Co będzie, kiedy się ,,obudzisz” i zrozumiesz, że to wszystko gówno warte, marność nad marnościami?
  • 44Autor:44

Co będzie, kiedy się ,,obudzisz” i zrozumiesz, że to wszystko gówno warte, marność nad marnościami?

Dodano: 53

W rzeczywistości to pytanie oznacza przede wszystkim, że zadający je, jeszcze nie zrozumiał.

Ale spoczko, wszystko przed nami.

I taki komć Dudka:

Pepsi, a Ty chciałabyś wrócić? Przecież kręci Cię ta gra, lubisz mieć joystick w rękach. Co będzie, kiedy się ,,obudzisz” i zrozumiesz, że to wszystko gówno warte, marność nad marnościami? Pytanie o sens egzystencji jest tak stare jak ludzkość, odpowiedzi na nie to czysta teoria, niby oparta na czyimś doświadczeniu, lub własnym, lecz to także może być ściema. Ludzie potrafią zrobić wszystko, aby tylko choć przez chwilę zaistnieć. Wreszcie, co będzie kiedy nagle wszyscy się ,,obudzą” i ruszą ze ,,skrzyżowania” krzycząc – …Kurwa, król jest nagi…. ... A tymczasem w cieniu pod gruszą, leżę sobie na jednym z dwóch boków, i mam to co pod gruszą najświętsze - święty spokój …
Raczej zechcę wrócić, jestem graczem, ludzkim ćpunem, jakby mnie nazwał Robert Monroe. Dzieci oczekują dobrego zakończenia baśni, a ponieważ każde życie kończy się odłożeniem widelca, ludzie im bardziej są dorośli, zniechęcają się w końcu do dramatu zwanego życiem. Im są starsi, tym bardziej okazują frustrację. Oczywiście, gdy śpią. Tymczasem nie ma ani dobrego, ani złego zakończenia. To w czym uczestniczymy nie ma końca. To jest nieustająca ewolucja, a niekiedy regres. Podobnie, jak nie było początku, nie ma zakończenia, wszystko jest teraz. Absolutnie wszystkie warianty każdego życia cały czas są. Przypomina to jakby układ współrzędnych, który zawiera wszystkie możliwości (coś jak Kroniki Akaszy) położenia punktu, ale jakiś punkt porusza się po wykresie iksińskiej funkcji. Owa funkcja jednak, nazwijmy ją drogą, była zawsze, bez względu na to, czy punkt znajdzie się akurat na jej wykresie. Wszystkie drogi i możliwości już są, ale wybór w bardzo wielu przypadkach należy do Ciebie. Oczywiście w fizyce kwantowej znaczenie ma tylko prawdopodobieństwo zdarzeń i to samo dzieje się w życiu. Jednak wielkość prawdopodobieństwa zdarzenia określa już to zdarzenie. Czyli nie można określić, kiedy ktoś odłoży widelec, ale z rachunku prawdopodobieństwa, analizując jego styl życia i takie tam, można coś tam prorokować. Jednak dopiero ostateczne odłożenie widelca, będzie miało wpływ na nowy wynik.

Gdy ktoś pojmie, jak robić uniki przed destrukcyjnymi wahadłami walącymi jak młoty w całej przestrzeni wariantów, a może nawet uda mu się wykresem funkcji, lini własnego życia podejść do pól szczęśliwości, wówczas będzie żył bezczelnie długo i radośnie, nawet kirając (robiąc flaszki), drąc faje i jedząc transy (chociaż z tym ostatnim najmniejsza szansa). Wówczas prawdopodobieństwo zdarzenia będzie bardzo wysokie i będzie miało wpływ na kolejne wyliczenia. Warunek jest jeden, strach musi zniknąć, na jego miejsce musi wkroczyć pogodny i kochający obserwator. Tymczasem jeśli tylko przestajesz się rozwijać, uczyć, rozumować, rozumieć, już za chwilę entropia rośnie, i wdziera się w Twoje życie chaos, czyli dezinformacja. Zaczyna brakować Ci danych. Wyobraź sobie, że posprzątasz swój pokój na glanc pomada, po czym go zamkniesz i nie będziesz do niego wchodził przez kilka lat. Czy sądzisz, że znajdziesz tam ład i porządek? Zapewniam Cię, że nie, będzie kurz, coś odpadnie ze ściany, będzie znacznie mniej informacji, a więcej chaosu, czyli entropia z pewnością się podwyższy. Trzeba systematycznie sprzątać i naprawiać, entropię obniża się constans. Pytasz, co będzie, kiedy się obudzę? Cały czas budzę się, jestem w procesie budzenia się, na tym polega ewolucja świadomości. To się nigdy nie skończy. Moment, gdy uświadamiasz sobie, że Twoje ciało to awatar w grze, a Twoje ego jest programem komputerowym, przestajesz się z nimi  identyfikować, a stajesz się prawdziwym graczem, który chce być dobry w te klocki.

