Jak zapobiec nerwicy lękowej wywołanej informacją z mediów?
  • 44Autor:44

Jak zapobiec nerwicy lękowej wywołanej informacją z mediów?

Dodano: 13
intersection/ pepsieliot.com
intersection/ pepsieliot.com

Czy gdyby uciec z matrixu nie byłoby cierpienia i nerwicy lękowej? Czy to jest dobre rozwiązanie?

Podmioty odpowiedzialne za działanie matrycy jaką jest matrix, czyli nasze programy ego podpięte pod wahadła destrukcji coraz bardziej skupiają się na szukaniu sposobów podtrzymujących wysoki poziom strachu wśród ludzi. Z drugiej strony, stają się coraz bardziej przebiegli we wkręcaniu ludzi w strach. A wiadomo, że co jak co, na strach jesteśmy łasi, podatni, oswoiliśmy go, jak ratlerki.

Wielka groteskowa farsa wojen i wojenek, podejrzanych sytuacji politycznych, zakazów i podważania podstawowych przywilejów, tajemniczych wydarzeń, terroryzmów wszelkiej maści, religie z ich wszystkimi doktrynami i konfliktami. Wiadomości, po których nie można spać…

Ludzie angażują się w to i oddają swoją energię z własnej woli, nakręcając spiralę przerażenia, nieświadomi, że wszystko zależy bezpośrednio od nich. Tymczasem im mniejsze będzie zaangażowanie w generowany sztucznie strach, tym bardziej ludzie zbliżą się o swojego wewnętrznego ja. Ale żeby się nie angażować, trzeba stać się po prostu odważnym, wcześniej godząc się na swój strach.


I taki komć

Gratuluję. Jak grało się na, czy może raczej – w, tej gali gazety Wprost? Swoją drogą, to Twoje odbieranie nagrody mnie wzruszyło 🙂 A skoro przy dziennikarzach, gazetach i wielkich nazwiskach jesteśmy, to może spróbujesz rzucić trochę światła na taki kazusik. Przez ponad pół roku pracuję w redakcji informacyjnej jednego z większych portali internetowych w Polsce. Gruba ryba, na pewno w CV będzie ładnie wyglądać. I chyba tylko ten przyszły wygląd mojego CV mnie tam trzyma. Najchętniej rzuciłabym tą robotę w cholerę zaraz, ale oprócz fajnej atmosfery towarzyskiej, trzyma mnie to, że 8 miesięcy wygląda gorzej w CV niż te dwa lata. Jak jednak do tych dwóch lat dotrwać? Nie wiem. Wydawało mi się, że będę pasować do roli dziennikarki, bo o marzeniach z dzieciństwa tu nie mówimy tylko pewnych przewidywaniach, okazuje się, że nie. A może jednak tak, tylko potrzebny jest jakiś myk na fujarkę, jak to ładnie określasz? Póki co, wracam do domu sfrustrowana, leżę i patrzę w sufit godzinami albo kładę się spać i potrafię tak przespać nawet 15 godzin… Na pewno dokłada się do tego niereguralny tryb życia, rozhuśtane zmiany, nocki. Jednak nawet jeśli się wyśpię, to potrafię tak spać i spać – uciekać… Co do samej pracy… Praca w mediach – rozdmuchiwanie błahostek do niewyobrażalnych rozmiarów, jakoś trzeba tą stronę czy antenę zapchać, w ciągu 8 godzin przeskakiwanie przez 10 różnych tematów, chyba dlatego ci wszyscy dziennikarze po kilkunastu latach pracy mają tak rozdmuchane ego i przeświadczenie, że zjedli wszystkie rozumy. A w tym wszystkim sfrustrowane brakiem kasy i zmęczone tym wszystkim koleżeństwo. Ale oni chociaż mają misję informowania ludzi na biężaco, a ja czuję, że tej misji nie posiadam. Pisać lubię, owszem, ale do walki i szargania swoich nerwów z urzędnikami w ramach wyższych celów, się nie poczuwam. Może nie dorosłam do tego? Od kiedy tam pracuję, zaczęłam bać się świata. Wcześniej włączałam telewizję czy portal informacyjny, złe wiadomości, owszem, były tam, ale po mnie spływały. Po pracy w tym ulu, boję się wsiąść w auto, bo zaraz może ktoś w nie wjechać; pociągi też się wykolejają. Dlaczego dzwoni do mnie mama? Na pewno coś się stało, odbieram z bijącym sercem. Powrót do domu o 22? Przecież ktoś mnie zgwałci. A nocą śnią mi się koszmary, ciągle jakieś wypadki, trupy i morderstwa. I co zrobić więc? Przeczekać? Przejdzie? Warto tak się męczyć dla ładnego CV? Ja wiem, że nie, ale wszyscy mówią mi – zostań tam, to duża firma, może awansujesz, pójdziesz do innego działu i zrobisz karierę. Może wytrwałość i cierpliwość jest kluczem? Już sama nie wiem. I tak siedzę jak ten rumun na tym skrzyżowaniu…

Czy potrafisz oddać się w najem, gdy serce nie jest zaangażowane?

