Co robić, aby mając pewną wiedzę nie oceniać siebie i innych?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Co robić, aby mając pewną wiedzę nie oceniać siebie i innych?

Dodano: 31

Gdy Twój rozwój będzie ewoluował, w końcu otworzysz księgę z zerami i jedynkami swoich poprzednich wcieleń i zobaczysz jaką drogą podążasz.

Czy jesteś już na własnej poznasz odrazu, bo każdy krok jest dokładnie tym, co Cię wciąga, pochłania, jest po prostu kreacją, jest radosny. Gdy wciąż niepokoi Cię polityk, że zmyśla, aż mu się nos wydłuża i z czachy dymi, czy dochtore, gdy huśta genitalia wielkiej farmacji, oznacza to, że jeszcze nie idziesz własną drogą do własnego celu.

I taki komć:

Chciałabym spytać, jak radzisz sobie z "wiedzą"? Nieco rozwijając, bytujesz sobie jak większość, ale coś Cię niepokoi i szukasz. W dłonie wpada pan O. (Osho), chwilę później pan Z. (Zeland) i dalej już szukasz sama, bo masz trop. Czytasz, uczysz się, rozwijasz starając uzyskać "jedność bez podziału". Tu mamy nieco odmienne poglądy, ja nie neguję i nie staram się zagłuszyć ego, bo ego jest stąd, mogę go użyć jako przewodnika. Ważne tylko, by robić to świadomie. Tutejszemu ego wiedza mojej świadomości też się przydaje zresztą, taki barter malutki, typu Ziuta, daj się oderwać od rzeczywistości natenczas, bo przepis na ziółka muszę z Akaszy wygrzebać, a później zaniesiemy przepis do pani X, przecież jesteś dbająca Ziutą:). Oczywiście byłby to ideał, ale dażymy do niego.

Była dobra, czy niedobra zostając ambasadorką UNICEF chcącej zaszczepić wszystkie dzieci na Ziemi?

I razu pewnego budzisz się i po prostu wiesz. Kiedy Jezus spotkał się z tymi, którzy Go pojmali, wiedział, z jakimi intencjami przyszli. Wiedział, co, nie znaczy, że wartościował i doklejał etykietki. A więc wiesz. Spoglądasz na kogoś i czytasz intencje i robi się problem. Bo wiesz, że ten polityk, co właśnie gromko „za obroną życia poczętego”, to swoją latorośl na zabieg prowadzał. Wiesz, że za tym panem od lekarzy stoi lobby farmaceutyczne, a ta pani, jak tylko wyjdziesz, zacznie cię obsmarowywać. No i tak sobie „wiesz”, a w domu mąż przed „gadającymi głowami” i malutkie dziecko, któremu jakoś ten matrix, nazywajmy umownie, trzeba będzie pokazać i przekazać. Pytanie moje, a właściwie dwa są takie, jak ćwiczyć, aby mając wiedzę nie wartościować? Czasem współpraca ego ze świadomością to bardzo skomplikowany proces i mnóstwo ćwiczeń, raz jednemu, a raz drugiemu zdarza się z łańcucha urwać. Jak przekazać dziecku, z czym ma się spotkać i czego spodziewać, jak pokazać mu konieczność wejścia na drogę?
Dzięks za komcia. Od dłuższego czasu nie mam poglądów, ale wiem co jest gównem w moim życiu. Niestety do gówna zaliczam ego, przekonania i strach. Co się tak naprawdę sprowadza do ego. To nie jest negacja ego, po prostu, gówno śmierdzi. Tylko tyle. Piszesz: ... "ja nie neguję i nie staram się zagłuszyć ego" ... Owszem nie neguj, bo to absurd, ego istnieje i trzeba to zaakceptować i nie staraj się zagłuszać niczego, bo to kłamstwo. Nie słuchać, chociaż akceptować ze zrozumieniem, nie znaczy zagłuszać. Zagłuszanie czegokolwiek jest niezgodą na to, co jest, jest przekłamaniem rzeczywistości, jest zaprzeczeniem tego co mówię. Gdy ktokolwiek będzie zagłuszać ego, otrzyma w lustrze zakłamany obraz rzeczywistości. Ego to program na umyśle, nie umysł sam w sobie. Dusza też komunikuje się z Tobą za pomocą umysłu. Owszem, może Cię łaskotać, jeździć po brzuchu, ale to Twój umysł będzie musiał zinterpretować. Będziesz używała własnego intelektu do interpretacji, a dusza wie czego chce, ale nie ma nawet odrobiny intelektu.
Trzeba samej rozkminiać, czy komfort, czy dyskomfort pochodzi od duszy. Dlatego wszelkie decyzje należy podejmować zaczynając od umysłu. Niestety on nie jest czysty, jest zanieczyszczony wirusowym programem ego, ale kij z tym, po to jest dusza, żeby wyrazić chęć współpracy. Gdy dusza zgadza się, poczujesz silną moc sprawczą, zamiar zewnętrzny, który sprawia, że zawsze osiągasz swój cel nadrzędny. I to lewą stopą do lusterka, czyli łatwo, nie po grudach, nie z radłem i sochą. Przy czym Jezus też doświadczał w celu obniżenia entropii wszystkiego. To jest niekończący się proces. Gdybyś uświadomiła sobie jak bardzo ego wraz ze strachem i przekonaniami sprowadza na manowce, a więc, gdybyś pojęła, że ego to niezłe gówno, nie byłoby Twojego pytania o ćwiczenia i wartościowanie. To właśnie zagównione ego nakazuje Ci nieustająco oceniać i porównywać siebie do innych i innych do siebie. Oraz innych do innych. I bardzo dobrze, bo właśnie wtedy śmierdzi najmocniej i bardzo łatwo go zauważyć. Strach zamienia się w złość, ekscytację seksem, przedmiotem, czy w smutek istnienia, zamartwianie się, więc można go przeoczyć. Przekonania nagminnie bierzesz za własną prawdę. Ale ego cuchnie na kilometr.

