Podejrzewam pewnego faceta o przynoszenie mi pecha, co robić?
  • 44Autor:44

Podejrzewam pewnego faceta o przynoszenie mi pecha, co robić?

Dodano: 130
Czyli traktacik jak stanąć po jasnej stronie mocy?

Komć:

Pepsi co robić, jeśli podejrzewam pewnego faceta o przynoszenie mi pecha? To mój były niedoszły jak to się mówi , co jakiś czas odzywa sie do mnie i zawsze wtedy coś sie niespodziewanie wali. Co robić? On jest miły, chce sie ze mną spotkać, ale powoduje, że odczuwam napięcie, niepokój, podekscytowanie, zdenerwowanie, a przede wszystkim przynosi pecha. Pepsi pomóż. Przebrnij, a może dotrzesz do odpowiedzi, która będzie dość dziwna i naokoło świata. Wszystko trwa już z yyy ... 560 milionów lat. Jesteśmy zmieszani z rasami obcych, z których 7 podstawowych ras obcych jest złych, a 8 dobrych. Rasy złe to Reptilianie, Draco, Anunnaki, Coyote, Vrill, Lucyferianie i Szaraki małe. Dobre to Pleyadianie, Andromedianie, Arturianie, Waterman, Nordic, Aldebaran, Szaraki Duże i Świetliste Istoty.

Dalajlama ma sporo jaszczurki, czyli Repti (nie mylić z Draco). Putin jest Coyote, to była kiedyś dobra rasa, ale zniszczyli sobie DNA i nie są już dobrzy. Putin kiedyś był Juliuszem Cezarem. Zawsze był kimś ważnym. To śmieszne, że ludzie nie widzą, że Europa nie jest żadnym kontynentem, jest przecież połączona z Azją, to ewidentnie strefy wpływów Repti i Coyote. Chiny to Draco. I tylko o to tutaj chodzi.

Czystych 100% ludzi jest bardzo mało, właściwie znam tylko jednego, mężusia, ale może jednak odrobina (ze 2%) Aldebarana w nim siedzi. Zwykle jesteśmy przemieszani pół na pół, człowiek i jakaś rasa kosmiczna. Rasy rozpoznaje się nie tak prosto, ale jak ktoś się już w tym wyspecjalizuje, pewne cechy są oczywiste. Źle się dzieje w państwie duńskim, gdy pod jednym dachem znajdują się ludzie zmieszani z rasą dobrą i złą. Zawsze rodzi się przemoc, ból i strach.

Ja jestem w 50% Dużym Szarym, czyli Grayem. To są dobrzy wojownicy, ale jednak wojownicy. Jako bardzo spokojny człowiek, który śpi nieruchomo przez wiele godzin, po przebudzeniu zamieniam się w wojownika. Kiedyś walczącego na barykadzie, a od czasu rozpoczęcia etapu przebudzenia, starającego się po prostu zrozumieć.

Asceza. Nie znam innej drogi na pobudzenie intelektu i ewolucji świadomości. Przebudzenie.


Życie jest czasem liniowym, czyli faktycznie nieistniejącym (bo wszystko dzieje się w teraz), danym nam do ewolucji świadomości, do czego potrzebny jest intelekt. Miliony ludzi na świecie nie ma pojęcia po co żyje. Żyją jakby dopiero co zmienili się ze zwierzęcia w człowieka.

Gdy nie tak dawno byłaś wilczycą, musiałaś zdobywać mięso, zabezpieczać swoje potomstwo, długo biegać, nagle pstryk, zapalasz lampę i jest światło, nagle hop siup jedziesz do marketu i widzisz kilometr pół z mięsem, potem lodówka, potem telewizor, kanapa i nie ma po co gdziekolwiek gonić. Tacy ludzie, do tego jak wszyscy podrasowani obcymi, żyją dalej niby zwierzęta, ale już w ludzkich ciałach. Nie ma po co przyspieszać tego procesu, bo raz, że nie da się bez zrozumienia, a dwa, że czas nie istnieje. W pewnym momencie wszyscy i tak będą ewoluować, bo takie są prawa.

Życie jest wyzwaniem, to nie szranki, nie plac boju, to przestrzeń do ogarnięcia intelektem. Ego jest natenczas Tobą, co z tego, że zafałszowaną, ale Tobą. Egoista oznacza, że ego jest, że jest Tobą. Jesteś własnym intelektem i świadomością, na tyle, na ile to zrozumiesz. Takie są prawa Logosu, których tak naprawdę nie ma po co nazywać, bo to po prostu są prawa boskie, czyli Twoje i moje. Ewolucja świadomości odbywa się za pomocą Twojego intelektu.

