Miłość i związki, czyli porady dla człowieka poczciwego, cz2
  • 44Autor:44

Miłość i związki, czyli porady dla człowieka poczciwego, cz2

Dodano: 62

Pojawiasz się na tym świecie jako niezapisana karta na poziomie intelektualnym, bez ego. Jednak na poziomie transcendentnym, czyli na poziomie duszy masz do dyspozycji wszystko, co do tej pory udało Ci się wyewoluować podczas wszystkich poprzednich logowań do kolejnych awatarów, czyli podczas poprzednich inkarnacji. Tutaj część 1 porad dla człowieka poczciwego, czyli jak osiągnąć dobrobyt i szczęście?

Czego chce Twoja dusza?

Dusza będąc całkowicie pozbawioną intelektu chce doświadczać. Właśnie po to, enty raz zalogowała się w tej grze. Dlatego dla duszy nie ma błędów, czy pomyłek, tylko kolejne doświadczenia, które pomagają jej ewoluować, otrzymywać coraz więcej danych. Ego będące programem nałożonym przez matrix (wahadła) na umysł, z wielu doświadczeń po prostu się nie cieszy, z powodu swoich przekonań, porównań i ocen. Ego wciąż podbija ważność, lub ją zaniża. Nie docenia niewygodnych sytuacji, przecenia zmaterializowane przejawy sukcesu, angażuje się w walkę realizując nieswoje cele, stając się poplecznikiem jakichś wahadeł.
Im więcej jest strachu w Twoim życiu, im bardziej się boisz, to raz, że jesteś lepszą karmicielką wahadeł destrukcji, ale znaczy to też, że w poprzednich wcieleniach nie dokonałaś zbytniego postępu. Nie zrozumiałaś czym jest strach i jak sobie z nim radzić.

Dlaczego wciąż i wciąż logujesz się w tej grze?

Logujemy się raz za razem do kolejnych awatarów po to, aby przestać się bać, a tak naprawdę chodzi o to, żeby zacząć kochać. Gdy znika strach pojawia się czysta, wysoka miłość do wszystkich i do wszystkiego. Jeszua zalogował się kiedyś do swojego awatara Jeszua i głosił prawdę o miłości. Był w tym tak prawdziwy, tak inny, tak indywidualny, do tego stopnia przebudzonym Buddą, że wahadła destrukcji nawet po wyeliminowaniu awatara Jeszua musiały zrobić z niego gwiazdę. Nie miały innego wyjścia. Przebudzenie Jezusa było bardzo dogłębne, po prostu był miłością. Zamiar zewnętrzny takiego człowieka jest tak silny, że może wskrzeszać umarłych i robić inne cuda, które tak naprawdę nie są cudami, tylko mają logiczne wytłumaczenie w mechanice kwantowej. Potrzebne jest tylko małe założenie, że rzeczywistość jest wirtualna, a świadomość jest nieśmiertelna. Wirtualna, czyli zerojedynkowa, komputerowa. Budda nazwał ją iluzją, bo nie było pojęcia "świat wirtualny".

Ty też możesz się zacząć budzić w tym wcieleniu i przestać się w końcu bać. Możesz to zrobić za jednym zamachem, ale jest to trudne i rzadkie, chociaż się wydarza. Na szczęście wystarczy, gdy zrobisz ten pierwszy krok i ruszysz w swoją drogę. Przy każdym następnym logowaniu będzie w Tobie mniej strachu, a więcej miłości. Nie doświadczysz już dziecięcej nerwicy lękowej, nie przekształci się ona w męczącą Cię nerwicę lękową naprzemiennie z usposobieniem depresyjnym. To wszystko można wyeliminować podczas każdego wcielenia, tylko nie robisz tego, bo nie ruszasz ze skrzyżowania.

Gdy znika strach pojawia się miłość

Siedzisz okrakiem na skrzyżowaniu, często na jakiejś barykadzie, którą podstawiło Ci wahadło destrukcji i nie robisz żadnego kroku w kierunku przebudzenia. Ponieważ Twoje przekonania mówią Ci, że trzeba walczyć, że neuroza lękowa jeszcze nikomu nie zaszkodziła, bo jest zabezpieczeniem przed pewnością wygranej, która to pewność prowokuje prztyczka w kichawę od losu. Następnym razem znowu logujesz się do kolejnego awatara i od początku boisz się jak cholera. Tak naprawdę niewiele różniąc się od przerażonej żyrafy, która do tego stopnia nie rozumie co się dzieje, że praktycznie nie da się jej przewieźć bezpiecznie gdziekolwiek, gdyż serce jej zamiera ze strachu.

Patrząc w lustro widzisz smutek, strach, destrukcję, niedostatek i to otrzymujesz. Nie obniżasz entropii, ciągle jesteś pod wpływem chaosu własnych myśli, nie budzisz się, nie kochasz naprawdę ani siebie, ani Wszechświata, ponieważ boisz się. Jest bojno. Bojno jest.

Komć niekochającej i niekochanej

A co zrobić, gdy chłopak z którym jestem w związku jest nieco zimny, wydaje mi się jakby sam nie wiedział czego chce? Pierwszy raz kocham chyba kogoś tak dosyć spokojnie, chcąc jego dobra. Akceptuję raczej, to że jest jak jest. Pisałaś, żeby zajrzeć w swoją duszę. I w głębi duszy czuję, że to nie jest ten. Ale nie jest tak łatwo rozstać się z kimś tylko z tego powodu. Chyba sama się okłamuję, że skoro akceptuję to jak jest, to w końcu wszystko się ułoży. Chłopak jest zimny, bo się bardzo boi, a więc śpi. Śpicie razem, bo znalazł się w Twoim zwierciadle rzeczywistości. Gdy spojrzysz na niego inaczej, obraz w zwierciadle się zmieni. Gdy zaczniesz się budzić, okaże się, że zaczniesz po prostu rozumieć. Zrozumiesz co jest nie tak, a raczej co jest tak. Masz do niego wolty, chcesz, żeby zaczął okazywać uczucie, a nie cieszysz się po prostu z obecności drugiej osoby obok siebie. To on powinien się zmienić, żeby wszystko się ułożyło. Tyle, że wpływanie na drugiego człowieka, nawet tylko w myślach zaburza równowagę energetyczną Wszechświata. Jedyną osobą, którą powinnaś się zająć jesteś Ty sama. Gdy zaczniesz szczerze cieszyć Cię, że doświadczasz tego właśnie co doświadczasz, bo bez trudu możesz znaleźć dobre strony tego związku, otrzymasz wkrótce w zwierciadle całkiem przyjemne odbicie.

Gdy jednak chcesz odejść, odejdź, tylko bez poczucia winy. Poczucie winy to zawsze jest lęk przed karą, nawet całkiem wyimaginowaną, bez znaczenia. Lęk przed karą prowokuje siły wyrównujące do wyrównania potencjałów prawie zawsze na niekorzyść bojaźliwego. Chociaż są wyjątki, o których pisałam ostatnio. Każdego dnia przypomnij sobie po co tutaj jesteś i czym są te doświadczenia? Powinnaś się uczyć w zabawie, lekko, jak dziecko doświadczać i obniżać swoją entropię pozbawiając się strachów. Jeden po drugim, pa , pa.

z miłością

-
 62

Czytaj także