3 główne różnice dlaczego bogaty jest bogaty, a biedny jest biedny
  • 44Autor:44

3 główne różnice dlaczego bogaty jest bogaty, a biedny jest biedny

Dodano: 17
Zobaczmy więc, widzę 3 główne różnice dlaczego bogaty jest bogaty, a bidny jest bidny

All ekskjuzmi, wpis dla zadekowanych w matrix, z wyboru, albo wciąż snu. Myślałam o tym z lekkim niepokojem i nadszedł ten dzień, i wpadła mi do głowy szatańska myśl, że żyjąc na niższych wibracjach, bywało, że ego jakby bardziej podjarane chojrackością, bardziej rozbawione było. Lepiej szło do osobistego potencjału, wesołkowatości, nawyków, gdy mogłam kimś wstrząsnąć, odburknąć, na drodze do nokautu. Nastraszyć choróbskiem, chmurskiem, iluminatem, jaszczurką zła. Brakiem piniądz straszyć nikogo nie było i nie ma po co, bo wszyscy i tak z pełnymi gatkami. A więc, by wziął się neptek za swój tył z odbytem i coś ze sobą zrobił. Gdy kpiłam, że taki przebudzony, a taki nafutrowany w pasie. Generalnie wyższe wibracje pozbawiają egotycznego wariata, znanego gruntu pod nogami. Wszystko się harmonizuje, zazębia, i skopanie auta za zajęcie Ci miejsca parkingowego, nie zrównoważy wychylenia od pionu, raz, że już nie kopiesz przedmiotów, a dwa, że ludzie przestają Ci zajeżdżać drogę. Ale już mam, mam powód do uszczypliwości, prychania, zadęcia. Mianowicie stało się modne, żeby wciskać się w jakąś dość ciasną przestrzeń i w takich okolicznościach powstają vlogi, jak reishi z shitake po deszczu. No dobra, jak pieczarki. Łukasz był w tym wszystkim kreatorem, mieszkając na 20 m2 i zapraszając na swoje salony znanych ludzi uformował nową wartość, łupina orzecha może być zaczynem czegoś świetnego, jak i zakalca, Łukasz upiekł pięknego pączusia. A inny koleś jadąc do pracy, nagrywał zajawę, i to się jakoś naturalnie tłumaczyło pierwszym przyrównaniem laski ocząt do błękitu nieba, a usteczek do wiśni. Nieograne. A teraz pojawia się rzecz dziwna, nie wspomnę już o Onecie w niewygodnym aucie, gdzie Kasia, czy Kuba, albo Małgonia, czy naprawdę bystra dziewczyna chociaż z magla, się tam wciskają i nawijają swoją historię sprzedażową i git, nie wspomnę, bo to jakoś się czyta, z trudem, ale jakiś przekaz leci, że jeździmy po Wawie, ludzie z miasta nas widzo, ludzie ze wsi online na to się gapio znad taczek w robocie, jest ciasno, niestatycznie, ale się jedzie się.
Wstęp rosochaty, a wszystko po to, żeby dotrzeć do sukcesu finansowego. A więc sukces na vlogach, może zainspirowany powyższą ściągawką, a może nie, dzieje się obecnie w wypasionych sedanach, limuzynach w kształcie Maybachów i Bentleyów. Wynajmujesz long wehikuł ociekający luksusem i zasiadasz na tylnym siedzeniu nawijając makaron na uszy w sposób ekstrawagancki, nie w formie, bo zazdrośnie nobliwa, a w treści. W związku z moim świadomym obniżeniem wibracji, Google jako przedstawiciel jednego z wahadeł, natychmiast podpowiedziało mi szereg filmików, o których jeszcze do wczoraj nie miałam zielonego pojęcia, o wilku mowa. Sceneria vlogasów, to tylne siedzenie wypasionych fur, i gościu w garniturze, ale nieformalnie, z korporacyjną koszulką na piąteczek, mówi rzeczy błyskotliwe, choć dziwnie podkręcone, że raz pasują, a znowuż nie pasują do aspirującego biedaka, aby zostać bogaczem, bo o taką windę ekonomiczną tutaj się rozchodzi. Jest to bliska, jak jabłoń od jabłka, trawestacja poradników Roberta Kiyosaki o bogatym i bidnym ojcu, przełożona na dykcjonarz w wypasionym skórą wnętrzu. Dowiaduje się biedak, że jeśli natychmiast nie potnie kart kredytowych, nie zadzwoni do banku i nie poinformuje o ich zgubieniu i nie zgodzi się na dosłanie nowych, a jedynie spłaci w ciemno te, co miał, to może przestanie być biedakiem, o ile zrobi to konsekwentnie i całą ferajną. Bo na nic wybryki małpki Fiki Miki, gdy nie zrobi tego samego druga połowa związku. Biedak z kilkoma kartami kredytowymi, nie jest aż takim biedakiem, ale nie czepiajmy się, bo każdy jak się postara może zostać biedakiem, vide Nicolas Coppola, kryptonim Cage, czy Downey Jr., a nawet przez moment przezdolny Elton Hercules John. Na szczęście wszyscy panowie zobaczyli w swoim lustrze rzeczywistości superanckie możliwości i apiać wskoczywszy na ścieżkę bogactwa, ponownie w każdej hawirze, obok kolekcji płaskich jak stolnica fur, trzymają jeszcze po dwa tomografy (bardzo nietanie), tak na wszelki wypadek.

