Zapędziłaś się w kozi róg? Chciałabyś kliknąć guzik "restart życia", nowa Ty?
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Zapędziłaś się w kozi róg? Chciałabyś kliknąć guzik "restart życia", nowa Ty?

Dodano: 6
vintage
vintage / Źródło: Pixabay
Ludzie po wypadku, chcieliby otrzymać jakiś telefon, który opóźniłby ich wyjazd i kontakt z przeszkodą na drodze. Miliony ludzi rozkminia, jakby było gdyby. Ale jest jak jest, a wszystko jest po coś.

Koment:

Mam wrażenie, źe to moje wcielenie, to pomyłka i jestem "czymś złym". W epitetach mogłabym się określić jako nadto wrażliwa, impulsywana, egoistka, hipokrytka, skłonna do konfliktów, męcząca innych nt. swojej osoby i swoich problemów - ALE jestem bardzo miła dla ludzi, od serca, po prostu ich lubię, ludzie się ogólnie dobrze w moim towarzystwie czują, natomiast bardzo często i tak ludzie po "bliższym kontakcie" się ode mnie odsuwają.

Nie chodzi mi o to, żeby kogoś przytrzymywać przy sobie, ale to wszystko pokazuje mi, że nie jest ze mną tak jak powinno, że podwyższam swoim chaosem entropię naszej rzeczywistości. Chciałabym to zmienić, w teorii wydaje się to proste - dieta roślinna, jak najbardziej raw; dużo czytać, medytować, biegać - katharis dla duszy. Czuję się sama źle ze sobą, czuję, że coś jest nie tak. Najwięcej w życiu mnie spotyka jednak tych niemiłych sytuacji, czyli jest problem, nisko wibruję.

Ostatnia sytuacja, absurdalna, romans z wykładowcą, powiedziałam swoim "koleżankom" (mój za długi język należałoby wyciąć), a one doniosły do dziekanatu, jednocześnie stawiając tego Pana w roli gwałciciela, bo go po prostu nie lubiły i poprzez to, że im się wypłakałam, że mnie zostawił to zobaczyły w tym korzyść dla własnych interesów. Wiem o tym, że chwila moment wylecę z uczelni, przez właśnie takie swoje głupstwa. (4 rok farmacji)

Rodzice - nie lubią mnie, uważają mnie za pasożyta, który nie potrafi pogodzić dziennych studiów z pracą w ten sposób, żeby się już samemu utrzymywać (22 lat mam). Często poprzez ten brak jakiejkolwiek milosci rodzicielskiej wobec mnie, na przestrzeni całego mojego dotychczasowego żywotu, strach wychodzi mi poprzez palce, całkiem niedawno wyzbylam się bycia "kobietą kochająca za bardzo" i udało mi się stworzyć zwiazek, w którym obu osobom zależy równomiernie, a nie jak do tej pory - ja byłam tą nadskakująca i zakochująca się w niedostępnych mężczyznach. Mam tez nerwicę lękową.

Niewyparzony i zbyt długi język, każdemu potrafiłam powiedziec o wszystkim w moim życiu, najbardziej delikatnych i prywatnych sprawach. Ba, moje ego się chełpiło w gadaniu o sobie - ah, niech inni rozkminiaja moje problemy, bo przecież sama nie potrafię być odpowiedzialna za własne życie. Zamęczam innych sobą aż do porzygu.

Chciałabym kliknąć guzik "restart życia", zacząć od nowa, nowa ja. Chciałabym mieć już inne wcielenie, to jest wcielenie zła i bardzo źle się z tym czuję, nie chcę być tak paskudnym człowiekiem.

Yyy... "męcząca innych na temat swojej osoby i swoich problemów"...

Sorry, przejąłem pałeczkę riposty. Z drugiej strony, nie powinienem odpowiadać postem, aby nie łechtać jeszcze bardziej ogromnego egocentryzmu Twego, ale to jest robota tylko po Twojej stronie, więc daję luz.

To Ty żyjesz pod władaniem ego, jak owca żrąca trawę tylko tam, gdzie chce pasterz. Jak serwilistyczna niewolnica wciąż na kolanach przed swoim władcą, szkoda, że macho idiotą.

To Ty powinnaś, ba, musisz spuścić ten balonik ważności w swoim temacie, i zrozumieć, że jest to droga do uwiądu, bezwolności i marazmu. Straszny życiowy kicz. Rzygi z dupy. Tak zawsze kończy się jaranie się sobą, zarówno na "tak", jak i na "nie". To nie ma nic wspólnego z kochaniem siebie.