Chce się rozwijać w grze, chce zrozumieć jak ona działa. To trwa. Czasami jestem bardziej świadoma, a czasami mniej, ale akceptuję to, jestem sobą i nie obwiniam się za to. Nie gromadzę potencjału, do czego jeszcze wrócę. Najważniejszym momentem w tym procesie jest chwila, gdy uświadamiasz sobie, że nie ma się czego bać, bo to jest jak w kinie 3D, że owszem przeżywasz to wszystko, ale tylko po to, aby się uczyć i wzrastać. Wszystkie niepowodzenia życiowe można wtedy rozkminić i uświadomić sobie, że dobry gracz potrafi jakoś omijać te wahadła destrukcji. Czytam to co tutaj (na blogu) piszesz, i gdy nie są to miłosne liściki Cyrana de Bergerac, przebija przez Ciebie potężne rozczarowanie "wszystko gówno warte, marność nad marnościami", ponieważ nie rozumiesz co się dzieje. Nie znasz jeszcze zasad tej gry. W górę idzie się klasa po klasie, najzdolniejsi robią dwa lata w jednym roku, ale nie ma takiej potrzeby. Każde narzekanie, starcze niezadowolenie, czarnowidzenie, malkontenctwo, siedzenie w przeszłości i rozkminianie, jak to kiedyś było zajebiście, a teraz to kiła (w rzeczywistości, to tylko brak młodzieńczej nadziei, dreszczyku ciekawości co fajnego przyniesie przyszłość, jednym słowem strach, czyli chaos), albo dziecinne siedzenie w przyszłości i wymyślanie nieadekwatnych do umiejętności gry w grze, celów, to niepotrzebne gromadzenie potencjału, który wahadło natychmiast musi wyrównać. I łup, dostajesz z liścia w pysk, albo kokosem.

Gdy nadmiernie rośnie ten potencjał, to jest właśnie energia, którą żywią się wahadła, pasożyty energoinformacyjne. Energia zawsze podąża za uwagą. Trzeba mieć zamiar realizacji celu, a nadmierny potencjał związany z celem (jaranie się, czy czarnowidztwo) zostanie rozproszony przez działanie. To jest właśnie to ruszenie ze skrzyżowania, ten pierwszy krok, to jest rozproszenie nadmiernych potencjałów. Zostaje sam zamiar, a to całkowicie wystarczy, żeby sobie zabrać od Wszechświata to co ma dla Ciebie najlepszego. Wszechświat zawiera wszystkie warianty, całe dobro i całe zło, i do tego ma na to wyrąbane. Wszechświat nie jest ani miłosierny, ani okrutny, jest obojętnym obserwatorem. Z miną pokerzysty, za pazuchą chowa dla Ciebie wszystko. Czy Ty widząc pożeraną antylopę przez lwicę, uważasz, że ona jest okrutna? Żeby świadomość ewoluowała, trzeba być w tej grze. Śpiąc nie wiesz, że to jest gra, ale słuchając swojej duszy, czyli intuicji jesteś w stanie być coraz lepszym graczem. W pewnym momencie skumasz, że to nie Twoje ego Ci doradza, tylko coś jeszcze jest. To jest najpiękniejszy moment, gdy awatar poznaje własnego gracza. Pojmuje, że to nie on jest graczem. I to jest pierwszy krok do przebudzenia. Od tego momentu gra staje się fascynująca, bez względu na to ile masz lat.

