Jak znaleźć własną drogę do majątku i oświecenia, kolejność przypadkowa
  • 44Autor:44

Jak znaleźć własną drogę do majątku i oświecenia, kolejność przypadkowa

Dodano: 30
fantazy/ pepsieliot.com
fantazy/ pepsieliot.com
Konkluduję, że kończę, czyli jak znaleźć własną drogę do majątku i oświecenia, kolejność przypadkowa

Wczoraj wracając z targów BIO w Norymberdze słuchałam audycji o Zbigniewie Seifercie, wybitnym jazzmanie żyjącym niespełna 33 lata. Ale to właśnie dzięki jego grze, twórczości i muzycznej pasji o polskim jazzie mówi się dzisiaj tak wiele dobrego. Okazało się, że pomimo tego, że studiował skrzypce, chciał grać jazz (i grał) na saksofonie tenorowym, czy jakim. Długo zbierał (w czasach pełnej komuny) hajs na wymarzony instrument za dolce, a kiedy już go w końcu kupił, zrozumiał, że jego drogą są jednakowoż skrzypce. Ale i tak przez cały czas był w drodze, cały czas grał. Nie wiem, czy zmarł oświecony wcześniej, czy też skumał dopiero o co kaman w godzinie odkładania widelca, ale z pewnością w ciągu krótkiego życia, odnalazł pasję, po prostu wiedział, że żyje.

I taki komć

Czytam i czytam co piszesz już od roku i najpierw to są takie suche słowa, a potem docierają za entym razem. Może mogą dotrzeć jeszcze bardziej? Może mogą się ułożyć w resztę układanki? A co byś jeszcze podpowiedziała w takim temacie – oświecenia – wiedzieć, że emocje to tylko emocje – akceptować je, obserwować się „łapać się” na myślotoku. Beznamiętnie i konsekwentnie realizować swój cel. Mam przeświadczenie, że jeszcze jednak nie kumam, mimo, że czytam, stosuje slajdy Zelanda, 4 szklanki, przemawiam rano do swojej podświadomości, czasem jakaś medytacja się uda zanim zasnę snem susła pod kołderką. A jednak nie kumam… W prehistorii lubiłam grę w karty Eleusis, polegającą na tym, że ją wymyślasz, a ściślej, wymyślasz zasady akceptowania, czy nieakceptowania zrzutek karcianych przeciwników, a oni muszą wydedukować jakie są te Twoje prawidła. Podobnie jest z awatarem, do którego się zalogowałaś, gra w grę, ale nie zna prawideł. Ba, najczęściej nawet nie wie, że jest w grze wirtualnej, że sam też nie istnieje w sensie fizycznym. Że nie jest swoim ciałem, że jest tylko i wyłącznie jednostką świadomości obdarzonej wolną wolą.
Prawdopodobnie nikt kto zalogował się do tej gry nie żyje w stanie permanentnego oświecenia, czyli z wyłączonym ego, bo ta gra nie miałaby sensu. Ta gra została napisana dla ewolucji świadomości, która przebiega w procesie wyzwań, czyli doświadczania. Program ego, to lęk i przekonania. Im wyższy poziom świadomości, tym mniej lęku, a więcej miłości. Życie pozbawione ego, to życie bez strachu, w miłości do wszystkiego i wszystkich, to jest życie Buddów, Jezusa, jest to pełne połączenie z bazą danych, zrozumienie nieograniczonych możliwości systemu. Jednak i to życie musi być w fazie nieustającego obniżania entropii, bowiem nie ma czegoś takiego, jak osiadanie na laurach. Większości z nas daleko jest do Buddów, jednak prawie każde zalogowanie do gry daje Ci możliwość zrozumienia. Pierwsze, co otwiera gałki, to dokopanie się do własnej duszy. Gdy w pewnym momencie udaje Ci się skomunikować z duszą, na ten moment ego wyłącza się. Gdy tylko poczujesz dyskomfort i strach, możesz być pewna, że to koniec komunikacji z duszą, że już się pojawiło ego. Niektórzy nazywają go kusym (diabłem), gdyż kusi, podszeptuje, ocenia, porównuje, jest wiecznie niezadowolone, albo ekstatycznie poruszone, no mówię Ci, po prostu źle wychowany, śmierdzący z tyłka i spod pachy palant, świrus, czub, oraz kiep. Czy dusza zawsze jest odważna? Oczywiście, że nie, młoda dusza boi się, dusza wie, ale nie rozumuje, nie dedukuje. Popatrz na ptaka, jak drży ze strachu, jak strachliwe są młode świadomości zwierząt, jak bardzo boi się dwulatek, który przecież jeszcze nie ma nałożonych programów ego. A więc pierwsze, co otwiera oczy, jest pojęcie, że Twoje ego, to nie jesteś Ty. Ty jesteś świadomością całkowicie zanurzoną w tej grze, tuż po zalogowaniu. Całkowite zanurzenie w grze, oznacza, że zaczynasz się identyfikować ze swoim awatarem i właśnie z programem ego. Dopóki tego nie pojmiesz śpisz jak suseł na podwieczorku u Kapelusznika. To jest ten pierwszy krok ku przebudzeniu. Ponieważ ego produkuje emocje ciała, ego jest największym sprzymierzeńcem wahadeł destrukcji, które żywią się emocjami wynikłymi z tej najbardziej pierwotnej, czyli strachu. Bojąc się odcinasz sobie drogę od brania sobie tego, co rzeczywistość transcendentna ma dla Ciebie, czyli wszystkiego.

