolność wyobrażona, często spotykamy się z mylnym, egoistycznym zupełnie spojrzeniem nań. Zupełnie tak jakby wolność przytrafiała się tylko i wyłącznie wówczas, kiedy cały świat, każdy jego aspekt, wydarzał się zgodnie z naszym planem, naszą oceną i wolą. Wolność wyboru? Nie ma sprawy, ale niech to będzie mój wybór. Wolność poglądów? Dopóki to wolność moich poglądów, bo wasze są tak beznadziejne, że powinno się ich zakazać. Wolność ciała? Nagość w przestrzeni publicznej jest obsceniczna, więc odpada. Szczucie cycem karmiących matek? Fuj. Gruba baba w leginsach? Masakra. Dziewczyna z tatuażem na twarzy? A po co to komu? Biuściasta pani na billboardzie (reklama usług budowlanych/dachówek/firmy ochroniarskiej/domu pogrzebowego/*niepotrzebne skreślić) znika za to niezauważona, mijana codziennie w drodze do pracy. Jeszcze inaczej jest z wolnością, do której dąży się, powiedzmy, duchowo. Z wolnością pojmowaną przecież jako odrzucanie barier (czy jak kto woli ego), zgodę ze sobą, harmonię. I pewność totalną i akceptację. Czerpanie garściami energii, która w tej chwili przychodzi i puszczanie jej kiedy potrzeba. Ciągły, nieprzerwany krąg istnienia.

Na początek być może warto zastanowić się jaki udział w naszej wolności mają inni ludzie

W końcu ludzie, którzy nas otaczają, zdarzenia, które nas w jakikolwiek sposób dotykają (nawet odległe, jak wojny, los zbieraczy orzechów nerkowca czy orangutanów tracących przez produkcję oleju palmowego życie), to na co trafiamy w ogóle, jest odbiciem tego co w nas siedzi. Także to kim jesteś, tu i teraz, kiedy śpisz, kiedy otaczają Cię macki ego... Wszystko to nic innego jak zbiorowa poznanych ludzi, przeplatających się ze sobą energii, doświadczeń i wszystkiego co trzyma Cię twardo w matrycy świadomości, w której przyszło Ci funkcjonować.

To Twoja udziałowa we wzrastaniu. Twoja wolność, jak wszystko inne, wynika z tego co na zewnątrz. A wszystko co na zewnątrz wynika z tego co jest w Tobie.

 

Negacja, złość, niezgoda

Ludzie, którzy wychodzą na barykady są potrzebni. Barykady są potrzebne tak jak potrzebny jest pokój i niepokój, zgoda i niezgoda. Na barykadzie traci się energię, oddaje ją na zewnątrz. Energia protestu to energia wkurwienia, czyli energia z natury niska. Ale to oddawanie energii, ta niezgoda, to też może być stopień do wzrastania, do zrozumienia pewnych rzeczy. To potrzeba w tu i teraz. I to nie tylko prywatne potrzeba protestującej osoby, to potrzeba mas. Potrzeba całego świata do wzrostu, do przebudzenia się. Bo prawdą jest, że pozostało wiele oczu do otworzenia, ale te oczy muszą otworzyć się same. Warto pamiętać, że nie jesteśmy na tym samym poziomie duchowego wzrostu. Niektórym dostrzeżenie pewnych mechanizmów zajmie lata, innym życia. I nie ma w tym nic złego. Tak jak możemy naprowadzać innych tylko dzięki dobrej, rezonującej ze sobą energii, tak nikogo do niczego nie zmusimy. Na siłę nikogo nie oświecisz. I tu jest ta różnica. Pewnego dnia zaczynasz po prostu akceptować ten fakt, że niektórzy pojmują świat inaczej, że świat nie jest taki jak chciałabyś sobie go wyobrażać i to jest w porządku, a Twoją drogą do zmian jest podwyższanie własnej energii. Zanim jednak dotrze się do tego etapu, zanim zacznie się po prostu akceptować, walczy się o to by ten świat był lepszy, bo to wydaje się być słuszne i dobre. Czy w takim razie nie jest też potrzebne?

