Pepsieliot
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
204 835 753
170 online
30 870 VIPy

Gdy nie rozumiesz, że Twoja dusza, łamane przez świadomość, zapadła w letarg …

Przypomina mi się angielski serial komediowy „The Catherine Tate Show” (coś w stylu Mała Brytania, więc sporo dezynwoltury:), w którym główną rolę zawsze grała Catherine w przeróżnych skeczach. Stałym punktem było małżeństwo w pieleszach domowych, ona opowiada o pracy, sklepach, koleżankach, a wszyscy to ignoranci i imbecyle, tylko nasza bohaterka jakże inna, wyróżniająca się na plus, światowa i świadoma.

Na to zachwycony mąż: Ty, to jesteś!! I zza sceny frenetyczny wybuch śmiechu, bo to był tego typu serial.

Koment

Witaj Pepsi, mam mega doła, w sumie to chyba mój list pożegnalny.

Nic nie ma dla mnie sensu, nic mnie nie cieszy, moje pasje przestały mieć znaczenie…
Myślałam, że one są moim celem, ocknęłam się i okazało się, że jestem jak każdy, mam podświadomie zakodowane by rozmnożyć się z kimś, a cele były przykrywką (miały zwiększyć moją wartość na rynku matrymonialnym), miałam być dobrym materiałem na żonę dla tego „jedynego”.

Nigdy nie bawiły mnie przelotne znajomości, jak zaczęłam się z kimś spotykać, to kazał mi się zmieniać, najczęściej styl ubioru, miałam ubierać się, by wciąż go „stymulować”(i nie były to szpilki i mini). Czułam się jak towar.

W sumie czy związki to nie towar?

Wygląd za pieniądze jak w prostytucji, wierność za pieniądze. Uczymy się całe życie by mieć o czym rozmawiać z innymi, im więcej wiemy, rozmawiamy z ludźmi o podobnej wiedzy (bez tego nie jesteśmy interesujący i nie możemy przekazać innym wiedzy, której bedą mogli wykorzystać do spieniężenia, co przyczyni się do wyżywienia potomstwa). Chodzimy do pracy by wyżywić potomstwo. Całe życie opiera się na przetrwaniu gatunku. To jest cel każdego w sumie, są jeszcze osoby które mają wielkie ego i chcą mieć władzę nad innymi, są osoby które chcą się zapisać w historii, bo chcą coś znaczyć.

Kurka, nie mam takich pragnień, nie wiem dlaczego?! Nie chce mi się rano wstawać, rozmawiać o kobietach (problemy z facetami, dzieci, pieniądze, kurde mój facet za mało zarabia itp, państwo złe, wszystko be, a mój dramat to złamany paznokieć), z facetami o samochodach, albo technologiach (wykorzystam wiedzę i zarobię) i co zrobić by pieniądze się zgadzały? Bo muszę potomstwo wyżywić.

Nie czuję potrzeby, by się chwalić przed innymi, co zjadłam, gdzie byłam, czy jak seksi jestem? Czy wstawiać, by koleżanki były zazdrosne o przystojniaka, z którym się spotykam. Kurna, to mi się koleś ma podobać, a nie im… (nie mam nic do osób, które wrzucają to do sieci, kiedyś to mi nawet pomagali, bo wiedziałam, gdzie dzieje się coś ciekawego, wystawa itp). Ale większość osób o tym plotkuje, kto, z kim, za ile, a temu to dobrze, bla bla bla, nie wiem.

Tak mnie to męczy, te rozmowy o tym… W sumie, to ja już nie wiem o czym gadać, bo przestało mieć to dla mnie sens, uczenie się, poznawanie czegokolwiek. Chyba chciałabym mieć chęci udowodniania czegoś komuś, że umiem, ze potrafię, że zrobię, że jestem warta, ale yyyy… nie mam. Brak mi w tym sensu. Po prostu nagle nie chcę się rozmnażać, nie chcę dzieci, nie chcę być towarem dla zarodka, bo jestem ładna i mam dobre geny (na randkach często temat poruszany:… super, masz dobre geny… a co z charakterem?! Nie istotny). Seks ma być ładny wizualnie. Wszystko wydaje mi się PUSTE, jem, poluję, sram, rozmnażam się.

Czy wierzę w przyjaźń? Nie. Nie widzę tego również. Ploty…, interesowność…, co mogę zyskać zadając się z nią, jaką pozycję społeczną ona mi da? itp. A jak ma lepiej, to ją dobiję tak dla zabawy, bo nie można mieć lepiej ode mnie. A jak jeszcze lala bez samca, to dopiero dramat… trza lepszą samicę ode mnie upokorzyć. Jakoś publicznie, by nie było, że jest lepsza na rynku matrymonialnym ode mnie. I taka walka do usranej śmierci o samca lub samicę.

Kurczę, a co, jak ja nie chcę w tym uczestniczyć?! To musiałabym chyba na księżyc wyemigrować. Ale jakie to Życie tak w pojedynkę? Sram, jem, koniec. Nic nie czaję. Albo czaję. Sram, jem, rozmnażam się. Poddałam się. Nie wiem. Straciłam chęć, by żyć, by się czymś interesować. Ludzie zabijają się całe Życie o te stołki, samice, samców.

A JA JESZCZE TO MUSZĘ WIEDZIEĆ, KTÓRY KRÓL, KTÓREJ KATARZYNIE ŁEB ODRĄBAŁ, BO MU SYNA NIE DAŁA, BO INACZEJ JESTEM GŁUPIA I NA HISTORII NIE UWAŻAŁAM!

