Ciemna chmura jest wrogiem, ale bez ciemnych chmur nie ma sukcesu.
  • 44Autor:44

Ciemna chmura jest wrogiem, ale bez ciemnych chmur nie ma sukcesu.

Dodano: 18
dług
dług
Ludzie popełniają potężne błędy, w tym biznesowe, nadinterpretując każdą sytuację pod swoje ego. Ego właśnie takie jest, taka jest nasza biologia, nie ma po co z tym walczyć, tylko zapędzić to to do roboty.
Ego to narzędzie, podobnie jest z biznesem, trzeba dostarczyć mu pożywienia, zadbać, sprzątać odpady metaboliczne, ale to tylko narzędzie, łopata, długopis, dłuto do rzeźbienia własnego celu.

W toku dbania o biznes można go polubić, ba, może stać się pasjonujący, można też wyjść od pasji, ale z pewnością nie jest to żaden wymóg (czasami wręcz przeszkoda), żeby to narzędzie doskonale doprowadzało Cię do celu.

Ludzie, którzy umoczyli, źle zainwestowali, czy po prostu przeinwestowali, dzielą się na dwie naczelne grupy:

  1. Tych, którzy doszli do pieniędzy przypadkiem, wygrana, spadek, fuks, hazard, czyli bez wcześniejszego i świadomego podążania drogą do wyznaczonego celu. Nieświadomie robią wszystko, aby wrócić do oswojonej strefy komfortu, gdzie nie mają pieniędzy, i czują się z tego powodu sfrustrowani.
  2. Lub tych, którzy przeszli pewną drogę do celu, popełnili błędy, a następnie ponownie pojawili się w drodze, mądrzejsi o swoje doświadczenie. Wyjadacz biznesmen zapyta, a ile razy koleżko umoczyłeś? Co już wiesz o stracie? Strata to wróg, który uczy najwięcej.


Koment:

Od kilku dobrych lat jestem w związku, nie jesteśmy małżeństwem. Po jakimś czasie okazało się, że on ma długi, w przeszłości dorobił się większych pieniędzy, niemądrze zainwestował, przeliczył się i został z niezłą sumką do spłacania na karku. Minęło kilka lat odkąd zaczęliśmy być razem i w tej kwestii poprawy nie ma, tzn długi nadal są.

On pracuje, jest inteligentny, ale niestety leniwy i ma skłonności do umilania sobie życia używkami (trawa, alko). Został też wychowany w taki sposób, ze mama przelała na niego całą miłość i wiele rzeczy robiła za niego, wiec pewnie się chłopak przyzwyczaił. Nie ma 20 ani 30 lat, a dalej w kilku kwestiach ma lekkomyślne podejście.

Najgorsze jest chyba to, że nie do końca lubi swoją pracę (chociaż jest w niej dobry). I tak widzę, ze pomimo ciężaru finansowego jaki dźwiga stara się żyć normalnie i jest wesołym człowiekiem, ale jednak ciagle nad nami wisi ta ciemna chmura.

Ostatnio mi powiedział, że w wielu aspektach życia jest zadowolony (związek, zdrowie), ale ta finansowa ciągle kuleje. Podsyłam mu Twoje artykuły, książki Tracy’ego, ale wiem, że człowiek sam musi chcieć się zmienić.

Jak być wsparciem dla takiego człowieka i pomóc mu robić większe przepływy? Moje są coraz lepsze; jednak nie na tyle, by spłacić długi.

Czasem kłócimy się właśnie o to, że jest takim leniem, że trzeba po kilka razy prosić o to, by odniósł za siebie szklankę, albo odstawił buty do szafki. Poza tym jest dobrym gościem, dogadujemy się, ale w tej sferze mocno działa mi na nerwy (czasem mu współczuję).

Czy taka relacja nie wróży nic dobrego? Poradź Pepsi, często trafiasz prosto w punkt.



