Weszłam na mega niskie wibracje, nie wiem kiedy nawet i dlaczego
  • 44Autor:44

Weszłam na mega niskie wibracje, nie wiem kiedy nawet i dlaczego

Dodano: 24

Czyli masz jasność, że stałaś się baterią w spiżarni Martixu?

Komć: Pepsi ja w trochę podobnej sprawie, bo finansowej, ale nie tylko …. Jestem w czarnej d … na ten moment, tak się czuję, mam pełno długów, jestem praktycznie bez stałej pracy, mam tylko pracę dorywczą za grosze i bez umowy (na to się właśnie godzę ;-() Co zacznę jakąś lepszą pracę na umowę, to nie mogę w niej wytrzymać z różnych powodów i się zwalniam i tak już od x czasu. Żyję całkowiecie zależna od (nie ukrywajmy) toksycznej mamy. Czuję się jak w jakiejść matni, w potrzasku, stoję w miejscu i nie mogę (nie chcę?) ruszyć ze skrzyżowania, jak Ty to nazywasz …. A ten obrazek z gościem z kulą u nogi odliczającym dni (nie wiem sama do czego) przedstawia mnie na teraz normalnie. Mam takie poczucie jakby włączył mi sie w głowie jakiś program „dłużniczka” i drugi program ”BRAK”. Brak wszystkiego: kasy, mężczyzny, rodziny, miłości… weszłam na mega niskie wibracje, nie wiem kiedy nawet i dlaczego . Czytam tu trochę Twoje wpisy i komenty innych osób i wiem, że całym mykiem jest zaakceptować to co jest na ten moment u mnie w życiu, ale nie potrafię, walczę z tym i się szarpię. Zadaję sobie pytanie: czego mam się nauczyć, o co kaman? To takie histeryczne pytanie, bo jakbym nie musiała, to wcale bym się nie chciała uczyć niczego, chciałabym, żeby było mi tylko dobrze i przyjemnie. Strasznie nieprzyjemny ten stan stania w miejscu, stania na skrzyżowaniu. Jestem wdzięczna za komenta. Ożeż, ależ powiało grozą dla Wszechświata. Odezwało się ogniwo idealne. Najlepsza z możliwych baterii dla Matrixu. Żarcie dla macierzy w czystej formie. I dobrze, pasujesz do tej spiżarni. Siedzisz na półach razem  z ciągle wystraszoną populacją zmanipulowanych przez własne ego, wykończonych własnymi pragnieniami, wiecznie oczekującymi kwadratowych jaj, ciągle niezadowolonymi ćpunami w letargu, którzy muszą przyduszać swoje emocje nałogami, fajami, alko, prozakiem, czy tylko kolejnym zakupem. Albo zwolnieniem się z kolejnej pracy, byle tylko nie podać ręki na zgodę, nie zaakceptować teraźniejszości. Byle tylko nie wzrosnąć ani o milimetr. Przyduszać strach lenistwem, upartym byciem zawalidrogą na skrzyżowaniu i brakiem wdzięczności. Zastanów się, kto jest bardziej toksyczny, Ty, czy Twoja matka? Kto jest czyim lustrem? Uwagę moją szczególnie zwróciło "to coś" będące kwintesencją ludzi ze spiżarni matrixu: "Zadaję sobie pytanie: czego mam się nauczyć, o co kaman? To takie histeryczne pytanie, bo jakbym nie musiała, to wcale bym się nie chciała uczyć niczego, chciałabym, żeby było mi tylko dobrze i przyjemnie". No i malutki indeks w nawiasie po "nie mogę", a więc "nie chcę?" Yyy ... nie chcesz? Ty się pytasz, czego masz się nauczyć? Niczego, właśnie niczego, nic nie musisz. Możesz tam tkwić. To Twoje życie, szkoda tylko, że owa bezrefleksyjność obniża wibracje otoczenia. To Ty jesteś jedynym sprawcą swojej sytuacji, pal sześć, ale innych ludzi też. I co Ty na to? Twoje malutkie ego zadaje potężny cios w splot słoneczny planety Ziemi. Po co się tutaj zjawiłaś? Jak myślisz? Do trucia, manifestowania niezadowolenia, poczucia braków i niedoborowości, oceniania ludzi wokół siebie? Czy może do miłości do siebie, a co za tym idzie do innych, do relaksu, zabawy, radości, akceptacji wszystkiego co Cię spotyka, aby wyciągać złote wnioski. Wnioski Fibonacciego i czerpać naukę z doświadczenia. Po prostu wzrastać. Nie pojawiłaś się tutaj po to, żeby siedzieć w spiżarni bankiera. Żeby się Tobą pożywiano, nie pojawiłaś się w tym celu na planecie Ziemia. Żeby się Tobą karmiono, nie pojawiłaś się.