Ja się poddałam, nie chcę się rozmnażać. Chcę być nicością. Błogą. A zapomniałam dodać, że jestem postrzegana, jako nienormalna, bo nie chcę przedłużać gatunku ludzkiego i powinnam zadowolić się jakimkolwiek samcem. Problem, bo księcia z bajki już spotkałam i inni nie spowodowali tego, co tamten u mnie, więc prosiłam, by odeszli do innych księżniczek (wyszło im to na dobre notabene), nie umiałam być z kimś myśląc o innym… Oczywiście dolepiono mi łatkę „dupa mająca za wysokie mniemanie o sobie”, bolało. Chciałam dla nich dobrze…, chciałam, by byli szczęśliwi z kimś, dla kogo również będą takim samym szczęściem. No, ale to też źle.

Nie czaję, nie czaję… Więc, no jestem nienormalna, nie chcę zarabiać, nie chcę faceta. A jak jeszcze słyszę od znajomych „tyyy, weź tego milionera, samotny, ustawisz się, będzie ci dobrze”. To płakać mi sie chce, jak w ogóle można tak powiedzieć?!?!?!?! Jak stać się chciwą, zazdrosną, zawistną, żadną władzy samicą dającą dupy samcowi za klika drinów (bo jak nie dasz to jesteś bee, btw, on za seks nie płaci) lub wykorzystującą samca do zdobycia władzy i pieniędzy na skróty?!

Wybaczcie, tak odbieram świat i po prostu nie chce mi się w to grać. Tak po prostu nie lubię tej gry, nudzi mnie mega i chcę game over.



Jesteś inteligentna i wrażliwa, tym bardziej dziwię się, że tego, co się dzieje, nie widzisz.

Albo z powodu depresji, być może z powodu rozstania z Księciem, zatraciłaś obiektywizm, świeżość i lekkość spojrzenia. Tak nisko odbierasz rzeczywistość znaczy, że tak niskie wibracje wysyłasz. Jesteśmy nadajnikami i odbiorcami energii, jak radio, które nagłośni tylko tę stację, której ma settings częstotliwość.

W Twojej przestrzeni życiowej pojawił się ten, póki co, zasrany apel od Wszechświata do Ciebie, że tylko Ty możesz to zmienić, zmieniając siebie, swoje myślenie i postrzeganie rzeczywistości. Jesteś zbuntowana, myślisz, że jest syfilizm i dostajesz syfilizm, myślisz, jest kilizm i dostajesz kilizm, albo trypryzm, bo podobne zawsze przyciąga podobne. Brak czegoś przyciągnie jeszcze więcej braku tego.

Nie wiem tak naprawdę, w jakim jesteś stanie psychicznym. Jeśli rzeczywiście Twoje myśli samobójcze są poważne, nalegam, żebyś jak najszybciej udała się do psychologa, czy psychiatry, jakby to miała być depresja kliniczna.

Miej na uwadze, że ludzie, którzy z powodów niezrozumienia, że jesteśmy w grze, i niezrozumienia swojego cierpienia, jako impulsu do własnej zmiany, wybaczenia sobie, i pokochania siebie, wylogowują się przedwcześnie z gry, zwykle robią to w kolejnych wcieleniach, przez co znacznie wolniej ewoluują. Są to NAŁOGOWI, niskowibracyjni, nieumiejący jeszcze kochać i wybaczać sobie, wcześniejsi wylogowywacze na własne żądanie. Nie sztuka zwodować stateczek, najtrudniej jest doprowadzić łódkę na drugi brzeg ucząc się przy tym na błędach.

Wcześniejsze wylogowanie się z powodu wykańczającej choroby, cierpienia ciała bez nadziei na poprawę sytuacji, to inna rzecz i nie jest tematem tej dysertacji.

Jedno jest pewne, dopóki nie nadejdzie zrozumienie, dotąd będziesz błądzić

Wszystko ma swoją logikę i sens, co często okazuje się po czasie. Depresja egzaltowanej i egotycznej idealistki Wokulskiej (idealizm to wiara w nadrzędność norm moralnych i prawnych nad twardą rzeczywistością dnia codziennego, a w tym sensie idealizm jest pokrewny romantyzmowi), która nie zauważyła, że sama przyciąga kupę, którą gardzi. To jednocześnie definicja wzruszającej szczenięcości, którą można znaleźć u każdego człowieka, w każdym wieku, byle głęboko uśpionego.

Jakże jestem inna (Ty, to jesteś!), ależ patrzę w dal, jak pani pakująca pączki w cukierni, spojrzenie nieobecne, skierowane w dal, ręce same wywijają sznurkiem, widać inność, i poczucie niezrozumienia przez zwykłych. Jakże jestem wyalienowana od tej wsi, co bezrefleksyjnie śpiewa i tańczy, jakże to bydło jest sprzedajne, przekupne, tępe dzidy goniące za hajsem, karierą, kolejnym stołkiem i animalistycznym przymusem do rozmnażania się, przeżyć, wyżywić się, przeżyć, wyżywić, ciemnota z maczugami obok smartfonów. I jedyna, która to wszystko ogarnęła, przenikła, skumała i teraz mówi „nie”: Ty, to jesteś!!

Nie ma mowy, żebym komukolwiek narzucała swoje zdanie, a więc rozmnażaniu nie mówię ani „nie”, ani „tak”. No i jest jeszcze piniądz, straszne pieniążki, sałata, siano, zło, euraski, baksy, czy jak im tam.

Pieniądz to pokarm, który współcześnie (i rańsze) daje lepsze warunki na wzrastanie. Średnia życia (w tym głęboko uduchowionych) Hindusów wciąż jest statystycznie niska. Ubóstwo, choroby, mnóstwo żebraków, kalek i niewidomych. To nie ma wiele wspólnego ze zrozumieniem i świadomością. Nie jest to tathata Gautamy Buddy, co w buddyzmie oznacza istotę bytu, jego głęboką naturę. Pod pięknymi pojęciami ukrywają się rozpacz i bezsilność.

Wówczas dusza zapada w letarg.

A widzę coś takiego u Ciebie, z powodu tego nihilizmu, który Cię ogarnął

Oczywiście bogaty Zachód przegiął w drugą stronę, jednak tak czy siak, ludziom przydają się pieniądze, co zupełnie nie przekłada się na to, że koniecznie powinni mieć dzieci.