Posiadanie wroga jest czymś lepszym dla człowieka niż Budda.

W tym momencie na dwoje babka wróżyła, albo gościu to pojmie, albo będzie w szponach braku, porażki, niedoboru kasy i to właśnie będzie przyciągał. Ty wibracyjnie też.

Złe inwestycje, strata, długi, to wróg, który dla jednych jest inspiracją, kopem w rzyć, w jynzyku polskim momy dupa, tyłek, a u nos je ino rzić. Czyli wróg to inspiracja, konkurencja to wróg, dług to wróg, teściowa może być wrogiem, nałogi, ogromne ego i malutkie, masz wroga, więc działasz. Tak wiele wybitnych rzeczy ludzie osiągnęli z powodu niewygody, wrzynania się majciochów (w rzić), uwierania buta, siedzenia na twardej żerdzi furtki, na kaktusie, osie, albo mrówce, że cuda z powodu natchnienia Buddą, najwyższymi wibracjami, to przy tym pestka.

Dla chcącego nie ma nic trudnego, będąc na dnie możesz się od niego odbić. Wszystko lepsze niż dryfowanie bezwładne na fali, jak bezwolna łupina fistaszka. Popełnienie błędu, to wróg, który może zamienić się w sukces. Każde gówno, w które wdepniesz, gdy pojmiesz na co to?, po co to?, możesz zamienić w złoto.

Biznes, praca to nie jest miejsce do zabawy, firma to nie jest Twoje dziecko, nie musisz kochać swojego długopisu. Biznes to narzędzie do osiągania celu.

Masz zadbać, żeby był wygodny w trzymaniu, nie robił kleksów, plam, ani odcisków, ale to tylko narzędzie. Nic osobistego, bez emocjonalności, bez ścisku, po prostu używasz tego narzędzia do osiągnięcia celu. Jeśli celem ma być głęboki rów pod fundamenty, Twój biznes może być dziecinną łopatką, zardzewiałym szpadlem, albo koparką Caterpillar, od Ciebie zależy.

Pracy swojej nie musisz kochać, to nie jest Twoje dziecko, ba, nie musisz jej lubić, to nie jest Twój sąsiad, praca to narzędzie.

A mamą? A maminsynusie?

Miłość matki wcale nie jest czymś złym, ludzie kochani mają podświadomie wiarę w siebie, kochają siebie i potrafią dzielić się miłością z innymi. Kwestia wyręczania, to tylko sprawa wygody, w rzeczywistości ludzie tacy mogą doskonale sprawdzać się w związkach, gdzie nie są wyręczani. Bardziej tutaj inspiruje sytuację przeświadczenie partnerek, że taka rzecz ma miejsce. Gdyż każdy dostaje dokładnie to, w jaki sposób interpretuje to, co mu się przydarza. Równie dobrze możesz odczuwać wdzięczność, że ktoś (och mamą) kocha Twojego faceta tak bardzo.

Myślę, i nie jest to wybitnie odkrywcze, że usiłujesz być małym psychologiem analizując, co się dzieje z pewną dozą ścisku. On żyje w ścisku, a Ty jeszcze kobiecym imadełkiem sprawę przesądzasz do imentu.

We dwójkę tworzycie dwa klopsy w sosie, podobne wibracje, on wpasowany w Twoje poczucie braku, a Ty idealnie w skarpetki na środku pokoju i scysje w Ikea.

... "Jak być wsparciem dla takiego człowieka i pomóc mu robić większe przepływy? Moje są coraz lepsze; jednak nie na tyle, by spłacić długi"...

Skoro Twoje przepływy są mniejsze, na płaszczyźnie przedsiębiorczości raczej nie pomożesz swojemu facetowi robić większych, bo sama byś je zrobiła. W ten sposób to się prawdopodobnie nie zadzieje. Nie wiem, jakiego typu jest bankrutem (za dosadność sorry), numer łan, czy dwa? Jeśli dwa, a nie reaguje na żadne przewodniki sukcesu, guru, ani Cicerone (nie dziwię się), to pozostaje tylko zostawić rzecz w spokoju. W końcu wpadnie na coś, byle działał.