Walka owszem jest fajna, ale brak walki jest znacznie fajniejszy. Widzę, że jakoś nie potrafisz oddać się w najem. Generalnie dopadł Cię syndrom studenta pierwszego roku medycyny, który ma wszystkie objawy chorób, o których czyta, łącznie z rzadkimi i ultrarzadkimi, w tym chorobą Nipah. Strach najlepiej się sprzedaje, nawet lepiej niż poczucie humoru, z którym kiedyś szedł łeb w łeb. Zresztą wahadła destrukcji się nie uśmiechają, chyba, że z sarkazmem, gdyż uśmiech zbyt obniża entropię, porządkuje, robi dobrze, a tego się nie łaknie. Sama żyjąc we śnie straszyłam i byłam straszona. Wejdź na strony anty-szczepionkowców, przerażające historie, piszą do mnie spłakane mamy, że w dobrej wierze i nieświadomości zaszczepiły dziecko. Na to ja dzisiaj  tłumaczę, że mam na ręce śliczny placek po szczepieniu i jakoś to wszystko byłam w stanie ograbić ze złego i przeżyć, że jestem wytatuowana zajzajerami, zanim cokolwiek się dowiedziałam, i co? I nic. Mam się tego bać? Po prostu zaakceptowałam, jest jak jest. Gdy masz wybór, zastanowić się trzeba, a gdy nie ma wyboru należy akceptować. Zanim nie powiesz: "tak" temu co jest, nie ruszysz ze skrzyżowania. Wyobraź sobie, że jesteś mnichem, uciekłaś od zgiełku, pokus, boisz się ruszyć giczałą, żeby nie było z tego jakiegoś niepokojącego skutku, siedzisz jak jogin popierdując do wewnątrz w bezruchu, i co, czy to jest życie? Czy to się nazywa odwaga? Z drugiej strony, czy musisz być odważna? Nie. Czy mnich musi postępować zgodnie z moją logiką? Jeszcze bardziej nie. Po prostu przybądź do pracy i powiedz: "tak". Będę odważna, jeśli stąd odejdę, to nie ze strachu, tylko z powodu wolnej woli, którą jestem obdarzona. Ale skoro nie odchodzę, widocznie mam w tym jakiś interes, coś tutaj kurde flaczek mam do przerobienia. Ale teraz, dżizas, nie mówisz, że się boisz, oraz czy za to nie będzie jakiejś kary? Olaboga.

Czy ludzie chcą być straszeni przez media?

Ludzie chcą być straszeni. Jeśli nie chcieliby, wyrzuciliby telewizor. Ludzie świadomie chcą żyć w ekscytacji strachem, to daje im odskocznię od osobistych problemów, których boją się jeszcze bardziej. W telewizorze uczy się śpiących, jak mają walczyć. Ludzie myślą, że muszą walczyć ze wszystkim, w tym z chorobą. Ale Ty nie walcz może teraz, zaakceptuj swoją pracę, jesteś w matrixie, tutaj zdobywasz doświadczenia, nieszczęścia na świecie się zdarzają, a przez to, że Ty o tym nie będziesz wiedzieć, nie staniesz się zdrowsza. Po prostu, tak właśnie zaczyna się depresja, smutek istnienia, nerwica lękowa, a dlaczego to Cię dotyka? Bo wibrujesz tak, jak wszyscy ciężko wystraszeni obok Ciebie. Praktycznie wszyscy naturopaci również straszą, straszy główny nurt i alternatywny, w Uwadze straszą witaminą C i B17, a w szpitalu dochtore straszy skutkami niewycięcia macicy z przydatkami z powodu mięśniaka, który w 99% przypadków nie rakowacieje, ale on (dochtore) widział ten 1% przypadków, bo siedzi w szpitalu, a historie przypadków właśnie tam się kumulują, a do tego ma program operacyjny. Jest szpital, są potrzebne operacje, bo z tego się wylicza merkantylność zusowskiego przedsięwzięcia, na to farmacja i inny producent osprzętu ma mieć pieniądze, to proste.

Walka vs akceptacja?