Wszystko jest energią, materia również, tyle, że wibruje bardzo szybko, jak obracające się śmigło wiatraka tworzy organoleptycznie tarczę. Czyli wszystko jest tak naprawdę iluzją. Wirtualną rzeczywistością, hologramem.

Zwierzęta mają bardzo niewiele wolnej woli, niektóre szczątkowe ilości, dlatego muszą wypełniać swoją rolę, jaką narzuciła im natura. Muszą się instynktownie rozmnażać. Mają taki imperatyw. A człowiek nie tylko jest wolny, czyli posiada wolną wolę, człowiek jest wolnością. Wolność stanowi jego rdzeń, jego duszę. Gdy człowiekowi zabierasz wolność odbierasz mu jego skarb. Jest wtedy w dużo gorszej sytuacji niż zwierzę.

Tym właśnie jest sannjas, czyli zaakceptowaniem swojej osobistej wolności. Natenczas ludzie boją się być wolni, gdyż wolność niesie ze sobą ryzyko.

Wiele osób czuje, że nie chce mieć dzieci, ale obawia się głosu równie uśpionego otoczenia, w tym najbardziej bliskich i współmałżonków. Człowieka dzisiaj określa sytuacja społeczna (w tym ile ma dzieci) ekonomiczna (trzeba je wykarmić) i polityczna (co może dostać niby za darmo). Ludzie wolą być zniewoleni, a dodatkowo biorą biologiczny instynkt ciała za potrzebę swojego prawdziwego ja, którego zupełnie nie znają, gdyż śpią.

Wiele dusz, czytaj też jednostek świadomości obdarzonych wolną wolą, czeka tylko, żeby się podłączyć (zalogować) pod jakieś łono i pojawić się na Ziemi w materialnym ciele awatara. To oni decydują, czy mają na to ochotę, czy nie. Jednak będąc w stanie uśpienia są przekonani, że pojawienie się dziecka jednoczy ich ze swoim partnerem, albo że dziecko jest ich życiowym celem. Niektórzy mają dzieci z powodu chęci zabezpieczania sobie tyłów, czyli starości. To oczywiście jest totalną iluzją ego.

Sporo nieprzebudzonych osób uważa, że miłość do dziecka to najwyższa postać miłości, pełniejsza, donioślejsza i większa niż jakakolwiek inna. Jednak praktycznie wszyscy po namyśle byliby zgodni co do tego, że to jest miłość „szczególna”, ponieważ jej podstawą nie jest atrakcyjność fizyczna, ani przyjemność, ani intelekt, tylko bardzo dużo lęku.

I może właśnie ten fakt podstępnie wpędza rodziców w myślenie, że taka miłość jest przemożna, bo sam lęk jest przemożny. Tymczasem to nic przemożnego, bo ciągły lęk to naczelna, wyniszczająca emocja. Świat zamienia się w tor przeszkód i strachów. Podstawową myślą jest czy wszystko z dzieckiem w porządku? Zostań matką, a staniesz się najlepszą baterią dla matriksu.

Z drugiej strony wszystkie życiowe wyzwania, impasy, przeszkody, to tak naprawdę stopnie do wzrastania. Dlatego również lęk o bliską osobę jest po coś, jest wyzwaniem, jest zaproszeniem do podnoszenia wibracji i STAWANIA SIĘ MIŁOŚCIĄ. Po to tu jesteśmy, żeby stawać się miłością.

Jest tak, że dziecko, kobieta, człowiek otrzymuje misję spełnienia oczekiwań, według z góry narzuconych programów, gdy tymczasem jest w jego ciele świadomość, która ma tutaj zupełnie inną rzecz do zrobienia, niż otoczenie chce mu narzucić.

Masz wolną wolę i nikt nie musi rozmnażać się pod dyktando społeczne, skoro nie chce. Nie jest zwierzęciem zniewolonym przez naturę.

Ale z drugiej strony, nie oceniaj tych, którzy wybierają inaczej, bo to ich zrozumienie misji, drogi, i celów. To, czy związki to towar, ustalasz Ty i tylko dla siebie. Jeśli ktoś chce żyć inaczej, to pozwól mu realizować jego misję, nawet przez sen.

Gdy tylko zaakceptujesz, zgodzisz się, powiesz „TAK” zamiast „o w mordę, co za syf”, napłyną inni ludzie, nawiną inne teksty, i będzie Ci o wiele raźniej. Tak się właśnie podwyższa wibracje, tak obniża entropię, tak ujmuje chaosu. Wszystko po Twojej stronie, to Ty musisz się zmienić, a rzeczywistość odbije nowy obraz.

A któregoś dnia, gwarantuję Ci, obudzisz i zobaczysz, że jesteśmy jednością, i że kochasz siebie i nas wszystkich, a my Ciebie.

Wybacz mi, wysyłam Ci mnóstwo miłości.

Dedykuję Ci Imagine Johna Lennona, bo wszyscy jesteśmy też nim, a on był dzieckiem indygo.

