Mam problem z bliską mi osobą: upokarza mnie, dręczy, krytykuje, ocenia, zastrasza ...
  • 44Autor:44

Mam problem z bliską mi osobą: upokarza mnie, dręczy, krytykuje, ocenia, zastrasza...

Dodano: 111

Do życia jest Ci niezbędna energia.

Dziwny i mądry mnich wie, że odłoży widelec już na pół roku wcześniej, gdyż poznaje to, po zaniku energii życiowej.

Ludzie listy piszą:

Droga Pepsi, wiem ze jesteś bardzo zajęta, że masz setki maili i te długie nie są Ci na rękę, ale ja już naprawdę nie wiem jak mam sobie z tym poradzić? Moje życie było i jest tak przejebane, że już nie daję rady i nie chcę tak żyć, bo wiem że można inaczej, bez strachu i cierpienia. Jestem w stanie dużo zrobić, żeby się z tego dziadostwa wydostać. Mam problem z bliską mi osobą, upokarza mnie, dręczy, krytykuje, ocenia, zastrasza, że ja nic nie potrafię, że jestem zła, zazdrosna, co nie jest prawdą. Potrafi w żywe oczy kłamać, że czegoś nie zrobiła, czy nie powiedziała, nawet jak dwie osoby jej mówią, że jest inaczej. Owszem piłam kiedyś bardzo dużo, palilam faje, marię i parę głupich rzeczy zrobiłam, ale nie skrzywdziłam tym nikogo, tylko samą siebie. Od dłuższego czasu jestem czysta, wszystkie używki odpadły, mięsa też już nie jem, więc mówi, że mi odwaliło. Od dziecka byłam bita przez ojca, poniżana, że nic nie potrafię, ciągłe awantury po nocach, brak kasy, koszmar. Ja naprawde ruszyłam ze skrzyżowania, uwierzyłam w końcu w siebie, że dam radę coś fajnego zrobić. Robię kurs, chcę otworzyć biznes i działam w tym kierunku. Ale nie daję sobie rady z tą osobą. Chciałam zerwać z nią kontakt, ale dużo osób może na tym ucierpieć. Ojcu też wybaczyłam to wszystko co mi zrobil, a nawet jest mi go żal, że alkohol tak mu zrujnował życie. Ta osoba najpierw coś mówi, a później temu zaprzecza, że nic takiego nie miało miejsca. Rozumiesz to Pepsii? Robi ze mnie taką idiotkę, że ja już kurwa nie daję  rady. Miałam takie myśli, że dobrze by było, gdyby mi sie coś stało. W nocy strach, koszmary, że naprawdę jestem nic niewarta. Wsparcia w nikim nigdy nie było, ale już wiem, że nikt mi żadnego wsparcia nie musi dawać, że sama sobie poradzę. Tylko nie wiem jak mam z tą osobą sobie poradzić? Dużo przykrych słów usłyszałam od niej. Jestem przerażona, gdy ta osoba jest w pobliżu i co znowu wymyśli?  O wszystko co się u niej złego dzieje, oskarża mnie. Najpierw krytykuje mnie za coś, co robię, a później robi to samo. Ja z nią już nawet nie wchodzę w dyskusje, po prostu milczę. Czytam Twoje posty, Osho, Tollego, nie boję się już tak ludzi, jestem spokojniejsza, chodzę po lesie, 4 szklanki wypijam, ale jej nie ogarniam. Nie rozumiem dlaczego ona tak postępuje? Jak żyć Pepsi? Co robić?
Przede wszystkim musisz zejść z tej osoby, i zająć się sobą, czyli swoją zmianą. To jaka ona jest, jest jej problemem, nie Twoim. Już od dawna ktoś do Ciebie wyciąga rękę, ale niczego nie widzisz, bo jesteś wciąż zatruta. Z pewnością niejedna istota chciała Ci pomóc, ale masz tak niskie wibracje, że nie ma między wami kontaktu. Masz po prostu za mało energii z kilku powodów. Owszem, rozpoczęłaś już oczyszczanie ciała, ale nasze ciało jest jak przesłona aparatu fotograficznego. Im czystsza, tym więcej zobaczysz na zdjęciu. Alkohol absolutnie niszczy energetykę. Alko to głupawa, która rujnuje naturalną ochronę, zamyka ludzi, zamyka czakry i wtedy negatywne energie mają do nas o wiele lepszy dostęp. Gdy zrywa Ci się film, mogą mieć dostęp absolutny, czyli zamieszkują na chama w Tobie. O narko nie wspomnę. Nawet zwykłe palenie maryśki, przez wiele lat, często zmienia DNA, bowiem nie wiesz, gdzie jest robiona. Gdy robi się ją po kryjomu, w piwnicy, w sztucznym świetle, a jeszcze w dodatku obok ktoś jest bity, czy szantażowany, jak to w tym przemyśle bywa na porządku dziennym, i dostajesz wielką dawkę negatywnych emocji, ciało bolesne piwnicznej nory. Na margi, żeby marihuana kiedykolwiek mogła kogoś wyleczyć, wzmocnić zdrowotnie, żeby po prostu pomogła, musi być hodowana na słońcu i tylko na słońcu i to przez wolnych ekonomicznie (i nie tylko) ludzi. Kolejny powód i bardzo istotny, że nie masz energii, aby dostrzec pomocną dłoń, to fakt, że ktoś pozbawia Cię energii. Wysysa ją.