Potrzeba wolności jest piękna i ważna

I można tę potrzebę wolności dostrzec w tańczeniu o poranku w deszczu, w ascezie, ale też (umówmy się, że na zupełnie innym stopniu świadomości) w walce. Bo potrzeba wolności to nie wolność per se i może manifestować się ona na najróżniejsze sposoby. Dziewczyna (i chłopak), która walczy o powszechne prawo do aborcji i równię praw reprodukcyjnych, walczy o wolność wyboru – o to by każdy kto chce robił to co chce. Chłopak (i dziewczyna), który walczy o możliwość małżeństwa dla siebie i swojego partnera, walczy o wolność wyboru – o to by każdy robił to co chce. Dziewczyna (i chłopak), która walczy o wolność konopi, walczy o wolność wyboru – o to by każdy robił to co chce. Znacznie bardziej obciążająca energetycznie niż walka o coś, jest walka przeciw czemuś. I to i tak nie oznacza, że jest niepotrzebna. Bo to i to jest bardzo matriksową energią, która każe Ci skupić się na zewnętrznym świecie bardziej niż na tym wewnętrznym. Ale to i to jest również wolnością wyboru i dźwignią przemian w energiach świata.

Każdy ma swoją drogę

I jeśli ktoś sam kładzie sobie na niej kłody, kopie dziury pod swoimi (i cudzymi) nogami i stawia płotki, to jego wolność i nie ma co się nią przejmować: można z nią tylko rezonować albo nie. I nie oznacza to, że niesprawiedliwość i cierpienie są dobre i ktoś na nie zasłużył. Są one kwestią drogi, doświadczania. W tu i teraz nic Ci nie grozi, bo w tu i teraz masz wolność, której nie ograniczają żadne prawa i zakazy. W stanie wewnętrznej wolności, wszechwolności chciałoby się rzec, jesteś bezpieczna i dotyczy Cię tylko to co dobre i wysokie. Nie konflikty polityczne, nie niesprawiedliwość, nie sąsiad z dołu, który wierci po ścianach, nie mąż chlejus i syn buntownik. Tylko Ty sama i dobra energia krążąca w Kosmosie, krążąca w Tobie samej. Każdemu należy się jego wolność, bo wolność to pozwolenie sobie na doświadczanie, a doświadczanie to droga do rozwoju. To proste.

Masz swoje wolności, każdy ma swoje wolności

Masz wolność i masz iluzję wolności w matriksie. Ale ta druga nie jest ważna tak długo jak długo się przemieszczasz, rozwijasz, doświadczasz. Bo nie ma dla Twojej wolności niczego gorszego niż stanie na skrzyżowaniu i napawanie się tym co jest dookoła - tym co matriksowe, obciążające, denerwujące, zaspokajające wybujałe pragnienia ego. Masz te wolności, na które sobie pozwolisz. To Twoja wolność do decydowania co jest Ci niezbędne i Twoja świadomość, że zasługujesz na wszystko co dobre. To, że nie masz wszystkiego to też jest Twoja wolność, która wyzwala Cię od złudnych potrzeb ego. Twoją wolnością jest równowaga. Twoją wolnością jest Twoja droga i Twoje potknięcia. Lub siebie i nie nienawidź innych. Sama zrób sobie świat. Pozwól innym na wolność decyzji, bo te decyzje to czyjaś droga, tak jak Twoją drogą jest ewentualna niezgoda z nimi. Kluczem do zmiany świata jest podnoszenie jego wibracji poprzez podnoszenie swoich. Jeśli te będą wysokie, to te niskie i tak nie będą Cię dotyczyć. Po co się przejmować kiedy jesteś swoją własną wolnością?

uściski:)

 34
  • Kasiowynick  
    dotarło, dziękuję :)

    <3
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Dudek   IP
      Halo ! Agga ! Pobudka....?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Dudek   IP
        Agga, doskonale wiem o co kaman. Sam czasami jestem jak Che. Kiedy napotykam na chamstwo, hipokryzję, niechlujstwo to jestem za eksterminacja. Jeszcze 2 dni temu chciałem zajebać gnoja. Szczęście, że Pepsi nie jest już z tego świata, i czyta myśli na odległość, bo inaczej krew by się polała. Dziś uświadomiła dodatkowo to co przecież wiem od dawna. Są typy, które jeszcze nie wyszły z jaskiń. Sorry, Barni i Fred. Chcą się taplać w własnym gównie ? Smacznego.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Dudek   IP
          Xenia, spoko, tylko wyślę Ci nr konta. Wiesz, takie tam, prawa autorskie, tantiemy...?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Agga   IP
            No i nie wiem , gdzie się podziały moje komenty odpowiadające :/
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0