Wyobraź sobie, że nie ma Nieba
To proste, gdy spróbujesz
Nie ma Piekła pod nami
Nad nami tylko niebo

Wyobraź sobie wszystkich ludzi
Żyjących z dnia na dzień
Aha-ah

Wyobraź sobie, że nie ma podziału na kraje
Nie jest to trudne
Nie ma powodu do zabijania lub poświęcania życia
I religii również

Wyobraź sobie wszystkich ludzi
Żyjących w pokoju
Yoohoo-ooh

Może powiesz, że jestem marzycielem
Lecz nie jestem jedynym
Mam nadzieję, że pewnego dnia do nas dołączysz
I świat stanie się jednością

Wyobraź sobie, że nie ma majątków
Jestem ciekaw, czy możesz
Nie ma chciwości i głodu
A ludzie są wspólnotą

Wyobraź sobie wszystkich ludzi
Dzielących ze sobą cały świat
Yoohoo-ooh

Może powiesz, że jestem marzycielem
Lecz nie jestem jedynym
Mam nadzieję, że pewnego dnia do nas dołączysz
I świat stanie się jednością

love
44

(Visited 4 864 times, 1 visits today)
-
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Komentarze

  1. Justyna 17 września 2020 o 14:40

    Droga autorko…proszę idź do psychiatry, podejmij się psychoterapii. Nie biorę tych porad z „tyłka” tylko sama jestem w trakcie takowej. Dopiero teraz czuje że moje życie jest warte wszystkiego ? Oczywiście bieganie, niacyna, omega od Pepsi też polecam?
    Ps. Pepsi chciałabym mieć taką przyjaciółkę, ale nadrabiamy to w snach bo często mi się śnisz ?
    Ściskam Was mocno obie ?

    1. Jarmush 17 września 2020 o 17:07

      <3

  2. Kózka 17 września 2020 o 21:14

    Dla ciekawskich, jeśli chodzi o materię i energię, ta cytata przyszła mi do głowy i ją odnalazłam i piszę, co następuje: „W wielu opracowaniach, zwłaszcza popularnych, energię utożsamia się z materią, zatem warto jeszcze raz podkreślić istotę związku tych pojęć, aby wykluczyć wszelkie nieporozumienia w tej kwestii. Materia nie jest skondensowaną czy też twardą energią. Pojęcia te nie są tożsame ani wzajemnie zamienne, choć taki wniosek krąży w obiegu jako rzekoma konsekwencja znanego równania Einsteina E=mc2. Równanie to wiąże energię z masą materii, nie z materią jako taką. Energię i masę należy traktować jedynie jako parametry określające stan materii*, przy czym materia i energia, wzajemnie ze sobą powiązane, mogą przejawiać się w naszej rzeczywistości na wiele sposobów. Do wystąpienia efektu masy materii niezbędna jest energia i dokładnie tę informację przekazuje nam przytoczone wyżej równanie”.
    *Parametrami określającymi stan materii są obecnie masa, energia i informacja. Warto przy tym zaznaczyć, że masa nie stanowi już jej fundamentalnej właściwości, natomiast z pewnością jest nią informacja, która jest w materii kodowana i przetwarzana za pomocą stanów kwantowych.

    1. Jarmush 18 września 2020 o 04:46

      Raz, że cała energia jest skwantowana, czyli wszystkie interakcje energetyczne (lub zmiany stanu) występują w określonej dyskretnej porcji zwanej kwantem.
      A dwa, że żadnej funkcji kwantowej nie da się rozwiązać dokładnie; można jedynie oszacować prawdopodobieństwo pewnego zdarzenia.
      Dlaczego mechanika kwantowa jest tak skomplikowana? Odpowiedź jest prosta, mechanika kwantowa opiera się na skomplikowanych manipulacjach matematycznych obiektami takimi, jak równanie Schrodingera. Jeżeli komukolwiek udałoby się je rozwiązać, życie byłoby prostsze. Nie jest to jednak możliwe, dlatego też matematycy muszą zastosować różne triki, aby otrzymać coś użytecznego. Drugim powodem jest to, że mechanika kwantowa NIE jest nauką ścisłą (ze względu na nierozwiązywalne równanie i zasadę nieoznaczoności). Nie można tutaj powiedzieć „to równa się tamtemu”, bo nie można byłoby tego udowodnić. Najlepszy wynik, jaki można otrzymać to: „z 90% prawdopodobieństwem to równa się tamtemu przez większość czasu”!
      Na zakończenie kolejny problem. Równania są tak skomplikowane, że zwykle dają WIĘCEJ NIŻ JEDNO rozwiązanie!
      W mechanice kwantowej można znaleźć się w absurdalnej sytuacji, w której dwa zupełnie przeciwne wyniki są jednocześnie tak same prawdopodobne! 😀

      1. Kózka 18 września 2020 o 13:45

        Nie ogarniam tej odpowiedzi???

        1. naserio 28 września 2020 o 18:21

          napisała ci o matematyce abstrakcyjnej. obczaj i cwicz, pomoze ci w mysleniu.

  3. Asena 18 września 2020 o 05:45

    Autorko posluchaj Ajahn Brahm na youtube.?

    1. Jarmush 25 września 2020 o 19:12

      znam go, nie rezonuję za bardzo 😀 <3

  4. Asia Gr 18 września 2020 o 09:38

    Współczuję autorce tego komentarza, ale tak szczerze, nie z politowaniem czy coś… Byłam w bardzo podobnym miejscu co ona, nie identycznym, wiadomo, bo każdy jest inny. Było to jakieś trzy lata temu, kiedy też już czułam, że czas na wylogowanie, ale miałam o tyle „szczęścia” że nigdy nie rozważałam na poważnie odebrania sobie życia, brakowało mi odwagi chyba. Po prostu jednego dnia zgodziłam się na taką egzystencję, bycie martwą w środku i na to, że już mnie nic dobrego w życiu nie spotka. I to był chyba klucz, ta akceptacja tego co jest. Przestałam z tym walczyć, przestałam walczyć z czymkolwiek i wtedy się obudziłam. Weszłam na drogę rozwoju, odkrywania tego kim naprawdę jestem, czym jest świat, te wszystkie lustra, wibracje, wahadła, energie, Jedność… I dopiero wtedy zaczęłam naprawdę żyć i czuć. Nigdy wcześniej nie doświadczyłam szczęścia, dopiero po przebudzeniu udało mi się zrozumieć (i poczuć) czym ono jest, czym jest bezwarunkowa miłość. Wciąż się uczę o świecie, odkrywam siebie prawdziwą i to najlepsze co mogę robić dla siebie i całego świata. Raz jest lepiej, raz jest gorzej, bo mimo wszystko nadal jesteśmy ludźmi i czujemy, cierpimy, cieszymy się (i o to chodzi) najważniejsze to ze wszystkiego wyciągać wnioski, uczyć się z ciekawością dziecka.