Gdyby rzecz rozpatrywać na płaszczyźnie kosmicznym i rasowym, niestety prawdopodobnie masz Reptosa, albo Draco obok siebie, który bezczelnie karmi się Twoją załamką. Pewnie jesteś usłużnym Dużym Szarakiem i czyta Ciebie taki Reptos, jak z otwartej książki. Będzie Ci nieustająco wypominał Twoje porażki, wyolbrzymiał je i żywił się Twoim bólem, strachem i depresją. Będzie zazdrościł sukcesów, nawet potencjalnych i zrobi wiele, żebyś sukcesu nie osiągnęła. Jeśli na to pozwolisz możesz się ciężko pochorować. Popatrz co się stało z Lepperem, czystym, szczerym człowiekiem bez domieszek, rzadkość w tamtym świecie. No dobra, a jeśli uważasz, że te rasy kosmiczne pomieszane z ludźmi, to jakaś ściema, bełkot nawiedzonych świrów, czy takich tam, to pomyślmy jakby Ci to wytłumaczyć na płaszczyźnie bardziej przystępnej dla naszych programów ego, czyli duchowej. Jakoś nasze rozumy i ego to lepiej łykają, niż Obcych w ludzkich ciałach. A przy okazji, to (te ciała) są niejako "prezenty" od nich, bo ludzie byli kiedyś czystą energią. Ale milczmy w temacie. Nikt i nigdy nie zmusiłby mnie do przebywania z kimś takim, kogo opisujesz, pod jednym dachem, ani nawet na jednej ulicy. Ba, w jednym mieście. Chodzi tu tylko o zwykłą samoobronę. Masz obowiązki wobec swojego ciała i ducha, nie możesz dać się pozbawiać energii. Bez energii nie zrobisz żadnego biznesu, a Twoje zdrowie będzie szwankować. Naucz się ładowania energią z przyrody. Z Ziemi i ze Słońca. Dopóki się jeszcze nie wyprowadzisz, patrz na tę osobę na prześwit, jakby jej nie było, jakbyś widziała ścianę za nią. Nigdy nie licz, że ona się zmieni, to nie Twoja sprawa. Nie dyskutuj z nią w ogóle, nie opowiadaj o swoich zamierzeniach. Ty jesteś na swoim skrzyżowaniu i masz sama ruszyć we własną drogę. Nawet jak wybierzesz słabszą opcję, to i tak będzie lepiej dla Ciebie, gdy zrobisz krok w swoją drogę niż, gdy miałabyś nadal, jak Rumun ze sfingowaną skoliozą, zalegać na skrzyżowaniu.

Gdy już oczyścisz się 4 szklankami, ascezą, postem i bieganiem, a także dostarczysz ciału odpowiedniej ilości składników odżywczych, na Twojej drodze zaczną pojawiać się pomocne dłonie. Tak jest zawsze, gdy odzyskuje się świadomość. Jednak, aby zacząć się budzić musisz wykonać też spory wysiłek intelektualny, posiąść wiedzę i rozwijać swoją świadomość. Bowiem zrozumienie bardzo przyspiesza sprawę. Właściwie wszystko zaczyna się od zrozumienia. Bez tego nie zaczniesz się budzić i byle kto będzie mógł Cię niszczyć.

