Jak wyluzować się, zacząć wydawać i cieszyć się luksusem i jak się nie przyzwyczaić do dobrego?
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Jak wyluzować się, zacząć wydawać i cieszyć się luksusem i jak się nie przyzwyczaić do dobrego?

Dodano: 13
auto
auto / Źródło: Pixabay
Warren Buffett powszechnie uważany za jednego z najlepszych inwestorów na świecie, raczej jest minimalistą, i zapewne też esencjalistą.

Jednak jego przydeptany śniegowiec, czy ciągle ten sam nie dość szpanerski dom z pewnością nie wynika z obaw o niepewne jutro, ani też ze skąpstwa, gdyż jest przy okazji ogólnie szanowanym filantropem. Esencją jego życia jest robienie przepływów finansowych.

Jestem minimalistką, esencjalistką. To co mam mnie cieszy i jest wystarczające do wygodnego życia. Wydaję 15% tego co zarabiam. Stać mnie na drogie ciuchy, luksusy, podróże, ale ich nie kupuję.

Z jednej strony chciałabym kupować luksusy, bo to jest przyjemne, ale z drugiej obawiam się, że się do luksusów przyzwyczaję i jeśli w przyszłości z jakiś względów już nie będzie mnie na nie stać, to będę czuła jakiś niedosyt, poirytowanie, żal do samej siebie, że w luksusowe klimaty pozwoliłam sobie kiedyś wejść.

Najbardziej obawiam się tego potencjalnego niewygodnego uczucia straty, ograniczenia, niemożności w przyszłości. Jak samej sobie odpuścić, wyluzować się, zacząć wydawać i cieszyć się luksusem i jak się nie przyzwyczaić do dobrego?

Postawa życiowa, którą reprezentujesz jest stosunkowo rzadsza, gdyż większość ludzi dobrze zarabiających, szczególnie, gdy nie zawsze żyli w takim dostatku, również drastycznie więcej wydaje. Owszem, obawiając się trochę w przyszłości pogorszenia stopy życiowej, ale chęć doznania przyjemności natychmiastowego zaspokojenia pragnienia (nie potrzeby) jest silniejsza. Pragnienie nowego przedmiotu i zaspokojenie go, jest jak seks, który tłamsi niemiłe emocje strachu.

Kupowanie za dużo, to Prozac i dlatego zwykle można doczekać się skutków ubocznych.

Ludzie żyjący od pierwszego do pierwszego nie potrafią zrozumieć, jak mogło dojść swego czasu do bankructwa milionerów, jak popularni aktorzy Nicolas Cage, Robert Downey Jr., czy też z naszego podwórka discopolo, Michał Wiśniewski. Przy czym prawie wszyscy, o czym nie wiedzą, zrobiliby to samo, gdyby zgarnęli dużą wygraną w lotto.

Rozpatrując Twój przypadek coś jak doradca finansowy z matriksu, wręcz narzuca się pytanie, co robisz z pieniędzmi, których nie wydajesz? Odkładasz na konto, patrząc jak topnieją z powodu inflacji? Dywersyfikujesz, kupując akcje, kryptowalutę, obligacje, złoto, dolary, na gorsze czasy?

Czy też masz konkretny plan działania, i potrzebujesz gotówki na własną przedsiębiorczość. Na przykład zamierzasz kupić ziemię w dobrej, przyszłościowej lokalizacji i wybudować najpierw jeden, a potem kilka domów.

We wczorajszym livie wspominam młodego Francuza, który zaczął ćwiczyć i dobrze schudł, i generalnie zmienił styl życia obserwując dwoje Polaków, jak małpki skaczące na placu do kalisteniki, uwieczniłam go też przypadkiem na tym filmiku.

Okazało się jednak, że to nie Francuz, tylko Niemiec, który wychwala pod niebiosa przytomność swojego ojca, co się zawziął. Gdy jego koledzy kupowali wypasione fury, on zapożyczył się po uszy i kupił dom w Roquebrune-Cap-Martin, potem drugi całkiem mały, ale co z tego, że dla Żwirka i Muchomorka, gdy dwa domy dalej jest posiadłość Dolce & Gabbana (pokazałam ten wypas podczas któregoś live).

wracając

Wszystko, co napisałam działa w newtonowskiej rzeczywistości matriksu, czyli w błędzie śpiących. To jest gra na ślepo, przez sen, dlatego należy się oprzeć się na racjonalnych prawach.

Trochę kosztuje Cię życie, trochę inwestujesz, trochę odkładasz na czarną godzinę, i trochę przepuszczasz, czyli konsumujesz, chociaż nie musisz.

Ty skupiłaś się akurat na pierwszej i trzeciej czynności, i to może być git dla matriksu. Złapie Cię przewalutowanie, inflacja, łotewer i nakarmisz matriks silnym poczuciem niesprawiedliwości życiowej.

Matriksowi w sumie jest obojętne, bo jak wydasz za dużo, z próżności, działając jak Prozac, nieroztropnie, też będziesz w rozpaczy rozpamiętując przeszłość. Jedno i drugie świetnie go nakarmi.

A co o Twojej "przypadłości" mówi przebudzona fizyka kwantowa?

A po co ewolucja świadomości, transerfing rzeczywistości, który działa tylko wtedy, gdy już zadziała, nic dziwnego, na tym to polega, co mówi teoria chaosu i entropii, rzeczywistość wibracyjna, prawo rezonansu, prawo przyciągania się podobieństw, piętrzenie potencjałów i takie tam?

Czyli co to jest prawdziwa umiejętność gracza?