  5. lavi 19 września 2020 o 00:28

    Też ostatnio mam dość, wszystko wydaje się bez sensu, wszystko złości i mam ochotę na wylogowanie się, ALE dwie dekady praktyki z nerwiczką i depresyjką nauczyły mnie wiele. Uczyły aż trafiłam na blog Pepsi i na inne cenne źródła. Po drodze antydepresanty były, być może autorce komcia tez się przydadzą. Lecz sens leży w zrozumieniu i zgodzie. Miotasz się bo nie chcesz czuć złości smutku i nudy. Gdy sie temu poddasz ze zgodą, bez oporu i staniesz jakby obok siebie obok tych uczuć, wszystko zacznie się zmieniać.
    Takie zajączki puszczane lusterkiem wszechświata- nieznajoma urocza dziewczynka machająca mi na przystanku. Mój cudowny kot, generator energii. Przyroda, świerszcze. Ciepły wiatr. Zapach książek. Kamienie. Pająk. Kolory. To wszystko jest Istnieniem. Szukaj sensu tam. Niekoniecznie w ludziach i celach. Albo nie szukaj sensu. Siedź i medytuj 10 minut bez zegarka. Codziennie. To tylko myśli i uczucia. Ty jesteś czymś potężniejszym, masz spore szanse się o tym przekonać. I daj innym wolność życia z ich zasadami. Ocenianie ich jako pustych jest wynikiem lęku. Na własne życzenie chcesz sie od ludzi odciąć i odróżnić, to ego. Nie jesteś lepsza ani inna. Miłość jest rdzeniem nas wszystkich. Jesteś kochana i kochaj.

  6. kamikadze 19 września 2020 o 12:57

    BardzooooDziękuję Pepsi 🙂 to chyba przez tryptofan który zamiast pomoc spowodował odwrotny skutek b3 pomagała ale zatrzymała mi okres i miałam zaparcia i wielki brzuch wiec odstawiłam i tryptofan nie dał rady. Bardzo mi miło słyszeć, że masz identyczne poglądy dotyczące dzieci. Po prostu… w tym roku odwrócili się ode mnie znajomi… niby to dobrze może nie rezonowiaśmy ale załamało mnie w środku… samotność mnie przygniotła
    Miałam tez problem z pracą związaną z pasją (trzy nawet) i sercowymi sprawami… Nie wyszło z pracą przez wirusa i niby nic ale wyszło, że to niby nie moja pasja cele innych a nie moje… no kurcze gówno prawda… moje… są one… zawsze te same lub podobne i są ze sobą powiązane (jam artysta chyba stąd ta romantyczność, idealizm i nadwrazliwosc, gdybyś mi tego nie uświadomiła nigdy bym na to nie wpadła ;o nigdy nie widziałam się od tej strony!!Dziękuję za uświadomienie mnie! Najgorsze, że ja chyba sama nie lubię tych cech… byłam w sumie to jestem Werterem ;o pogardzała nim, ze cierpi jakby nie bylo innych lasek na ziemi itp itd a byłam jestem jak ON… nie wierze…. Pepsi mam to u sobie po prostu zaakceptować, ze mam takie słabe cechy? Polubić je czy jak?! ;o Ja CIe kręce! ). Możliwe, że z pracą nie wyszło bo postawiłam ją na mega piedestał i dlatego zwątpiłam, że to mój cel (nie będziesz jej mieć to facet odejdzie zostawi cie itp itd jak sie nie uda to kurka ja nie wiem) Najgorsze, że faktycznie ja to kocham robić od zawsze… nie mogę pojąc co robie nie tak… może nie kocham samej siebie i wiem, ze dużo osob gardzi tym co kocham? I może jak to zmienie zacznę sie kochac tak od stop do głów z tym romantyzmem i artyzmem to wszystko ruszy…taka optymistka byłam rok temu, moze to przez b3…a może to ja… dobrze to wspominam 🙂 Jakos zwale z piedestału to czy dostane tą prace… (kurcze jak to zrobić przez działanie i robienie innych czynności? Tak zrobie bede mieć plan B niby zawsze mam ten plan B ale tak bardzo go stawiam na ten pieprzony piedestał, ze robie wszystko inne by tego nie zrobić co na paradoks!!!) I wiesz Pepsi może dzieci nie chce ale… ale księcia nr 3 tak… niestety od dziecka… kogo ja oszukuje… CHCE… może za bardzo… najdziwniejsze, że udaje mis ei w sumie ich znaleźć w tym tłumie, problem w tym kochana, że nie wychodzi… proszę o radę(zajmuje to dość dużo czasu z 6/8 lat ale jednak)! Książę stawia mnie na piedestał widzi mnie jako PIĘKNĄ HELENE I kurka wali się robie rzeczy których normalnie bym nie zrobiła sama tego nie rozumiem… jak to sie dzieje… spełniam OBAWY księcia ;o FUCK! Tak naprawdę sama sie boje, ze nawale, ze nie sprostam jego oczekiwaniom, ze mnie zostawi i znowu Bede cierpieć jak po księciu nr1… i sama uciekam… widzę, ze tylko wygląd sie dla niego liczy… a to może wcale tak nie jest tylko ON również spełnia moje OBAWY ;o?! Co za błędne KOŁO! Mam jeszcze jedno coś… porównuje księcia nr 1 z ksieciem nr 2 jak to usunąć?! To dzieje sie samo… nienawidzę tego… czuje sie z tym obrzydliwie… dwulicowo… traktuje to jak zdradę emocjonalna… JAK TO USUNĄĆ?! ;( jak to usunąć gdy na korzyść wychodzi kstaze nr1? Chociaż wiem ze ksiaze nr 2 spełniłby inne moje najskrytsze marzenia…. Nawet lepsze bo idealistyczne Ale nie chce ich dac chociaż ma potencjał i sam to lubi… może za bardzo postawiłam to na piedestale i dlatego? Nie wiem. Nie wiem. Może powinnam dać ta dupe której dac nie chciałam… nie wiem może to Jakas moja urojona godność z tym dawaniem tej dupy (dupa-sex bo nie wiem czy to oczywiste). Jeszcze ostatni problem z dzieciństwa… chciałabym go jakaos rozwiązać… mam brata… jestem lojalna umiem dochować tajemnicy a on nie… chciałam milosc braterska chciałam przyjaźń… nigdy nie wychodzili chce to z siebie dawałam to dlatego, ze robiłam to nie bez interesownie? Byłam lojalna i chciałam od drogiej strony tego samego? Zawsze skarżył nadal donosi zamiast zachować to dla siebie, pogadać, omowi jakis temat( w końcu mezczyzni bardziej rozumieją zachowanie innych gdy pytam o poradę) zawsze zazdrościł jeśli chodziło o „milosc mamy” pieniądze (zabawki chociaż jakieś durne ubrania będąc nastolatka wyjazd itd itp) ja kompletnie tego nie rozumiałam… nie mam problemu tym(ze on wyjechał na wakacje,ze rodzice nawet placa za jego dziewczyne dla której jest taki jaki chciałam żeby był dla mnie… co śmieszne ma podobne cechy do mnie którymi u mnie gardzi a u niej kocha… plus obraza sie o wyszko… ) dlatego nie rozumiem czemu go to tak boli… on wciąż ze mna konkuruje/rywalizuje (Pepsi to kolejny mój problem jestem anty rywalizacja we wszystkim długo tego nie widziałam… ale nigdy nie moglam zrozumieć rywalizacji w korpo szkole i innych zawsze sie wycofywałam… to przez lek? Tez chciałam ale stawiałam sie na pozycji przegranej? Może tez chce rywalizować a udaje ze nie…? Nie wiem no nie wiem chce wiedzieć by to zmienić by zrozumieć i pojsc naprzód) kurcze może za bardzo marzyłam o bezinteresownej przyjaźni z bratem? Może za bardzo tego chciałam i to był moj blad? Może postawiłam to na piedestał? Tak bardzo chciałam, ze zawsze dostaje syf…. jaka ze mnie marzycielka i zlękniona osoba…
    Dziękuję Pepsi, że jesteś, czytam Cię od conajmniej 6 lat