Sumując:

Ruszasz ze skrzyżowania w swoją drogę. Im bardziej jesteś czysta tym więcej pojawi się możliwości dla siebie. I Ty je w końcu zobaczysz. Będąc już w drodze, ale wciąż obok upiornej osoby, patrzysz na nią na prześwit, jakby jej nie było. Wierzysz, nie wierzysz, ale na lewym nadgarstku zawiąż sobie czerwoną nitkę (zobaczysz jak się wścieknie:). Wszystko będzie dobrze i biznes Ci pójdzie.

Z miłością

 111
  • Samira   IP
    Dziękuję Pepsi? Od kad tu napisałam lepiej mi... zawiązałam czerwoną nitkę i zajęłam się bardziej soba. Juz dawno kupiłam składniki do terapii 4 szklanek i wkoncu zaczynam to pić ? a nie tylko o tym myśleć. Aż wstyd się przyznać ile już mam twoja ksiazke o zarabuaniu.. ja nie wiem chyba boje się ją przeczytać bo jestem pewna że i tak nie ogarnę za tempa jestem itp ? A z moim strachem przed ludźmi i życiem myślałam że to moja ostatnia szansa na usamodzielnienie się i odbicie od dna. Abym miała siłę z tad uciec. Mój jaszczurki dalej dręczy ale staram się wmówić sobie, wytlumaczyc sobie.ze juz mi nie zależy ze mnie już to nie boli nie dotyczy...
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 2
    • Dudek   IP
      Dzięki. Jesteś boska...Ja też..?☯️
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • smerfetka  
        ? ??
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • smerfetka  
          O żesz aleś mnie połechtał,, nie pamiętam kiedy ostatnio ktoś za mną tęsknił (albo za tym co mogłabym napisać:)) ?
          Co tu nawinąć, chyba same banialuki opowiadam,,
          Zatem możemy stworzyć takie trio, a co tam ? tyle że ja to beznadziejny przypadek ? bo Wy przynajmniej macie jakieś pasje a ja to taki leniwiec pospolity,
          ale czas to zmienić, wyjeżdżam w świat. Teraz tylko od decyzji do realizacji.... No właśnie i tu się zaczyna ,ajj tam jakoś się przełamie ? Samira z brakiem wiary w siebie to mamy tak samo -pewnie byśmy się dogadały ☺️ .
          a tak se czasem myślę ..kiedy to zacznę żyć NAPRAWDE w sensie całą sobą calutką caluteńką,, chodźcie zróbmy coś szalonego ????
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 2
          • Dudek   IP
            Malowanie duszy to ryzykowna sprawa, obnażasz się wtedy cała, taki ekshibicjonizm, natomiast ciało kobiety jest samo w sobie dziełem sztuki. Malowałem różne , młode i nieco starsze, chude
            i puszyste, laski i kurwy.Jedną nawet ukrzyżowałem, Jezus przecież mógł być kobietą.
            Inna rzecz, że tworząc akt, musisz namalować go duszą, inaczej jest to prostu goła dupa.
            Jeśli zaś chodzi o Twoje obawy to skąd wiesz, że się ośmieszysz skoro nawet nie spróbowałaś. Masz taką potrzebę, coś Ci w duszy gra ? Jesteś kreatywna, działaj. Nie musisz akurat malować, można tworzyć kolaże, rzeźbić i inne takie, nie chce mi się wyliczać. Ja np.chciałem projektować ciuchy i robię to na własny użytek. Co ciekawe, już wiele razy udało mi się wyprzedzić o kilka sezonów
            to co w końcu stawało się trendy, a więc się spełniam. Wiesz, mam kolesia, który wykłada na jednej art. uczelni a nie potrafi narysować konia.
            Chociaż koń jaki jest, każdy widzi.
            Bierz się za robotę mała. A co do spotkania na żywo... Wszystko przed nami....??️☯️
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także