Mam problem z seksem, nie czuję z niego żadnej przyjemności
  • 44Autor:44

Mam problem z seksem, nie czuję z niego żadnej przyjemności

Dodano: 40

Jeśli nie ma jedności pomiędzy ego, a duszą, cele nie są Twoje, a te cudze są szczególnie trudne do ziszczenia. A nawet jak się je osiągnie, to i tak wylezie kawa na ławę, że były cudze.

I taki list:

Piszę, ponieważ mam parę wątpliwości, przeszkód na mojej drodze do spokoju. W kwietniu tego roku dzięki bliskiej mi osobie, skumałam o co tak naprawdę chodzi i w imię czego ja siebie tak męczę i katuję. Miałam także pomoc od osoby, która jest w stanie zero, jednak nie jest teraz dla mnie dostępna. Od 15 roku życia choruję na pokrzywkę, a kiedyś całe moje ciało od powiek po stopy było pokryte jedną wielką bolącą czerwoną plamą. Teraz jest już lepiej, chociaż pokrzywka pojawia się tylko, gdy biegam, uprawiam seks, czy jestem na silnym słońcu. Także niedawno, pojawił się u mnie silny trądzik. Mam problem z seksem, nie czuję z niego żadnej przyjemności. Do tego, gdy przeczytałam, że seks jest niskowibracyjny już w ogóle czuję tylko w głowie, jakie to jest złe. Czytałam książkę Thorwalda "Przez chorobę do samopoznania" i tam autor podaje, że te choroby skóry, na które choruję związane są z seksem, z blokadami, konfliktami. Chciałam dostać się do tego poprzez medytacje, ale nie potrafię rozluźnić mojego ciała, bo zawsze czuję napięcie, opór w moim brzuchu, przez co nie mogę zagłębić się w siebie. Próbowałam wyobrażać sobie, że czarny dym w moim brzuchu zamienia się w biały, że to wszystko co złe wylatuje ze mnie, etc. Nic to nie dawało. Próbowałam też olewać, ale wizje też nie przychodziły. Jak dostać się do tego problemu, jak to wypuścić i sobie pomóc? W brzuchu czuję ścisk, napięcie codziennie i zaczęłam mieć czkawkę po każdym posiłku (nie jem mięsa, jem dużo warzyw). Biegam, ćwiczę jogę kundalini i mieszkam na kompletnym zadupiu na Islandii pośród natury. Mam też problem z rodzicami i wybaczaniem, ale to już zupełnie inna kwestia (może przez to brzuch mnie boli?). Czytam Tollego już drugi raz, mejbi za bardzo chcę?

Z niewiadomych powodów, a właściwie wiadomo dlaczego, bo tak nas warunkują od dziecka, sądzisz, że wszystko co chcesz dostać, a raczej wziąć sobie w życiu musi być okupione jakąś straszną mordęgą, pracą, staraniami. Czasami tak się dzieje, pracowity, uczeń, pilny student, zamienia się w rzetelnego lekarza, który wciąż się uczy się, jeżdżąc na różne sympozja, zdobywa uznanie w swoim matrixie, i odnosi też sukces materialny. Jednak, któregoś dnia spotyka kumpla z podstawówki, obiboka, lenia, do tego niezbyt zdolnego i nie z towarzystwa, a ten kolega nie wiedzieć jakim cudem, teraz jest również w doskonałej sytuacji materialnej, zdrowotnej (unika jak ognia lekarzy) i co najważniejsze psychicznej. Utytułowane dochtore nie może się nadziwić. Jak to możliwe, sukces życiowy, luzik, majestat wolnej głowy w naturze i to wszystko przydarzyło się tak niezasłużenie głąbowi? Kapuścianemu łbu? Jak to możliwe? Okazuje się, że to dochtore miało większego farta, a to tylko dzięki wytrwałości. Wiele ludzkich celów, a nawet marzeń, które zostały poparte zamiarem ziszczenia się i działaniem, po prostu wyruszeniem w drogę, nie ziszcza się tylko z tego powodu, że ludzie już zajmują się czymś innym, czyli jest to tak zwany słomiany zapał. Natomiast kapuściany głąb po prostu wziął sobie od Wszechświata, to co było mu potrzebne. I już. Ale wróćmy do Ciebie, sądzisz, że Twój rozwój ma polegać na tym, że trzeba włożyć masę wysiłku, nawet dwa razy czytać Tollego, że są jacyś nauczyciele w stanie zero, którzy są Ci do czegoś potrzebni. Owszem, dobra rada, wskazówka, impuls pierwszego nakierowania może być wskazany, ale potem zostaje już tylko Twoje zrozumienie.

dajmy na to dusza chce tego

albo taki dom chce jednak

a może ten?

