Mamy XXI wiek, a ładna, dorosła kobieta nie może być sama?
  • 44Autor:44

Mamy XXI wiek, a ładna, dorosła kobieta nie może być sama?

Dodano: 39

Kiedy wahadło daje Ci samotność, zrób z tym coś.

Czyli wypnij się na kompleks Bridget, ale zrób to indywidualnie, po swojemu.

I taki koment:

Dziś będzie trochę smęcenia, bo mam kiepski dzień :/ tłumaczę sobie, że uprzedzenia, że takie mamy społeczeństwo, żeby to olać, ale czasem kropla się przelewa w czarze goryczy. Wszystko się rozbija o to, że skończyłam 30 lat, mam za sobą kilka krótszych związków, jeden kilkuletni, no tak wyszło, że jestem sama, bez dzieci. Dla mnie to nie problem, czuję że teraz ma tak być, że muszę pobyć sama ze sobą, nauczyć się tego po ostatnim byciu w związku, ale oczywiście otoczenie ma z tym kłopot, rodzina, znajomi. Czasem tłumaczę sobie, że to tak z troski, że oni chcą dobrze, ale czasem nie potrafię nad tym przejść do porządku dziennego. Chyba jeszcze tego nie potrafię mimo medytacji, relaksu itp. Tym bardziej, że jesienią mamy w rodzinie wielkie weselisko. Takie naprawdę duże, mnóstwo osób, przepych… i zaczęło się, że muszę kogoś szukać, żeby mieć partnera, że nie powinnam przychodzić sama, a w dodatku może bym się zainspirowała i pomyślała o swoim weselu. Ręce opadają, mamy XXI wiek, a dorosła kobieta nie może być sama? Musi mieć faceta, bo sobie nie poradzi? Czy to od razu kwalifikuje ją jako wybrakowaną? Czasem tak się czuję, takie podszepty za plecami, że może coś jest z nią nie tak … Może jest? A najbardziej mnie rozkładają na łopatki komentarze, że taka fajna, ładna dziewczyna i nie ma nikogo i jak ja się z tym czuję? Tak jakby tym mniej urodziwym odbierało się prawo do miłości, do szczęścia w związku, to jedno, a drugie, no jak ja się mam z tym czuć? Może dobrze, może nie, może mi żal, że nie potrafię z nikim tak fajnie zarezonować i tworzyć fajną parkę? Jednak z drugiej strony wiem, że może lepsze jest bycie samą niż samotność w związku albo jakieś kłótnie, patologie itp. „Fajnie być w fajnym związku, niefajnie być w niefajnym” 
Społecznie zakodowane jest, że osoba nie jest kompletna kiedy nie jest z kimś związana, kiedy nie ma dzieci, własnego mieszkania (choćby na kredyt) i względnie stabilnej sytuacji życiowej. I to jest powód, że zaczynasz czuć się winna. Brzydkie kaczątko, Bridget Johnes złośliwie traktowana na wszelkich spędach rodzinnych i koleżeńskich. Poczucie winy jest bardzo niedobrym uczuciem, stajesz się materiałem do manipulacji własnej i cudzej. Do tego tęsknisz za nim, bo nie czujesz się skończona sama ze sobą. Chodzą po miastach i wsiach (po weselach cudzych łażą) tysiące ludzi, którzy mają poczucie niedoborowości, że są jakby niewystarczający z tym co mają, posiadają, kim są, i kogo to im brakuje do szczęścia. Ciągłe poczucie niedoborowości gromadzi potencjał, co sprawia, że ów nadmiar gorzkiej energii, aż się prosi, żeby ją pożreć. Wahadło destrukcji zjawi się lada moment. Brak poczucia winy jest akceptacją siebie. Brak poczucia winy rozprasza nadmierne potencjały. Jeśli czujesz, że gniecie Cię Twoja samotność, sądzisz nawet przez wyparcie, że jesteś jakby gorsza, że czego to niby Tobie brakuje, że one to mają, a Ty nie (WTF?), a więc gdy odczuwasz ową niedoborowość, która jest formą poczucia winy, to właśnie tak będzie. Tak działają wahadła destrukcji. Przyciągniesz to, czego nie chcesz. Z całej ogromnej przestrzeni wariantów, ze wszystkiego co może Ci się przydarzyć, w tym naprawdę fajnego, przyciągniesz akurat niefajne, bo pasożyty energoinformacyjne żywią się właśnie taką energią. Strachu, smutku, poczucia wybrakowania.

Hej dziewczyno, jakbyś była towarem zalegałabyś na wszystkich półkach hipermarketu, jak ocet spirytusowy za komuny?