    1. Jarmush 19 września 2020 o 18:06

      jestem w podróży, dotrę, coś Ci z pewnością odpowiem <3

      1. kamikadze 19 września 2020 o 23:45

        Dziękuję Pepsi

        1. A. Z. 3 stycznia 2021 o 23:04

          Zosiulenienieczko, wróć do mnie!
          A.

          1. meduza przez duze A. 12 grudnia 2021 o 20:25

            Jesteś tchórzem! Ego?!
            Meduza?! Serio?!
            Ja i meduza?!
            Zwariowałeś?!
            Żadnej Anny nie znam…
            Ale znam innego na A.
            Jednego, który kojarzy fakty.
            Tylko jeden skojarzyłby ściętą głowę z Anglią….trafnie.

          2. kamikadze 21 grudnia 2021 o 00:16

            Sprecyzuję „A zapomniałam dodać, że jestem postrzegana, jako nienormalna, bo nie chcę przedłużać gatunku ludzkiego i powinnam zadowolić się jakimkolwiek samcem. Problem, bo księcia z bajki już spotkałam i inni nie spowodowali tego, co tamten u mnie, więc prosiłam, by odeszli do innych księżniczek (wyszło im to na dobre notabene), nie umiałam być z kimś myśląc o innym… Oczywiście dolepiono mi łatkę „dupa mająca za wysokie mniemanie o sobie”, bolało. Chciałam dla nich dobrze…, chciałam, by byli szczęśliwi z kimś, dla kogo również będą takim samym szczęściem. No, ale to też źle.„ bo może to zostać mylnie odebrane…
            „Na dobre” bo są w relacji/układzie z kimś(lub już z którąś z kolei) do kogo pasują, czy za co się tam wymieniają(jak dla mnie są to dziwne relacje). Są różne „bajki”. Inna sprawa, że za odrzucenie obrywałam(m.in. bardzo „miłymi” komentarzami odnośnie mojego wyglądu, następnie wyssanymi z palca plotkami/insynuacjami na mój temat, faktycznie byli to cudowni królewicze) co tylko utwierdzało mnie w słuszności podjętej decyzji. Niektórzy z nich pomimo iż mieli partnerkę zalecali się do mnie… jakie prawdopodobieństwo, że będąc ze mną historia się nie powtórzy? Ich kobiety lubiły przepychanki i akty zazdrości. ja nie lubię. Pan lubiący Merry związał się z podobną Marysią. Panowie lubiący trójkąty związali się z paniami lubiącymi podobne historie… Różne są bajki. Mój jeden królewicz szukał Pani, którą może się pochwalić(tak zwane trofeum) najprawdopodobniej znalazł już 10 innych na moje miejsce. Inny miał kompleks Pigmaliona, zapewne bez problemu znalazł taką co chciała być jego kompleksem. W tym roku jeden z królewiczów uznał, że nie umiem kochać. Stwierdził iż kocham tylko platonicznie bo bez aktu, to nie miłość. Zapewne znalazł Panią, która jest, jak to ujął „normalna” i go nie „rani”. Wrażliwy królewicz(jego słowa). Nie przeżyje gdy kobieta mu odmówi po 1h znajomości… On akurat pojemne serce miał. Moje chyba nie pojmuje tej „miłości”. Jak dla mnie to pożądanie ale możliwe, że się mylę. Ja nie byłam fanką używanych przez niego technik nlp ale zapewne jakiejś się to spodoba. Panowie szukający przygody znaleźli przygodę, panowie od sponsoringu znaleźli panią która szuka sponsora do biznesu. Panowie, którzy szukali kochanki znaleźli kobietę, która chciała być na doczepkę. Większość z nich szukała zupełnie czegoś innego niż ja. Nie mam problemu by z nimi porozmawiać czy się z nimi kolegować(no nie ze wszystkimi) ale nie widzę siebie w takim związku/układzie. Mieliśmy/mamy… inne wartości? Dlatego wciąż wracałam do przeszłości, tam widziałam te same zasady moralne, poglądy i inne. Nie spodziewałam się, że to jest jak szukanie igły w stogu siana. „i inni nie spowodowali tego, co tamten u mnie” czyli nie widziałam siebie u jego boku… za duża niezgodność, przyjaźni w tym nie widziałam tylko transakcję. NIgdy nie przyszło mi do głowy bym mogła, któregoś z królewiczów zmienić(zresztą obserwowałam relacje rówieśników). Szukałam kogoś kogo nie muszę zmieniać i zaakceptuje go a on mnie. Dogadamy się albo i nie.
            A i nigdy nie szukałam ojca…(wybieramy na podobieństwo rodziców? To już były poszukiwania moich niepowodzeń i przeróżnych analiz) a partnera… w sumie to przyjaźni i seksu.
            Po latach obserwacji/doświadczeń uznałam, że tylko partner może być moim przyjacielem(możliwe, że nadmierny potencjał, zwłaszcza, że stawiałam go ponad dzieci, nie jak „normalni”. Chcę dziecko…. On się nada….).
            Czy wierzę w przyjaźń? Nie. Nie widzę tego również. Ploty…, interesowność…, co mogę zyskać zadając się z nią, jaką pozycję społeczną ona mi da? itp. A jak ma lepiej, to ją dobiję tak dla zabawy, bo nie można mieć lepiej ode mnie. A jak jeszcze lala bez samca, to dopiero dramat… trza lepszą samicę ode mnie upokorzyć.”