Życie na nieświadomce, to jest jak gra w ruletkę. Najpierw w pocie czoła coś tam robisz, walczysz o swoje, i coś tam Ci się udaje, ale na końcu to nie Ty zasiadasz za biesiadnym stołem, nie Ty się śmiejesz ostatnia. Wszystko zadziało się za to po myśli wahadeł destrukcji. Bo takie osiągi pochodzą z poziomu ego, wygrywa kasyno. Jeśli jednak następuje akceptacja duszy dla planów ego, jeśli dusza też chce wygodnego domu wśród pięknej przyrody, aby oddać się twórczej pasji, albo tylko radośnie biegać po polu i pić kakao, wówczas osiąga się te rzeczy lewą nogą do lusterka, bo one po prostu już są w przestrzeni transcendentnej, tyle, że ich wizualizacja w tej grze musi trochę potrwać. W przestrzeni transcendentnej jest wszystko, niczego nie brakuje i starczy dla wszystkich, tyle, że ludzie na nieświadomce chcą dobra zdobywać metodą orki, trudu, znoju, pracy po nocach, niezrozumienia, porównywania się do bogoczy tego świata, którzy bogactwo swe wypili z mlekiem matki, że im się po prostu należy i sobie go biorą takimi myślami. Twój komć jest jednym rozczarowaniem, no to pojawi się rozczarowujący obraz w Twoim lustrze rzeczywistości, będziesz nadal czyniła przyruchy i otrzymywała coś na kształt nie skumania. Nie wszyscy muszą rozumieć to co trzeba zrobić, wystarczy, że dusza nie będzie Ci uwierała, to już znak, że Twoje ego dogadało się z duszą na tak. ... przemawiam rano do swojej podświadomości, czasem jakaś medytacja się uda zanim zasnę snem susła pod kołderką. A jednak nie kumam… Nie medytuje się w łóżku przed snem. Jak już, to bardzo wcześnie rano po przebudzeniu. Medytując po to masz lekko otwarte oczy i siedzisz na poduszce, abyś była uważna i medytująca jednocześnie. Medytacja to nie jest spanie. Dalajlama wstaje o 4 rano i potem 3 godziny medytuje, a z pewnością jest bardziej wprawiony niż inni w tę czynność, bez porównań mi tu. Nie udaje, że medytuje wieczorem pod kołderką.

fantazy/ pepsieliot.com

Konkludując tę rosochatą myśl, nie bądź jak osiołek donkey, masło maślane, co stojąc nad żłobem nie je ani marchewki, ani owsa, bo nie wie co bardziej lubi. Gdy stoisz na skrzyżowaniu o wiele ważniejsze jest ruszenie w którąś z dróg, niż bezczynne stanie i rozmyślanie, która jest lepsza, która jest Twoja. I Ty rusz ze swojego skrzyżowania, w którąkolwiek stronę. Gdy postawisz na saksofon, a w efekcie skrzypce okażą się Twoją drogą, to po prostu zmienisz drogę, czasami zrobisz kilka kroków w tył, to jest doświadczanie. Jednak będąc już w drodze obniżającej entropię, każdego dnia będziesz miała coraz więcej informacji z bazy danych. W Twoim życiu będzie coraz mniej chaosu, a coraz więcej zrozumienia. Coraz mniej lęków, a coraz więcej miłości. Nie zmieniaj się, nie musisz, po prostu idź. Jeśli masz jakiś cel, a ego zgodzi się na niego i dusza nie będzie Cię w tej kwestii uwierała, oznacza to, że powstał zamiar zewnętrzny, który może absolutnie wszystko. Poznaj wreszcie zasady tego rozdania Eleusis. Stań się dobrym, rozumnym graczem, ale nic na siłę, odpuść, zaśmiej się, wleź tu, i idź, doświadczaj, jak nie jest to Twoja droga, wyleź mądrze nie paląc mostów za sobą, oddaj się natenczas w najem, i znowu rozglądaj za swoją drogą. Z pewnością ją znajdziesz, bo wszyscy, którzy naprawdę wyruszyli, osiągają cel. Absolutnie wszyscy.

z miłością

-
 30

Czytaj także