A jedyną osobą, która może podjąć działanie i zmianę, jest tylko on sam. Powinien wyznaczyć cele, mogą być zupełnie nowe, wyciągnąć logiczne wnioski (na zimno) z popełnionych błędów, oraz poczuć nową determinację, być konsekwentnym, cierpliwym. Ale rozumiem, że to według Ciebie zaprzeczenie rysopisu Twojego chłopaka.

Ciemna chmura jest wrogiem, ale bez ciemnych chmur nie ma sukcesu. Może to mu powiesz?

love

44

 18
  • Yvonne   IP
    hej Pepsi,
    (ale super awaterk mi sie trafil !)
    A jak do robienia przeplywu ma sie marketing sieciowy ? mam znajoma ktora w to poszla, i widze ze jej sutacja finansowa po 2och latach jest duzzoo lepsza niz moja na wynajmowaniu sie, namawia mnie ale tego nie czuje, poki co przeplywow poza praca u kogos nie generuje. Jednak mam wraznie ze taki marketing sieciowy to tez rodzaj korpo.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Ciekawa   IP
      Hej Peps,mam pytanie tylko niewiem gdzie je umieścić
      Mam bardzo dziwne sny,nie wynikające z emocji czy zasłyszanych lub przeżytych rzeczy,ale całkiem ,,od czapy’’snia mi się historie w których jestem w innych miejscach na Świecie,mam inna prace i wogole inaczej żyje,ludzie się tylko czasem zgadzają,jestem w roli obserwatora i te sny maja swoje kontynuacje i to co zdarza się w nich wynika z rzeczy które śniły mi się wczesniej(a nie ma to związku z moja obecna rzeczywistością).Tak jakbym oglądała serial o moim życiu równoległym.Trochę nie rozumiem tego co się dzieje,czy mogłabyś polecić mi jakiegoś autora albo książkę która wyjaśni mi sens moich snów?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Przemko :-)  
        Kurczę. Nie do końca rozumiem dlaczego kobiety uważają, że skoro mężczyzna jest w jakimś tam wieku to musi już być odpowiedzialny? Nie może być lekkomyślny. Sam to kiedyś przerabiałem na sobie i już wtedy mnie to dziwiło. Jakieś kolejne wgrane przekonania chyba?

        Wg mnie bliższe prawdy jest twierdzenie, że mężczyzna zawsze jest chłopcem tylko z wiekiem musi mieć coraz droższe zabawki. I nie wiadomo jak będąc odpowiedzialnym stanie się przy nich choć na chwilę lekkomyślny.

        To jest chyba to imadełko, o którym piszesz Pepsi. Niektóre panie musiałyby przejść kurs ślusarstwa ;) A, że akurat m.in. jestem też ślusarzem, to coś tam wiem o imadłach, he he :)

        PS: jako ciekawostka. Raszpla, to jest również taki gruby pilnik. Poza znaczeniem, którego sama czasami używasz :D
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Yvonne   IP
          Hej Pepsi,
          Nie kumam z tym ze pracy nie trzeba lubic. Wykonuje prace w oparciu o wyuczone umiejetnosci, jestem dobra w tym co robie ale pod dojsciu do pewnego poziomu widze ze to nie moja bajka (mecze sie, wymagane sa umiejetnosci ktore mi sa podgorke (ie mega szczegolowosc, gdzie u mnie lepiej ze strategia, patrzeniem calosciowym). Rozpoczelam poszukiwania co innego moge robic z zalezeniem ze bedzie mi szlo lepiej bo zgdnie z naturalnymi tendencjami
          ( fajne te avatarki)
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • ChaiMate   IP
            Dziękuję, droga Pepsi ❤️
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także