Co ma robić zawiedziona żona, która budzi się, a jej mąż głośno chrapie?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Co ma robić zawiedziona żona, która budzi się, a jej mąż głośno chrapie?

Dodano: 188
farmer-wife
farmer-wife

Czyli o małżeństwie w projekcie matrix ...

Komć: Tylko dlaczego pomimo trwającej już całe lata drogi tzw duchowej, ton przeczytanych książek i dziesiątek godzin słuchania oświeconych czuję się wciąż jak plastikowa butelka, do której ktoś nalał wrzątku – nic tu się u mnie nie sprawdza, mam straszne życie, naprawdę straszne. Patologiczny mąż ciągle wrzeszczący na starszego syna, w związku z tym w domu ciągły terror, krzyki, bo młody się buntuje, jest coraz bardziej nerwowy i trudno się dziwić. Ja żyję w ciągłym poczuciu winy, bo to dziecko wyczekiwane, bardzo, po leczeniu in vitro i mam straszne wyrzuty sumienia, że wydarlam go naturze do takiego życia… Nie dźwignęliśmy tego rodzicielstwa, a syn ma dopiero 11 lat. W tej atmosferze jest okropny, wszystkim dokucza, wrzeszczy, wymusza, nikogo nie słucha, rozpieprza każdy dzień, że drżę na myśl o wakacjach, feriach i weekendach. Nienawidzi szkoły, w czym go rozumiem jako nauczyciel nawet, bo twierdzę, że szkoła publiczna ma niewiele do dania. Z drugiej strony jest pod presją swojej własnej ambicji i chorych ambicji tatusia, który prze, żeby miał stypendium, nagrody i uznanie. Ja mam to w dupie i mówię o tym głośno, o co są wieczne kłótnie i nieporozumienia, bo go demotywuję itd. W tym wszystkim jeszcze wspaniały, dojrzały pięciolatek, niezwykłe dziecko i moje kolejne wyrzuty, że musi wzrastać w takich warunkach. Przepraszam za te wyznania, ale jest mi tak cholernie ciężko, jestem wrakiem, ciągle ostatnio choruję, chociaż naprawdę dbam o jedzenie i suplementy. Nic to nie daje. Jesteśmy wszyscy sfrustrowani i nie mogę się z tym pogodzić. Ciągle miotam się między miłością do tych dzieci, a nienawiścią do męża, że nic nie rozumie, nie ma żadnej chęci zmiany. To jest jak wahadło – choćbym nie wiem co robiła i nawet jest przez jakiś czas poprawnie, to ono i tak wychyli się w drugą stronę zmiatajac po drodze wszystko. Dokładnie to widzę i jestem bezsilna – ono i tak odchyli się w drugą stronę. On mnie nie szanuje jako kobiety, np powiedział, że zgoli brodę jak schudnę i tak ma tę brodę, a mnie to zwisa i powiewa. Teraz np. cały weekend przechorowalam, leżałam z dreszczami, z gorączką, a on dopiero po 2 dniach się zorientował, że jestem chora- zero pomocy, herbaty nawet. Za to potrafi rano po seks przyjść, nienawidzę tego, nie potrzebuję już od dawna, na pewno nie z nim. Jak tu się przebudzić, gdzie szukać pomocy?

TU ZNAJDZIESZ 100% ORGANIC 4 GREENS This is BIO idealny w matrixie i do KURACJI 4 SZKLANEK, która oczyszcza wątrobę, usuwa pasożyty, odtruwa inne organy jak nerki, przy okazji dotleniając ciało całej rodziny.

Dzięki za komcia, pozwól, że odpowiem na Forum Romanum. Jednak jeśli chodzi o sprawy duchowe odpowiedzi nie wyglądają tak, jak na lekcjach rachunków. Przypominają raczej odpowiedzi Urzędu Skarbowego, gdy chcesz się upewnić (na piśmie), że faktycznie jesteś zwolniona z podatku dochodowego. Bardzo wieloznaczne.

A teraz mój taniec: Umysł, nasze ego jest tak skonstruowany, żeby udawać przed Tobą (przed istotą), że sytuacja nie ma wyjścia. Umysł lubi się zacieśnić, przydusić, odebrać radość życia do tego stopnia, że wierzysz, że to jest prawda. Że z sytuacji nie ma wyjścia, że jest patowa. Ba, że to matnia. Niespełnione oczekiwania, impas. Co może być gorszego? Matka blisko oświecenia, ojciec ciemny jak tabaka w rogu, zero porozumienia, samo zło, i do tego dwie niewinne istoty skazane na beznadziejne dzieciństwo z winy dorosłych. Tak to mniej więcej wynika z Twojego opisu, a raczej nie z Twojego, tylko z opisu Twojego ego.

