Jak wydostać się poza chaos swego wewnętrznego dialogu i połączyć się ze świadomością? I przestać cierpieć
  • 44Autor:44

Jak wydostać się poza chaos swego wewnętrznego dialogu i połączyć się ze świadomością? I przestać cierpieć

Dodano: 10
to nie Ty
to nie Ty
Nie ma po co żyć życiem innych ludzi, w następnym wcieleniu musiałabyś zacząć żyć kimś jeszcze innym. To nie ma sensu.

Lubię czytać tego bloga, szczególnie wszystkie artykuły o matrixie, ego i śmierci.

Dwa lata temu mój tata zmarł na raka, a 2 miesiące temu moja mama. Oboje dowiedzieli się o swoich nowotworach tego samego dnia. Ja sama mam 27 lat.
Rozumiem, że nasze ciała to tylko awatary, że moi rodzice już się zreinkarnowali gdzie indziej.
(...)
(...)
Boli mnie to, że listy (które zostawiła mama) były takie pełne żalu do nas, bo mama była dla każdej z nas (sióstr) najlepszą przyjaciółką, a z nią każda z nas miała świetny kontakt. I za życia nic nie wskazywało na to, aby miała do nas pretensje, albo że zostawiliśmy ją samą ze wszystkim.

Jeśli moje życie, to moja projekcja, to jak przyciągnęłam śmierć moich rodziców i do tego tak wielkie ich cierpienia?

Gra, która toczy się na tym planie ma pewne prawa i zasady. Występują największe i najmniejsze prawdopodobieństwa pewnych zdarzeń. Ciała praktycznie zawsze są śmiertelne, w końcu wszystko przeminie, a nowe się odrodzi. Osobowości ludzkie, ich ego, programy, również odchodzą wraz z ciałami. Ale my nie jesteśmy ani ciałami, ani własnymi osobowościami, ani ego.

Jesteśmy świadomością, a świadomość jest nieśmiertelna

Powiem więcej.

Rzeczywistość jest wirtualna, a świadomość jest nieśmiertelna

Tylko te dwa założenia i nagle wszystko układa się w logiczną całość.

Pomimo poczucia odrębności, jesteśmy wszyscy częścią jednej wspólnej jaźni.

W związku z tym każdy gracz ma duże prawdopodobieństwo przeżyć śmierć swoich rodziców. Nie ma to korelacji z prawem przyciągania.

Jednak jakie pojawią się myśli, emocje, jak długo będzie trwało rozpamiętywanie tego co było, będzie miało wpływ na Twoją dalszą grę. Rzeczywistość, która odbija się w Twoim lustrze jest tym, co myślisz, jakie masz programy, lęki i przekonania. Czyli tym co tworzy Twój podświadomy zakodowany umysł.

Każde stworzenie prawdopodobnie kiedyś umrze. Może (na pewno?) wszechświat znowu zacznie się kurczyć, ale to i tak program komputerowy. A Ty jesteś w serwerowni, w nicości, w niebie. Natomiast Twoja interpretacja tego, co się dzieje jest nowym programem, który nałożyłaś na swój umysł teraz i kiedyś w związku ze smutnymi wydarzeniami.

Gdy dowiadujesz się, że zmarł sąsiad, którego niezbyt lubiłaś, a właściwie był Ci obojętny, nie interpretujesz tego zdarzenie, że przyciągnęłaś jego śmierć.

Jednak ktoś umarł. A przecież jesteśmy jednością.

Gdy odchodzi zwierzę udomowione, którego kochaliśmy, karmiliśmy i nadaliśmy mu imię, reagujemy inaczej niż, gdy dowiadujemy się, że za rogiem zginął bezpański kot.

Wasza mama nie potrafiła zaakceptować choroby (nie rozumiejąc zapewne po co miałaby ją akceptować, przecież wszyscy każą walczyć). Akceptacji nie należy mylić z biernością. Akceptacja jest wynikiem mądrości oraz rezygnacji z pozycjonowania. A ona, jak większość ludzi, koniecznie szukała winnego tego stanu. Może pisanie przynosiło jej po prostu ulgę? Jednak z pewnością była człowiekiem nieprzebudzonym, szukającym poza sobą rozwiązania swoich problemów emocjonalnych i sytuacyjnych. Tak wyrażała poczucie pokrzywdzenia. To częsta reakcja na bardzo lękotwórcze zdarzenie losowe.