To żart, bo jesteś dokładnie taka, jaka masz być, jesteś idealna, tylko dałaś się wciągnąć w wahadło pospolitych myśli kmiecych, w hajtnięcie złośliwców, którzy poczuli przewagę. We śnie, im ktoś ma mniejszego penisa tym musi mieć bardziej wypasiony samochód. Im ktoś jest bardziej z siebie niezadowolony, tym bardziej musi szukać usprawiedliwienia. I pojawia się Bridget, można odetchnąć z ulgą: ja przynajmniej się załapałam na faceta. Im ktoś głębiej śpi, tym ma większą entropię, mniej danych, jednym słowem wie gówno, ale musi zabrać głos i przemówić w temacie co jest dla Ciebie najważniejsze. Ale robi to dlatego, że Ty też tak myślisz, że gównowiedzący jednak Cię rozkminił. Ludzie muszą równoważyć swoją naturę, której kompletnie nie akceptują, ale dzięki idiotycznemu porównaniu z Bridget czują się lepiej. Lepiej na tle. I idzie taka do domu ze swoim macho, a miłość wysoka jest dla nich tak odległa jak galaktyka Pandora, czy inna zmyślona na potrzeby naszej gry. I Ci ludzie Cię martwią, kręcą Tobą, manipulują, bo czują nosiskami jak pointery na polowaniu, że Ciebie to dotyka, że się emocjonujesz. Czują na kilometr, bo Ty emitujesz tę energię niedoborowości. Boisz się. Tymczasem odwaga, to brak poczucia winy. „Strach przed karą”, do czego tak naprawdę sprowadza się poczucie winy sprawia, że przestajesz wierzyć, że kogoś spotkasz. Wiek nie determinuje ilości szans. Nie jest też tak, że wraz z określoną liczbą lat musisz przeżyć określoną ilość doświadczeń i odhaczyć z listy kolejne podpunkty.

Doświadczaj tego co jest. Korzystaj z lewej i prawej półkuli mózgu, spasuj je do siebie, niech się rozwijają harmonijnie, ucz się i miej zamiar osiągnąć swój cel. Każdy zamiar zostanie zrealizowany, gdy rozproszysz nadmierny potencjał, który zwykle tworzy się, gdy marzysz o celu. A rozproszyć go można tylko działaniem.  Gdy chcesz spotkać fajnego faceta, po prostu pokochaj kogoś bezwarunkowo. Taka miłość jest wielką rzadkością, dlatego ludzie nie mają pojęcia jak bardzo taka miłość prowokuje do wzajemności. Samotność nie jest żadną karą, jest stanem normalnym. Jest gra, a Twój awatar gra, bo tak zadecydował gracz, czyli Twoja świadomość, która jest częścią wszystkiego. Więc o jakiej samotności tu się mówi? O samotności niezrozumienia, życia przez sen. Wahadło destrukcji omija się w taki sposób, że się nigdy z nim nie walczy. Wręcz ładnie się jakby poddajesz, bujniesz się nawet, bo przecież akceptujesz co jest, po czym swoją osobowością, sznytem indywidualności, samotnością, wrażliwością jednostki, innością własną, nieokłamanym obliczem, antyszpanem, bierzesz sobie z życia to co chcesz. Są takie linie, poletka w przestrzeni, że wszystko jest wporzo, one mają wyrąbane na Twoją energię, bo nie są pasożytami, nie karmią się cudzą energią, są doskonale samowystarczalne, przepływy tam są jak perpetuum mobile, i można się do tego zbliżyć, ale nie przez sen. Dzyń, dzyń. Budzimy się więc.

z miłością

       
 39
  • joanna_anna@web.de   IP
    Bylam na wielu weselach i zawsze wlasnie tak sie czulam, dlaczego one maja, a ja nie, czy jestem gorsza? Z drugiej strony mialam szczescie poznac pary, ktore byly dla mnie najlepszymi przyjaciolmi i tworzylismy wspaniale trojki (bez zadnych kontekstow na tle seksualnym), spedzalismy wspaniale ze soba czas, ja czulam sie calkowicie zaakceptowana i szczesliwa bez partnera i za to jestem im wdzieczny do dzis.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Ewa   IP
      Pepsi poproszę uprzejmie rozwinąć temat wahadeł albo wsakż mi "miejsce"gdzie to znaleźć.Czësto o nich mówi S .Tak z "grubsza" wiem o co cho...Wolałabym jakieś szczegóły.Tekst powyżej--the best!Buziak
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • pomka   IP
        pomocy ratunku, jak nie zabić ślimaków, których się panicznie boję? jest ich masa, wyłażą mi na drewniany taras cały czas w innych kolorach! jak nie zabić, ale się pozbyć, no... tak żeby już nie przyłaziły.

        pozdr.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • ala   IP
          Wow - najlepszy tekst ever. Respekt.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Comfort124   IP
            Ale jak pomoc tej trzyletniej dziewczynce sa jakies naturalne metody zeby sie wiecej nie zrastalo
            Jak ktos wie niech napisze bo to sa cenne informacje dla wielu mam ?‍?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także