Jak odpuścić ogromną chęć zemsty za wyrządzone krzywdy, w tym te wyimaginowane?
  • 44Autor:44

Jak odpuścić ogromną chęć zemsty za wyrządzone krzywdy, w tym te wyimaginowane?

Dodano: 25

I taki komć:

Pepsi, chyba założę coś w stylu brulion i Twoje zdania hitowe, zacznę zapisywać i kodować i wgrywać nowy softwere. Powiedz mi proszę, jak mam poradzić sobie z … Ten maminsynek z którym miałam problem, i teściami, okazało się, że zdradzał mnie kilka lat z „koleżanką”, teraz już partnerką. Tym sposobem byłam oszukiwana, ta kobieta (pedagog, detektyw itd) oszukiwała swojego męża, wtargnęła w moją rodzinę. I mam niezrozumienie do tej kobiety, jak mogła zrobić to moim dzieciom, że odebrała im ojca, a gdzie jej etyka? Od publikacji tej sytuacji już mija ponad 6 mies, i co? … Ona niedawno awansowała na VICEDYREKTOR, co mnie lekko jeszcze bardziej dobiło. I teraz nosi mnie, nie potrafię uciszyć swojego głosu,  wewnątrz czuję głos, zrób coś!!  A ja MILCZĘ! Znajomi, mówią mi: głUpia, ja już dawno bym zrobiła zadymę, donos, to tamto, a ja MILCZĘ! … Ale mną nosi,  bo chciałabym przebić balon, emocje mną szarpią, płaczę na siłce, nagle, płaczę nagle w aucie. Żal, brak zrozumienia itd. Medytuję, wiem, że to jest po coś, wiem, że to lekcja, wewnątrz czuję, że coś powinnam zrobić, nie umiem odpuścić, próbuję, olewam, żyję swoim życiem, medytuję. NIC. nadal milczę, pani pedagog jest z moim mężem w weekendy, mąż wraca w dni robocze do domu, do dziecka. Jak odpuścić?
Dżizas, dobrze, że doszłam do tego ostatniego zdania, bo już z drżączką gardłową pomyślałam, do czego dziewczyno kochana zmierzasz? Ustalmy coś, z czym nie ma co polemizować, bo to jest pewnik, prawda oczywista, nie trzepie Cię z wnętrza, nie krwawi Twoje serce (bo serce nigdy nie krwawi, tylko promieniuje miłością), zemsta zawsze pochodzi z głowy, to program ego. Ego trzyma się kurczowo podsycania nienawiści do "winnego", jest "winny" według ego, a "winny" według ego, ma zostać ukarany. A Ty masz sprawę jasną, jest "winny", a raczej "winna". Nie jest też dobrze, że takie wibracje, co tu dużo mówić, niskie, przyciągają do Ciebie donosicieli, ludzi niskowibrujących chęcią zemsty, może nawet tych, których moje ego ocenia najniżej, anonimowych donosicieli. I to wszystko się przyssało się do Ciebie, pod pretekstem, że jest "winny". Nie jest też dobrze, że wałkujesz z ludźmi te sprawy, że podbijasz entropię i chaos pod pretekstem ulgi, ale to nigdy ulgi nie przynosi. Za to odcinasz się jeszcze bardziej od bazy danych, brniesz ku wahadłom destrukcji rozhuśtanym przez śpiących. Chcesz je zasilić swoją nienawiścią, poczuciem bezsilności i zemstą, czyli nakarmić własną energią życiową. Chcesz zmarnotrawić swoją moc. Wracając do świeżo awansowanej VICEDYREKTOR (szczyt niesprawiedliwości dziejowej!), a więc skoro jest "winna" trzeba jej podciąć skrzydła, sprawiedliwości ma się stać zadość, odebrać jej sukces, na taczkach z nią, wywieść ze wsi, do gnojówy, może nawet utopić. Jednakowoż dziecku zabrała ojca maminsynka! Na margi, owszem odwiedza (zaślepiony vicedyrektorką kretyn) swoje dziecko, ale jakimże maminsynkowym sposobem pełza po tej Ziemi (Gai), jakże kijowym i niedorobionym jest tworem, dobrze, że chociaż loża przysięgła zasądziła, że "niewinny". Coś jak lincz w czasach prohibicji w Stanach, czy na polskiej wsi również współcześnie, nagonka, wymierzenie "sprawiedliwości" społecznej, a w domu na ścianie sypialni Jezus z promieniującą i otwartą na oścież czakrą serca. Teraz dopiero można by zapłakać, to byłoby przerażające, gdyby nie świadomość, że to my także, że to nasze oblicze, to drugie. Że jesteśmy mściwi i nadal niewiele kumamy.