Strach o przyszłość jest niewiarą w siebie, w swoje możliwości akceptacji, zrozumienia i przystosowania się do każdej sytuacji, aby ją interpretować na TAK, na pozytywnie, na naukę, wzrastanie, przechodzenie z klasy do klasy. Strach o coś, czego jeszcze nie ma, udupia.

Wiadomo, że przyszłość wynika z teraz, jednak nieposiadanie planu działania, celu głównego, celów pośrednich, a jedynie podążanie ścieżką bezpieczeństwa, dusigroszosztwa, chęci uwięzienia energii pieniądza, sprawia, że teraz zamienia się w oczekiwanie na przyszłość.

Jeśli rzeczywiście jesteś minimalistką i esencjalistką, jesteś na swojej drodze. Możesz jeszcze nie znać swojego celu, ale masz oczy i uszy otwarte, chwilowo mówisz "czekam", jak w pokerze. Nie zamierzasz dusić energii na czarną godzinę, bo dla przebudzonego gracza nie ma czarnej godziny, wszystkie są białe, nawet śmierć.

Jeśli jednak jest tylko strach "chcialabym, a się boję się", idziesz nie swoją drogą, obok własnego tematu.

Strach o przyszłość, przyciąga często strachliwą przyszłość, nadmierne trzęsienie się nad czymś, prowokuje wręcz siły równoważące, żeby zrównać to walcem.

Poczucie braku zawsze przyciąga jeszcze więcej braku.

Jeśli odkładasz pieniądze dla kreacji, jest git, jeśli jak skąpiec, też jest git, tyle, że trzeba będzie za to zapłacić.


... Jak więc samej sobie odpuścić, wyluzować się, zacząć wydawać i cieszyć się luksusem i jak się nie przyzwyczaić do dobrego?...

Jak zawsze wszystko sprowadza się do ewolucji świadomości. Jesteś w tej grze po to, aby uczyć się zamieniać strach w miłość. Żeby kochać innych, trzeba nauczyć się kochać siebie. Z pustego i Salomon nie przeleje (podobno).

Co jest w takim razie esencją Twojego życia, Droga Esencjalistko?

Z bazy nadawał na zawsze Twój

Horry Porttier


Prawdopodobnie autor na stronie Pepsi Eliot, jednak nius pojawił się niespodziewanie i w sumie niewiadomo kto go napisał … Nie znamy Horrego Porttiera.

 13
  • Goethe   IP
    siemka Pepsi. Kocham Ciebie i ten wpis
    czy czytasz czasami stare wpisy i zauwazasz, jak sama ewoluujesz w miedzyczasie? JAK SZALONA :) ciesze sie, ze jestes z nami
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Abrakdabra   IP
      a ja wlasnie ten strachliwiec, zainwestowac w dom czy nie , bojno, bojno, bojno, a jak udupie? a jak nie bedzie fajnie w tym domu sie mieszkalo ? a jak straci na wartosci?
      popelnie blad i co ?mam takie myslenie -  bledow sie nie popelnia, sie zarabia , wszystko ma isc dobrze i za pierwszym razem, znajomi dom kupili- juz warty x razy wiecej. Ladnie to wszystko wyglada jak sie czyta, a jak przyszlo do podjecia akszyn to wyszlo szydlo z worka w moim przypadku
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 2
      • Katarzyna   IP
        Pepsi, co się stało z jarmużem? Czy już nie wróci?:-(
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Kita  
          Dzięki za odpowiedź :) Dała mi do myślenia.
          Inwestuję głównie w nieruchomości. Mam kilka i właśnie przymierzam się do kolejnej. W przeszłości kupowałam także produkty finansowe – teraz nie ma to sensu, bo są słabo oprocentowane i ryzyko spore. Po głowie chodzi mi myśl, aby być rentierką, ale nie taką, co całymi dniami siedzi na leżaku i pije martini. Lubię pracować, szczególnie kreować nowe – dlatego chętnie podejmuję się zatrudnienia tam, gdzie dają mi swobodę działania i tworzenia. Jeszcze nie mam swojego pomysłu na biznes, ale nie wykluczam takiej ewentualności w przyszłości.
          Nie kupuję kompulsywnie przedmiotów, bo nie jest to moim pragnieniem, ani nie daje mi radości. Lubię popatrzeć na wystawy pełne pięknych rzeczy – to mi wystarcza, bez nabywania rzeczy i tak czuję dostatek wokół siebie. Czuję radość wewnętrzną z tego, że mam dwie nogi i dwie ręce, nic mi nie dolega że nie jestem już głodna. Czuję, że niczego mi w życiu nie brakuje i moje życie jest takie, jakie ja chcę żeby było. Mam silne poczucie sprawczości – wszystko jest w moich rękach i jestem kowalem własnego losu. Mam 39 lat, za mną 10 lat w anoreksji – nie żałuję tego co się w przeszłości wydarzyło, bo wiem, że mnie wzbogaciło i ukształtowało duchowo. Czuję się teraz w swoim ciele tak dobrze jak nigdy przedtem. Wzrosłam, ale wszystkich lęków jeszcze nie pozbyłam się. Post przerywany, oczyszczanie ciała i umysłu, zero padliny i śmieciowego żarcia, czysta woda, ćwiczenia fizyczne – to jest moja codzienność już od dawna.
          Moim dążeniem jest to, żeby w życiu się działo – uwielbiam zmiany, bo każda z nich jest wezwaniem do działania. W stagnacji i rutynie więdnę. Chciałabym robić w życiu więcej, bo mam na to czas i potencjał. Poszukuję sposobu na życie, który da mi mega wiatru w skrzydła.
          Masz rację – trzeba zamienić strach w miłość. Jestem w drodze ku temu.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 2

          Czytaj także