Życie jest cudownym darem, a każdy problem jest stopniem. Nie chciałam Ci nigdy mówić za dużo o mojej ascezie i o ascezie w ogóle, bo to takie nieżyciowe. Mój sposób odżywiania, który stał się kiedyś inspiracją do powstania tego bloga, już wiele lat temu zszedł na daleki plan. Oczywiście dla Ciebie/czytelnika, bo ja nadal i niezmiennie jestem na surowej diecie 811. Jeśli rzeczywiście musisz jeść mięso, rozumiem to. Są rasy, które muszą jeść mięso, są też ludzie, którzy nie tak dawno byli istotami mięsożernymi. Są też ludzie, którzy już by nie musieli jeść mięsa, ale o tym jeszcze nie wiedzą.

 Wstawka do wyboru:

Gruby z brzucha, prawdopodobnie niezbyt zdrowy, bo przedwcześnie na gałkę postarzony (narządy wewnętrzne starzeją się adekwatnie do wyglądu) sławny alternatywny, wypowiada się na temat najlepszych pokarmów, i mówi stosując sofizm śpiących. Ma mętne oczy i je mięso? Ciało na nadmiar białka reaguje, ciało na nadmiar tłuszczu reaguje, a na nadmiar węglowodanów nie. I na co to ma być przykład? Chyba, że dla Reptosów coś miłego. To, że nasze ciało tak uwielbia węglowodany, nie ma po nich sraczki, nie bolą ciała nerki, a za to ma wyrzut energii, jak dla mnie przemawia właśnie za węglowodanami. 

Ma się rozumieć nie za briochą na drożdżach, ale nawet gotowane węglowodany, gdy nie dodamy do nich tłuszczu, ani więcej białka niż same zawierają nie sprawią, że będziemy chorowali i że będziemy mieli otyłość brzuszną, która jest najgorsza z możliwych i jest elementem zespołu metabolicznego.

Alternatywny nie poruszył tematu właściwych węglowodanów, które można, a nawet należy jeść na surowo i to w dużych ilościach. Mają bardzo dużo rozpuszczalnego błonnika, wkrótce po zjedzeniu w 40% zamieniają się w energię i na przekór temu co powiedział, przeciętny Kowalski praktycznie nie może jeść surowych węglowodanów. Owoców nie, bo w jego układzie krwionośnym jest za dużo tłuszczu i wkrótce przyplątałaby się cukrzyca, oraz zielonek też nie, z powodu zniszczonego układu trawiennego i nietolerancji błonnika.

 Oczywiście nie można wrzucać wszystkich tłuszczów do jednego worka, podobnie jak nie można wymieszać wszystkich węglowodanów, rozchodzi się przede wszystkim o oczyszczone cukry proste, w tym syrop z fruktozy mogący stłuścić wątrobę. Ale przecież nie o owoce.

 Oczywiście ciało potrzebuje puli niezbędnych aminokwasów, bowiem samo nie umie ich sobie przerobić z innych. Gdy nie dostarczysz ciału odpowiedniego pożywienia, wyciągnie te aminokwasy z mięśnia, bo życie ciała jest dla ciała priorytetem. Ciało potrzebuje też niezbędnych tłuszczy, jak Omega 3 i Omega 6, ale masa roślin zawiera te tłuszcze, podobnie jak niezbędne aminokwasy.

I tak kochana to się wszystko przeplata, bo wszystko jest tym samym, czyli energią. Ciało i duch, emocje, rasy i wychylenie wahadła życia. Przychodzi do Ciebie pewnie w połowie Reptos, albo Draco, niby człowiek, ale potrzebuje Twojej krwi do życia, czyli energii. I zaczyna Ciebie pić jak przez słomkę.

... odczuwam napięcie, niepokój, podekscytowanie, zdenerwowanie ...

No właśnie tym się karmi ów facet, nie facet. Tym go karmisz, po czym koleś wychodzi, a Ty zostajesz pusta, wypompowana bez energii, w dole i zaraz ściągasz takie same niskie wibracje, które nazywasz pechem.

Bądź świadoma, po której stronie mocy jesteś. Taki człowiek nie miałby do Ciebie dostępu, gdybyś opowiedziała się za jasną stroną mocy. Twoje wysokie wibracje, zgrabnie podcięłyby mu nogi. Nie wiem jakiej rasy jesteś mieszanką, ale mogę założyć, że jakiejś dobrej, bo byś się tym tak nie przejmowała.

Zalecam dietę bezmięsną, owocowo warzywną, zielono listną, antyreptiliańską, niskotłuszczową, codziennie długi post, najlepiej 20 godzin, duża aktywność, duża dawka eremictwa w przyrodzie. I gość, albo w ogóle się nie pojawi, albo całkiem głodny po takiej wizycie, czmychnie gdzie pieprz rośnie i już nie wróci.

Stań po jasnej stronie mocy. Chodź jak najwięcej boso.

Jestem z Tobą. Z miłością

 130

Czytaj także