"Biegam bo muszę" Zazdrość (rozdział 6)
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

"Biegam bo muszę" Zazdrość (rozdział 6)

Dodano: 13
kultu
kultu
Zamiast nająć się w charakterze maszyny do straszenia nieproszonych gości, Cola Eliot podjęła, jak się dużo później okazało, najlepszą decyzję z dostępnych opcji. Co z tego, że przez sen, co z tego, że w wyniku najniższych wibracji dymisji, demencji, i dekadencji. Tylko bez geriatrii proszę.

Rozdział 6

Zazdrość

W pułapce spraw beznadziejnych, wibracji niskich zazdrości, zemsty, z liścia w pysk gówniarzom, siedzieć w piaskownicy mlekopijcy, żreć patyki, robić babki i bić się grabkami, a nie podbierać narzeczonych ich prawowitym właścicielom. Długoletnim i przez zasiedzenie, którzy w mijającym roku zrobili narzeczonemu nie raz i nie dwa, no dobra, dwa razy, doskonały sos na bazie konfitur z czarnej porzeczki i octu balsamicznego, polewając nim kozi ser na liściach rzymskiej sałaty obłożony konferencją, gruszką taką. Dość.

Psim swędem dostała wakat w kofiszopie, dotąd zatrudniano tylko intelektualnie ujemną studenciarnię, żeby nie bulić chorobowego. Wciąż uśpiona duchowo Cola Eliot wczesnym śpiewem ptaków, udała się paskudnym krokiem osoby niewysportowanej i porzuconej, warzyć nowoczesną kawę, starając się nie słuchać pierdolingwy z boku. Akcja była głupia i wymknęła się spod kontroli, działo się coś, mogło dziać cokolwiek, z pewnością żadne tam kamienie milowe pod literaturę klasyczną. Zwykłe romansidło z powyginanymi rogami. Głupi licencjat, stara porzucona dżaga i paskudnie przepalona kawa.

Taka próbka, czy Ci się spodoba, że świetna lektorka Basia będzie czytać moje teksty? Tutaj kilka pierwszych zdań z powieści "Złe, czyli pokolenie sushi". Napisz proszę, co myślisz w temacie takich podcastów.

Miało nie być afery, tylko wyciszające cierpienie w kontrapunkcie dla paniki i codziennego strachu, w końcu coś innego, ujarzmienie złych nawyków, nie podjadać w tapczanie jajecznicy z czech jaj o dwudziestej czeciej. Koniec z nawisem brzucha na udach przy małym skłonie.

Czy stara kawiara chciała rywalizować z Andżelą? Skończmy z eufemizmami, zmiecenie, zgniecenie walcem, smutek porzucenia przekształcił się w nienawistną zazdrość. Jak ślepiec Saramago, Cola nie skumała, dlaczego oślepła. Przyduszona do ściany, z weryzmem Emila Zoli, co w prostackim skrócie znaczy, po prawdzie, musiała przyznać, że prosię moc miało, prosię mocą władało. Prosię dzierżyło największą moc współczesnego glamuru, kanonów niedościgłych z kosmo, woga i harpera, coś, co ściskało dupę z żalu niefotogenicznym dwunogom, słoniogom, rozczarowującą grubych, chudość.

W chwilach wzniosłych bredziła gówno prawdę, że ludziom zazdrości jedynie intelektu, ale prawda była inna, owszem Cola zazdrościła, ale tylko chudości.

Bądźże szczera, nie mydl oczu marsylskim mydłem, minimum 72% zawartości oliwy, że nie frustrujesz się smarkatą Andżelą? Jej gębą gładką i lśniącą, jak wyszorowana patelnia? Nie obwijaj w Cotton Cola. Nie tego obawiasz się najbardziej, że z prosiaka jest młodziutki młodzieniaszek, a u ciebie można dostrzec jedynie nieprzyzwoicie rozwlekły brak młodości właśnie?

Popularne było takie myślenie, ale sorry nie w jej przypadku. Cola bała się młodości jak ognia. Drżała przed obyczajowo dobrze przyjętym towarzysko obowiązkiem rozmnażania, ogromnej odpowiedzialności bała się, tępych zachcianek młodości i niemożliwości ich realizacji. Tych wszystkich przerażających rzeczy, które czyhały na młodych ludzi bała się najbardziej. Konieczności udowadniania, że się wszystko może, bo wszystko jest jeszcze przed nimi. Szit prawda, młodości okropieństwo, już lepsze staropanieństwo.

Jednak za 10 deko chudości dałaby się poszatkować, żeby nie powiedzieć pochlastać, bo gust do słów Masłowskiej Doroty przedkładała nad sensu stricte Jerzego Pilcha, nie mówiąc o nudnym, jak schabowy z kapustą Dostojewskim Fiodorem. Powiem wreszcie co myślę, niech mnie aresztują, Biesy są bardziej nudne, niż porąbane. Na dowód przytaczam historię wyklętego towarzysko, politycznie i wiadomo, że finansowo, coś jak prosię, Stawrogina. Dobrze, że miał dzianą matkę.