Zrozumiałe, że widzisz to inaczej, ale właśnie teraz, mając za sobą takie doświadczenia, poznając swoje reakcje na nie, jesteś w o wiele lepszej sytuacji, niż gdybyś musiała wszystko zaczynać od początku, nie nauczywszy się niczego, nie wykorzystując tego, co Ci się przytrafia, jako kolejnego stopnia.

Jesteś w wieku, gdy słaba psychika najbardziej daje się we znaki, wtedy powstają najsilniejsze nerwice lękowe, a nawet choroby psychiczne, jak schizofrenia. Też dlatego tak się miotasz, stąd te zachowania egzaltowanej rosyjskiej kochanki. Anna Karenina się kłania. Aleksy Wroński nie mógł egzaltacji zdzierżyć, ja mogę.

Nie znosisz siebie za to, że zbyt dużo mówisz, że się zdradzasz, że jesteś cały czas we władaniu ego. No i oceniasz się, i dajesz niskie stopnie (ciekawe dlaczego nie ocenisz się wyżej?), nie podoba Ci się Twoje otoczenie i Twoje relacje z nim. Jesteś nieustającym krytykiem, bowiem gonisz jak labrador aportujący swojemu śmiertelnemu panu, czyli ego.

Dopóki nie dostrzeżesz, że Twoje ego, to nie jesteś Ty i nie zaczniesz używać ego, jako swojego sługi, będziesz nieszczęśliwa, albo strasznie przymulona, jak miliony śpiących na jawie i we śnie ludzi. Bez różnicy i tu i tu śnięci, jak karpie przed wigilijnym patroszeniem.

Twoi starzy odrętwieni, zaślepieni, w zwykłej śpiączce matrixu, zdominowani przez własne ego, przekonania, przesądy, kretyńsko, ale zwyczajowo wyładowują na Tobie swoje frustracje. A, że jesteś trudna w obejściu, mają więc powód i usprawiedliwienie, żeby na Ciebie wylewać kubeł własnego otępienia.

Z drugiej strony, człowiek 22 letni powinien już jakiś hajs przyciągać i robić pewne przepływy finansowe!

Możesz otworzyć sklep internetowy, prowadzić stronę o medykamentach, suplach, opiniach, tym bardziej, że studiujesz i zdobywasz bardzo przyszłościowe w matrixie wykształcenie. Gdybyś zajęła się przepływami energetycznymi, więcej czasu poświęciłabyś na animację swojego ego do roboty, a mniej byłoby lizania mu dupy.

Natenczas sporo rzeczy zwaliło Ci się na głowę. Słabi w takich sytuacjach, marzą na dobre o wylogowaniu, ale Ty nie jesteś typem depresyjnym, tylko lękliwym, więc chciałabyś jedynie dokonać resetu. Ludzie po wypadku, chcieliby otrzymać jakiś telefon, który opóźniłby ich wyjazd i kontakt z przeszkodą na drodze. Miliony ludzi rozkminia, jakby było gdyby. Ale jest jak jest, a wszystko jest po coś.

Jesteś w grze, to jest Twój film, kręcisz go 

Gra toczy się w Twojej interpretacji, wygląda tak, a nie inaczej, z powodu Twoich intencji, Ty to tak widzisz. A widzisz sporo, jednak ego masz tak olbrzymie, że raz za razem popadasz w letarg, niczego już nie pamiętasz, i znowu poszukujesz zgubionej w domu igły, poza domem, bo tam jest widno i przestronnie, więc łatwiej.

Przestań się sobą jarać, a zacznij siebie kochać. Błędy potraktuj, jak naukę, przekonaj swoją podświadomość, że w każdej chwili życia można zacząć pokazywać sobie i światu, fajniejszą twarz. Zacznij od oswojenia pierwszego lęku. Niech to będzie wylotka ze studiów, albo koleżeński ostracyzm. Ucz się grać na błędach.

No i wiadomo, 4 szklanki, bieganie od najmłodszych lat, to pomaga na poziomie psyche i soma.

Ocknij się do życia.

Z bazy nadawał na zawsze Twój

Horry Porttier


Prawdopodobnie autor na stronie Pepsi Eliot, jednak nius pojawił się niespodziewanie i w sumie niewiadomo kto go napisał … Nie znamy Horrego Porttiera.

 6
  • Zielona Malina   IP
    Rozwaliłaś mnie Pepsi swoim tekstem. Mocne, dobre sakramencie ;))) zostałam pobudzona do czerwoności, moje ego też:))))) trafisz w punkt Snarperska robota. Napisze jeszcze do Ciebie weszło mi coś do glowy - Zielona Malina youtubowa pozdrawiam
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • ChaiMate   IP
      Love, dziękuję
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • lilaa   IP
        ssssssss
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1

        Czytaj także