Przepraszam, że wkradła się odrobina cynizmu do mojego podsumowania, ale nie mogłam się powstrzymać (opary ego ukośnik Ziuty). Wiedz, że Cię kocham, i to co napiszę nie jest ocenianiem Ciebie. Napisałaś, więc odpowiem nie owijając w cotton. Jesteś w programie własnego umysłu, wszystko co Ci się przydarza jest Twoim programem, uwierz, że nawet zmiana męża nic by tu nie dała, bo jedynym problemem dla siebie, jesteś Ty sama. Siedzisz w niskich wibracjach i niewiele robisz, żeby się z nich wyłączyć. Jawnie nie trzymasz sztamy z mężem przy dziecku (dziecku tylko w to graj), pokazujesz jak bardzo jesteś ponad to, jak on (mąż) jest płaski i przyziemny, a Ty uduchowiona, z lekka przebudzona, gdy tymczasem Twoje ego świruje na maksa. Osoba, która rzeczywiście zamyka jadaczkę swojego ego nigdy nie będzie nachalna ze swoim uduchowieniem, nigdy nikomu tego nie wypomni, będzie raczej udawała w towarzystwie (z delikatności dla drugiego człowieka), że też je frytki i smażonego mintaja.

Nie ruszysz z miejsca, dopóki nie zobaczysz całej prawdy

Jesteś pełna niespełnionych oczekiwań ego. Twoje ego Ci mówi, że należy na Ciebie zwracać wiekszą uwagę, bo jesteś być może chora. Tymczasem, gdy jesteś chora należy poprosić o herbatę, a nie jarać się nienawiścią do osoby, która sama z siebie Ci jej nie podaje. To Ty projektujesz tę sytuację, widzisz to? Twoje ego Ci mówi, że mąż powinien Cię pożądać pomimo większego brzucha, a z drugiej strony i tak powinien wyczuć, że Ty się kochać z nim nie chcesz. Mąż jest ucieleśnieniem  ogólnie przyjętych zasad w Matrixie, stara się, aby krnąbrne dziecko weszło w ten projekt całym sobą, żeby miało wyniki, żeby "coś" w życiu osiągnęło, że tak się robi, że twarda ręka przy chłopaku, że kiedyś syn mu za to podziękuje. Dlatego zwraca uwagę na rozwój półkuli mózgowej dziecka odpowiedzialnej za logiczne myślenie matematyczno-fizyczne, za politykę w zachowaniu, czyli ogólnie przyjęte super zasady osadzenia w matrixie. Z kolei dziecko jak to dziecko, chce się bawić, grać, nie wysilać, fantazjować, do tego czuje przychylność matki w swoim buncie przeciwko ojcu. Czy to jest powód do rozpaczy? Do załamania? Żona z kolei siedzi w duchowości, ale nie do końca się jej udaje, bo nadal jest w totalnym władaniu niskich wibracji umysłu, swojego ego. Obwinia się nawet za to, że tak jej zależało na posiadaniu dzieci, a teraz rozczarowanie sobą, ogromne mężem, nawet odrobinę jednym dzieckiem i strach o to co się porobi z drugim. Kochana, kochana dość tego. Masz zajebiste życie. Stań, stań, zatrzymaj się na chwilę, pogadamy: zacznij się budzić wreszcie, nadeszła najwyższa pora, bo rozpierdalasz życie swoje i cudze. Stań z boku, obok mnie i przyjrzyjmy się razem Twoim problemom: najpierw podziękuj, okaż wdzięczność, że problemy są, bo to nie są żadne problemy tylko stopnie do Twojego wzrastania.

Ukłoń się, zgódź się, bo przyszło Ci doświadczyć tego wszystkiego i dzięki temu wzbogacisz się, wejdziesz na kolejny stopień. Najpierw zamilcz, tylko obserwuj, stań się obserwatorem z boku. Nie wypominaj niczego mężowi, i niczego od niego nie oczekuj. Gdy usłyszysz słowa uznawane w matrixie za niemiłe i wywołujące silne emocje, popatrz mu w oczy w milczeniu, ale nie patrz na niego, patrz przez niego na ścianę za nim. Gdy uciszysz dialog w głowie (oddechy, to możesz robić niedostrzegalnie w każdym towarzystwie, które Cię dołuje)  staniesz się obserwatorem, ale nie będziesz wówczas identyfikowała się z tą sytuacją. Później: woda, bieganie, wydawanie dźwięków, wykonywanie codziennych czynności medytacyjnych zatracając się w nich. Po pewnym czasie Twoje oczekiwania wobec innych wydadzą Ci się wręcz idiotyczne.

Brak oczekiwań jest doskonałością, gdyż oznacza akceptację, zgodę, a później yyy ... wdzięczność za to co jest.

Ludziom wmówiono, że muszą być kochani, aby osiągnąć szczęście, w rzeczywistości do prawdziwego uczucia szczęścia (nie mylić z emocjami  typu ekstazą) wystarczy, aby po prostu oni kochali. Wychodzisz od kochania siebie, a następnie miłość wylewa się na wszystkich wokół Ciebie. Gdy wyłączysz ego, wyzerujesz swój stan, wejdziesz w piąty wymiar harmoniczny, zejdziesz do serca, spojrzysz na swój dom z miłością. I nic więcej nie poczujesz, po prostu miłość.