VICEDYREKTOR wielkimi literami, oznacza, że to boli najbardziej, zazdrość, zawiść, ale na szczęście, jest "winna", dopierdolmy jej. Zrównajmy yyy ... do nas? A więc ta kobieta wcale nie jest "winna". Niczego Ci nie zabrała, niczego nie odebrała, nie zabrała ojca Twojemu dziecku (swoją drogą maminsynka, jak sama go nazywasz z pogardą), bo ta gra tak nie działa. Twój mąż, to nie jest ubezwłasnowolniony człowiek na wózku inwalidzkim, którego można podkraść, jak warzywo, skądkolwiek. Ta kobieta ma swoją drogę do przejścia, swoją ewolucję do uskutecznienia w tym wcieleniu, może nawet umówiła się z Tobą przed zalogowaniem do awatarów, że odegra taką rolę w Twoim życiu, żebyś szybciej się przebudziła, żebyś pojęła coś, co już od dawna do Ciebie szepce, że nie jesteś swoim ego. Że nie zalogowałaś się tutaj, żeby bać się, smucić i nienawidzieć, że jesteś tutaj tylko w jednym celu, żeby nauczyć się kochać bezwarunkowo, czyli przebudzić się w końcu. Miłość bezwarunkowa zaczyna się od pokochania siebie, przypominam. To, co sobie robisz nie przypomina miłości, to siadanie na mrówce, na kaktusie, czy na osie, wkładanie lewego buta na prawą nogę, języka uparcie w dziurę bolącego zęba, czyli pieśń staruszka siedzącego na furtce. Zrzucić stare paradygmaty by trzeba, skumać przydałoby się, że robią Ci sieczkę z mózgu, że czas bandyckich kobiet, wydzierania żarcia życiu już minął, że nawet Gaja podwyższyła wibracje, że ewoluujemy, że czas już zacząć wzrastać. Póki co, lecisz przez życie obok tematu, masz niskie myśli, z którymi się utożsamiasz, nie ewoluujesz więc, nie zdałaś do następnej klasy, ale kij z tym, repetuj, tylko wyciągaj prawidłowe wnioski. Ta kobieta nie jest winna i nie jest winny Twój partner, to, co przeżywasz, to obraz, który sama stworzyłaś. Jesteś twórcą gry, w którą nie umiesz grać, bo identyfikujesz się ze swoim awatarem. Nie rozumiesz, że to, co widzisz w lustrze własnej rzeczywistości, to manifestacja Ciebie? Twoich przekonań, myśli, intencji i lęków? A przede wszystkim braku akceptacji tego co jest, a bez tej zgody, nie ruszysz ze skrzyżowania w tym wcieleniu.

W tym filmie pokazuję jak zrobić 2 szklanki, które przerzucą Cię na inny poziom rzeczywistości:)

Zadanie domowe, to codziennie 4 szklanki z rana, 2 razy dziennie medytacje, oraz raz dziennie, nie mniej jednak niż 3 razy w tygodniu 2 szklanki, czyli zacznij przyciągać coś znacznie fajniejszego.

z miłością

PS W naszym matriksowym życiu społecznym i państwowym obowiązują pewne prawa, i rzeczywiście, gdyby ktoś komuś coś zajumał, a my byśmy o tym wiedzieli, należałoby oficjalną drogą zgłosić wykroczenie, gdyż zgodnie z prawami obowiązującymi bralibyśmy udział w przestępstwie, jako współwinni, ale jest to zupełnie inna para kaloszy. Wspominam o tym tylko dlatego, żeby ubiec ewentualne spływanie od meritum.
-
 25

Czytaj także