Zgodnie z założeniem, że biedaka robi się dość łatwo, porada Kiyosakiego strawestowana na tylne siedzenia Maybacha rzeczywiście nie jest bita po ciemieniu. Tak, karty kredytowe won. A biedak przede wszystkim ma się ich pozbyć. Ściągnąć onuce na krechę, wyjąć kartę, nożyczki pożyczone od dziecka, mogą być poplamione klejem, pociąć karty, wyrzucić. Kolejną poradą jest, aby biedak nie wydawał więcej niż ma, co oczywiście łączy się z kartami kredytowymi i bankami, bo to jest idealna okazja do wydawania więcej niż się zarabia. I to jest dobra poszlaka, bo wydawanie więcej niż się zarabia, a przede wszystkim wydawanie na konsumpcję, to równia pochyła dobrostanu babe. Gdy ludzie zaczynają przemawiać o pieniądzach czują, że potrzebują jakiejś inwokacji, wstępnego wycięcia maczetą chaszczy, utorowania przecinki. Racja, bo pieniądze rzeczywiście są wnerwiające, szczególnie jak ma je sąsiad, a nie my. A więc prelegenci robią zawsze te podchody, żeby przygotować grunt pod to ziarno. Panie Hawranku nie kpij pan; ja nie kpim, ja żigam. Ale koniec z satyrą i jędzowatością, od lat też nawijam o różnicach w myśleniu człowieka bogatego i bidnego. I rzeczywiście można wymienić wiele rzeczy, ale czy da się przewrotnością myślenia przekabacić z bidnego na bogacza, wątpię, gdyż zgodnie z prawem przyciągania rzeczywistości przyciągniesz to, czym faktycznie jesteś w swoim programie. Masz to co masz, jesteś to co jesteś.

Raz, że bogaty uważa, że wszystko zależy od niego

Wie, że to on jest siłą sprawczą tego co się dzieje w jego sprawach. Bogaty potrafi być wdzięczny za porażkę, ukłonić się błędowi, dzięki czemu zamienił się błąd z kłody pod syrami, w stopień do wzrastania. Biedny obwinia za swoją sytuację rząd, polityków, męża, rodzinę, rodziców, ojca, matkę, rodzeństwo, aurę, wygląd, zdolności, pochodzenie, urodzenie, ilość nasłonecznienia, centralnie wszystko i wszyscy są winni jego biedy i przybiera postawę roszczeniową. Biedny wyrzuca całą siłę sprawczą własnej rzeczywistości na zewnątrz, poza siebie. Bogaty tego nie robi, w danych warunkach, w których akurat teraz przyszło mu działać jest w drodze do najlepszej wersji siebie. Nie korzysta z telewizora i książek głównie jako rozrywki i konsumpcji, za pomocą mediów stara się rozwinąć i wzrasnąć. Jest stale na drodze samorozwoju i jara się tym. Nie je fast foodu, raz, że już mu nie smakuje, ale też dlatego, że chce jak najdłużej być w drodze.

Dwa, że bogaty nie wizualizuje celu, tylko drogę

Jara się bowiem działaniem, produkcją, drogą, tworzeniem, kreacją. Bogaty czytając Zelanda bardzo szybko rozumie, że to są książki o byciu na własnej drodze, o wchodzeniu przez swoje drzwi, o popełnianiu błędów i cieszeniu się z nich, jako nauki. Biedny czytając Zelanda chce położyć się na kanapie i wizualizować cel, i to jest wielka zmyłka. Jeśli grasz w totka, to znaczy, że nie jarasz się drogą, że chcesz mieć cel bez drogi, że interesujesz się jedynie konsumpcją, a nie tworzeniem, produkowaniem, kreacją wyższej jakości siebie. Bogaty nie gra w totolotka, nie myśli o wygranej, jara się drogą. Prawdopodobieństwo wygranej w totka jest setki razy mniejsze od wyjścia za mąż po 45, czy nawet trafienia przez piorun kulisty. Naprawdę nie jest to dobry pomysł na biznes, bez historii jego stworzenia.

And trzecia ogromna różnica, bogaty ceni i lubi sprzedaż

I w końcu bogaty lubi sprzedaż, rozumie, że wszystko jest sprzedażą, że bycie dobrym sprzedawcą zapewnia dobrobyt nie tylko sprzedawcy, ale wszystkim wokół. Dobry sprzedawca potrafi sprawić, że jego dziecko wyjdzie w zimowej czapce z domu i nie zdejmie jej za rogiem, żeby się fryz nie splaskał. Dobry sprzedawca poprosi do tańca, bez strachu o odmowę, najładniejszą dziewczynę w klubie. Dobry sprzedawca szanuje sprzedaż, bo rozumie, że wszystko jest sprzedażą. Każdy biznes również, szczęśliwe życie małżeńskie tak samo. Biedny człowiek nienawidzi sprzedaży, a zalicza do sprzedaży oszustwo domokrążcy, co sprzedaje staruszkowi na kredyt kołdrę za 4 tysiaki, czy odkurzacz za 6 tysi. Biedny człowiek nie rozumie, że dopóki nie zostanie sprzedawcą będzie biedny. Nie rozumie, że prawy człowiek biedny ma mniejsze możliwości czynieniu dobra dla wszystkich wokół, niż prawy człowiek bogaty. Że złego człowieka,  głęboko nieprzebudzonego można spotkać po obu stronach barykady.

Zaleca się dietę niskoinformacyjną:)

I na koniec dieta niskoinformacyjna, nie daj się straszyć. Bogaty odcina się od telewizji newsów, pudli, faktów i innych żyjących z Twojego strachu i podsycania nienawiści, wahadeł, nie interesuje go to, to nie jego biznes. Zrób to samo.

z miłością

-
 17

Czytaj także