Ale jest pytanie, czy z tym walczyć, czy powiedzieć wielkie tak? Czy ważniejsze jest cierpienie żywcem gotowanej żaby, czy wycięcie czegoś, co w sumie po 50, nie jest już tak potrzebne? Dlaczego życie ślimaka jest mniej ważne? Ale dla naszej ewolucji świadomości faktycznie jest mniej ważne, życie bakterii, ślimaka, karpia, chwilowo jest mniej ważne, gdyż te świadomości, a zdaje się, że komórka to tylko biologia, a więc te świadomości nie są w stanie na tym etapie rozwoju, z tak minimalną wolną wolą wpłynąć na obniżanie entropii nas wszystkich. Gdybyśmy teraz zaczęli się skupiać na tych zagadnieniach, być może ewolucja zatrzymałaby się, jest jakaś kolej, jakaś ważność. Jednak dokonywanie tych wyborów może niektórych zasmucać. Ale jak zasmuca, gdy nie zasmuca? Mówi się tyle o strachu, a można by go zaakceptować bez zmrużenia gałką, gdyby służył po prostu do nauki odwagi. Jesteś wystraszona, bo tak zaczyna się nerwica lękowa. Ona pojawia się, jako odpowiedź na brak odwagi. Idziesz do pracy, trenujesz lęk. Wracasz z pracy, trenujesz lęk. Nie godzisz się na to, ale trenujesz wytrwale. Zamiast trenować odwagę, oddać się w najem, Ty masz wyrzuty sumienia. To nic innego, tylko lęk przed karą. Myślisz: jeszcze za te straszące info zapłacę, obniżam swoje loty, będę teraz pchała kamień Syzyfa pod górę, dość marszu za ciosem. Ale to się nie sprzedaje, ludzie nie chcą intelektualnych wypocin, chcą mięsa, ups, chleba i igrzysk. Nic się w tej kwestii nie zmieniło.

Alternatywni też poszukują sensacji?

Któregoś dnia przeczytałam na blogu witarianina, człowieka łagodnego, coś bardzo wzruszającego, chcąc wstrząsnąć publicznością swojego portalu, zrobił długą przerwę, zabił dzwon, gong, pojawiła się zakonnica, biały koń i czarny pingwin, po czym obwieścił, że wprowadza do swojej diety ... długa pauza ... gong ... biały koń ... kominiarz ... grzmot ... piorun kulisty ... a więc wprowadził kiszeniaka. Kiszonego ogórka włączył do diety. Zaakceptuj to, co jest, daj się podrzucić wahadłu destrukcji, zrewanżuj się dobrą pracą najemcy, oddaj się w najem, powiedz wielkie "tak", zgódź się na siebie w tej pracy, udaj się ku odwadze, bierz odwagę z siebie, zobacz w lustrze odwagę, weź na klatę to, co robisz, ludzie sami dokonują straszących wyborów, oni ewidentnie chcą się bać, podobnie jak ejakulować. Albo odejdź, ale zawsze bądź na tak. Gdy jednak chcesz walczyć, ok, dobra, zgódź się na walkę, tyle, że nie teraz. Tak się najlepiej rzuca darcie faj, drę, ale nie teraz. Walcz, ale nie teraz, a potem wejdzie Ci w krew zgoda, akceptacja. Faje odpadną same.

z miłością

 13
  • feel   IP
    "jestem wytatuowana zajzajerami, zanim cokolwiek się dowiedziałam"
    Możesz rozwinąć? CzEGO się dowiedziałaś?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Kats   IP
      Dlatego my nie chcieliśmy w domu telewizora, hah :D Och Peps kochana, jak cudowną koncepcją jest to, że strach służy do nauki odwagi! Tak mi kliknęło w głowie, że hoho! Poniosę dalej tę piękną koncepcję <3 Wszystko ma swój cel <3
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Lusja   IP
        Pepsi, czy nie lepiej lykac D3 juz z K2NK7 zamiast osobno? I musze ci to rzec: twoje klaczory sa arcyfajne. Czy sa naprawde twoje? :)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Kasia   IP
          ze wszystkich artykulow 44 ten jest absolutnie najlepszy. wiesz dlaczego? bo autentycznie widac w nim Twoje zrozumienie, Pepsi. Zrozumienie, że wszystko jest. Jest i ma być, płynąć. Czuję totalnie Ciebie w tym artykule i mam nadzieje, że autorka komentarza szczerze zrozumie, gdzie są drzwi i klucz.
          Piękna, pełna mądrości, odpowiedź. Wdzięczność.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Karolina   IP
            Cześć Pepsi, powiedz mi proszę jedno. Rok temu robiłam wynik D3 25Oh i był na poziomie 49 ng/ml. Od tamtego czasu biorę tyl;ko Twoje suple m.in D3 z k2 do ssania lub oddzielnei D3 i k2 - tylko od Ciebie ze sklepu. Zbadałam tydzień temu wit D3 25 oh i teraz jej poziom wynosi 29 ng/ml!!! Czyżby Twoje suple nie do końca działały? Możesz mi proszę wyjaśnić jak to jest możliwe? Stosuję 4 szkaldnki, biorę od Ciebie magnez, probiotyki, wit c, kolagen, kelp. Będę wdzięczna za wytłumaczenie czym to może być spowodowane że d3 mi spadło zamiast wzrosnąć
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1