          3. Pepsi Eliot 21 grudnia 2021 o 06:07

            Kamikadze, ok, rozumiem, nikt nie dorówna tamtemu. To Twoja subiektywna opinia i możesz oczywiście taką mieć. Ale dlaczego wszystkie kobiety w Twoich opisach wyglądają bardzo bardzo kijowo? Zrewiduj swoje myśli, bo taką rzeczywistość sama tworzysz. Nie staraj się zmieniać nikogo, a jeśli chcesz spotkać świetną rzeczywistość, takie myśli jej nie przyciągną, nie stworzą jej. Nie staraj się zmieniać nikogo, zmień swoje myślenie, bo z tego może być szarość i zgorzknienie. Wysyłam miłość <3

        2. kamikadze 22 grudnia 2021 o 21:23

          Ok Pepsi
          Tylko jak uzasadnić zachowanie laski ze stacji benzynowej?
          Która wciska swój numer mojemu kumplowi bo jedzie ******** (Ze mną, nie istotne czyj samochód; on prowadzi….).
          Mój kumpel nie skorzystał z okazji….? Ciężko zmienić przekonania…
          Jak gość jedzie Twoim samochodem…
          I spotyka panny….
          Fajne panny… z dzieckiem… z mężem…..
          Skorzystał ale szczegółów nie opiszę…
          Moja projekcja?! Hm…
          Moje się dopiero kształtowały… lat miałam 19….

          1. Pepsi Eliot 23 grudnia 2021 o 05:18

            Kompletnie nie rozumiem co chcesz powiedzieć. Co ma do tego samochód, to raczej problem obyczajowy, nie drogówki 🙂
            Domyślam się, że to jakaś sytuacja niskowibracyjna, a Ty bierzesz w niej udział mimochodem, bo też dość nisko wibrujesz ostatnio, czy wtedy? Nie wiem, nie mam też po prawdzie pojęcia o co pytasz i o co Ci chodzi, taką enigmą pojechałaś 🙂 <3

    2. Doadora da luz 18 października 2020 o 00:00

      Pan Jung powiedział coś o akceptacji swojego cienia, dlaczego tak się maltretujesz negatywnym monologiem w głowie? Przecież wszystko jest normalne, ludzkie, niektóre elementy są bardziej wzniosłe od innych, ale to wszystko stanowi całość. Jesteś kompletna i zawsze masz wybór czy przydzielać temu energię i uwagę czy nie. Dlatego wybieraj to, co będzie dla Ciebie dobre, a to wszystko potraktuj jako doświadczenie. Czy nie jesteśmy tutaj aby doświadczać jak najwięcej? I ból i miłość? Nie zamykaj serca na zło i dobro. Bądź dobrym gospodarzem, który zaprasza wszystkich do swojego domu i dobro i zło, ale jesteś mądrym gospodarzem i nie przywiązujesz się do gości. Bądź teflonowym gospodarzem.
      Zauważyłam w twojej wiadomości że się boisz. Boisz się doświadczać, a sukces składa się z tego aby umoczyć.
      Twój wewnętrzny dialog tak cię ogranicza, że zamiast ze światowej, inteligentnej i wolnej istoty stajesz się uwiązaną w dramaty nieszczęśliwą istotą.
      Jak na mój nos mogę polecić pisanie, prowadzenie dziennika, uważność, miłość i wyrozumiałość do siebie. Ty nie jesteś myślami, ideami. Ty jesteś dzieckiem Boga, jesteś duszą, światłem i częścią nieskończoności. A niestety za bardzo się przejmujesz co się dzieje z tym naczyniem, w którym jesteś i które może kiedyś zmienisz.
      Wysyłam Ci miłość, wierzę w Ciebie, że z medytacją i uważnością uda Ci się osiągnąć spokój

  7. BlueTopa 19 września 2020 o 19:42

    Pepsi, czy jest tu artykuł gdzie przybliżasz „plait” (Tufti) a jeśli tak, proszę o namiary. Z góry dziekuje!♡

    1. Jarmush 22 września 2020 o 06:33

      Masz na myśli zelandowskie Tufti? Czy może warkocz splotu różnych fragmentów religii http://braidedway.org/the-braided-way-symbol/ ?