Ponieważ ludzie nagminnie realizują cele nie swoje, tylko cudze, a robią to dla szpanu, bo tak wypada, bo to dobrze wygląda, bo od razu widać, że masz sukces, jak się w Kościele wyróżniasz przebraniem i połyskiem, i furą jaką odjeżdżasz po sumie, a więc ludzie realizują cele cudze. Dzięki temu wahadła destrukcji mają ich podanych jak na dłoni. Ludziom w tej grze wmawia się, że muszą być pociągający erotycznie, seksowni, przynajmniej robić za młodych, mają mieć udany seks, mężowie mają mieć ochotę na głębokie rozmowy o miłości, jak to w filmach, i generalnie to są niby nasze cele. I żyjesz sobie w takim parzącym chrzanie, do tego nawet cudze cele, nie wychodzi Ci ich osiąganie, bo realizacja cudzych celów, to jak stąpanie po piachu, jak po grudzie idzie realizacja takiego celu wyznaczonego przez ego, na który to cel dusza ma wyrąbane.

Jaki cel jest Twój?

Czy to musi być coś ekstra, górnolotnego? A jak nic Ci nie przychodzi do głowy? Cel Twój, to jest coś takiego, że dusza czegoś potrzebuje, na przykład domu z drewna księżycowego w ciszy, i chce przekonać ego, czyli własny umysł, żeby pomógł w tym celu. Na to umysł myśli, a któż nam będzie tego zazdrościł? Tyle starań, a pies z kulawą nogą nie będzie chciał mieć takiego domu. Na to dusza, ale ja będę szczęśliwa. Na to ego, no dobra, pomogę Ci, zrobimy to razem. I jest teraz zamiar i ten zamiar nie nawarstwi żadnego potencjału, bo dusza i ego razem w zgodzie po prostu ruszyli ze skrzyżowania, i cel się ziści bardzo łatwo. Bo takie szczere cele zawsze są ostatecznie bardzo łatwe dla Ciebie, bo Wszechświat Ci je daje po prostu. Wahadło destrukcji nie ma co żreć, więc idzie haczyć kogoś innego, a Ty osiągasz swój cel lewą nogą do lusterka. Bez spinki i napinki. Ale jak się tylko zaczniesz bać, drgać, nerwowo miotać, natychmiast pojawi się jakieś wahadło, żeby się nakarmić tymi emocjami i nici.

Gdy Ty nie chcesz uprawiać seksu, to dlaczego to robisz? Bo ego Ci podpowiada, że seks z chłopakiem być musi, bo to jest w dobrym tonie uprawiać seks, a orgazm przeżyty rano przez nauczycielkę matmy sprawia, że ona potem przez cały dzień idiotycznie się uśmiecha i nie wlepia pał. Żyjesz w kiczu narzuconym przez literaturę, filmy, księdza, i wierzysz, że seks to jest wykładnik udanego życia. Agnieszce Holand swego czasu zarzucano, że ksiądz w jej filmie miał kochankę, na co ona rzekła absolutną prawdę w tej grze, że jakby nie miał kochanki, to wszyscy (widzowie zachodni) pomyśleliby w ciemno, że jest gejem, albo oh mon Dieu, pedofilem. Tak się porobiło. Strach jest wszechobecny, to jest podstawowy pokarm wahadeł, matrixu, pasożytów energoinformacyjnych. Owa emocja przechodzi płynnie w smutek, depresję co będzie jutro, o co kaman, co ma sens? Lub z drugiej strony tego samego wahadła destrukcji jest ekscytacja seksualna (zagłusza strach, jak narko, czy alko, czy psychotrop), przedmiotem, jako środek zastępczy, żeby to życie jakoś przeżyć, zabić, nie zrozumieć przez sen. Ludzie myślą, że umieją kochać, bo kochają własne dzieci, żony, mężów, kochanki, babcie i kuzynów niekiedy, jak panna Izabela Łęcka. To nie jest miłość wysoka, to zwykłe egotyczne uczucie zawsze związane z jakąś osobistą korzyścią. Moja krew, nasza krew, przywiązanie, to wypada, a to nie wypada. Dopóki będziesz spać w życiu, nie będziesz rozumieć. Nie da się przyspieszyć żadnego procesu, wszystko musi ewoluować, klasa po klasie. Zaczęłaś się budzić, ale wciąż nie ma zgodności Twojej duszy i ego w dobrym życiu. Jesteś jeszcze w starszakach. Stąd masz w tej grze pryszcze, czy wysypkę, stąd anorgazmia. Tak naprawdę nie ma żadnej anorgazmii, to słowo powstało specjalnie, żebyś poczuła się niedoborowa. Niepasująca tutaj, bo tutaj wszyscy jęczą i syczą, tak są spełnieni w miłości. Tacy to cool są.

