jutro Ci napiszę

Nasze pranie.
Droga Pepsi, od pewnego czasu oglądam Twoje wpisy, a głównie filmy. Jestem pod wrażeniem.
Myślę, że i mnie dopadła przemiana, ale nadal złe duchy łapią mnie za kostki. Nie pozwalają się wydostać na powierzchnię.
Wiem, że to może wyda się ciekawskie, ale, czy można gdzieś przeczytać/posłuchać o Twoim wcześniejszym życiu?
Jak żyłaś? Gdzie pracowałaś, czym się zajmowałaś? W jakim związku byłaś? Ile masz lat? Jakie są Twoje doświadczenia?
Myślę, że to pomoże wielu osobom, które chcą tej wielkiej zmiany.
Można myśleć, że to już nieważne, że to było. Ważne to, co teraz mówisz o przyszłości, o tworzeniu tego co nowe.
Mimo wszystko, myślę, że to nam, wielu, pomoże jeśli się dowiemy jak żyłaś kiedyś.
To takie namacalne. I nie przeszkodzi w słuchaniu tego co mówisz teraz.
Pozdrawiam.
Urodziłam się 31 X 1937 roku w Mszanie Dolnej (departament Rabka) we Francji.
Dzieciństwo miałam spokojne i piękne.
Kiedy miałam 7 lat, śniło mi się, że posiadam zdolność lotu.
To się powtarzało.
Ratowałam całą rodzinę, w tym ukochaną babkę Helenę, unosząc ją ze sobą.
Gdyby miały być jakieś naloty.
Nie byłam mściwa, chociaż przez babkę nie zapisano mnie do przedszkola.
Też przez nią już na studiach NIE zdałam dyktanda z biegu na 800 metrów.
Bez przeszkód.
Utuczyła mnie na gorsze czasy.
Ale to było później, bo w tym czasie zacząłem uczęszczać do francuskiej szkoły elementarnej w Rabce i sny zaczęły się zmieniać jak nowe obrazy w fotoplastykonie.
Drugą wojnę światową pamiętam tylko ze smaku czekolady, którą obdarowywali nas Amerykanie.
Pamiętam jeszcze pająka na suficie.
Nie bałam się pająków.
Kiedy miałam 11 lat, rodzice doszli do wniosku, że należy opuścić Francję i powrócić do jeszcze słodszego Krakowa.
Nie rozumiałam jeszcze wtedy słowa: nostalgia.
Teraz dopiero rozumiem, ileż smutku się w nim zawiera.
Z opowiadań i książek słyszałem dużo o wilkach grasujących w Krakowie.
W listopadzie 1948 r przyjechaliśmy ze Mszany do Polski.
Nie widziałam nigdzie wilków, ale nie mogłam się spodziewać, że tak małe będzie moje rozczarowanie.
W Krakowie skończyłam szkołę podstawową.
Niekoedukacyjnie.
Ponieważ wykazywałam wysokie zdolności, oddano mnie do szkoły zawodowej imienia Humberta, żeby zrobić ze mnie techniczkę.
Po trzech latach przeniosłam się dwie klasy wyżej, lub niżej (nie pamiętam) które ukończyłam.
I gdzie do tej pory otoczona jestem legendą, jak wyczytałam na tamtejszej szkolnej gazetce.
Jeden rok, to znaczy 1956, włóczyłam się po Polsce napotykając wszędzie ślady wilków, ale nigdy ich samych.
Potem zaczęłam studiować filologię budownictwa, gdzie doskonała dobroć kilku osób wzruszyła mnie do głębi.
Studia przerwałam przede wszystkim z własnej winy.
Potem z własnej winy je skończyłam.
Wkrótce założyłam bloga, wyprzedzając internet o circa 17 lat.
Potem vloga gdy ojciec kupił mi telefon z kamerką.
Odtąd jestem blogerką i filmówką.
Pozdrawiam.
PS
Byłam w kilku związkach z płcią przeciwną.
Powiązane artykuły
Komentarze
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Mam rodzine w Rabce a moj tata urodzil sie w 1935 I ostatni maraton przebiegl z 10 lat temu 🙂 Moze jestesmy spokrewnione 🥹❤️❤️❤️
Bez wątpliwości. Ja czekam jeszcze na ostatni maraton. 💚
uwielbiam Cię dziewczyno! dzięki za tą prawdziwą opowieść, to naprawdę ma znaczenie. ❤️
🧡
Stałam kiedyś w muzeum przed obrazem, który mi się nie podobał.
Jakiś czas później ktoś opowiedział mi o tym obrazie i niepodobanie zamieniło się w zachwyt.
Buahahaha
😜