Jeden z najbardziej szanowanych gospodarzy klubu, człowiek starszy, a nawet zasłużony miał niewinny zwyczaj stale i dobitnie powtarzać”,co do mnie, nie dam się za nos wodzić”. Niechby i tak sobie mówił, ale pewnego razu, gdy w trakcie ożywionej dyskusji powtórzył rzecz z nosem, a wiedz, że klub wypełniał tumult ważnych oficjeli, młody Stawrogin, który stał na uboczu i nikt się do niego nie zwracał, podszedł nagle do Piotra Pawłowicza Gaganowa, znienacka chwycił go mocno za nos dwoma palcami i pociągnął za sobą kilka kroków. Gniewu do Gaganowa nie mógł czuć. Winowajca nie tylko nie był zażenowany, ale uśmiechał się złośliwie i bez cienia skruchy.

Cały prosiak, cały on, szajbnięta moc Andżeli wbitej hybrydami w nos, nic dodać nic ująć, kichawę Coli, ciągnąc w lewo i w prawo paraliżowała gówniany wszechświat niedościgłą chudością.

Gdyby udało się jej jakimś cudem, trafem ślepej kury, przy każdym spadnięciu na krzesło szczęknąć kośćcem jak rycerską zbroją, klekot żelastwa stawów kolanowych i biodrowych, tylko wtedy miałaby szansę prześcignąć konkurencję. Marzenie ściętej głowy, halucynacja, różowe prosię robiło doktorat z podskoków, zwarte, śmigłe grało na nosie codziennym wyładnianiem.

Zamiast nająć się w charakterze maszyny do straszenia nieproszonych gości, Cola Eliot podjęła, jak się dużo później okazało, najlepszą decyzję z dostępnych opcji. Co z tego, że przez sen, co z tego, że w wyniku najniższych wibracji dymisji, demencji, i dekadencji. Tylko bez geriatrii proszę. Tłumacząc na język Freda Astaire, ten co w tańcu wywijał laseczką, teraz kosą, bez pardonu porzucenia, starczego zapominalstwa o co kaman, i erozji innych uczuć poza mściwą zemstą.

Więc trząść począłem starca ciałem, powiedz mi, z czego żyjesz?

I nie na miesięczną kartę komunikacji miejskiej starożytnego Krakowa z Wawelem z epoki renesansowej, odkrycia perspektywy i innych bezeceństw, nie na bilet do multipleksu, też nie na paczkę landrynek, chociaż lucyfer kusił, ale pierwszą wypłatę poświęciła na karnet, antycypując odchudzenie, do modnego klubu fitnessu.

Ależeco? Unia europejska aktywności i sprawności, gimnazjon z obnażającymi prawdę lustrami, gorliwie rzeźbione ciała kretynek owiniętych w celofan dla podkręcenia termogenezy, zapowiadały jedynie kolejny szereg kompromitacji. Kolesie zarzuceni okablowanym żyłą mięchem, zaczesani żelem na łysych, lub, zupełnie inna odmiana, grzywiastych czołach, ze szczenami a'la Schwarzenegger, również bez włosów na płaszczyznach piersiowych, i ona, zwykła słonioga wśród topowego towarzystwa.

Kryptonimy łysy, szczena, truskawa, mała truskawa, czy imiona nadane przy chrzcielnicy na planie trójliścia, Andżelika, rzadko Arleta, najczęściej Monika, radośnie odkrywały atawistyczne pokrewieństwo z kłączami przodków wyrwanych siłą przez konkwistadorów z parnej amazońskiej dżungli. Oni się chyba na tej paczce urodzili.

Nie Cola Eliot, roztrzęsioną galaretą pojawiła się w gimnastycznych progach, po czym blisko ściany i ze spuszczoną głową, instynktownie przemknęła, zawadzając absolutnie o każdy przyrząd, niczym znerwicowane dziecko biegnące do swojej nowej matki, rzucając się w ramiona wypasionej bieżni. Czy ogromny taśmociąg zaadoptuje rzeczoną?

cdn

 13
  • Gabiiii   IP
    Pepsi, przed pandemia poznalam spoko faceta i od czasow kwarantanny (daleko od siebie mieszkamy) kontaktujemy sie tylko przez sms/telefonicznie. No i ja wiem ze mu zalezy i mi tez zalezy, ale w ciagu 3 tygodni gadalismy nonstop i wyczerpalismy WSZYSTKIE tematy rozmow :P wszystko przetrzepalismy i nawet sie zasmialismy, ze nie wiemy o czym teraz rozmawiac i teraz rozmawiamy raz na kilka dni i to typu co tam i koniec. Przegadalismy godziny o kinie, literaturze, fizyce, biologii, malarstwie... wszystko. Nie ma tematow kurcze juz. No i co w takiej sytuacji zrobic? ;)
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Evaeva   IP
      Super! Czekamy na wiecej!
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • dominiczkas  
        Pepsi dużo ostatnio czytam o kurkuminie. Zastanawiam się czy nie zacząć jej przyjmować szczególnie w tym okresie teraz . Czy przyjmowanie kurkuminy jest zdrowsze od kurkumy ?czy warto ja jedynie brać w okresie zachorowań ? Jeśli tak to czy można brać kurkuminę i kurkumę w pierwszej szklance jednocześnie ? Która jest lepsza i która warto brać ?💗
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Ewwaa   IP
          To jest świetne! Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.😃
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Mikka   IP
            Dziękuję, Pepsi. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także