Niby zaczęłaś się budzić, ale sen Cię nieustająco morzy. Zrób więc tak:

Stań na polanie, w przyrodzie, w ciszy i głęboko, długo wydychaj. Z tym wydechem niech myśli niezadowolenia wylecą, potem wdech i znowu głęboki wydech. Potem weź ten świecący wężyk w Tobie i zacznij go rozciągać. Niech leci do góry w Kosmos i w dół do Ziemi, do środka Ziemi i dalej. Ta część jaśniejącego wężyka w Tobie niech się zacznie rozszerzać i wypełniać Cię. Po czym lekko ją wypuść poza obręb ciała. Teraz cała jaśniejesz, a strumienie wschodzący i schodzący zasilają Cię i oczyszczają. Potem wejdź do domu i weź prysznic ciepły i krótko zimny i znowu przyjemnie ciepły i krótko zimny. Zostałaś oczyszczona i promieniejesz. Teraz zapytaj się duszy, czego chce. A jak dusza Ci odpowie, poproś umysłu z tym programem ego, żeby Ci to pomógł zrealizować. Taki oczyszczony awatar zgodzi się i będziesz radosna, a Twoje cele po prostu pojawią się. Gdy zechcesz mieć dom, pojawią się pieniądze, ale gdy zechcesz mieć tylko pieniądze, uwierz, że to nie jest chęć Twojej duszy. Dusze nie są takie. Mają wyrąbane na kasę. Podobnie ze zdrowiem, wszechświat da Ci zdrowie.  Tylko daj trochę czasu liniowego, nie zniechęcaj się, bo istnieje pewna bezwładność. Przez chwilę można mieć jeszcze więcej pryszczy, jak przy detoksie, zanim to się wszystko odwróci. No dobra, nie wiem, czy zabiorą Ci seks:) Żartowałam, będzie, tak jak ma być.

z miłością

   
 40
  • Mad Elena  
    Piękne! Nie znalazłam, gdy szukałam "o seksie", - może i dobrze, nie zasugerowałam się bowiem odpowiedzią, ni listem. Ale nie mogąc znależć tamtego komentrza napiszę tu, o swoim doświadczeniu: otóż odpadł ode mnie temat seksu, już długo tak miałam, ale może z macy i ashwagandy, albo z jakichś ciśnień ego- bo jednak dość mocno nie spełniam oczekiwań społecznych, a tu kolejna sprawa"po swojemu" wychodzi "przeciwko", niechcący. No i 1 doby tak mnie ten temat zaczął się żywym wydawać, że chyba owszem, może się psychicznie szykować, może to jednak ciału potrzebne itp.aż tu o tym napisałam. Po czym po paru godzin achnie zostało nic z "problemu". Nic.! Cisza, spokój. Zdziwiona byłam swoją ekscytacją nawet. Ale wnioskuję- nie ciśnąć się w foremkę- żadną, zwłaszcza opartą na strachu.. Ot, tak, znowu wypadłam "z oficjalnej gry", a raczej- znów jestem po swojej stronie, na jakiejś tam ścieżce, ścieżynce . Całusy !:)
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Karola   IP
      Kochana Pepsi witaj i wszyscy wspaniali tutaj ludzie. W aucie w 37 stopniowym u nas upale czytam, Bo a w aucie chlodno i chcialam mysli porzadnie pozbierac. Po przeczytaniu tego jestem zaplatana. Od kilku lat staramy sie o dziecko. Od 2 lat zmienilam swoje zycie w kwestii jedzenie i stylu zycia i myslenia. O tamtego mniej wiecej czasu moja dusza oczyszcza sie i cialo rowniez, Ale z tego wzgledu jakby mniej ars amandi u mnie. (Kiedys liczylam dziennie i chcialam jeszcze wiecej ) To sie wyklucza u mnie: brak ars i chec wychowania malego czlowieka. prosilabym goracym sercem o wskazowki Co " mysle " zle a co robie zle...
      nie chce tutaj tak publicznie sie obnazac piszac jakie rzeczy wykonalam zeby byl kolo mnie Maly czlowieczek, Ale gdzies kiedys wyczytalam ze jesli to do mnie nie przychodzi to widocznie dziecko nie chce "u mnie zamieszkac"..? z gory uprzejmie dziekuje. Sciskam serdecznie ?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 3
      • Tom   IP
        Tylko Jezus i wybaczenie rodzicom!
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Madchen   IP
          A tulenie i pieszczoty ?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 2
          • Madchen   IP
            A jesli seks wyplywa z duszy...
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także