      1. Blue Topa 25 września 2020 o 21:43

        Tak. Zelandowskie Tufti! Ciekawi mnie jak ty to przedstawiasz, nie wiem czy jest to na stronie.

        1. Blue Topas 30 września 2020 o 21:02

          Nie warkocz.

          1. Blue Topa 23 października 2020 o 14:51

            Nie przychodza mi powiadominie I wracam do tego tematu. Pepsi jesli masz artykul o Zelandowskiej Tufti tutaj prosze pokieruj mnie, pod jakim jest tytulem. Bardzo mnie to intruguje I mysle, ze tam moglabym ewentualnie poczytac I porozmawiac. Z gory dziekuje.

          2. Jarmush 24 października 2020 o 11:36

            Nie kręci mnie to jak na razie, nie wciąga, nie rezonuje, więc nie mam 😀

  8. A. Z. 6 lutego 2022 o 05:45

    @meduza przez duze A.

    „Jesteś tchórzem! Ego?!”
    Wykrzycz mi to przez telefon lub w e-mailu.

    „Meduza?! Serio?!
    Ja i meduza?!
    Zwariowałeś?!”
    Pewnie odnosisz się do obrazka, który z automatu wstawia silnik strony.
    Nie mam z tym nic wspólnego.
    Nie zwariowałem.

    „Żadnej Anny nie znam…”
    Gdzie Ty tu widzisz jakąś Annę?

    „Ale znam innego na A.
    Jednego, który kojarzy fakty.
    Tylko jeden skojarzyłby ściętą głowę z Anglią….trafnie.”
    🙂

    Przede wszystkim odpowiadałem na wpis kamikadze. No chyba że kamikadze = meduza przez duze A.

  9. kamikadze 6 lutego 2022 o 19:51

    W takim razie proszę o dane kontaktowe.

    1. A. Z. 16 lutego 2022 o 01:18

      Powinnaś je mieć, łącznie z adresem, Zosiu.

      1. kamikadze 19 lutego 2022 o 11:11

        Zawęziłeś mi pole wyboru tą moją rzekomą wiedzą odnośnie Twojego miejsca zamieszkania, nawet bardzo, już myślałam, że Cię mam! Ale niestety, Anglia i „A.” mi nie pasuje. Zresztą prawdopodobieństwo, że tu zawitał… dobre sobie.
        Nie dane mi było, spotykać się z mężczyzną o imieniu czy nazwisku, które rozpoczynałoby się pierwszą literą alfabetu.
        Faktycznie, masz coś z tchórza.
        Nie rozumiem, dlaczego boisz się zadzwonić, jeśli sam zainicjowałeś chęć. Czyżbyś nie miał mojego numeru telefonu?
        Może operator sieci komórkowej mógłby pomóc? Pamiętaj tylko, że on nie jest cudotwórcą, nie poda Ci utraconego numeru, jeśli nigdy go nie było na liście wykonanych połączeń.

        1. A. Z. 19 lutego 2022 o 12:32

          „A.” i Anglia jak najbardziej pasują. A prawdopodobieństwo było ogromne… Zosieńko B.
          Spotykałaś się ze mną, a moje imię rozpoczyna się pierwszą literą alfabetu.
          Wciąż nie potrafisz mnie prywatnie tym tchórzem nazwać.
          Nie rozumiem, dlaczego miałbym telefonować, skoro chcesz mnie wyzywać. Wszak przypominam Tobie, że nie ja od Ciebie odszedłem. A skąd mam wiedzieć, czy numer który mam, wciąż jest aktualny? Wygląda natomiast na to, że Ty nie masz żadnych moich danych kontaktowych.
          Czyżby dalej telefon w Plusie? 🙂 Nie zamierzam szukać poprzez operatora – tym bardziej, że istnieje RODO. Poza tym dalej mam dane ostatniej otrzymanej wiadomości.

          1. kamikadze 20 lutego 2022 o 10:26

            „Wygląda natomiast na to, że Ty nie masz żadnych moich danych kontaktowych.” – ja po prostu nie mam, Twoich
            A. bardzo mi przykro ale niestety, to nie ja. Nie znam nikogo mieszkającego w Anglii. Chciałabym by było inaczej, najwyraźniej jest o wiele więcej podobnych historii niż mi się wydawało. Jeżeli Z. jest od Twojego nazwiska… to z ręką na sercu powiadam Ci, że nie znam. Gdybym Cię znała, zadzwoniłabym 😉
            Miłego A., bardzo mi przykro, że nie jestem tą o której myślałeś.
            PS. Tchórza zniwelowałby czyn, którym jest wykonanie połączenia telefonicznego. Z jakiej racji ktoś miałby wtedy krzyczeć? Masz zabawny tok myślenia. 🙂

  10. A. Z. 21 lutego 2022 o 10:02

    Napisz do Pepsi po mój numer, proszę.

    1. kamikadze 21 lutego 2022 o 12:16

      Pepsi, podasz mi numer na e-maila?
      7artefakt@gmail.com
      Skontaktować się z Tobą poprzez formularz kontaktowy mi się nie udało.

      1. Pepsi Eliot 21 lutego 2022 o 14:01

        podam, ale nie mam tego numeru

        1. A. Z. 22 lutego 2022 o 13:05

          Wobec tego formularz kontaktowy nie działa.

          Pepsi, napisałem już osobiście do kamikadze.

          1. Pepsi Eliot 22 lutego 2022 o 16:28

            Sorki Będzie działał, wszystko po kolei, blog w nowych powijakach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

TOP

Dzień | Tydzień | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum