Cov-19, czyli historia najbardziej niezwykłego wykolejenia zwykłego życia w historii
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Cov-19, czyli historia najbardziej niezwykłego wykolejenia zwykłego życia w historii

Dodano: 15
panie
panie / Źródło: Pixabay
Coronavirus pokazuje w całej krasie głupotę naszych finansów, zadrukowanych kryzysów, wirtualności pieniądza, sztucznych wartości, i że to wszystko jeszcze bardziej może skręcić w tę idiotyczną, nieintuicyjną stronę.

Co na świecie, co w Europie, co w kraju, co dla zdrowia, co dla biznesu, czyli podsumowanie ostatnich dni?

Dzieją się rzeczy conajmniej bezprecedensowe, dziwaczne i byłyby nie do rozkodowania przed pandemią. Jak częste telefony na policję, kalifornijskie 911: "chciałbym zgłosić głośny kaszel pochodzący z sąsiedztwa". Ale się porobiło, czy to ze strachu, czy chęci niesienia zakamuflowanej pomocy?

Źródła donoszą też o nader dziwacznych, niepopularnych jak cholera zachowaniach pewnych amerykańskich senatorów, czyżby tylko ich?, w liczbie 4, którzy sprzedali tuż przed ogłoszeniem problemów z koronawirusem ogromne ilości akcji na Wall Street. Może to nos (6 zmysł), a może to ucho (to i owo się usłyszało), nikt nie wie, ale ludzie gadają.

Mick Adams z NaturalNews straszy bardziej od stacji nadawczych horrorów w strefie działań wojennych i podobno w płn Włoszech (mam na myśli telewizory i makabrycznie smutne filmy), i w sumie nie dziwię się, że googlowska cenzura spłaszczyła mu wykres wejść na stronę do prawie zera. Z drugiej strony polecieli rykoszetem po wszystkich alternatywnych, a hasło szczepionka i być może teraz witamina C, zapala się na czerwono. Szyfrowanie, które robiło roboty w bambuko, jak słowo na "sz"zakończone szpikulcem i podejrzanym płynem w środku, obecnie nie działa, bo posadzono ludzi przebranych za roboty, a ludzie wiadomo, w końcu wszystko rozkminią.

Ale wróćmy do naszego tematu przewodniego, czyli czym jest koronawirus teraz i czym będzie na zamknięciu roku 2020. Niewątpliwie jest to najbardziej niezwykłe wykolejenie zwykłego życia w historii współczesnej.

Czyżby już było po micie, że gospodarka musi być na pierwszym miejscu? Adam Tooze

Pandemię z dzisiaj przyrównuje się i mówi o niej, jak o wojnie. Rzecz przypomina historie opowiadane o przerwaniu normalności w 1914 i 1939 roku. Ale w przeciwieństwie do wojny, obecna chwila wiąże się z demobilizacją, a nie mobilizacją. Podczas gdy szpitale są w pełni czujne, większość z nas ogranicza się do kwartałów, w których siedzimy i co poniektórzy drżą jak osiki bardzo, i ci są w ogólnym rozrachunku bardziej cool, niż chojraki, co mają koronawakacje i masowo wylegli na deptaki.

Jest jeszcze coś, nieuniknionego wydaje się, gdy taka masa ludzi myśli bojno, myśli słabo, myśli kijowo. To coś to celowe indukowanie jednej z najpoważniejszych recesji, jaką kiedykolwiek zaobserwowano. W ten sposób wbijemy przysłowiowy, kolejny gwóźdź do sarkofagu, no dobra powiem to, do trumny jednego z wielkich frazesów, że nasza współczesna gospodarka jest głupia. Jest debilna, jest szit, merd, gówniania i imbecylska.

Coronavirus pokazuje w całej krasie głupotę naszych finansów, zadrukowanych kryzysów, wirtualności pieniądza, sztucznych wartości, i że to wszystko jeszcze bardziej może skręcić w tę idiotyczną, nieintuicyjną stronę.

Dogmaty przebierają się w fachową wiedzę i robią wszystko, żeby tort rósł do rozmiarów dżianta giganta.Następnie w 2016 roku brytyjczycy tak już trzęśli portkami w obliczu prognoz katastrofy gospodarczej, że w referendum, którego ponoć istoty, ani skutków nie rozumiała jakaś część (spora?) głosujących, ustaliła och brexit, ach brexitu chcemy.

Kilka miesięcy później Donald Trump, narcystyczny miliarder, z opalonym jak Kwaśniewski rysopisem dostał władzę głosami klasy robotniczej, w obliczu sprzeciwu wielkich i najlepszych z dobrych. Od tego czasu zarówno Wielka Brytania, jak i Stany Zjednoczone prowadziły politykę spektaklu irracjonalności gospodarczej bez obawy o miażdżący sprzeciw ze strony rynków. Wysoko postawione liberalne elity na próżno czekały na przybycie czegoś, kogoś, kto mógłby uchronić rynki.

Ale co tam Stany, czy brexit, wiemy dobrze, jak bardzo nasi popierdujący i stepujący politycy patrzą krótkowzrocznie. Mądry gospodarz nadwyżki gromadzi na gorsze czasy, a nie rozdaje bezmyślnie jak leci, żeby zdobyć dla siebie poparcie z powodów samolubnych, egotycznych, coś jakby klerykalnych, bez empatii dla fajnego państwa położonego w Europie Środkowej z tendencją na Wschód.

A teraz pojawia się choróbsko Covid-19. I pomimo, że w ogromnej ilości przypadków dotyka "najmniej produktywnych" członków społeczeństwa (jak zapewniała UK przed wycofaniem się z tych oświadczeń), a większość ludzi tworzących dochód brutto i netto doświadcza objawów ledwie bardziej znaczących niż zwykła grypa, a nawet w przeciwieństwie do regularnych gryp właściwie nie zagraża dzieciom, ani przeciętnym wiekowo pracownikom, to jednak właśnie ta przyczyna ma dyktować reakcję na gospodarkę? Tym tokiem rozumowania Brytyjczycy pochorowali się bardziej, a opinia publiczna okropnie się nanerwiła, nie dziwota.

Wirus jest zły, ma ohydne kły, jest paskudnym wirusem, chociaż bywały jeszcze gorsze, ale czy to oznacza, że mamy zamknąć naszą gospodarkę? Czy może nie zamykać? Jeszcze nie mamy szczepionki (i bardzo dobrze, też mając na uwadze szczepione na koniec 2019 północne prowincje Włoch), a póki co, to przede wszystkim liczy się zostać przy życiu, bo ta gospodarka i tak jest głupia jak but. Życie jest piękne, dobrostan jest wspaniały, a gospodarka mogłaby być znacznie mądrzejsza, fakt.

Moim skromnym zdaniem powinna pozostać przede wszystkim otwarta dla biznesu, przed, w trakcie i po pandemii, bo tylko mądra polityka biznesowa sprawia, że gospodarka ma najlepsze zaplecze medyczne, pomocowe i generalnie pomyka ku światłu. Ale dajmy sobie trochę czasu na kwarantannę, nie bójmy się zostać w domach, obmyślajmy plany i wysyłajmy jak najfajniejsze myślokształty w eter, bo to się nam za niedługo zmaterializuje.

Zgadzam się całkowicie z Adamem Tooze, brytyjskim historykiem i profesorem uniwersyteckim, dwa w jednym, że metoda Borisa Johnsona, pamiętasz "Szczęki" Stevena Spielberga?, a więc burmistrz Johnson ustalił, że pomimo faktu, że morski potwór zjada plażowiczów, plaża powinna pozostać otwarta. To miało być to angielskie "nabierz odporności". Cieszę się bardzo, że model angielski został nam Polakom oszczędzony.

Z kolei na najbardziej sprawdzający się koreański model walki z Sars-2 z ogromną ilością testów i izolacją, lub hospitalizacją tylko i wyłącznie chorych, a gospodarka nadal działa, nas nie stać. Pozostaje więc model chiński, siedzimy na dupie, wizualizujemy cele i dobrobyt, oraz obmyślamy co zrobimy, gdy tylko wściekły wirus odpuści. Patrząc na Chiny jeszcze 6-7 tygodni.

Nagle spojrzeliśmy na Włochów, północne Włochy, wielka umieralność i zrobiło się strasznie i bardzo współczująco, ale również wkrada się mikro wątpliwość, dlaczego nie mówią prawdy przynajmniej w jakichś odcieniach szarości, pieprz tak, ale z solą, dlaczego pokazują tylko jedną wielką czerń? Chociażby z miłości do tych starszych ludzi, których stan psychiczny odgrywa ważną rolę. Oni oglądają to samo co my, jakie to nieludzkie.

Nagle stało się oczywiste, że gdy chodzi o sprawy życia i śmierci, rachunek jest inny. Podobno rzeczywiście umierają głównie starzy i dodatkowo schorowani ludzie. Wszyscy kiedyś będziemy takimi w odpowiednim czasie, w kwestii schorowania możemy jednak zacząć już działać, generalnie wzmacniając odporność i leczyć się przede wszystkim dobrą dietą.

Jeśli dołożymy apokaliptyczne sceny, które rozgrywają się w szpitalach w miejscach szczególnie dotkniętych pandemią, ta cała linia frontu klinicznego najpierw z Wuhan (to jakoś znieśliśmy, bo było daleko), potem z Włoch, a teraz jeszcze dodatkowo z Hiszpanii, wydaje się niemożliwe, żeby nam jeszcze gospodarczo przysolono na dokładkę. Solenie rany nie jest eleganckie.

W obliczu tego wszystkiego głupota polegałaby na tym, że nie dostrzeglibyśmy szybko, że musimy działać. Im szybciej zamkniemy się w domach i zaczniemy obmyślać pozytywy, drogi do dobrostanu tym szybciej uda nam się z powrotem stanąć na nogi, a nawet pofrunąć, co może się wydarzyć, gdy rządzący nie będą nam przeszkadzać w przedsiębiorczości.

Na zachodzie Europy skala epidemii jest taka, że nasza reakcja powinna być potulna, jak owcy w kierdlu. Mamy się wyciszyć i jak najbardziej odizolować od innych, nie donosić na kaszlących, ale w razie czego mieć oczy i uszy otwarte, czy ktoś nie woła o pomoc. Natomiast zaraz potem, a nawet jednocześnie pojawią się gigantyczne pytania co do zarządzania gospodarczego.

Nawet konserwatywne rządy po obu stronach Atlantyku, w ciągu kilku tygodni rozpoczęły też gigantyczne interwencje na skalę porównywalną do tych z kryzysu w 2008 roku, a nawet jeszcze większą. Cios z pewnością będzie zmiękczony, ale po cichu i trochę głośniej zadajemy sobie pytanie, na jak długo będziemy w stanie mrozić gospodarkę, aby ratować życie? 7 tygodni jeszcze, damy radę.

Jestem dobrej myśli, spadki będą, ale tylko po to, aby zrobić wielkie odbicie.

Na zawsze Twój

Horry Porttier

 15
  • Maluma   IP
    Wlasnie przeczytalam prawie ten sam artykul w the guardian...
    Twojego bloga czytam od 2014 i to mnie troche zdziwilo
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Aniaa   IP
      Pepsi, mam ciśnienie na zaręczyny. Jesteśmy z sobą dwa lata, ale jak ktoś się nas pytał kiedy my, to mój chłopak standardowo odpowiadał, że nie prędko. Co mam o tym myślec?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 2
      • Kasia   IP
        Kocham Cie Horry! Jestes świetny. Bardzo lubie Twoje teksty :-)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Alcyss   IP
          Mnie to zastanawia, nie stać nas ma Modell z koreii zeby przetestowac jak najwieksza liczbe ludzi, ale stac nas na to zeby pozamykac wszystkie hotele, restauracje i inne rozrywki a pracujacych tam ludzi wyslac "na kuronia". Skad maja na to pieniadze? Turystyka jako wielka galaz gospodarki. (Mowie ze swojego punktu widzenia-mieszkam w Austrii)
          Jakos mi sie zu nic nie klei..
          Ale i tak lubie czytac twoje posty
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • takatam   IP
            Horry, serio? Po co te piętrowe teorie, szykuje się gigantyczny kryzys gospodarczy, ale nie z powodu wirusa, wirus mu będzie robił za alibi, bo on de facto juz zaistniał. Popatrzcie na polityków, gdyby faktycznie była jakaś groźna zaraza, żaden z waznych państwa nie wychyliłby nosa ze swojego bunkra, a tu proszę - ważna pani idzie sobie na zakupy, ważny pan organizuje u siebie wybory, inny pan jak gdyby nigdy nic idzie w niedzielę na mszę, a jeszcze inny prowadzi swoją kampanię. A ludzi pozamykali w domach. A za chwilę ogloszą koniec "pandemii" , podzielą się ze społeczeństwem własnym bohaterstwem ("dziękujemy za wspolpracę, daliśmy radę"), a za rok kryzys, że swiat się nie pozbiera. Oczywiscie z powodu obecnej pandemii.
            Jeden premier UK wyczuł pismo nosem i chcial zrobic po swojemu, to go przywolano do porządku.
            Myśleć, makabryczne obrazki z Wloch przepuszczać przez filtr zdrowego rozsadku, jest lepiej niż myslmiy, ale niestety może być gorzej.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także