w Niebie?

To właśnie ego ma te wątpliwości, to właśnie ego nieustająco piętrzy te potencjały. A co Ciebie obchodzi co mówi jakiś polityk, od kiedy to podłączyłaś się do tego wahadła? Po prostu mówi, to co mówi się w polityce, a robi, to co robi się poza nią. Albo taka rzeka, płynie sobie, czy można dwa razy wejść do tej samej rzeki? Czy polityk w momencie głosowania za ustawą, to ta sama osoba, gdy następnie, lub wcześniej jest ojcem z problemem, to przecież już zupełnie kto inny? Gdybyś miała świadomość czym jest ego, to nie zadałabyś tego pytania, bo w trakcie pisania wybuchnęłabyś śmiechem, bo ego tak bardzo się ujawniło, tak bardzo dało o sobie znać, że jest podszyte plotką, aferkami, właśnie nieustającym osądzaniem ludzi, właśnie, że jest zagównionym programem na umyśle. Ego się nie ćwiczy, ego się żegna, pa pa ego. Pożegnanie ego, czyli przekonań i lęku w tym samym momencie, sprawia, że pojawia się bezwarunkowa, czysta miłość. Miłość pachnie świeżymi różami, papierówkami, skoszonym sianem, lasem po deszczu, piniami pod wieczór po bardzo słonecznym dniu. Miłość to absolutne przeciwieństwo lęku, czyli ego, czyli zagównienia. Miłość nigdy Cię nie oceni i nie przyrówna do niczego i nikogo.

ta pani już uskumała, że jest w grze komputerowej 

Jesteś tutaj po to, aby żyć radośnie, obniżać własną entropię, pozbywać się chaosu, czyli pozyskiwać więcej danych do zrozumienia. Życie jest grą, w której skarb jest gdzieś ukryty i Twój awatar szuka i szuka, a on cały czas (ten skarb) siedział awatarowi pod nosem. Skarb jest w Tobie, ale ego staje na głowie, żebyś nie zmieniła siebie, myślenia, żebyś widziała problemy związane z innymi ludźmi, z mężem przed telewizorem (widać, że Ty też lubisz rzucić gałką:)), czy rozkminiać hipotetycznie sytuację z małym dzieckiem. Czy Ty jesteś ksiądz? Nic nie mów, dopóki nie zapyta, a wtedy powiedz, że każda baśń, to prawda. Bo to jest prawda. Jeśli chodzi o to, jak radzę sobie z "wiedzą", to traktuję wszystko jak tip topek w drodze do domu. Ale nie odpowiem Ci rezolutnie sokratejskim "wiem, że nic nie wiem", bo nawet tego nie wiem. Idę i Tobie też radzę. Niczego nie ćwicz, bądź sobie, nie odczuwaj winy w razie czego i znowu sobie bądź. W końcu lustro pokaże Ci spoko rzeczywistość.

z miłością

-
 31

Czytaj także