Miałaś zupełnie inne zadanie bycia obserwatorem. Obserwujesz dotąd aż pojawia się zrozumienie. O co kaman? O to, żeby zrozumieć. Gdy tylko coś skumasz, wejdziesz w życie. Staniesz się życiem, jego sensem. Bez względu na to co i kogo posiadasz. Bycie w kroku jest piękne, jest piękniejsze niż małżeństwo, kopulacja, tak zwane ułożone życie (z telewizorem, czy bez, to bez znaczenia, z paprocią, czy z kwiatem ciętym łodewer). Bycie w kroku jest o wiele piękniejsze, gdyż nie jest celem. Jest byciem. Jest dosadnością życia, czym najpiękniejszym. Nie identyfikujesz się wtedy ani z chorobą, ani ze zdrowiem. Jesteś w konsekwencji kroku. Masz też prawo zatrzymania się, szybkiego zweryfikowania czy faktycznie idziesz dobrą drogą, akceptacji jakby się okazało, że pobłądziłaś i kolejnego ruszenia ze skrzyżowania. Jesteśmy na takiej drodze. Jedni idą, inni utknęli. Nie oceniam Cię, tylko nałożyłam maskę wnerwienia. Ani przez moment nie byłaś w czarnej d ...  To Twoje ego Cię tam zamanifestowało. Masz życie do przeżycia. Jakże miło byłoby po prostu iść przez to życie, doświadczając, ucząc się i wzrastając. To takie piękne, wyzwalające. Ale nie. Nie Ty. Ty szukasz pierwszej lepszej spiżarni matrixu i jak kiełbacha z czosnkiem, robisz hop na półę. "Weszłam na mega niskie wibracje, nie wiem kiedy nawet i dlaczego" Weszłaś tylko w tym celu, aby zrozumieć, zaakceptować i ruszyć ze skrzyżowania. Podziękuj ego, że umieściło Cię tak nisko na drabinie. Okaż wdzięczność pracodawcom, matce i wszystkim wokół, gdyż możesz tego szczebla doświadczyć. A potem. Możesz się zacząć nagle śmiać, śmiechem zrozumienia Buddy, rozpychając się łokciami na półce, zrzucając bagietę i pulpety powiedzieć jedno słowo: TAK. PS Chciałam tylko Tobą potrząsnąć, jak kucharka usypiająca prosiaka w "Alicji w krainie czarów":)

lovciam:)

     
 24
  • WAWA 2   IP
    Diękuję i czekam cierpliwie, no i oczywiście cieszę sie niezmiernie na spotkanie :)
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • WAWA 2   IP
      Kochana Pepsi, czy już dzisiaj mogę sie zapisać na spotkanie z Tobą? Czekam juz tak długo, od ostatniego spotkania w Sissi. Pozdrowionka :)
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Monika   IP
        Ja ruszylam ze skrzyzownia okolo 9 lat temu. teraz trafilam na nowe skrzyzownaie. Zreszta to nie moje drugie ale chyba piate jezeli dobrze policzylam. No chyba , ze cos nie rozumiem do konca z tym skrzyzowniem :-)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Alice   IP
          Pepsiaku, tak mnie moje ego nęka... no bo nie zawsze da się wykopać na orki. Jestem ciekawa takich spostrzeżeń.

          Jakim lustrem.jest morderca dla ofiary. Każdy kogo spotykany w życiu jest naszym lustrem, naszym odbiciem. Jakim lustrem, dla niewinnej osoby, jest spotkanie się z tak niską wibracją. I co kaman?

          To tak poza wszystkim rozkmina. :) Dziękuję, że jesteś, dzięki Tobie ruszyłam ze skrzyżowania! Buziaki
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Ewa   IP
            Zaczynam dzień "od Ciebie". Odnosze wrażenie,że każdy wpis -no prawie-jest do mnie.Kolejny raz dziękuję,że jesteś i że Ci się "chce".Zimowy buziak.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1