Za każdym razem, gdy odkładamy widelec (w kolejnych wcieleniach), w cierpieniu, w poczuciu pokrzywdzenia, gdy śpimy (a prawie wszyscy śpimy), mamy uczucie, że jesteśmy w tym sami. Odbieramy to, jako coś bardzo złego.

W rzeczywistości każdy z nas loguje się do gry we własnej sprawie. Jesteśmy oddzielni, sami, a jednocześnie wszyscy wspólni. Jesteśmy sami, ale obniżenie poziomu własnej entropii przyczynia się do wzrastania nas wszystkich.

Jesteśmy oddzielni tylko po to, aby się nie kopiować i dzięki relacjom inności, móc szybciej ewoluować. W rzeczywistości jesteśmy tym samym. Twórcą gry i aktorami.

Nawet najwierniejsza kopia najlepszego dzieła sztuki, najlepszej kreacji, nie niesie już ze sobą boskiego natchnienia. Ewolucja się zatrzymuje.

Każdy z nas po stokroć przeszedł taką drogę, logował się, grał i wylogowywał się.

Robimy i robiliśmy to wiele razy, za każdym razem mając większą szansę na przebudzenie, bo to jest jak szkoła.

Teraz jeszcze jest sprawa zbyt świeża, ale gdy minie trochę czasu, może pojawić się żal i pretensja do mamy, że wpędziła Was (zapewne mimochodem) w poczucie winy. Myślała o sobie, a to (pisanie litów pamiętników) jej jakoś pomagało. Przede wszystkim spróbuj ją zrozumieć, bo ona sama siebie nie rozumiała. Nie ma tutaj żadnych winnych, ale jest ogromna nauka.

Zastanów się, dlaczego w tym wcieleniu właśnie to się wydarzyło? Jak wiele możesz nauczyć się z tej trudnej lekcji? Najważniejsze, abyś nie dała się zaprogramować podświadomemu umysłowi, że jesteś zdolna przyciągać traumatyczne wydarzenia. Albo po czasie, że matka Was skrzywdziła. Bo widzę, że do tego zmierzasz dużymi krokami. Ale to nie jest prawda.

Prawda jest taka, że Twoja podświadomość będzie dążyła do znanego schematu. Wówczas Twoje wibracje obniżą się, gdyż na poziomie poniżej 200 emocje są radykalne, destrukcyjne, nieprzychylne, przez to skłonne do konfliktu i walki.

Teraz trzeba zapanować nad swoją dynamiką ego, bo będzie Ci się wyrywało spod kontroli, jak dziki mustang.

Tak naprawdę ego lubi tematy matriksowe, alternatywne w sensie straszenia straszną sytuacją, która czeka ludzkość. Boi się i jara jednocześnie spiskami, duchami, gadami, jaszczurami. Dla ego to jest ciekawe. Gdy dołożysz do tego rozpamiętywanie choroby rodziców, i listów-pamiętników możesz sobie zaszkodzić. To z pewnością obniży Twoje wibracje.



Wyprzedź sytuację, przewidź to wszystko, daj sobie trochę czasu na pomyłki, utul się, pogłaskaj po głowie, a potem powiedz: już dość.

Żeby to wszystko, co było miało sens powinno służyć jak trampolina w ewolucyjnym skoku. Wibracje zaczną się podnosić, aż osiągniesz 350 Hz i to będzie stan akceptacji i zgody. I zacznie się Twoja kreacja. To ma sens.

To nie Ty przyciągnęłaś taką sytuację rodzinną, to sytuacja rodzinna będzie programować Ciebie. Od Ciebie zależy, czy dasz sobie zamydlić oczy.

Gdy przeniesiesz się z głowy do serca, a wszystkie Twoje zmysły się wyostrzą, poczujesz że Twoje własne życie znów w Tobie pulsuje.

Nie zapominaj, że to gra wirtualna, program komputerowy. Jeśli będziesz uczepiona tego co było, jeśli będziesz kierowała się emocjami (one zawsze wynikają z przeszłości) nie stworzysz innego hologramu. Zaczepisz się w starej Ty. Tak to jakoś działa.

Mniej się nauczysz. A dobrze byłoby nauczyć się jak najwięcej

love

44


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.


Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym wellness sklepie This is BIO


Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej NIGDY nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

-
 10

Czytaj także