Gdyby wszyscy ludzie obudzili się, co z punktu widzenia rachunku prawdopodobieństwa jest obecnie mało prawdopodobne, gdyż ego rządzi na tym planie, więc ludzie śpią naprawdę głęboko, ale nawet jakby założyć taką hipotezę, że skumają i zrobią ten pierwszy krok, wówczas poziom entropii tak bardzo obniżyłby się, byłoby tak dużo informacji, tak mało strachu, a tak wiele miłości wysokiej i zrozumienia, że miałoby to ogromny wpływ na prawdopodobieństwa następnych zdarzeń. Byłby to niejako powrót do Raju. ... A tymczasem w cieniu pod gruszą, leżę sobie na jednym z dwóch boków, i mam to co pod gruszą najświętsze - święty spokój … Sens Twojego życia jest tylko w Tobie.

z miłością

 
 53
  • chijosan   IP
    Ja jestem w jakims przedsionku, czekam az się drzwi otworzą... czytam.. czytam i mur. Strach jest paralizujacy. Niby chcę ,ale nie wiem jak otworzyć. No i czekam..boje sie, ze bede tu dlugo siedzieć.
    Od czego zacząć? Jakiś drogowskaz? Pomóżcie,niech ktos mnie pociągnie.
    Tak mi tu źle, że caly czas chce spać, tam mi dobrze. Spie i wiem ze śpię, chodze tam i udaję ze to prawdziwie życie.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Alicja   IP
      Pepsi dotarłam do jakiejś ściany. Nie ogarniam. Szłam do tego miejsca 3 drogami: intensywną psychoterapią, poszerzeniem wiedzy o mózgu i czytaniem Twojego bloga/osho/tolle. Dziś nadszedł dzień w którym powiedziałam dość. Wygląda na to, że to kim jestem na chwilę obecną, (lub kim byłam do końca zeszłego roku) w ogóle nie zależało ode mnie, tzn spałam po całości, byłam zombie. Dziś dotarło do mnie takie dziwne uczucie oddzielenia. Jakbym spojrzała na siebie jak na wypadkową mojego wychowania, budowy mojego mózgu, tego czy mama miała stresy w ciąży i tego, że moi rodzice ogólnie sami byli pewnie straumatyzowani. Czy to się sumuje na ego i jego programy? Uczucie dziwne i kołujące, bo zrozumiałam w tej samej chwili, że jednocześnie do tego momentu nic nie zależało ode mnie ale od dziś wszystko zależy. Myślę, o tych avatarach, kreacji rzeczywistości.. Odpadło ode mnie 95% znajomych i mam wrażenie, że w ogóle wypadłam z życia jakie znałam. Ale jednocześnie nie potrafię zupełnie znaleźć dla siebie zajęcia zarobkowego, skutkiem czego siedzę na dzieciach i odkrywam swoje pasje. Ale bardzo chciałabym robić coś pożytecznego. No i chciałabym się przebudzić, poznać swojego gracza. Czy ja w ogóle pisze z sensem? Love <3
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Mad Elena  
        Piękny tekst, taki swobodny, łagodny, "prawdziwny". Choć chciałam poczytać o seksie ;) ! Jak już się przyzwyczaiłąm, że lata dzikości w temacie, ba- w ogóle postrzegania tematu jako jakiś oddzielny- za mną, nagle moje złudzenie o tym, jak to bardzo wysoko/ daleko od tego jestem, jak to górne rejestry kreacji, bycia, i ogólnej szczęśliwości duszy to normalny pakiet do funkcjonowania, tak gdzieś dotarło do mnie, że może przesadzam w drugą stronę. Możliwe, że to suple- maca, od niedawna ashwaganda, i zioła-koniczyna. Głupio się czuję, jak z plamą na białym ornacie, ale i śmieję się sama z siebie, jak prześmiesznie wypadłam z foremki. Jak Cię natchnie na temat, to chętnie się wczytam ! A, jeszcze dobre słowo nt. Twej książki o leczeniu dietą, dobrą, - podkusiło mnie przekazać książkę rodzicom (po 60-tce), i moja mama, zagorzała fanka usuwania bólu wszystkiegokolwiek farmacją- wczytuje się ichoć trochę korzysta. Nie liczyłam na to nawet, dałam, żeby sobie chociaż przejrzeli, bez żadnego nacisku. Fajnie!
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Carrie   IP
          <3
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • anka   IP
            To jak mamy żyć: dać się ponieść czy raczej samemu kreować? Co robić w oczekiwaniu aż cele sie pojawią? Wyłączyć myślenie czy je bardziej wyczulić? Usiąść nad rowem medytując czy działać działać, działać? Kiedy Wszechświat da mi to co ma dla mnie? I czy mi kiedykolwiek to da? A jak nie ma dla mnie nic?..........
            Jak szukać swojego celu?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 3

            Czytaj także