Żadnego rozczarowania, żadnego niespełnionego oczekiwania, cienia rozgoryczenia, jedynie miłość.

Zanim jednak do tego dojdzie przyjdzie zaakceptować to co Cię w życiu ukośnik w domu spotyka. Jest jak jest, a jest najlepiej jak tylko być może na dany moment projekcji Twojego umysłu.

Owszem, dla dobra ego dziecka (buntujący się nastolatek, nawet tylko jedenastolatek) od czasu do czasu trzeba ubrać maskę, powinnaś trzymać sztamę (chociażby wizeerunkową) z ojcem. Nie możesz wciąż o nim (o ojcu) myśleć, że jest idiotą, który Cię nie rozumie. Zresztą Ty też jesteś projekcją jego umysłu, bo on właśnie tak myśli o sobie. Że jest idiotą, zbyt ostrym dla dziecka i też z przekory robi pewne rzeczy. A więc sztama, przynajmniej przy dziecku. Nic mu się nie stanie, jak będzie mniej grał na kompie i zacznie rozwiązywać równania z 3 niewiadomymi.

Przestań wierzyć, że wszyscy są winni, tylko nie Ty. W rzeczywistości nie ma w tym też Twojej winy, ale cierpienie Twoje wynika z projekcji Twojego umysłu.

Zaakceptuj to co jest, zejdź z głowy, wyjdź z głowy, zejdź do serca, wejdź na wyższe wibracje (to przy okazji zacznie leczyć Twoje ciało), przestań obwiniać wszystkich wokół, jesteś cudowna, rodziłaś dzieci, jak dzielna istota, jesteś najwspanialsza, bo kochasz.

Nikt nie musi Cię kochać, tylko Ty musisz kochać, tylko wtedy doświadczysz.

Nie ma czegoś takiego, jak nie udźwignięcie rodzicielstwa, jest tak jak ma być. Gdy zaakceptujesz to co jest, okażesz wdzięczność za to co Cię spotyka, uzmysłowisz sobie, że wszystko jest projekcją Twojego umysłu, wyzerujesz się, wówczas zobaczysz, że wszystko jest w największym porządku. Lepiej być nie może. Zaproponuj może mężowi seks tantryczny, zawsze będziesz mogła się wymigać, a i tak będziecie w stanie uprawiania seksu (i wilk syty i owca cała), albo od niego odejdź. Jednak może lepiej zaakceptuj go takim jaki jest, przestań myśleć o sobie źle, to i on przestanie, nie chciej go zmieniać, i zakochaj się na nowo. Coś mi się wydaje, że to jest zajebisty koleś. Im więcej jest w Tobie poczucia niesprawiedliwości, niezadowolenia, strachu, zamartwiania się, wyrzutów sumienia, smutku, poczucia niespełnienia w życiu tym mocniej śpisz.

To jest Twój sen i nic więcej.

Czas sie budzić sie lovciam:)

 
 188
  • Jeli   IP
    Pepsi pisalam Ci ostatnio o moim bracie ktory ma raka jelita grubego, operacja dwa lata temu, teraz przezuty na płuca, jelito i otrzewną. Załamał sie psychicznie, zrobił sie blado- trupi, stres go zrzera jedzie na uspakajaczach, pierwsza chemia za dwa tygodnie. Niedawno nie dal sobie pomoc ale teraz prosi o pomoc. Pepsi prosze co radzisz?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Jeli   IP
      Pepsi faktycznie nie jasno napisałam, sory, ale chodziło mi właśnie o to że chyba dzieje sie w koncu cos dobrego, ze zaczynam sie oczyszczac tak ze az kolanami mi wychodzi☺przeepraszam jeszcze raz, nie gniewaj sie na mnie ale naprawde bylo to napisane w dobrej mierze❤ .
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Jeli   IP
        Pepsi a ze mnie teraz tak łupie w kolanach to normalne. Pytam bo owszem mam przesilony nie tylko kregoslup ale i tez kolana ale  nigdy tak nie bolało. Czy ma  wplyw 4sz i pp?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Jeli   IP
          Ok bede dzialac i dam znac. A ja coraz lzejsza i bujająca coraz wyżej tylko szkoda ze nie moge pocwiczyc ale zaczne wiecej chodzic i bedzie duzo lepiej, zreszta Pepsi juz jest cudownie dlatego ze jestem na Twoim blogu, a przygotowywałam sie do 4szkl i pp rok czasu i czytałam o tym juz chyba 20 razy i dalej zadziwia i dalej czytam i zamawiam. <3
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Jeli   IP
            Oczywiście że konsultujemy to z lekarzem dziecka i jego słowo jest ostateczne😉. Ciesze sie ze ta metoda to nie wlewki tylko natural, picie roztworu ma nastapic codziennie czy tez i nie.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także